Napisane przez: futrzak | 12 lutego 2013

Kabel – the end.

Finalmente kabelek podciagniety do mieszkania. Okazalo sie to zreszta bardziej skomplikowane, bo sciana z bloczków betonowych i zaden gwozdz w nia nie wchodzil (a wiertarki udarowej nie mamy). Kabel biegnie zygzakami schizofrenicznymi, ale to dlatego, ze gwozdzie dawalo sie wbic tylko w peknięcia i lączenia cegiel zelbetowych.
Powoli zaczynam rozumiec, dlaczego okablowanie wyglada tutaj jak wyglada…

Oczywiscie, gdyby to bylo moje mieszkanie to pociagneloby sie schuludne rynienki na kable, przywiercone wkretami za pomoca wiertarki udarowej. A tak, coz – amatorka latwa do usuniecia bez sladu :)

Nie, zeby to byl jakis wyjatek. Kabel od kablowki biegnie sobie tak samo: zwisa przez sciane patio, potem przechodzi po podlodze, przez drzwi balkonowe do telewizora – niczym nie przyczepiony ani zabezpieczony.
Reszta mieszkania tez ma podobny poziom wykonczenia szczegolow tak zwanych ;)

Jak ktos nie wierzy, moze sobie obejrzec zdjecia.

Najpierw mistrzowskie przyklejenie kafelkow w lazience dookola umywalki. Kafelki klejone do plyty pilsniowej, ktora od spodu jest juz nasiaknieta woda i splesniala. Nie dziwne wiec, ze wszystko pęka i aby patrzec, jak odpadnie:

IMG_0459

Sposob zamontowania/wpuszczenia w sciane rurek i kabli od klimatyzacji w sypialni:

IMG_0463

Przeurocza zaróweczka…

IMG_0466

Rynienki na kable są, ale jakos gniazdko nie do końca sie udalo:

IMG_0467

Reklamy

Responses

  1. Przypomina mi się moje albańskie mieszkanie – poziom wykonania bardzo podobny;)

  2. Nie cierpię luźnych kabli. Mam nadzieję, że to wszystko jest w miarę pozabezpieczane. W końcu prąd :/

  3. Anna:
    nasz kabel jest okrecony izolacja jak najbardziej. Ten, co zwisa skrecony z rynienki i wylazi z gniazdka telefoniki – skrecony i nie zabezpieczony….ale taki juz tu zastalismy.

  4. Wygląda to faktycznie na dość spontaniczną konstrukcję …
    Nie jestem na bieżąco, ale z tagów się orientuję, że to w Argentynie, więc widocznie oni tak pojmują kwestie techniczne…
    Pozdrowienia, postarajcie się może to jakoś pomocować i zabezpieczyć!
    iw

  5. :)Prowizorki są najtrwalsze.

  6. Wszystko super do momentu w którym nie pojawia się dziecko , które wszędzie wtyka swój wszystko-chcący-wiedzieć nosek i oczywiście do tego musi wszystkiego dotknąć a jeszcze lepiej spróbować organoleptycznie. Tak więc u nas takie improwizorki baardzo szybko zostały zastąpione „dobrą , porządną robotą. Nie ma to jak konkretna motywacja :) Co tam – najważniejsze ,że cel został osiągnięty :)

  7. @iwnowa:
    tego typu wykonczenie domow jest powszechne w calej Am Pd. Zreszta, nie tylko tam. w Rosji w przecietnym domu wcale nie jest lepiej, a o Indiach, Chinach czy Wietnamie tez lepiej nie wspominac.

    @Basia:
    zgadza sie, to nie jest dom dla dzieci. ale na szczescie dzieci tu nie mieszkaja.
    Tak jak napisalam – gdyby to bylo moje mieszkanie, byloby to zrobione porzadnie – ale nie jest. A ja nie mam zamiaru wydawac sporych pieniedzy na robienie poprawek komus za frajer. To jest kraj, gdzie wszystko podobnie wyglada i nikomu to nie przeszkadza, tylko jakims tam ekspatom sie cos nie podoba :)

  8. Stare przyslowie mowi ze najtrwalsza jest wszelka prowizorka. Potrafi przetrwac wszystko. Niechlujne instalacje elektryczne groza pozarem
    Jakie tam jest napiecie w gniazdku i jakie sa gniazdka ?

  9. napiecie i gniazdka takie same jak w Europie.

  10. Spleśnisłe? A jakiego odśmirdzacza ma Pani w użyciu? Tylko wiatr?

  11. I masz rację – ja też zostawiłabym to tak jak jest próbując jakoś poprzykrywać czym się da ,żeby nie rzucało się w oczy.Nie wiem czemu mam wrażenie ,że ten kraj mimo ,że kiedyś miałam na niego chrapkę od środka wcale nie wydaje się taki absurdalnie interesujący, coś na kształt moich włoskich wyobrażeń.Czy może się mylę?

  12. @Basia:
    zalezy, co uznac za interesujace. W Argentynie jest niesamowita przyroda, miejsca takie jak Patagonia, Iguazu Falls, Mendoza, Perito Moreno Glacier i wiele innych. Zycie codzienne jest, jakie jest. Jak w kazdym kraju, do ktorego sie przeprowadzasz – albo zaakceptujesz codziennosc, albo bedzie cie w dupsko koleć tak, ze nie dasz rady i zrejterujesz.
    Myslisz, ze w USA byloby ci lepiej? Mieszkalam tam 13 lat i kazdy kraj ma swoje wady i zalety. Clou polega na tym, zeby wybrac ten, w ktorym najmniej roznic ci przeszkadza… i z reszta sie pogodzic…such life.

  13. A mentalnosc malomiasteczkowa jest wszedzie, gdzie sa male miasteczka. Nauczysz sie z tym zyc, albo cie zjedza. Ostatecznie to TY ingerujesz w ich ustalone zwyczajem i rownym tempem zycie – a nie na odwrot. Sa jacy sa. Deal with it…

  14. Masz rację. Nad tą stroną medalu się nie zastanowiłam w sumie. Tylko ,że ja potrafiłam się dostosować do ich upodobań, a oni wciąż wytykają mi palcem moje. Ale to tak jak mówisz- małomiasteczkowa społeczność. Mam nadzieję ,że jednak uda mi się stąd jakimś cudem wyrwać. Kiedyś….
    Ps. dziękuję….

  15. Basia:
    a dlaczego ma sie nie udac, jesli naprawde tego chcesz? Prawdopodobnie twoja corka najpierw bedzie musiala troche podrosnac, bo z malym dzieckiem ciezko. Ale poza tym – czemu nie?

    A odnosnie wytykania palcem – walcz. Jesli ktos z rodziny mowi ci ze np. „no co ty herbata o tej porze” etc. to odpowiadaj, cos w stylu „przepraszam, ja szanuje wasze wybory i styl zycia i nie komentuje i bardzo prosze o zrobienie tego samego w stosunku do mnie. Inaczej razem nie da sie zyc”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: