Napisane przez: futrzak | 25 marca 2013

Z wizytą na prowincji Buenos Aires

a konkretnie w malutkiej mieścince Verónica, ktora liczy sobie ok. 6 tys mieszkancow.
Miasteczko jest mlode, zalozone w 1915 r. Akurat w weekend naszej bytnosci obchodzono 98 rocznice powstania. W zwiazku z tym odbyla sie parada oraz rodeo – tego ostatniego niestety nie widzielismy, bo nasz autobus odjezdzal wczesniej :(


Do Veronica mozna dostac sie z Buenos komunikacja publiczna. Najpierw trzeba pojechac do La Platy (czyli stolicy prowincji Buenos Aires). W tym celu lapiemy autobus lub pociag z dworca Constitucion. Najszybszy jest ekspres autobusowy, ktory jedzie autostrada. Ma wygodne siedzenia, klime, kibelek, na miejsce dociera po troche ponad godzinie. Tyle, ze jest znacznie drozszy od zwyklego autobusu, ten jednakze telepie sie prawie dwie godziny. Pociag podmiejski z drugiej strony, mimo ze niewygodny, jedzie prawie tyle samo co ekspres a bilet kosztuje jedynie 2.5 peso…
W La Placie trzeba sie przesiasc na autobus jadący do Veronica. Bilet nalezy wykupic wczesniej, bo moze ich zabraknac. Autobusy jezdza kilka razy dziennie, sa obslugiwane przez firme Expreso La Plata naprawde wypasione. W drodze powrotnej jechalismy autobusem z porzadnym kibelkiem, telewizorem (puscili Podroze Guliwera) i automatem z kawa i sokiem. Full wypas :) a cena zaledwie 32 peso od osoby…

W miescince pojawilismy sie na zaproszenie naszej dueni (wlascicielki mieszkania). Maja tam z mezem mala pieciohektarowa farme, na ktorej hoduja nandu, kroliki, przepiorki. Maja tez 3 male kuce, kilka owiec, gęsi. Domek stawiali wlasnym sumptem, z wszelakich dostepnych materialow z recyclingu.

Droga na farme dueni:
IMG_6106

Wjazd na farme. Drzewa, na ktorych wisi tabliczka, to eukaliptusy.
IMG_6107

Domek oraz jego okolice:
IMG_6108

IMG_6096

IMG_6097

Kroliczki, wbrew pozorom, to nie sa slodkie puszyste kulki….wygladaja niewinnie, ale wyglad moze mylic. Pamietacie, co stalo sie z dzielnymi zolnierzami krola Artura, przy probie podejscia do kroliczka? (hint: film Monthy Pythona „W poszukiwaniu swietego Gralaa”)
IMG_6093

IMG_6094

Mnie tez, podobnie jak im, cudem tylko udalo sie uciec, o czym swiadcza straszliwe rany. Juz-juz prawie kroliczek rozszarpal mi gardlo…
IMG_0543

A tu byli nasi. Gorole z Podhala :)
IMG_6098

Glowny plac w centrum miasta, oraz kosciol. Jak widac w palmowa niedziele, pelen.
IMG_6099

IMG_6100

IMG_6101

IMG_6102

IMG_0539

Przygotowania do parady. Koniki sa bardzo zadbane, kazdy z przystrzyzona grzywa, ogonem, starannie wyczyszczony i odkarmiony. Wiekszosc jezdzcow byla ubrana w tradycyjne stroje gauchos. Jak widac nie uzywaja oni klasycznych siodel ani strzemion. Nie znam sie za bardzo na tym, ale wydaje mi sie, ze gruba derka ze strzemionami wystruganymi z drewna jest dla konia znacznie wygodniejsza i lzejsza od twardego, ciezkiego skorzanego siodla z metalowymi dodatkami. Zaden z nich tez nie mial ostróg – do poganiania konia sluzy im szpicruta.
IMG_6103

IMG_6104

IMG_6105

Advertisements

Responses

  1. ladnie… i tak zielono. u mnie spadl snieg i ogromne mroz w weekend, i twoje klimaty wygladaja baaaardzo przyjemniutko

  2. @juliamorgan:
    wiesz, ale takie klimaty masz tez w USA.. starczy sie przeniesc np. do Kalifornii albo na Floryde….. nie musisz zmieniac kontynentu :)

  3. Nie spodziewałem się zobaczyć rumuński samochód. :)

  4. Ślicznie tam, tak zielono i …ciepło!:) Ale przyznam szczerze ,że te pustki kojarzą mi się z moim obecnym miejscem zamieszkania i trochę przerażają ,że życie tak toczy się podobnym rytmem do mojego czytaj: rutynowo , nudno.Tak więc chyba jednak takie miejsca tylko i wyłącznie na weekendy :)
    Zdezynfekowałaś te paskudne rany? Kto wie jak długo teraz będą się goić. Z takimi potworami nigdy nic nie wiadomo.Następnym razem trzymaj się lepiej z daleka :)

  5. ooooo jak ładnie:).
    Co do siodeł- trudniej chyba się utrzymać na tej stercie derek – coby się nie wysuneła spod jeźdzca;))

    uch,jak mi brakuje CIEPŁA !!!

  6. @Basia:
    e, rany juz sie w zasadzie zagoily :)
    odkad przeszlam na jedynie sluszna diete wszystko sie na mnie goi jak na psie :)

    @tuv:
    no napewno trudniej. Ale z drugiej strony indianie jezdza na koniach na oklep, a i tutaj widzialam tez…

  7. No ja na szczęście ostatnio nie mam żadnych ran więc na razie z tą dietą to poczekam trochę :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: