Napisane przez: futrzak | 10 kwietnia 2013

Argentyńska superkarta

Ferfal jak zwykle p* jak potluczony w temacie, ale to nie dziwne, bo swoje wiadomosci czerpie z Clarin (gazeta bedaca czescia koncernu medialnego, ktorego wspolwlascicielem jest Goldman Sachs).

O co dokladnie chodzi? Otoz w ramach ograniczania inflacji i łupienia klientów rząd wymyslil, ze Banco de la Nacion wypusci tzw. superkarte. Oczywiscie, na rynku sa obecne Visa, Mastercard, American Express i inne. Ale.
Od biznesow (miejsca w ktorych mozna placic karta) kasuja one 3% a od klientów uzywajacych karty….45% rocznie (!!!!!).

Superkarta ma od biznesow pobierac 1% (mniej-wiecej) a od uzywajacych karty 22%. Ciagle duzo, ale roznica przyznacie znaczaca.

Prawda jest, ze nie wszystkie biznesy chcialy sie zgodzic na taki deal (swoja droga zadziwiajace bo przeciez mniej by bankom placily…) i rząd spuścił ze smyczy dyżurnego wymiatacza (minister handlu wewnetrznego Guillermo Moreno znany ze swojego niewyparzonego jęzora).
Negocjacje nie dobiegly jeszcze konca a efekty juz widac. Banki komercyjne oswiadczyly, ze obnizaja oprocentowanie kart z 45% na 30%.

Oczywiscie, gdyby nie widmo tanszej konkurencji, nawet palcem w bucie by nie kiwnely – po co, skoro to jest kartel i trzymaja ceny jakie chca?

Jedyna wada superkarty jest to, ze nie bedzie ona nigdzie akceptowana za granica i pewnie nie we wszystkich miejscach w Argentynie. Niemniej, jesli stowarzyszenie najwiekszch sieci supermarketow oraz stowarzyszenie supermarketow chinskich zgodzi sie ja akceptowac, to mysle ze za tym pojdzie reszta.

Reklamy

Responses

  1. 45% ?!? ale to chodzi o kredytowe? u nas chyba obniżyli do 18%.Fajnie by było jakby u nas sprzedawcom pobierali tylko 1%,my płacimy około 3% od transakcji i czasem są to spore kwoty nie mówiąc o zestawieniu miesięcznym…
    najmocniej mnie wkurza INDOLENCJA moich klientów którzy DZIWIĄ się że MY płacimy za ICH transakcje.No ale ktoś to musi robić ,co nie?

    Zresztą wszytkie te nasze polskie PROMOCJE bankowe opłaca sam sobie klient nawet o tym nie wiedząc.Bo skoro od każdej JEGO operacji kartą jest pobierane 3% to bank ma skąd dać użytkownikowi bonusik…

  2. A nadal macie 2 różne ceny w sklepach? Jedną gotówkową, drugą przy płatnościach kartą? Pamiętam, że spora była różnica. Plus bardzo ograniczona ilość gotówki możliwa do pobrania z bankomatu. Można było za to operację powtarzać jedną po drugiej (!!), tylko prowizję płaciło się od każdej. Generalnie drogi interes. I w Banku Narodowym wymieniali tylko dolary, nie brali euro.

  3. @tuv:
    tak, to chodzi o kredytowe.
    Coz banki sciagaja z kazdego tyle ile moga. wszedzie na swiecie.

    @asiaya:
    tak, nadal sa rozne ceny w sklepach. Ale to oczywiste, no bo jesli reklamuje sie „x quotas sin interes” to sprzedawca jakos musi wyjsc na swoje przeciez. Roznych cen nie ma w supermarketach i duzych sieciach – oni jakos absorbuja te 3%.

    Ilosc gotowki mozliwa do pobrania jednorazowo z bankomatu to 1000 ARS, ale to w sumie prawie tyle samo ile takie samo ograniczenie w USA (wiecej jak 300 USD dziennie z bankomatu nie wyplacisz).
    Ja nigdy w banku nie wymienialam waluty, wiec nie wiem. Ale w normalnych malych kantorach biora euro.

  4. W Polszcze też są różne ceny za gotówkę i kartę. Przy większych zakupach ZAWSZE pytam o ile taniej jest przy płatności gotówką. Można na prawdę trochę złociszy zaoszczędzić kosztem banku :)

  5. @tuv, interchange to oscyluje bardziej wokół 2% chyba. Reszta to opłaty dla agenta rozliczeniowego (dzierżawa terminala itd.). Obecnie maksymalne oprocentowanie nominalne to 19% (4x stopa lombardowa), ale zawsze trzeba dodać jakieś pierdułki.

    @Futrzak, 45%? Srogo.
    W ogóle funkcjonuje coś takiego jak debetowa?

    W Polsce szykuje się regulacja ustawowa opłat. Gorzej, że na skutek lobbowania jednej sieci bankomatowej i kilku sieci supermarketów/stacji benzynowych do projektu ustawy trafiły zapisy zarówno o surcharge w POS, jak i o możliwości dodatkowych prowizji w bankomatach.

    @nikt: nie wszędzie.

  6. @BlackOps:
    tak, sa karty debetowe.

    IMHO uwazam, ze regulacja ustawowa nic nie da, bo banki zawsze znajda sobie sposob wywindowania oplat. Jak nie drzwiami, to oknem.
    Kartel wszedzie dziala tak samo – jedyne, co go moze skosic, to tansza konkurencja. O ile nie zostanie po drodze zabita dumpingiem…

  7. To nie jest takie proste. A raczej: zarazem jest i nie jest.

    Rację ma TUV pisząc, że większość nowinek bankowych – a przynajmniej tych związanych z kartami – finansowana jest z interchange. Jeśli wejdzie ustawa, albo nawet jak zadziała samoregulacja, klienci będą musieli pożegnać się z fajnymi bonusami. Taki lajf – do tej pory banki korzystały przy promocji z kasy otrzymywanej zwrotnie z każdej debetówki/kredytówki (bo przy aktywnym używaniu – coś koło 200-300 PLN miesięcznie na transakcjach – dla klienta koszt używania karty się zeruje) – teraz będą musiały sięgnąć do innych kieszeni.

    Interchange mieliśmy wysoki jak na UE, ale wizja ustawowej regulacji na tyle wystraszyła obydwie organizacje kartowe, że od stycznia ceny poszły w dół. Nie dla wszystkich realnie, bo nie wszyscy sprzedawcy mieli interchange wpisany w umowę – niektórzy płacili po prostu flat fee + prowizja od sprzedaży, bez umownego przywiązania kosztów do realnych poziomów interchange. Agenci rozliczeniowi mają teraz pełne ręce roboty.

    I zobaczymy jak będzie. Jedni twierdzą, że obniżenie interchange spowoduje, że handlowcy i sklepikarze chętniej będą brać terminale. Inni – że banki przestaną rozwijać zarówno sieć, jak i technologie – i koszt utrzymania kart odbiją sobie gdzie indziej. Ale zgodzę się – ustawa napisana na kolanie, dyktowana przez paliwowców i sklepy wielkopowierzchniowe – nie może być dobra. A im bardziej postarać się zamknąć furtki dla dodatkowych płatności na rzecz banków – cóż, nie da się, bo jak?

    A co do posiadania terminala w sklepie/punkcie usługowym: przecież to nie obowiązek. Albo się kalkuluje (marża pozwala sfinansować opłaty), albo nie. W małych punktach to nie ma znaczenia, ale w większych organizacjach – trzeba jeszcze doliczyć koszt zarządzania gotówką. Bo – hej – to też kosztuje. Odwożenie/przywożenie kasy, wpłaty na firmowe konta, nie ma nic za darmo.I czasem to się naprawdę – biorąc pod uwagę 2-3% obrotu – kalkuluje.

  8. „tańsza” konkurencja to teraz płatności mobilne PKO BP. I naprawdę nie chcemy, żeby to oni zostali monopolistą.

  9. @BlackOps:
    „Rację ma TUV pisząc, że większość nowinek bankowych – a przynajmniej tych związanych z kartami – finansowana jest z interchange. Jeśli wejdzie ustawa, albo nawet jak zadziała samoregulacja, klienci będą musieli pożegnać się z fajnymi bonusami”

    Prawde mowiac, to ja nie rozumiem problemu. Na ch* mi bonus? Wole miec niskie stale oprocentowanie na karcie np. 10% zamiast 30% niz od czasu do czasu jakiegos kretynskiego „cukiereczka” na usluge, ktora i tak nie jest mi potrzebna.
    To pierwsze bardziej sie oplaca.

    Odnosnie terminala: a co to i po co? Masz na mysli czytnik do kart? Takie maszynki istnieja juz chyba od 2 dekad co najmniej, sa tanie jak w barszcz, male i nieduzo kosztuja. Nie wymagaja wozenia gotowki etc.

    NATOMIAST z tego co rozumiem to interchange jest oplata banku zbierana od biznesu za to, ze jego klienci uzywaja kart danego banku. Jakies bonusy, to smo etc. to jest kit nawijany ludziom na uszy po to, zeby jakos uzasadnic wyzszy niz gdzies indziej procent kasowany za ta sama usluge.

  10. „Odnosnie terminala: a co to i po co? Masz na mysli czytnik do kart? Takie maszynki istnieja juz chyba od 2 dekad co najmniej, sa tanie jak w barszcz, male i nieduzo kosztuja. Nie wymagaja wozenia gotowki etc.”

    Masz na myśli stare dobre „żelazka”?
    Bo jeśli klasyczne elektroniczne terminale do obsługi kart online, to – przynajmniej w Polsce – jak i w UE – masz do czynienia z comiesięczną opłatą za dzierżawę + opłaty za łączenie z siecią, choć w dobie internetu „komórkowego” to powoli stają się marginalne koszta. Po co? Bo taki jest standard, weryfikacja karty na bieżąco i sprawdzenie PIN (chyba że zbliżeniówka). Po co? Żeby sprzedawca miał po 2 dniach kasę na koncie. Ale może nie zrozumiałem pytania.

    „Prawde mowiac, to ja nie rozumiem problemu. Na ch* mi bonus? Wole miec niskie stale oprocentowanie na karcie np. 10% zamiast 30% niz od czasu do czasu jakiegos kretynskiego “cukiereczka” na usluge, ktora i tak nie jest mi potrzebna.To pierwsze bardziej sie oplaca.”

    Mamy zupełnie inną specyfikę rynku, którą możesz pamiętać. Kredytówki to mały wycinek. Większość kartowego rynku to debetówki do zwykłych kont – i właśnie tu masz mocną konkurencję. Zniżki w wybranych sklepach, zwrot 1-5% kwoty transakcji, takie rzeczy. Niektórzy lubią – i traktują to jako przewagę konkurencyjną przy wyborze banku. Ale pam,iętaj, że komercyjnych mamy blisko ponad 30 ;-) musdzą czymś walczyć.

  11. No to skoro banki musza czyms walczyc to niech powalcza nizszym oprocentowaniem kart. Zreszta, to ICH PROBLEM a nie klientow.

  12. Futrzak, bądźmy realistami. Ceną walczyć przy kredycie? Problem klienta, skoro chce pożyczać…

  13. W sensie to Twoje „niech” jest znaczące i fajne, ale nierealne. Ceną to walczą u nas przy depozycie co najwyżej i przy krótkoterminowych gotówkowych.

  14. @BlackOps:
    jestem realistka. Banki w USA cena walczyly przy kredycie. Normalnym byly oferty „zero appr rate for one year” za konsolidacje z jednej karty na druga.
    Jak ktos mial dobry credit score to oprocentowanie na karcie mial pare procent i zadnej innej dodatkowej rocznej fee.

    I nie, to nie jest problem klienta. To bank – jak kazdy inny biznes – martwi sie o to, jak klientow pozyskac. A nie na odwrot.

  15. Futrzak – to zawsze problem tego, komu bardziej zależy :-)

  16. Futrzak, 1tys. peso to niecałe 200 dol, z tego, co widzę. Szału nie ma, jak się podróżuje we dwójkę i wszędzie chcą gotówkę. Jasne, że masz na koncie ograniczenie, ale w Arg. ogranicza Cię bankomat, nie Twój bank. Poza tym ograniczenie nie jest dzienne, bo możesz operację powtórzyć kilka razy z tego samego bankomatu i to akceptuje. Więc niech nie wciskają kitów, że to ze względów bezpieczeństwa :)
    W końcu też wymienialiśmy w kantorach, niezła zabawa. Czułam się, jak bym szła odwiedzić kapo jakiejś mafii. W jednym miasteczku lekarz radził nam, żebyśmy nie wymieniali zbyt dużo gotówki naraz i żebyśmy uważali, czy nikt za nami się nie szwęda po wyjściu z kantoru, bo pracownicy kantorów mogą informować złodziei :)) Możesz sobie wyobrazić, jak nam szczęki opadły :))


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: