Napisane przez: futrzak | 8 sierpnia 2013

O dziwadłach kuchni argentyńskiej (znowu)

Bo wiecie. Słodka kaszanka (morcilla vasca), z orzechami, rodzynkami i czyms tam jeszcze, to żadne dziwadło. Jedzą taka w Hiszpanii (skad przywędrowała razem z kolonizatorami), w Argentynie, Urugwaju…Zrobiona w sposob wlasciwy jest naprawde dobra.

Ale dziś oniemiałam przy argentyńskiej wersji maki sushi (to w postaci dlugich walcow pokrojonych na kawalki w poprzek).
Z zewnatrz wszystko wyglądało ok. Zawinięte w nori. Ale…. ryż zamiast zakwaszonego był… słodkawy. Żadnego wasabi, o nie!! A w środku.. w środku proszę państwa.. tutejsze jamon y queso!!! Yeah!!!!! Czyli gotowana szynka i ser żółty!!! Yeah!!!!

Chlop twierdzi, ze to nawet w smaku nie bylo złe, dawalo sie zjesc. Tyle, ze z sushi mialo wspolnego tylko ksztalt no i nori. Od razu przypomina mię się tu tzw. „margarita” zaserwowana w Polsce w knajpie tzw. „meksykańskiej”. Otóż owa margarita składala sie z …. wódki, lodu, konfitur truskawkowych. Z oryginalna margaritą miała wspólną… szklankę…(tj. kształt). Niestety, w przeciwienstwie do argentynskiego sushi nie dawala sie pić.

Advertisements

Responses

  1. Mam pytanie z innej beczki. Czy są w sklepach w BA jakieś polskie produkty spożywcze lub wódki (rosyjskich pewnie mnóstwo)?

  2. Jest żubrówka (w takim śmiesznym futrzatym ubranku) i jest Sobieski, ale ten ostatni produkowany w Brazylii na licencji i syf jakich mało…
    Oba sa bardzo drogie – jak wszystkie importowane towary, a juz zwlaszcza spoza Mercosur.
    Za to jest w _miare_ tani (jak na swoja jakosc i renome) doskonaly rum Havana Club (import z Kuby). 67 ARS za butelke 0.75

    Ceny tych pierwszych byc moze sie zmienily – ostatni raz ogladalam to w Carrefour jeszcze jak mieszkalismy w centrum. Tutaj gdzie w tej chwili mieszkamy u chinczykow nie ma takich trunkow :)

  3. Aha, odnosnie innych produktow spozywczych: nie ma. Wszystkie produkty spozywcze sa oblozone zaporowymi clami – a jesli chodzi o polskie, to nie ma tutaj zadnych sieci supermarketow polskich (jak francuski Carrefour czy amerykanski Wal-Mart) ktore sprowadzalyby cos takiego. Indywidualnym sie absolutnie nijak nie oplaca.

  4. Takie cuda tez zesmy robili w susharni w ktorej pracowalam przez jakis czas w Szwecji. I maki roll a la Philly steak? Tez dobre :-)

  5. @dwa koty:
    ale to zeby jeszcze bylo cos a la Pjilly steak, jasne. Ty nie jadlas tutejszej szynki gotowanej… ojezusieimaryjolooooj…

  6. U nas w OZ (w USA zreszta chyba tez) takze robia najdziwniejsze wariacje na temat sushi – z ogorkiem, sznyclem, marchewka, avocado, tunczykiem z puszki itp itd. Wydawalo mi sie to zupelnie normalnie poki nie pojechalam do Japonii, gdzie jak sushi to tylko i wylacznie z ryba czy innymi owocami morza (prawie zawsze na surowo).
    Anyway, nasz klient nasz pan, a u nas klient lubi miec wybor. Wiec gdyby sushi bylo tylko takie jak sie serwuje w Japonii to pewnie klientow byloby duzo mniej.

  7. sorry Magda, ale w knajpach z pasem transportowym (? conveyor belt.. – te tańsze, masowe) w Japonii czasem też się spotka sushi z mięsem…

  8. Nie znoszę takich regionalnych dziwactw – co to nigdy nie wiadomo co dokładnie w środku znajdziemy i jak to się je.CZasem zresztą lepiej nie wiedzieć.Czasem staram się o tym pamiętać jak mój G kręci nosem na bigos i ogórki kiszone.Choć ciężko mi zrozumieć niechęć do tych akurat dań:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: