Napisane przez: futrzak | 1 Maj 2013

San Isidro

raz jeszcze. Bo kiedys juz tam bylismy i nawet publikowalam notke ze zdjeciami ale po jasniepanskich zmianach p* Appla i zlikwidowaniu miejsca, gdzie znajdowaly sie albumy z mobile me, teraz po kliknieciu na linki pokazuje sie login do…iCloud. Wrrrr!!!! Moze kiedys wrzuce zdjecia jeszcze raz, w przyplywie szerokopoasmowej sieci, jak kogos bedzie to interesowalo…

Tak czy siak. Poprzednia wizyta byla galopem przez prerie, bo wyskoczlismy z tramwajku na pol godziny a potem spowrotem, zeby dojechac do Tigre. Zdjecia byly lepsze, bo piekne slonce, tą zas raza niestety pochmurnie i troche pokrapywalo.

Teraz do samego San Isidro dostalismy sie zupelnie inaczej. Najpierw autobusem do dworca kolejowego Retiro, a nastepnie wsiedlismy w pociag podmiejski jadacy do Tigre.
Okolica stacji kolejowej wyglada zupelnie inaczej – przede wszystkim wcale nie turystycznie. Przez pierwsze quadry rozciagaja sie ulice sklepowe – restauracje, ciuchy, buty, mydlo i powidlo. Stopniowo, w miare posuwania sie w strone nabrzeza, sklepy robia sie coraz bardziej ekskluzywne, butiki, sztuka, te rzeczy. Oraz troche pretensjonalne knajpki chociaz trzeba przyznac (patrz zdjecia) ze calosc robi bardzo pozytywne wrazenie.

W malej restauracyjce dla tubylcow przy dworcu zjedlismy przyzwoity i przyzwoicie wyceniony lunch. Na moj skladalo sie bife de costillo (czyli t-bone stek z krowki z parilli) z frytkami w cenie 35 ARS (ok. 6.7 USD) oraz szklaneczke wina (ok. 2 USD).

Stalym punktem zwiedzania byla katedra, okolica dookola niej, a potem poszlismy obejrzec marine. Lodki, domki, roslinki wsio gut… ale woda w marinie… lojezusieimaryjo. Widac na zdjeciach…

Do domu wracalismy tramwajkiem. Przy stacji koncowej – niespodzianka. Bardzo duzy i sympatyczny budynek. Najpierw sklepiki z przeroznymi starociami (a wierzcie mozna znalezc zabytki, bo tu wojny nie bylo…), potem duzy hol, w ktorym odbywaly sie zawody w ukladaniu kostki Rubika :).
Potem jeszcze przyjemna baroknajpa i ludzie oddajacy sie przyjemnosciom typu granie w rozne gry.
Po drugiej stronie budynku koniec linii kolejowej Mitre oraz… bardzo mily plac zabaw/park. Zaraz obok byla szkola designu i domyslam sie ze to jej uczniowie poczynili owe cudne murale.

A na koniec… zdjecie z okna pociagu chyba najslawniejszego slumsu w Buenos czyli Villa 31. Niestety, tak tutaj mieszka ok. 50 tys. ludzi….

Zdjecia i podpisy

Reklamy

Responses

  1. Super zdjęcia, te brukowane uliczki i piękne domy wśród zieleni.. piękne.

  2. a nie myślałaś o własnym hostingu i publikowaniu albumów u siebie, nie u zewnętrznych dostawców? ja coraz bardziej skłaniam się ku niezależności w takich kwestiach

  3. co to znaczy „u siebie”?
    Jesli zarejestruje wlasna domene to tak czy siak musze wykupic gdzies miejsce u jakiegos providera gdzie jest fully routable IP i lepsza siec.

  4. tak, ale możesz zrobić co jakiś czas backup, poza tym jesteś niezależna od polityki tego czy innego providera typu google czy apple

    jesli postawisz sobie jakis wlasny silnik galerii to nie bedziesz sie martwic ze zmieni sie polityka apple czy innego srapple i cos zablokują czy wyłączą lub zmienią

  5. Symptyczny facio.

  6. @Blog dla faceta:
    ale czy ty w ogole czytasz, co ja pisze? NIE MAM warunkow tutaj ani do posiadania wlasnego lacza z fully routable IP ani duza przestrzenia dyskowa – musze ja tak czy siak WYKUPIC gdzies. Po co wiec mam przeplacac podwojnie?
    A backup to wiesz tak czy siak mam na zewnetrznym dysku i taki bylby niezaleznie od czegokolwiek.

    Ze juz nie powiem o takiej prostej rzeczy – co zdarzylo mi sie JESZCZE w Silly Valley a mianowicie jedna powodz a potem maly pozar. W serwerowni. Prywatnej. Dziekuje, wole odnajmowac gdzies komercyjnie, gdzie jest data center zabezpieczone przed takimi niespodziankami.

    @prezio:
    jaki facio?

  7. Na kilku zdjęciach. Pasażer. Facio to zdrobnienie faceta. Po coś na fotkach był chyba? Myślałem, że to ten „chłop”. Towarzysz.

  8. @prezio:
    slusznie myslales :)

  9. Coś mi wpadło w oko, czy banany w Ardżentajnie rosną do góry, na przekór grawitacji?:)

  10. @Anna
    Tu wszystko jest odwrotnie- teraz np. zaczya się zima :)

  11. a bo to pani na tej polkuli poludniowej wszystko na odwrot :)

    A tak na serio: to sa takie male bananki i one rzeczywiscie „rosna do gory” tak jak na tym zdjeciu :)
    zreszta wklep w google „banana plant” i zobaczysz wiecej takich zdjec :)

  12. […] wycieczke Tren de la Costa opisywalam juz wczesniej. W tej chwili sluzy jako tramwajek dla turystow, a w sumie kursuje na bardzo obciazonej linii do Tigre. Tj. normalny pociag jest przeladowany i nim ludzie dojezdzaja do stolicy. Tramwajek (jeden przejazd) kosztuje 10 peso dla Argentynczykow a 18 dla turystow (zwykly pociag 2.30 peso), na dodatek nie dojezdza do wielkiego dworca Retiro. Rząd chce zwiekszyc ilosc skladow i czestotliwosc kursowania oraz obnizyc cene biletu – zeby zwykli ludzie codzien mogli dojezdza do pracy. W wypadku linii frachtowych chca zaczac remont torow. Rokowania na to ostatnie nie sa takie zle – od czasu przejecia przez rzad federalny jednej z linii podmiejskich juz ladny kawalek torow wymieniono, zelektryfikowano no i jest to w tej chwili najszybsza kolej dojazdowa do capitalu. […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: