Napisane przez: futrzak | 7 czerwca 2013

Ślepa uliczka micromanagementu

Niektórzy właściciele firm/szefowie maja przykra przyware. Nie sa w stanie delegowac zadań, ani w sensowny sposob przekazac posiadanej wiedzy – wszystko musza robic sami, są w zwiazku z tym wiecznie zagonieni – no i na nic nie maja czasu! A juz zwlaszcza na to, zeby kogos czegos nauczyc czy wyjasnic…
….
Poczem proby zatrudnienia pracownikow konczą sie zwykle sakramentalnym „wy to nic nie umiecie, ja wszystko musze robic sam/sama”. Albo, jesli ktos ma doswiadczenie i probuje sam zorganizowac wsio od podstaw, slyszy: „w naszej firmie sie tak nie robi”.

Urocze, prawda?

W Dolinie Krzemowej zwyklo sie mowic, ze startup albo przekroczy tą barierę, albo polegnie. Kilkunastoma, dwudziestoma ludzmi mozna jeszcze ręcznie zarządzac – więcej nielzia. O ile jednak jestem w stanie zrozumiec właściciela (bo jego firma, bo to i sro) o tyle juz do białej gorączki doprowadzała mnie taka postawa wsrod sredniego managementu a nawet starszych developerów w corpo. „Job security” – mawiali. Nie bede robic dokumentacji, nie bede nikomu nic mowil, niech spadaja na szczaw – bo ja musze byc niezbędnym. A w dluzszym okresie czasu to i tak psu na buty bylo, bo tacy ludzie byli pierwsi do odstrzalu. Corpo wolala zatrudnic baaaaardzo drogich konsultantow do zrobienia tej samej roboty porzadnie (z dokumentacja) – poczem kontrakt sie konczy, idziemy dalej. I nadal tak jest.

W gruncie rzeczy wiekszosc tzw. szefów jest kiepskimi szefami. Ile razy w zyciu dostaliscie konkretna odpowiedz w nowej pracy na nastepujace pytania:
– jaki jest zakres moich obowiazkow
– jak jestem oceniany
– jak wyglada terminarz tj. ktore zadanie na kiedy musze skonczyc i jakie sa kryteria oceny?

Dla mnie to jest podstawa. Kiedy sama zarzadzalam zespolem, zwykle od tego zaczynalam. Oczywiscie nic nie jest proste i prawde mowiac…. jesli traficie na szefa, ktory cierpi na micromanagement, a nie macie za soba lat doswiadczenia, rekomendacji etc. – nic sie nie da zrobic.
Raz w zyciu widzialam tylko przypadek szefa (wspolzalozyciela) startupu, ktory sie zlamal. Mial noz na gardle, trzeba bylo rozwinac biznes o nowych klientow i podpisac umowy. On sam (szef) byl genialnym inzynierem, ale na sprzedazy i marketingu nie znal sie, chociaz udawal, ze jest inaczej. Zatrudnil goscia, ktory faktycznie byl bardzo dobry, znany w branzy. I SIE CENIL. Natrafil na przeszkode pt. kazdy jego pomysl byl torpedowany. W koncu nie wytrzymal i oswiadczyl, ze on WIE co mowi i MOZE zagwarantowac rezultaty ale pod warunkiem ze wlasciciel sie WYCOFA i przestanie sabotowac jego dzialania. Wlasciciel dal sie przekonac.
Ale to rzadki przypadek…

Reklamy

Responses

  1. Co prawda nie mam doswiadczenia korporacyjnego ale pracowalem po obu stronach barykady (tzn. jako pracownik oraz jako pracodawca).

    Bazujac na tych doswiadczeniach (oraz obserwujac co dzieje sie dookola w innych firmach), to choc czasami jest tak, to nie jestem pewien, czy tak jest najczesciej… . Problem polega zazwyczaj na tym, ze najslabszym ogniwem w firmie (ale jednoczesnie i najsilniejszym) jest i moze byc czlowiek.

    Inzynierowie najlepiej wiedza, ze o parametrach technicznych istotnych dla odpowiedniego pelnienia swojej funkcji, lancuch jest tak silny jak slabe jest jego najslabsze ogniwo!

    Dlatego mozemy pominac wszystkie przyklady pozytywne i skupic sie na tych negatywnych. Niestety zarzadzanie personelem, to droga przez meke (nikt nie obiecywal, ze bylo i bedzie latwo). Bo nawet jesli juz sie jakas kulture organizacyjna zbuduje (w szczegolnosci w MiSiach), to trudno ja utrzymac w stanie wzglednej rownowagi (czy te ciagle REFORMY, to jakas nasza polska specjalnosc?!? Tfu!!).

    Szczegolnie istotne jest jej utrzymanie w miare stabilnym ksztalcie w sytuacji, gdy ta kultura dziala!

    Ale niee! Skoro jest cos dobre, to moze byc i lepsze (zgadzam sie). Ale nie zawsze nowe jest lepsze a dosc czesto REFORMY maja jedynie posmak nowosci (bo jeszczesmy tego nie robili ;) .

    Nie ma jednej recepty dla wszystkich i kazda organizacja musi znalezc jakies rozwiazanie, ktore pomoze jej zlapac i utrzymac wewnetrzna i zewnetrzna homeostaze (taki systemowy „madroslowny” opis szczescia). Stan rownowagi pozwala na rozwoj – ciagla innowacja i zmiana (niezaleznie od specyfiki firmy oraz istotnych zmian srodowiskowych), to nawet amebie zaszkodzi na zdrowiu a co dopiero jakiejsc organizacji (ktora do tego jeszcze jest wielokomorkowa! ;).

  2. Stare przyslowie mowi – „Szanuj szefa swego bo zawsze mozesz miec gorszego !”
    Apropos zarzadzania to ubawilem sie do lez czytaj podrecznik zarzadania na modle neoliberalna. Belkot i brednie.
    I takich mamy absolwentow Zarzadzania i Marketingu ktorzy pracuja na kasach w hipermarktetach

  3. No tak! Podpisuję się rękoma i nogami pod powyższym (łącznie z komentarzami), ale KTO lub CO może to zmienić?
    Ja wiem, że portal nie jest od zmian w realu, ale może jakaś podpowiedź? Być może przeczyta to ktoś, kto nie za bardzo wie jak, ale komu jeszcze zależy?
    Da się?

  4. W zarzadzaniu najwiekszym problemem sa ludzie. Problematyczny szef to jest jedna strona medalu. Mysle ze gorsi sa pracownicy, ktorzy probuja micromanagowac reszte zespolu. Sam ostatnio tego doswiadczam, mam dziewczyne w zespole ktora rozwala doslownie wszystko. Lobbuje moja director zeby „wyrwac chwasta” ale w korpo to wcale nie jest takie latwe… Cala ta HR procedure, ktora nazywam „hipocritical bullshit”. :(

    Jakies sugestie Futrzak?

  5. @Jerzy M:
    czy moze ten podrecznik w formie elektronicznej dostepny jest? Tez bym soie poczytala….

    @Bagman:
    nie, gorszy jest jeden szef nietrafiony, przy czym im wyzej w hierarchii firmy tym wiecej szkod moze narobic. Bo ryba psuje sie od glowy i kiepski szef wkrotce otacza sie wianuszkiem kiepskich pracownikow.

    Co do rady jak sie pozbyc: ciezko cos powiedziec w momencie kiedy nie znam osoby, problemow, sytuacji. Moge co najwyzej przytoczyc sposob, ktory wymyslil moj eks mauzonek kiedys.
    Pracowal w rozrastajacym startupie jako staff programmer. Wlasnie zatrudniono nowego dyrektora dzialu eng i zaczal tenze zatrudniac niekompetentnych. Jedna panienke przyjeto do roli pisania driverow. Dni mijaja, a ona przez 2 tygodnie nawet nie byla w stanie sobie skonfigurowac i przygotowac do pracy wlasnej workstation (w SUNie skad przyszla takie rzeczy robili admini, a w startupie kazdy sam sobie o to dbal). A termin sie zbliza. Eks sie wkurzyl i poszedl do dyr i mowi, ze on tego drivera napisze w jeden dzien, ale pod warunkiem, ze facet wywali ta kobiete. Szef sie zapienil, nie zgodzil. Ale termin sie zbliza, a panienka nic. Probowal zwalic to na glowe mojego eks, ten stwierdzil ze nie, w takie gierki nie bedzie grac i sie zwalnia. No to dyr odpuscil. Eks napisal tego cholernego drivera a panienka zostala zwolniona.
    Prawda jest, ze eks mial sile przekonywania duza: bez niego firma stanelaby na dosc dlugo, bo to on portowal OSa na ich procka i zanim nowy programista od kernela by sie wdrozyl, pozawalaliby mase terminow.

  6. A jak minął Día del Colono Polaco w sobotę ?
    Masz może jakieś zdjęcia, albo możesz coś od siebie napisać jak to wygląda ?

  7. @utech:
    jak minal to nie wiem, bo wyjechalismy poza miasto. Ale pewnie minal tak samo jak w zeszlym roku: przy plaza de Mayo zamykaja ulice, montuja scene, sa tam tance ludowe, jakies tam inne wystapienia, porozkladane stoiska z mydlem powidlem i polskim zarciem za potworna cene. Generalnie nic ciekawego, ale tez mnie takie imprezy nie interesuja, wiec.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: