Napisane przez: futrzak | 22 lutego 2013

Wycieczka do innego swiata

ktory tak naprawde jest na wyciagniecie reki.

Podroz zaczyna sie tak: pojechac na ostatnia stacje metra linii E w Buenos Aires.
Potem przesiadamy sie na tramwaj czyli premetro. Jedzie on przez wyjatkowo syfiate dzielnice – ciagle w obrebie Capital Federal.
Dzielnica nazywa sie Villa Soldati. Zdemolowane blokowiska, slumsy, jestesmy jedynymi bialymi w tramwaju. Cala reszta to ciemnoskorzy emigranci z Peru i Boliwii. Smieci, kupy smieci.
Wysiadamy z tramwajku w miejscu, gdzie da sie przesiasc na wąskotorowy pociag jadący do Mercado Central. To znaczy myslelismy, ze sie da. Pomylilismy sie o jedna stacje przesiadkowa. Zdarza sie. Wracamy ta sama droga, czyli pociag powrotny, tym razem pelen kibicow wracajacych z jakiegos meczu. Pija cos (tj. jakis alkohol) z poobcinanych butelek plastikowych. Pala maryske, niektorzy rozbijaja lód na podlodze pociagu i generalnie dra gebe oraz zachowuja sie tak sobie.

Mimo to nikt nas sie nie czepia. Nie ma problemow, bójek ani nic takiego. Czy to dlatego ze w tramwajku jest jeden policjant? Czy to dlatego, ze na stacji przesiadkowej jest ich co najmniej pieciu? Nie wiem.
Trudno mi ich zrozumiec, bo belkotaja w slangu i to ciezkim, wiec nie mam pojecia o co chodzi. Okolica generalnie taka, ze nikt normalny nie chcialby tam mieszkac. Oni musza zdaje sie. Bilety ani w tramwajku, ani pociagu, nie przyjely sie. Sa urzadzenia do czytania subway cards, ale nie dzialaja. Nikt sie nie przejmuje, wiec my tez nie.
I tylko kontrast straszny. Ojciec z dzieckiem raptem moze poltorarocznym. Zajmuje sie, zabawia. Nosi na plecach, smieje sie. Nie on jeden.

Zaluję, ze nie mam aparatu, ale z drugiej strony nie wiem, czy nawet jesli mialabym, to odwazylabym sie na jego uzycie. Mimo wszystko na kilometr mozna mnie odroznic od Boliwiancow. Jestem przerazajaco biala i wysoka. I ubrana nie tak. Patrza sie na mnie.

…. wejscie do metra odczuwam z ulga. Tutaj mimo wszystko czuje sie w miare bezpiecznie. Ale nikt nic nam nie zrobil.

Villa Soldati

Zdjecie pochodzi ze strony http://lateja3.wordpress.com/2009/05/01/1979-barrio-soldati/

Reklamy

Responses

  1. W każdym miejscu na ziemie znajdzie się takie opuszczone , zaniedbane, z elementem ludzkim o ciężkim kalibrze. Nie wiem dokładnie jak to jest ,że pewien element potrafi zatracic się w alkoholu i czym sie jeszcze da i zostawić w spokoju przechodnia innemu nóż się w kieszeni otwiera i szuka problemów.Ja bym sie jednak w takie miejsca nie zapuszczała.Chociaż?Czy ja wiem?!

  2. @Basia:
    no wlasnie sęk w tym ze nie w kazdym miejscu na ziemi. Nie wiadomo mi nic o istnieniu slumsow w Norwegii, Islandii, Finlandii, Nowej Zelandii. Owszem, prawie w kazdym duzym miescie sa gorsze i lepsze dzielnice, ale to nie to samo co favele/villa miseria/slums – obszary zapomniane przez jakakolwiek wladze, gdzie policja nie wchodzi, odlaczone zupelnie od normalnej tkanki spolecznej.

  3. hehe, wlasne z takich obcietych butelek pije się fernet. z coca najlepiej. Przynajmniej w srodowiskach baaardzo odleglych od ekspatow ;) .
    no a tych okolic podobnych do soldati w sumie jest wiecej niz tych „ladnych” . ja nie zapomne jak w takim syfie raz spotkalam staruszkę, Zofię. Przyplynela baaardzo dawno temu, ale nadal pamiętała swoj KRakow a po polsku mowila idealnie. Bardzo mnie to ruszylo, jak tak grzebala w smieciach i sie poplakala, ze mowie do niej po polsku. spiewalysmy ” moj rozmarynie”. wieczorem sie upilam z tego wszytskiego.
    w gruncie rzeczy buenos jest szkaradnym miastem i upodla ludzi duzo bardziej, niz sie nam , europejskim wybrancom losu wydaje :-(
    abrazos!
    PS

    a jak tam papeleria cala na av. Antarctida ???

  4. Skandynawia! popatrz na sasiadow skad maja sie brac slumsy, aczkolwiek zaczynaja po malu miec problemy z napluwowymi, ktorzy chca im stworzyc slumsy, plus wszystkie te panstwa sa ludnosciowo bardzo male, nie da sie ich porownac do wielkich krajow, w ktorych jest miejsce na slumsy.

  5. Nocami musi tam byc grubiutko ze szczurami.
    Przypomnialo mi sie z tej okazji osiedle romskie Lunik w Koszycach na Slowacji. Syf niewyobrazalny, a bieda to nawet tam juz nie piszczy ona wyje. Na nagraniach nocnych widac tam setki szczurow i myszy goniacych sobie swobodnie miedzy blokami. http://www.youtube.com/watch?v=YUFUkVivh_M

  6. @lopez:
    szkoda staruszki. wiem, ze w Maciaszkowie jest osrodek dla samotnych Polakow prowadzony przez zakonnice. Maja pod opieka ludzi samotnych, zniedoleznialych. Ciekawe, czy probowala sie tam dostac czy moze sie „nie kwalifikowala”?
    Wsrod tutejszej starej polonii jest mnostwo ludzi, ktorzy dobili tutaj po wojnie, idac z armia Andersa. Nie wszystkim sie ulozylo, zwlaszcza, ze po bankructwie Argentyny w 2001 system emerytalny w zasadzie przestal istniec…

    @jb:
    Argentyna ma mniej-wiecej tyle ludnosci co Polska. To nie kwestia wielkosci – ani ludnosciowo, ani terenem – ale organizacji panstwa.

    @beans:
    wiesz, szczury sobie biegaja po San Telmo, ktore bynajmniej zadna villa miseria nie jest. Podobnie wielkie, tluste karaluchy wielkosci kciuka.
    Chociaz oczywiscie poziom syfu w villa miseria nieporownywalny, to jednak bynajmniej oprocz takich miejsc tez wcale rozowo nie jest.

  7. @beans:
    odnosnie tego filmu…najciezej zmienia sie mentalnosc ludzka. Cos, do czego nie poczuwasz sie, ze jest twoja wlasnoscia, na ogol szanowane nie jest. W Polsce tez byly (i nadal sa) budynki komunalne. ALE. Ludzie je zamieszkujacy byli bardzo wymieszani. W jednym bloku miales tak, lumpow nie pracujacych, ale tez sporo zwyklych, uczciwych robotnikow, innych wiazacych koniec z koncem, czasem policjant, czasem donosiciel, czasem tzw. inteligencja.
    A tutaj zdarzyla sie cala grupa etniczna, wsadzona na sile do blokow, w ktorych zupelnie nie potrafia zyc, bo to sprzeczne z ich odwieczna tradycja. Na dodatek, prawie wszyscy nie pracuja i nie pojmuja co to jest praca nine-to-five. Totalny syf i degrengolada.

    BTW: zwyczaj wywalania zawartosci kubla na smieci przez okno widzialam na wlasne oczy w hotelu asystenta w Lublinie. A wydawaloby sie, ze kto jak kto, ale magistrzy, doktorzy i habilitanci przyzwoitej uczelni beda miec wiecej kultury… a nie mieli….

    Syf i brud to raczej stan umyslu, a niekoniecznie musi sie wiazac z bieda. Na przyklad moja babcia mieszkala na wsi podlubelskiej w chalupie z klepiskiem, kryta sloma, bez kanalizacji ani elektrycznosci. Jedna izba z piecem chlebowym, dwoje rodzicow i piatka dzieci. Na zewnatrz slawojka i studnia, ktora oczywiscie w zimie zamarzala. A mimo to w chalupie bylo biednie, ale czysto. Nie biegaly karaluchy, szczury, przyzba zawsze zamieciona, nic nie lepilo sie od brudu.

  8. Może masz rację, są kraje które potrafią zadbać o to ,by ludziom jakoś się żyło. Choć faktycznie jak się nad tym zastanowię, to wszystkie osoby w Polsce , które poznałam z tzw. slumsów – to były osoby, dla których życie takie było kwestią stanu psychicznego bardziej niż kwestią społeczną. Sami siebie widzieli w takim bagnie, tak też żyli. Ja nie potrafię zrozumieć jak można doprowadzić do takiego stanu własne życie. Owszem, rozumiem przypadki, kiedy naprawdę NIC sie nie dało zrobić.Ale całe osiedla? Mają na wódkę , a na chleb i ciuchy dla dzieci nie? Pracy nie ma czy się nie chce? To temat rzeka – i można by było naprawdę powieść napisać próbując zrozumieć taki stan rzeczy.

  9. zupelnie, ale to w 1000% się zgadzam,ze brud to stan umysłu, i jak zawsze (do znudzenia) będę palcem pokazywać na latynosow , majac za najbardziej jaskrawy przyklad najblizsza rodzinę i ludzi, ktorych spotkalam mieszkajac m.in w AR. Ale tu teraz tez widze ,ze wszyscy latynosi sa syfiarzami. Ostatnio bylam w mieszkaniu latynoskiej pary (dwa kraje na B bliscy sąsiedzi AR) tu we wro. Ich mieszkanie po pol roku od wprowadzenia wygladalo jak wysypisko smieci, i takoz pachnialo. co nie przeszkadza im byc feliz de la vida i odstrzelonymi jak stroz w boze cialo. I od razu to sie rzuca w oczy, o o czym tez juz pisalas kiedys i co rzeczywiscie nie tylko mnie zdumiewa- oni sami sa czysci i pachnacy.Malzonek moj takze kapie sie codziennie 2 razy,trefi loki i polewa sie pachnidlami. natomiast jak zostaje dzien sam w domu to brud generuje sie 200razy szybciej niz jak jesem tylko ja. nie moge wyjsc ze zdumienia, i nie wyjde chyba.

  10. Coz- wiekszosc Argentynczykow w pierwszym lub drugim pokoleniu wyszla ze wsi, a wczesniej z imigracji z najbiedniejszychi najbardziej zapuszczonych regionow Europy, a reszta Latynosow nawet jeszcze nie doszla do tego poziomu. W koncu generalnie Argentyna to i tak cywilizacyjnie klasa wyzej niz sasieni kraj na B. Ale z drugiej strony jestem naprawde pod wrazeniem Argentynczykow jako pracownikow- przede wszystkim mysla przy pracy i blyskawicznie sie ucza, wiec zmiana mentalnosci jest, przynajmniej na mala skale zupelnie mozliwa, co tez ja sam robie i jakos dziala. Jak w firmie pojawily sie po raz pierwszy kosze na smieci i jeden z pracownikow wyrzucil cos, jak zwykle, na patio to wystarczylo, ze kazelem mu poszukac tego i wyrzucic do kosza, a akurat pojawil sie zimny front z paskudnym deszczem, wiec po odstaniu tych paru minut zupelnie skutecznie sie nauczyl. A jak, czesto po raz pierwszy, widza, ze tak sie pracuje i zyje lepiej to z latynoskim entuzjazmem sami to zaczynaja robic, ulepszac i usprawniac utrzmanie porzadku, co w firmie produkcyjnej obiektywnie nie jest latwe. I dookola tez widze, ze ten kraj sie zmienia i to dosc szybko- w wiekszosci na lepsze.

  11. Dostepne sa statystyki pokazujace wskazniki przestepczosci w swiecie.
    W wielu ubogich krajach III Swiata wskazniki zabojstw sa bardzo male – rowniez w polsce przemoc nie jest en masse akceptowana jako sposob rozwiazywania spraw.
    Straszliwa przemoc jest w USA i Rosji , to jest koszmar.
    USA mają 2.5 miliona wiezniow

  12. NA tym zdjęciu na dole, to normalnie widok, jak u mnie z okna w niedzielny poranek. Wrocławski Gądów zaprasza! :-(

  13. @Jerzy:
    tak USA maja najwieksza liczbe wiezniow (incarcerated) na 100 tys obywateli na swiecie. Ale nie dlatego, ze tam szaleje przemoc. dobrze ponad 96% tych wiezniow siedzi tam za sprawy zwiazane z narkotykami, przy czym najwieksza ilosc to sa ludzie zlapani ze skretem, jakas iloscia marychy albo amfy, dokonujacy drobnych kradziezy/wlaman.

    Znacznie wiecej przemocy z uzyciem broni i zabojstw jest np. w RPA.

    @RUDA:
    a moglabys kiedys strzelic fotke….?

  14. Bieda na romskich osiedlach na Słowacji jest tylko i wyłącznie z winy Romów. Mało, który kraj tak wspierał i finansował Romów mieszkających na jego obszarze – w pewnym momencie zasiłek dla Roma był bradzo wysoki w stosunku do pensji minimalnej. Romowie zaprzepaścili szansę jaką mieli na stworzenie własnych osiedli z własnymi punktami usługowymi. Również na Węgrzech rządy utopiły dużo pieniędzy w programy edukacyjne i aktywizacji zawodowej Romów – skorzystał z nich niewielki procent tej społeczności. W jakimś stopniu usprawiedliwiam niechęć Słowaków, czy Węgrów do Romów, oczywiście potępiając akty przemocy wobec cyganów Romowie zarówno na Słowacji jak i Węgrzech narzekają na potworną dyskryminacje, trudno jednak szanować kogoś kto jest przekonany, że ludzie mają dać, państwo ma dać, a jak nie to trzeba ukraść – i to nie jest tylko stereotyp – na Węgrzech bardzo często były przypadki zwalniania Romów pracujących na preferencyjnych zasadach za kradzieże właśnie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: