Napisane przez: futrzak | 10 czerwca 2013

Wycieczka do Lobos

To takie male miasteczko polozone jakies 100 km od Capital Federal, zalozone w 1802 r. Tereny je otaczajace slyna z krow. Jak okiem siegnąc rozciaga sie płaska, trawiasta pampa i łażą po niej krowy.
Miasteczko jest rowniez slynne z tego, ze urodzil sie tam i wychowywal Juan Domingo Peron.

Ale, nie muzeum Perona bylo naszym celem, a polozone o 15 km. od miasta jezioro, Laguna de Lobos.
Dojechac tam mozna wypasionym, pospiesznym autobusem z Buenos, jest to jednak dosc droga opcja. My zdecydowalismy sie na opcje tansza, czyli podmiejski pociag elektryczny do Ezeizy, potem przesiadka w diesla do Canuelas, a nastepnie autobus do Lobos i kolejny autobus nad jezioro.

Przejzd do Ezeizy (tam jest miedzynarodowe lotnisko Buenos) z dworca Constitucion zabral 40 min i odbyl sie bez problemow. Potem biegiem na drugi peron na pociag przesiadkowy i…. suprise suprise. Pociag odwołany z powodu niedomogow technicznych. Nastepny – za pol godziny.
Zdecydowalismy wiec jechac do Canuelas autobusem. Fajnie, zlapalismy colectivo wprost z ulicy, stojace pod swiatlami, pan otworzyl nam drzwi i…. zaczela sie JAZDA. Przez dziury, oploty, zatrzymywanie sie co kilometr etc. W efekcie pokonanie odleglosci trzydziestu paru km zajelo..poltorej godziny. Wrrrr!!!!
Autobus skonczyl bieg na wypasionym nowiutkim i swiezutkim terminalu autobusowym na ktorym… pustki! Moze jakies kilkanascie osob tam czekalo. Byla jednak informacja turystyczna (dowiedzielismy sie ze autobus nad lagune jest spozniony…) i w miare sensowny bar. Oraz ogrzewanie :) Spedzilismy tam dobra godzine czekajac na nastepny autobus… potem juz tylko 15 km starym, rozlatujacym sie mercedesem w towarzystwie wędkarzy i lokalsow i jestesmy.

Jezioro jak jezioro – jak moze wygladac plyciutkie jezioro na pampie? Plazy nie ma, 3/4 brzegow zarosniete i bagno, czesc turystyczna bardzo malutka, ale przyjemna. Dobrze, ze zima i prawie nikogo tam nie ma.

Lobos1

Lobos2

Lobos3

Troche sobie pochodzilismy, ponapawalismy sie CISZA. Dopiero jak czlowiek wyjedzie za miasto tj. za metropolie, w ogole jest w stanie SLYSZEC CISZE. Niesamowite.
Podejrzewam jednak, ze ceny w sezonie turystycznym zbijaja z nog. Sa tam dwie czy trzy restauracje – poza sezonem zycza sobie mniej-wiecej tyle co w wypasionym centrum Buenos. No i noclegi. Pokoje w hoteliku za dwie osoby/noc 250 peso.

Wracalismy tym samym autobusem, ktory zrobil pętlę po okolicznych opłotkach i jechal spowrotem do Lobos. Po drodze mozna bylo zauwazyc innowacyjne podejscie tubylcow do budowania domow:

Lobos4

W Lobos znowu siurpryza: jeden pociag wypadl z rozkladu, a nastepny o 17.30….No to polazilismy sobie troche po wymarlym miasteczku. Wymarle – bo sjesta. Calkiem jednak urocze.

Lobos5

IMG_6499

Nie moglo tez zabraknac centralnego placu, a przy nim kosciola:

Lobos6

oraz oczywiscie konia, ktory jaki jest, kazdy widzi…

IMG_6498

Droga powrotna to byl hardcore. Zimny, wleczacy sie przez pampę jak glut, pociag. Dwie godziny jechal… obok nas lokalsi rzneli w karty i popijali piwo, poczem szczali z otwartych drzwi podczas jazdy. Prawie hyhy jak w Polsce….
Potem jeszcze godzina jazdy elektrycznym juz w granicach metropolii. W nagrode zmarzlam (chociaz mialam czapke i rekawiczki!!) i sie zaziebilam :(

Jak ktos chce obejrzec wszystkie zdjecia z podpisami, to zapraszam.

Reklamy

Responses

  1. taki sposob budowania domow na palach powinien sie w Europie przyjac ;)

  2. To nie dom, to garaż. Przecież widać :D

  3. @Falco:
    ta….nie da sie ukryc, ze teraz tak :)

    @Anna:
    hahaha dobre dobre :)

  4. ale ten dom dziwny:) eee znaczy się GARAŻ;D


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: