Napisane przez: futrzak | 29 stycznia 2013

Ceny żywności w Baires

chyba nie przestana mnie zadziwiac. Np. batonik „mantecol” (tutejsza wersja chałwy). W Carrefour kosztuje 17.50 ARS, a dwie kwadry dalej ten sam batonik u chinczyka 5.99 ARS….

Albo ziemniaki: w Coto (argentyńska sieć supermarketów) 11.50 ARS/kg a w obskurnym warzywniaczku, do ktorego chodza tylko miejscowi, 5.89 ARS…
O cenach na prowincji (Santiago del Estero) w ogole lepiej nie wspominac – żarcie 3 razy tańsze niż w Baires, a dwa razy lepsze…

Jak to mozliwe? Prawdopodobnie wynika to ze struktury rynku (chociaz na 100% nie wiem). Wielkie corpo nie maja takiej przewagi, jak np. w USA (wynikajacej z nie placenia podatkow oraz lobbyingu czyli kupowania przychylnych sobie ustaw). Podatki płacić muszą, zwiazków zawodowych wyrugować nie są w stanie, a rząd jest im jawnie wrogi. Z kolei małe biznesiki płacą niewielkie podatki, najczęściej wlasciciel biznesu jest tez wlascicielem lokalu; pracuje cała rodzina bez wyjątku: w chinczyka na kasie siedza nastoletnie dziewczynki, dookola kręci sie mały pędrak, ojciec najczęściej zajmuje się zaopatrzeniem i pilnowaniem wszystkiego.
Podobnie sprawa wyglada z warzywniakami opanowanymi przez Boliwijczyków/Paragwajczyków. Pracuje cala rodzina, nocuje najczęściej w lokalu.

Oczywiście postepowi tak zwani ludzie będą się oburzać, nie da sie jednak zaprzeczyc, ze w ten sposob tysiace ludzi pracuja na swoje utrzymanie (zasilkow w Argentynie nie ma).

Troche – ale podkreślam trochę podobna sytuacja jest w Gdyni. Przetrwaly tu male osiedlowe sklepiki, piekarnie i inne lokalne biznesy. Jak sie dowiedzialam, wynika to tez ze struktury wlasnosci – bardzo duza część miasta są to prywatne lub wspólnotowe kamienice/bloki. W porownaniu z resztą Polski budynkow komunalnych i spoldzielczych ostalo sie tu bardzo malo.
Niemniej, ceny w tych malych sklepikach sa porownywalne lub ciut wyzsze z supermarketami. Coz, supermarkety maja duze ulgi i dzialaja na granicy uczciwosci (np. przeciagajac platnosci lub nie placa uslugodawcom) – a mali przedsiębiorcy w Polskich warunkach placa bardzo duze podatki i nie moga nawet liczyc na sprawnie dzialajaca biurokracje w wypadku jakichs niejasnosci z US/ZUS.

Reklamy

Responses

  1. ano nie mogą.A od tego roku weszła kolejna ustawa że nie mozna wliczyc faktury w koszty jeśli jest nie zapłacona do 30 dni od przeterminowania.
    Tzn można ale jeśli się nie zapłaciło to trzeba skorygować koszty po upływie wymaganego terminu…Poszkodowany jest dostawca i odbiorca.Zastanawiam się jak to rozwiążą koncerny bo po dupie i tak dostaną mniejsi.

    To dopiero polecą małe sklepy,bo były jednak wspierane przez duże hurtownie które przymykały oko na przeterminowania

  2. @tuv:
    wiesz, duze koncerny moga miec na to wylane. Pamietam sprzed paru lat glosna afere z Carrefour. Rzecz sie dziala chyba w Toruniu (a moze innym miescie Polski). Otoz Carrefour notorycznie nie placil uslugodawcom. Opoznienia byly na tyle duze, ze ludzie sie porozumieli i poszli do sądu. Sąd wydal wyrok i komornik rozpoczal egzekucje. Nic nie skutowalo az wreszcie komornik wkorczyl z policja podajze do jednego z supermarketow i usilowal zarekwirowac pieniadze z kasy. Dopiero wtedy obudzil sie jakis manager i nagle kasa sie znalazla do zaplacenia…

    Z jednej strony przepis o niemoznosci wliczenia przeterminowanej faktury jest logiczny, no bo mozna sobie wyobrazic sytuacje, ze ludzie wystawiaja lewe faktury… ale z drugiej strony to jest jakies chore kuriozum, wynikajace z chorej ustawy o VAT oraz z zatorow platniczych.

    Kiedy jeszcze pracowalam jako contractor w USA (cos jak odpowiednik wlasnej dzialanosci gospodarczej w Polsce) to nie mialam z tym problemu. Podatek placilam co 3 miesiace a to co wliczalam w koszta – nikt nie patrzyl na daty. No ale w Kalifornii nie ma podatku VAT, nie ma faktur (w tej funkcji wystepuje paragon zakupu, wiec placi sie od razu).

  3. BTW: a jak oni zamierzaja weryfikowac to, czy faktura zaplacona czy nie?

  4. my.Dostawcy i sprzedawcy. Kontrol przyjedzie raz na dwa lata i przeleci faktury prosząc o dokumenty zapłaty/wpłąty na konto itepe. jak będą rozbieżności dostajemy po dupie.Dostawcy chcą teraz tego bardzo pilnować,no chyba że będą refakturować.
    Tak myślę – bo jak inaczej to sprawdzić? no nie idzie.

  5. Jak inaczej? a spoko, sa kreatywne metody. Np. uchwalic nastepne prawo w mysl ktorego co kwartal (dajmy na to) kazdy wlasciciel biznesu musi do stosownego urzedu wyslac kopie faktur z podpietymi dowodami wplaty z banku.
    A jesli sa jakies platnosci gotowka, to uchwalic nastepne prawo, ktore je zdelegalizuje.
    Voila.

    albo jeszcze lepiej: uchwalic prawo w mysl ktorego pod koniec kazdego miesiaca automatycznie z konta firmowego leci bilans na komputery US… (chociaz na takie cos Polska jest za chuda w uszach, biurwy se z komputerami nie poradza, papierecek musza miec na wszystko…)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: