Napisane przez: futrzak | 7 Maj 2013

O pożytkach płynących z chłopa

Posiadanie w domu chłopa, który mechanicznie i technicznie uzdolniony jest, to skarb :)

Dzis na przyklad. Sieć co prawda działa juz normalnie [hehe tutaj ja mam przewagę nad chlopem], ale co z tego, skoro wychodzac na zakupy zaciął mi sie klucz w zamku i to w takiej pozycji, ze ani zamknac, ani wyjac.
Dupa blada – jak to mawiaja w wielkim swiecie. Sama co prawda mogłabym wziac srubokręt, ale nauczona doswiadczeniem, wolę nie. Po prostu takie skrzywienie zawodowe – ja potrafie absolutnie wszystko zepsuć, nie wylączajac metalowej kulki – ale zeby naprawic… Pomyslalam wiec sobie, ze lepiej abym nie dotykala sie do tego zamka, bo zostana z niego nędzne strzepy, razem z ukręconym kluczem.

A chlop z pracy przyszedl i w czasie, gdy ja wizytowalam sklep, naprawil zamek.

Gdybym byla sama, owa naprawa zamka w drzwiach wygladalaby pewnie i zajela rownie duzo czasu, jak naprawa piecyka u ds.

Nie, zeby to cos charakterystycznego w stosunku do kraju albo co. W USA mieszkajac tez mialam takie przypadki. Np. z remontem mieszkania albo naprawą samochodu. Dopiero doinformowanie sie u znajomych tudziez zabranie jednego w ramach doradcy do mechanika skutkowalo tania i szybką naprawa. Bez tego traktowano mnie jak slodką idiotkę i usiłowano naciągać na przeróżne niewiadomo-co. Bylo tak niezaleznie od faktu, czy sie na czyms znam, czy nie. Bo problemy z konfiguracja dopiero-co-zainstalowanego-dostepu-do-Internetu mialam w KAZDYM miejscu w USA. W KAZDYM spier* równo konfiguracje DNS-a. I czy pomoglo, gdy mowilam, ze TO-I-TO jest zle i TAK-I-TAK trzeba zmienic? NIE!!! Moglam tlumaczyc do usranej smierci, napisac dokladna instrukcje, poprzec to zaswiadczeniem z pracy, ze tym wlasnie sie m. in. zajmuje – NULL ZERO. NIKT ALE TO NIKT nie zechcial mnie wysluchac. Po co, jakas blondynka kredynka cos tam sobie marmoli pod nosem?
Konczylo sie tak, ze naprawialam sama, albo korzystalam z kurtuazyjnych wpisow w serwerach DNS znajomych.

W Argentynie juz z gory dalam za wygrana. Jesli w USA, w Dolinie Krzemowej nie jestem w stanie przekonac debilka serwisanta ze wiem o co chodzi, to niby tutaj mi sie uda? No way.

Takze uwaga dla wszystkich wynajmujacych na przyszlosc: sprawdzac absolutnie wszystko i jesli cos nie dziala, szukac innego mieszkania. Szanse, ze naprawia, sa raczej nikle. Tj. moze to bedzie naprawione, ale za pol roku. Jesli ktos nie ma cierpliwosci, niech szuka mieszkania idealnego, w ktorym wsio jest ok w momencie wejscia i ogladania. Jesli nie jest – nie wiadomo kiedy bedzie.
Ok, w jednym mieszkaniu nie mielismy przez 3 dni wody, bo wywalilo kran i trzeba bylo zakrecic glowny zawor. Jasne, po 3 dniach zostalo naprawione, nam 3 dni odliczone od czynszu – ale jesli ktos planuje tydzien pobytu w Buenos to 3 dni bez wody w srodku lata moga byc upierdliwe…

Reklamy

Responses

  1. Bardzo mnie to cieszy, ze mimo coraz powszechniejszej ideologii gender istnieja obiektywne przeslanki do utrzymywania przez piekniejsza czesc ludzkosci inwentarza domowego zwanego chlopem (lub mezczyzna ;) )

  2. Ja niestety pożytku z mojego chłopa nie mam, bo to taka mała zakręcona pierdoła,że jak coś się zepsuje to trzy dni szuka numeru telefonu do mechanika. I nie żartuję – tu większość facetów tak ma – do wszystkiego wołają kolegów-specjalistów hydraulika, elektryka itd. A efekty są potem takie jak widać. Tak więc pan „złota rączka”tutaj to ufoludek – na razie takowego nie spotkałam. Jak w wakacje był u mnie szwagier i zabierał się za drobne robótki wszystkiego po kolei to mój się dziwił skąd on to wszystko umie? Ehhh jak widać nie zawsze opłaca się trzymać w domu ten inwentarz w postaci chłopa panie Falco :)

  3. Pani Basiu alez jak najbardziej, chocby z tego wzgledu, ze domowa „zakręcona pierdoła” posiada kolegow lub szwagrow „zlote raczki”.

    Ale cos Pania pociagalo w tym rzeczonym mezczyznie – skoro stal sie mezczyzna Pani zycia… .

  4. Ja raczej rzeklbym, ze we wspolczesnej pogoni „ideologii gender”po obu stronach coraz mniej jest prawdziwych „uzdolnionych mechanicznie i technicznie”.

  5. jb:
    no tak, to wszystko wina tych ohydnych feministek!!! To one chlopczykom rece przywiazuja do krzesla i zamykaja w ciemnej komorce, co uniemozliwia obejrzenie, jak wyglada silnik od samochodu albo zamek w drzwiach…. ta….

  6. Futrzak – dokładnie, masz 100% racji i jeszcze nie pozwalają pograć na kompie :P

  7. Mimo wysokiego wspolczynnika feminizacji w mojej rodzinie mialem szczescie nie trafic na feministki :)

    Co do silnikow samochodow, to obecnie wszystkie obecne marki robia tak silniki, zeby nikt spoza grona licencjonowanych warsztatow posiadajacych specjalne klucze oraz odpowiednie oprogramowanie… .

    Ale kto wie – moze kiedys sie trend odwroci i znowu beda silniki, ktore bedzie mozna tak jak dawniej w „maluchu” zrobic kompletem kluczy standardowych…

  8. Ja jestem maczo, wszystkie kobiety się na mnie paczo. Nagorsze, że jak coś naprawię, nie usłyszę żadnego „fajnie”, tylko od tego jesteś.

  9. Po przeczytaniu komentarza Basi publicznie obiecuję, że nigdy nie będę już narzekać na mojego Chłopa :-) To co, że nie gotuje i jedyne, co w kuchni potrafi zrobić, to kawę z ekspresu. Kiedyś stanął nam samochód w środku jakiejś głuchej wsi. Chłop wyszedł, wyciął kawał drutu z jakiegoś płota, pogrzebał pod maską i… za kilka minut ruszyliśmy dalej :-)

  10. @Falco:
    o, kobiety w twojej rodzinie nie mialy nic przeciwko temu zeby dostawac gorsze wynagrodzenie za taka sama prace co faceci?

  11. @Futrzak: A to zabilas mi cwieka swym pytaniem… . Choc prawde mowiac przypominam sobie dyskusje na ten temat ;)

    Babcia twierdzila, ze to jakis wydumany problem, bo wszstkie pieniadze, ktore dziadek przywozil z targu za sprzedane prosiaki lub zboze jej oddawal.

    Poglady mojej mamy ewoluowaly – tzn. na poczatku twierdzila, ze w zwiazku z tym, ze kobiety maja prawo pobierac zasilek porodowy, maciezynski oraz wychowaczy, to jakos to kompensuje roznice w wynagrodzeniu. Z czasem (jak juz przeszla na emeryture) doszla jednak do wniosku, ze mezczyzna powinien zarabiac tak duzo, zeby kobieta ie musiala pracowac. Ale jednak gdyby sie na prace zdecydowala, to wynagrodzenie powinno byc zwiazane z wykonywana praca a nie kto na nim jest zatrudniony. I o dziwo – powiedziala, ze powinno sie te wszystkie zasilki polikwidowac (ale i skladki na ZUS tez ;). Wprowadzenia zasilkow ojcowskich (przymiotnik „taciezynski” wymyslil jakis kretyn, ktory nauczyl sie jezyka polskiego jako jezyka obcego, moim zdaniem) niestety mama juz nie dozyla.

    Najstarsza siostra uwaza, ze chlop powinien zarabiac tyle, zeby kobieta nie musiala pracowac. Kobieta ma byc Pania Domu (duze litery to nie pomylka) i jej Dom ma lsnic czystoscia a twarz chlopa i dzieci jasniec od szczescia (a w ogrodku maja bujnie rosnac warzywa i kwiatki).

    Srednia siostra nie bardzo jest szczesliwa, ze musi pracowac na swoja rodzine (niestety chlop okazal sie malo odpowiedzialnym czlowiekiem) ale cieszy sie z zasilkow dla samotnie wychowujacych (i mam wrazenie, ze gdyby nie te zasilki, to pracowalaby wiecej ale skoro zasilki sa, to dlaczego ma ich nie brac?!?).

    Najmlodsza siostra jest wsciekla na rzad polski, ze z tego co zarabia jej maz i ona tyle zabiera w postaci podatkow i skladek (ktore nie sa zadnymi skladkami a podatkiem udajacym cos innego). A co do wysokosci wynagrodzenia, to stoi na stanowisku, ze powinno byc powiazane z zadaniami przypisanymi do stanowiska pracy oraz z efektami pracy. A kobieta, jej zdaniem, ma prawo kilka razy w roku zmieniac zdanie na temat czy chce pracowac, czy nie (bo jak robota nudna lub potrzeba, zeby wzmocnic budzet juz zostala zaspokojona, to po co meczyc sie dalej na etacie).

    Moze i wpis ciut za dlugi ale jak sie uderzy w stol, to nie tylko nozyce sie odezwa ale i talerze moga pospadac ;)

  12. Panie Falco – tak jak wspomniałam w poście – tutaj niestety tak to nie działa. Tu wzywa się „specjalistę” do wszystkiego! Ale może kilka pozytywnych cech się znajdzie u tej mojej pierdoły – wczoraj udało mu się samemu skręcić rowerek dla córki :)
    Rannon – czasem ponarzekać warto. Jak opowiedziałam mojemu ,że to zrobiłam wziął się do roboty :)

  13. @Basia: Pani Basiu, rozumiem Pani problemy wynikajace z braku „zlotej raczki” w domu. Choc sadzac po „specjalistach” Was nawiedzajacych, to spokojnie moze ich Pani domowy chlop zastapic (od skladania rowerow sie zaczyna ;) , bo przeciez i tak nie spitoli przeciez bardziej niz okoliczne „ufoludki” (a do tego za wieksze psucie nie trzeba mu placic ;) .

  14. Nie korzystam z mechanicznych i technicznych uzdolnień swojego męża, a to dlatego, że podczas pobytu w Albanii nauczyłam się wielu rzeczy ponieważ poziom niedoróbek + mentalność włascicieli nie pozwalały mi normalnie funkcjonaować w mieszkaniu, więc uczyłam się jak pewne rzeczy naprawić korzystając z różnego rodzaju forum dla majsterkowiczów, a tam zawsze znaleźli się mili panowie, którzy dokładnie tłumaczyli co i jak.
    Jak nie mam czasu z czymś się babrać, lub jest to za trudne lub niebezpieczne (gaz) to wzywam fachowca i po sprawie. Na szczęście w Polsce są jeszcze dobrzy fachowcy, którzy myślą. Trochę gorzej jest z tym w Budapeszcie, ale też poziom napraw ujdzie w tłumie, chociaż mentalność Węgrów jest bliższa południowcom. Dzisiaj jestem zdania, że bardzo dobrze jest być samowystarczalnym tzn facet pwinien też potrafić sobie ugotować, uprać i uprasować, a i kobiecie łatwiej jak potrafi wywiercić dziurę w ścianie czy wbić gwoździa.

  15. Problem tkwi w stereotypach kulturowych i w wychowaniu. Zgodnie z powiedzeniem, czym skorupka za młodu nasiąknie… Mój ojciec był elektykiem samochodowym. Od małego byłam ciekawska, kręciłam się, kiedy pracował, wypytywałam. Zawsze mnie przeganiał, ponieważ wyznawał zasadę, że to nie są zainteresowania dla dziewczynek. Nie miałam też klocków, choć bardzo chciałam. Dzięki temu nie powstały w moim mózgu odpowiednie ścieżki :-) Efektem jest to, że niczego nie potrafię złożyć (nawet z instrukcją obsługi). Inna sprawa, że za bardzo nie muszę. Najpierw miałam ojca- złotą rączkę, teraz mam Chłopa o podobnych cechach. Chłop niemal wychował się w garażu, gdzie jego wujek uprawiał swoje konstruktorskie pasje. Miało to miejsce za komuny i czasem trzeba było radzić sobie bez dostępu do narzędzi, czy części. Efekt? Jeśli coś nie jest naszpikowane nowoczesną elektroniką, radzi sobie ze wszystkim.

  16. @Riannon:
    masz racje, ze to stereotypy kulturowe. Ciesze sie w ogole, ze ktos zauwazyl ta cześc wpisu :)
    U mnie w rodzinie bylo podobnie – podzial rol ze wzgledu na plec. Wiekszosc rzeczy do zrobienia w domu uczylam sie dopiero przy okazji zakupu i remontu wlasnego mieszkania.
    Sporo potrafie, ale ciagle mam braki. Np. nie znam sie na instalacjach elektrycznych i tego (podobnie jak gazu) dotykac sie napewno nie bede.

  17. @Falco:
    w sumie zabawne dosc podejscie twoja rodzina prezentuje.

    Najlepiej zeby kobieta nie pracowala zawodowo bo facet ma przynosic kase. ALE jak juz pracowac musi albo chce – to poglad dokladnie taki, jaki maja feministki: wynagrodzenie ma byc w zaleznosci od pracy, a nie plci…

  18. Odnośnie tradycyjnego podziału obowiązków – ja np. bardzo lubię gotować, czego dla odmiany nie znosi Moja Szacowna Małżonka

  19. @Pawel:
    dobrze, ze sie uzupelniacie. Najwieksza tragedia jest jak zadna ze stron nie znosi gotowac, sprzatac i takich tam domowych obowiazkow…

  20. Mój umi, ale mu się nie chce. Fachowca też mu się nie chce wezwać. Równouprawnienie jest, mówi, też możesz zadzwonić. To se dzwonię, bo inaczej dupa. Ale równouprawnienia jakimś dziwnym trafem już nie ma w sprzątaniu, gotowaniu, naczyniach itp. Czasem się zastanawiam, jaki ja mam tak naprawdę interes w tym całym związku, skoro facetowi za faceta już nie nie chce robić, ale za kobitę też nie będzie :) Całe szczęście, że mnie przynajmniej czasami umie rozśmieszyć.

  21. @Anna: u nas gotuje zona, ja zmywam (w ramach rownouprawnienia). Znaczacym symbolem tego rownouprawnienia jest zmywarka ;)

  22. @Futrzak: a coz biedny chlop moze poradzic na to co mysla kobiety ;)

    A na powaznie – wynagrodzenie powiazane z realizacja zadan jest bardziej sprawiedliwe niz z byciem chlopem (a nie rolnikiem ;), kobieta, gejem/lesbijka lub tranwestyta… . To sa sprawy jakby prywatne i nie zawsze maja wplyw na prace.

    Jesli jakowys wplyw jest widoczny, to wraz wynagrodzenie bedzie powiazanie z wykonaniem zleconych zadan… .

  23. @Anna:
    heh, a mowilas mu kiedys, gdy na przyklad domagal sie zarcia, ze rownouprawnienie jest i tez moze zrobic? :)

    @Falco:
    tak, jest bardziej sprawiedliwie ale w Polsce nie wystepujace. Podobnie, jak w calej masie innych krajow. Zabawne jest to, ze baaardzo wiele osob od feminizmu odzegnuje sie jak diabel od swieconej wody, ale jak podpytac, to wlasciwie z prawie wszystkimi postulatami feministek sie zgadzaja…

  24. @Futrzak: to, ze nie zgadzam sie z idea ruchu jako takiego, to wcale nie znaczy, ze nie moga i feministki czasami miec racji (lub przytaczac takie argumenty, ktore sa sprawiedliwe i sensowne).

    Nie palam miloscia do nikogo, kto ex catedra wciska mi (lub moim bliskim), ze to czy tamto spowoduje, ze bede bardziej szczesliwy (dotyczy to zarowno ruchow spoleczno-politycznych, jak i reklam w tv ;)

  25. Ludzie odżegnują się od feminizmu dlatego, ze nie popierają akcji jakie niektóre działaczki i ruchy feministyczne organizują – jakieś palenie staników i tym podobne happeningi są kuriozalne nawet dla kobiet.

  26. @Kamenari:
    o wlasnie, dobrze ze to poruszylas. Palenie stanikow to mit, wymyslony przez konsewartystow po to, zeby feministki osmieszyc. Nigdy to nie mialo miejsca.
    NATOMIAST podczas licznych demonstracji, na ktorych szly zreszt feministki razem z pacyfistami, te pierwsze demostracyjnie wyrzucaly staniki do kosza, natomiast przeciwnicy wojny palili karty powolan do wojska.
    Ale jak widac urban legend tzymaja sie na tyle dobrze, zeby czarny PR trwal juz cztwarta dekade…

  27. Panie Falco – ma Pan zupełną rację- tak właśnie było z kładzeniem płytek w kuchni.Po kolejnym dniu oglądania „tyłka” specjalisty posadzonego na krzesełku i sączącego piwo stwierdziłam – Basta! Bierz dupę swoja do roboty – to przecież jak zabawa w układanie puzzli. Nie będę płacić temu kolesiowi za siedzenie i popijanie. No i oczywiście okazało się ,że mój G. „umie” kłaść płytki :)Pewnie więc umie też więcej :)

  28. @Falco:
    tylko ze feministki nie przekonuja nikogo, ze bedzie szczesliwszy z tym czy tamtym. Feministki jedynie chca, zeby kobiety traktowac ROWNOPRAWNIE w stosunku do mezczyzn. Czyli, zeby dostawaly taka sama zaplate za taka sama prace, zeby nie byly nigdzie dyskryminowane ze wzgledu na plec i tak dalej.

  29. Futrzak i w tej kwestii jestem w stanie podpisać sie pod ich petycjami wszystkimi kończynami!

  30. @Basia: Potrzeba matka wynalazku (nawet takiego domowego ;)

    @Futrzak: Bardzo chcialbym miec takie same prawa (i mozliwosci) co kobieta… . Niestety nie wszystko jest mozliwe.

    Najwieksza magia na tym swiecie (przynajmniej dla mnie) to mozliwosc sprowadzenia zycia na ta ziemie i nie jest nam mezczyznom dane. Jedyne co mozemy dorzucic male co-nie-co przy poczeciu i asystowac przy porodzie… . ROWNOUPRWANIENIE jest NIESPRAWIEDLIWE i NIEMOZLIWE (chocby tylko odwolac sie do mojego powyzszego przykladu). A jak ludzie sobie sciela lozko (czy ukladaja zycie w zwiazku), to jest ich prywatna sprawa (bo choc tacy podobni, to jednak jestemy rozni!!).

    A jesli chodzi o postulat takiego samego wynagrodzenia za swiadczenie tej samej pracy, jest postulatem sprawiedliwosci a nie rownouprawnienia.

  31. @Falco:
    PRAWA a MOZLIWOSCI to nie to samo!!!!!

    Nie widze, jak rownouprawnienie czyli ROWNOSC OBU PLCI WOBEC PRAWA STANOWINEGO PRZEZ CZLOWIEKA moze byc niesprawiedliwa????

    Ty mylisz rownouprawnienie z byciem takim samym bez wzgledu na plec!!
    Oczywiscie, ze kobieta i mezczyzna biologicznie sie roznia, a to jak sobie rozloza obowiazki w domu to tylko ich prywatna sprawa. Chodzi jednak o to, zeby ludzie, ktorzy chca to zrobic inaczej (np. kobieta pracuje a maz zajmuje sie domem) MOGLI to zrobic.
    Nie dalej jak 5o lat temu nie bylo to mozliwe, bo kobiety nie byly zatrudniane na stanowiskach wystarczajaco platnych. Nie dalej jak sto lat temu nie bardzo mogly studiowac na uniwersytetach, a jeszcze 40 lat temu w srodku Europy nie mialy prawa glosowania w wyborach.
    TO jest rownosc wobec PRAWA.

    Nie mozna mowic, ze rownouprawnienie jest niesprawiedliwe – chyba, ze nie rozumiesz w ogole tego pojecia.

  32. czarny pijar dziala – jesli nawet dosc rozsadnie myslacy ludzie utozsamiaja rownouprawnienie z tozsamoscia plciowa :(((((

  33. @Futrzak: Wcale nie bez kozery wypowiadalem sie na „tematy plciowe” (taka mala dygresja w kierunku polityki gender).
    Wlasnie ze wzgledu na PRAWO STANOWIONE. Jestem zwolennikiem, zeby stanowione prawo panstwowe ograniczylo sie jedynie do kodeksu karnego i kodeksu cywilnego (gdzie beda warunki ogolne zawierania umow prawnych oraz stowarzyszen).

    A to o czym piszesz wynikalo w kulturze europejskiej (a dzis wynika w ortodoksyjnej kulturze zydowskiej i muzulmanskiej) z UPRZYWILEJOWANEJ pozycji KOBIETY. Kobiety jako bardziej uprzywilejowane od mezczyzn zostaly UWIEZIONE. Dlatego wlasnie chec zaprowadzenia powszechnego bezpieczenstwa doprowadzi do uwiezienia – bo najbezpieczniejsze miejsce na ziemi, to nadal pojedyncza cela wiezienna.

    A ja jestem wolny ptak (i stad sie bierze moje imie :) . Dlatego, jak moze ktos zauwazyl, jestem zwolennikiem placy powiazanej z efektami pracy a nie z innymi cechami podmiotu pracujacego (dotyczy to rowniez dyskryminacji przy zatrudnieniu na pewne stanowiska).

    Tak na marginesie podczas rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko administracyjne w firmie sprzatajacej padlo pytanie: czy nie boje sie pracowac w firmie, w ktorej pracuje duzo mlodych kobiet? A co to ma do rzeczy a propos wypelniania zadan?!?

  34. Bo raczej nie podejrzewam, ze kandydatki na to stanowisko pytano o to czy sa lesbijkami? I czy nie beda mialy problemow z tym, ze w firmie pracuja mlode, fajne dziewczyny… .

  35. @Basia: Moja małżonka jest inżynierem, dobrym inżynierem i w zasadzie wszystko potrafi naprawić sama. Ale w mojej obecności momentalnie jej umiejętności zanikają. Aż w powietrzu słychać refren piosenki „bo ja jestem prose pana taka mala… „. Na moje fochy nie reaguje, no i ja wtedy chcąc nie chcąc, muszę się brać do roboty, a potem jestem z siebie dumny Przypuszczam, że ty nie masz problemu z facetem, tylko on ma problem z twoją nadopiekuńczością.

    @Futrzak: Jako wzorzec i wyrocznia feminizmu jesteś raczej mało znana. My patrzymy na feminizm z perspektywy serwowanej przez Środę czy Szczukę. Czyli wielkie aspiracje współistniejące z ptasim móżdżkiem dzięki plecom taty.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: