Napisane przez: futrzak | 15 stycznia 2013

Nadgorliwość gorsza od faszyzmu

albo dziwny jest ten świat….

Wczoraj na fejsie zobaczyłam reklamę prezerwatywy wegańskiej. Prosze bardzo, jak ktos chce, moze nabyć.

Normalne ponoc sa niekoszerne tj. niewegańskie ponieważ albowiem zawieraja środek nawilżajacy, ktory jest robiony z materialow pochodzenia zwierzecego….
Czekam, kiedy na rynku pojawia sie weganskie samochody, kubki, odkurzacze oraz szynka :)

Zastanawiam sie tez, czy weganie uprawiaja seks oralny? Na dobra sprawe z tej perspektywy to przeciez czysty kanibalizm…

Advertisements

Responses

  1. Jak kanibalizm, jak w wegańskiej prezerwatywie :D

  2. Nie wiem, czemu się dziwisz, a już zwłaszcza czemu porównujesz to do faszyzmu.

    Weganie unikają używania jakichkolwiek produktów zwierzęcych ponieważ uważają, że człowiek nie ma moralnego prawa wykorzystywać zwierząt.
    Ja się z tym nie zgadzam, Ty jak widać też, ale jest to podejście w jakiś tam sposób uzasadnione i mające swój sens, znacznie większy niż na przykład ograniczanie się do produktów koszernych czy halal, albo post w piątek.

    Seks oralny nie podpada, chyba że z kozłem.

  3. To jest takie powiedzenie: „nadgrliwosc gorsza od faszyzmu”.

    Uzasadnienie owo podejscie ma mniej-wiecej podobne jak kazda inna religia, biorac pod uwage, ze czlowiek ewoluowal jako miesozerca oraz to, ze w znanych nam ekosystemach jedne zwierzeta stanowia pokarm innych.

    Mowisz, ze seks oralny nie podpada? No skoro jajek nie jedza.. to plemniki coz, co prawda nie jaja :) ale z punktu widzenia biologii odpowiednik niezaplodnionego jaja kurzego…(tak wiem tu komorka zenska a tu męska ale przeciez rownouprawnienie musi byc :)))

  4. Religie nie mają uzasadnienia, dlatego są religiami :-).

    Ale poglądy wegańskie mają uzasadnienie, bo mamy bardzo mocne powody by przypuszczać, że zwierzęta (przynajmniej wyższe) są w stanie czuć i cierpieć. I stąd krok (moim zdaniem za duży) do tego, że zwierząt w ogóle nie powinno się wykorzystywać. To nie ma nic wspólnego z tym, czy człowiek ewoluował jako mięsożerca, i czy są inne zwierzęta-mięsożercy.

    Podobnie u wielu zwierząt samiec pokonujący innego samca zabija jego młode i zapładnia samice, podobnie w historii (i nie tylko historii) człowieka uważano za normalne, że po zwycięstwie na wojnie morduje się dzieci i gwałci kobiety, ale w ramach cywilizacji uważamy teraz takie zachowania za niemoralne i niewłaściwe.

    Seks oralny nie podpada, bo nieważne, jako komórka, ważne czy od zwierzęcia które w ten sposób wykorzystujesz… Można jeść jajka ludzkie (choć mało one raczej pożywne i trudne do zdobycia), można uprawiać seks oralny z ludźmi i konsumować przy tym spermę lub damskie wydzieliny, ale nie można uprawiać seksu oralnego ze zwierzątkami i jeść jajek kurzych oraz kawioru… I chyba nie chodzi tylko o jedzenie, seks oralny ze zwierzęciem jest niewegański nawet jeśli bez „połyku” ;-)

  5. To już jest totalna niekonsekwencja. A człowiek to co? Roślina? Facet ma w jajkach mleko sojowe?
    Weganie – OK, szczęść im Panie Boże, nie mam nic przeciw temu, aby dorosły człowiek robił i wyznawał rzeczy, które nie szkodzą drugim. Ja mam trochę inne poglądy na temat mięsa, nasza fizjologia zresztą również.
    Pozdrowienia

  6. „Weganie unikają używania jakichkolwiek produktów zwierzęcych ponieważ uważają, że człowiek nie ma moralnego prawa wykorzystywać zwierząt.” hmm a jak się mają do tego jajka od kury co wolno chodzi? I tak chodzi i składa te jajka. Gdzie tu jest wykorzystywanie zwierzęcia?

  7. właśnie te kurze jaja też mnie męczą u wegan;)

  8. Heloooł bystrzaki, zastanówcie się, jak się ma kura żyjąca w naturalnym ekosystemie (10-12 dni na złożenie jaj, ok. 20 na wysiedzenie, ok. 2mc odchowanie potomstwa – razem 60 dni per cykl – max 60 jaj rocznie, pomijając szczegóły takie np. że ptaki zasadniczo nie rozmnażają się zimą) do chowu (ok. 250-300 jajek rocznie). Zapewne większość z Was uważałaby za nieco dziwne i wynaturzone np. zachodzenie kobiety w ciążę miesiąc po urodzeniu poprzedniego dziecka – i tak do menopauzy?

    Myślenie nie boli, bystrzaki. Naturalnym celem znoszenia jaj, wbrew temu co się może niektórym bystrzakom wydawać, nie jest natychmiastowe oddanie ich (z uśmiechem jak w reklamie) człowiekowi, ale wysiedzenie, a potem odchowanie potomstwa.

    Jeszcze jedna kwestia do przemyślenia dla bystrzaków: jak to jest z krówkami i mleczkiem. One same tak lubią przez całe życie produkować to mleczko i oddawać człowiekowi (znowu: jak w reklamie, z uśmiechem i radosnym muczeniem), czy są w jakiś dziwny sposób do tego zmuszane, np. przez odebranie im potomstwa i wymuszanie laktacji……

  9. Komentarze o seksie oralnym przez litość pominę. A podobno to mężczyźni są filthy pigs, hahahahaha.

  10. panika2008
    powiem tak : żadnych jajek.A mieszkając sobie na wsi,nie noclegowni wielkiego miasta a normalnej wsi,hodując KILKA kur dla SIEBIE .Kur które maja swojego koguta,biegają luzem po wybiegu – podwórku itp,znajdować jajeczko to w zaroślach,to w wysokiej trawie,czasem i na grzędzie w kurniku i nie jeść jajek bo ?
    nie musisz silić się na zjadliwą ironię.Chciałam racjonalnego wytłumaczenia NIE JEDZENIA JAJEK W KAŻDYCH WARUNKACH.

  11. hm.. jak dla mnie to sa wszystko argumenty natury moralnej, a nie racjonalnej – glownie dlatego, ze calkowicie weganska dieta na dluzsza mete na wiekszych szerokosciach geograficznych bez wspomagania prowadzi do szkod na zdrowiu.
    (niezbedne sa suplementy wit. B12, D2 oraz iodine).

    Jak pisalam wczesniej, mnie jest wszystko jedno co oni jedza poki nie robia tym krzywdy innym. Z tego punktu widzenia patrze podobnie na frutarian http://en.wikipedia.org/wiki/Fruitarianism.

    Kwestia nadgorliwosci zaczyna sie wtedy, gdy ktos z nich probuje mnie na sile „nawracac” na jedynie zdrowa i sluszna diete i uzywa argumentow majacych wywolac poczucie winy z powodu jedzenia zwierzat.

  12. Jesli to przytyk, to trafilas. Sorry.

  13. @snufkin:
    nie byl to przytyk ani skierowane do ciebie – ciebie jako osobe lubie :)
    Co nie zmienia faktu, ze strict veganizm uwazam za nierozsadna diete.

  14. Zapewne weganie stali się grupową docelową jak każda inna stąd też coraz więcej produktów skierowanych wyłącznie do nich.
    Dla mnie weganizm jest trochę sztuczny bo nie da całkowicie wyeliminować składników pochodzenia zwierzęcego nie tylko z diety, ale również z życia i przedmiotów, które nas otaczają. Niektóre kosmetyki czy leki mają składniki pochodzenia zwierzęcego i o ile jeszcze jestem w stanie uwierzyć, ze weganki mogą sprawdzać składniki kosmetyków i nie stosować takowych, to trudno mi uwierzyć, że w przypadku choroby odmówią przyjmowania leku ponieważ ten ma w sobie składnik pochodzenia zwierzęcego.

  15. miało być grupą docelową;)

  16. Głodnemu chleb na myśli. Jaja są boskie.

  17. @Kamenari: w sytuacji absolutnej konieczności zapewne niejeden z nas tu dyskutujących również zmusiłby się jakoś do zjedzenia ludzkiej padliny.

    Czy to sprawia, że nie-kanibalizm jest sztuczny i nierozsądny?

  18. @futrzak, a ktoś Cię na siłę nawracał? Bo dla mnie objawem nadgorliwości są raczej debilne żarciki o seksie oralnym, nie słyszałem żeby na tym poziomie weganie odnosili się do mięsożerców.

  19. Paniko, więc na poważnie, bez sprośności :)
    Kurka znosi jajka zarówno zapłodnione jak i nie, więc co z tymi niezapłodnionymi? Czy weganin może jeść niezapłodnione jajko? Przecież nie zabija żadnego życia w ten sposób, a kurka i tak musi sobie ulżyć i opróżnić drogi rodne? Twoje porównanie jajko-rodzenie przez kobietę jest kompletnie nie trafione, bo nasze panie też znoszą jajka, tylko mniejsze i rzadziej, co miesiąc. Szanuję i poważam motywy które popychają wegan do działania, jednak ich wnioski są dla mnie błędne, bo dlaczego nie iść dalej? Żyjąc, oddychając, przechodząc, jedząc zabierasz komuś zasoby. Czy masz do tego moralne prawo?

  20. @nikt, jeśli nie odróżniasz zabijania żywych, czujących istot od „szkody” wyrządzanej światu przez oddychanie, to zapewne jesteś z tych, co to byli bardzo zdziwieni że Heyah zdjęła reklamę z Leninem, co? Więc chyba jednak nie do końca „poważasz motywy które popychają wegan do działania” – a przy okazji po raz kolejny zwrócę uwagę, że w tv, na bilboardach, w gazetach nie ma nachalnych reklam wegańskich potraw, natomiast roi się od reklam serów, mleka czy wędlin, skrojonych nierzadko pod target o IQ chyba gdzieś tak na poziomie 70 i mniej (czyżby większość mięsożerców?)

  21. panika jakoś nie chce odpowiedzieć na pytanie i od razu przeskakuje do jakże chwytliwego argumentu o zabijaniu żywych czujących istot.
    Więc wracając do pytania. Jakie cierpienie zadaje się kurze co wolno chodzi, nikt jej nie trzyma w małej klatce, co ma święty spokój, i co czasem zniesie to jajko (dodajmy, że niezapłodnione) w krzakach. Jaką krzywdę się jej robi zabierając jajko z krzaków?

  22. @corporatcja, zapewne żadne, ale zjadanie komórek jajowych wydaje mi się trochę ohydne. YMMV. Tak jak pisałem, czasami jest się w sytuacjach takich że trzeba – ale czy to znaczy że mam z uśmiechem na ustach na codzień jeść ludzkie mięso, albo cieszyć się z jego reklamy w tv? („Jedz ludzkie mięso, będziesz wielki” – wcale nie takie absurdalne, jeszcze w XX wieku były plemiona w Afryce święcie w to wierzące).

  23. @panika2008 Ależ każdy ma prawo jeść co chce i jak chce. Nie mniej jednak z tego co zrozumiałam weganie nie jedzą jajek nie dlatego, że wydają im się obrzydliwe (co jest preferencją, tak jak dla mnie np obrzydliwe jest jedzenie ozora, a ktoś może to uwielbiać), a dlatego, że to w każdej absolutnie sytuacji krzywdzi zwierzę.

    Czyli ideologia ma luki :) I tylko i wyłącznie o to mi chodziło.

    Niestety jednak Twój sposób dyskusji jest delikatnie mówiąc mało konstruktywny. Ponieważ od niezapłodnionego jajka, które można lubić lub nie, ale jest tylko jajkiem przechodzisz do spożywania ludzkiego mięsa. Jak rozumiem ma to służyć dodania mocy argumentom i uczynienia ich bardziej chwytliwymi i silniej brzmiącymi. Tylko, że do mnie zdecydowanie nie trafia.

  24. Nie ideologia ma luki, tylko Ty jej nie znasz. To tak apropos konstruktywnej dyskusji. Warto może najpierw poznać temat, o którym się rozmawia, żeby nie obracać się w sferze wyłącznie własnego wyobrażenia o nim.

  25. A tak w ogóle czemu spożywanie ludzkiego mięsa wydaje Ci się jakieś dziwne w porównaniu np. z mniamuśną wieprzowinką czy pychotkową wołowinką? Czyżbym dostrzegał „luki w ideologii”? ;)

  26. Na stronach które widziałam wszędzie było napisane, że weganie nie jedzą produktów od zwierzęcych ponieważ nie popierają krzywdy zwierzętom zadawanych.
    „Etyczny weganizm to nie jest dieta, ale styl życia. W ramach działalności w kierunku przyznania zwierzętom prawa do życia i zakazu eksploatacji żywych istot, wielu etycznych wegan aktywnie promuje ten styl życia, który obniża popyt na produkty pochodzenia zwierzęcego, a tym samym zmniejsza liczbę hodowanych zwierząt.” ze strony weganizm.com

    Stąd było moje nierozumienie dla całkowitego odejścia od jajek, które można uzyskać w sposób nie uszkadzający kury.
    I tylko na ten temat dyskutuję.

    Jak już zostało stwierdzone odejście od jajek jest całkowitą preferencją osobniczą.
    I tyle.

  27. „Etyczny weganizm” w wersji opisanej przez weganizm.com nie rozpościera się na 100% wegan – to jest tylko opinia tego portalu na temat „koszerności” ideologii. A żadnej koszerności tak naprawdę nie ma. Zdania są podzielone, co możesz łatwo stwierdzić czytając np. takie rzeczy: http://www.veganforum.com/forums/showthread.php?1370-Vegans-and-eggs

  28. @panika:
    na sile w sensie przemocy fizycznej to nie, ale dosc burzliwa dyskusja z argumentami majacymi wywolac poczucie winy i potepiajacymi to i owszem.

  29. Kochani, tak się składa, że mam pewną wiedzę przyrodniczą, więc uporządkuję i odpowiem na kilka poruszonych tutaj kwestii:
    1. Obleśność komórek jajowych. Znam znacznie bardziej obleśne pokarmy. Lubisz miód spadziowy? To jest g…wno mszyc zjedzone przez pszczoły, a potem wyrzygane. To jest dopiero obles ;)
    2. Konsumpcja mięsa ludzkiego przez ludzi. Pomijając względy etyczne są względy medyczne: przenoszenie się pasożytów i chorób: sztandarowe choroby prionowe pośród populacji uprawiających kanibalizm. Obecnie uważa się, że ewolucyjnie korzystne jest nie spożywanie przez nas mięsa ludzkiego.
    3. Zajmowanie nisz ekologicznych innych gatunków (powietrze, pokarm, woda, przestrzeń). Kiedyś bardzo poważnie rozważałem, czy mamy do tego prawo. Do jakich wniosków doszedłem – to inna sprawa, ale właśnie podążając drogą nie szkodzenia innym można dojść do takich wniosków: szkodzę biernie, że zjadam coś, co zjadły by inne gatunki, zajmuję przestrzeń którą zasiedliły by inne stworzenia. Do tego dochodzi zagadnienie istotności i unikatowości życia, czy entropii wszechświata, teoria chaosu i pokrewne. Nie zatrzymujmy się więc na spojrzeniach udręczonych zwierząt w rzeźniach, ale wyjdźmy dalej, bo na pewno wyrządzam szkodę oddychając – nie światu, a żywym stworzeniom, które być może w większej liczbie wykorzystały by te zasoby które ja trwonię klepiąc klawiaturę ;)
    4. Zataczając szerokie koło wracam do tematu przewodniego: „koszerne” gumki dla wegan. Dlaczego nie ma „koszernych” jaj dla wegan, z certyfikatem, że kury szczęśliwe, a same jajka nie zapłodnione. Teoretycznie weganie powinni się rzucić na taki produkt, bo przecież im zależy tylko, aby zwierzęta nie cierpiały i żyły godnie :)
    5. Tak się wczytałem jeszcze w tezy z postu „corporatcja” i wymiękłem na końcu: „styl życia, który obniża popyt na produkty pochodzenia zwierzęcego, a tym samym zmniejsza liczbę hodowanych zwierząt”. Z punktu widzenia ewolucjonizmu weganie szkodzą w ten sposób hodowanym zwierzętom, bo jednym z najważniejszych celów życia zwierząt jest właśnie sukces reprodukcyjny. Im więcej potomstwa spłodzą – tym są szczęśliwsze. Nieszczęśliwe sformułowanie, wypadało by redakcji weganizm.com zwrócić uwagę.
    Na koniec – Paniko, nie obrażaj się, dyskutuj, wszak w ten sposób konstytuujesz własne poglądy, być może nawrócisz któregoś z nas na dobrą drogę, a już to byłoby coś ;)

  30. @nikt, co do punktu 3 zgoda, ale wiesz, myślę że najpierw trzebaby rozważyć emisję CO2 i innych gazów cieplarnianych, potem ordynarnych trucizn (NOx, SOx), potem smogu i pyłów, a dopiero daleeeeeeeeko daleeeeeeeko dalej powietrze „zanieczyszczane” przez oddychanie. Chociaż tak naprawdę oddychając zasadniczo nie zanieczyszczamy powietrza, bo działamy w ramach zamkniętego obiegu węgla i wody – ale rozumiem że drażąc temat możnaby się dopatrzyć agresji pod postacią chociażby przejęcia habitatów. Tylko tak jak mówię, miejmy proporcję, porozmawiajmy najpierw o elektrowniach, samochodach i cementowniach, a potem o pomijalnie mało istotnych w świetle powyższym problemach wynikających z bezpośredniej, biologicznej interakcji człowieka ze środowiskiem. Co do punktu 5 – czy aby na pewno „sukcesem reprodukcyjnym” jest rozmnożenie się i życie POZA ekosystemem? W jaki sposób można zdefiniować sukces zwierzęcia w oderwaniu od jego ekosystemu – tego nie czaję. Rozumiem, że to może być sukces dla hodowcy („jupi, urodziły mi się 3 ładne cielaczki, z których jednego zaraz z rodzinką wpier**limy”), ale gdzie tu jest jakiś sukces zwierzęcia?

    A obrażać się nie obrażam, może czasem za dużo mordą mielę, wybaczcie.

  31. Tu mnie masz. Nie chodziło mi o zanieczyszczanie powietrza, co do powietrza pytanie jest bardziej „filozoficzne”.
    Co do przemysłu, właśnie to chciałem usłyszeć. Miliony zwierząt cierpią na świecie, bo chcemy, chcemy… Pozostaje pytanie, czy etycznym jest zatrzymywanie się tylko na zwierzętach rzeźnych. Czemu nie iść dalej? Czemu nie skazać na ostracyzm całego przemysłu i jego wytworów? Czy to jest w porządku, że ktoś nie je mięsa i się tym szczyci, a jednocześnie udaje że nie widzi eksterminacji całych ekosystemów? Że korzysta z owoców tej eksterminacji? Nie słyszysz tu jakiegoś zgrzytu?
    Dla zwierzęcia sukcesem reprodukcyjnym jest reprodukcja, wydanie potomstwa, mniej ważne gdzie. Gospodarstwa rolne można również opisać jako nowe nisze zasiedlone przez zwierzęta hodowlane. Gdyby nie było hodowli – na naszym terenie nie byłoby kur. Ich krewni żyliby sobie nadal w Indiach i tyle. Dzięki temu, że kury czy świnie są hodowane – stały się jednymi z najszerzej rozprzestrzenionych gatunków zwierząt na Ziemi. Sukces z urodzeń 3 cielaczków (raczej nie zdarza się, 2 naraz to już święto we wsi) dla krowy jest taki, że jej linia genetyczna zostanie przedłużona, może nawet zasiedli kolejne miejsce (gospodarz sprzeda jałówkę do sąsiedniego gospodarstwa, gdzie będzie miała potomstwo). Jeśli weganie nakłonią gospodarza do nie jedzenia mięsa – ten powie: pier… taki interes, nie inwestuję w bydło. Nie będzie potomstwa, linia wygaśnie.
    Warto zastanowić się, dlaczego świat jest ułożony tak a nie inaczej, jakie rządzą nim zasady, jakie mogą być konsekwencje ich zmiany i czy na pewno warto je zmieniać. Na podstawie większości znanych mi „nie jedzących mięsa” widzę, że są to raczej naiwne pięknoduchy, nie zmącone głębszą refleksją. Pobudki szlachetne, ludzie szlachetni, tylko niewiele z tego wynika.
    Nie mam pojęcia jakim Ty jesteś, bo cię nie znam. Ja sam z jedzeniem mięsa układam się już od dwudziestu kilku lat, też nie jadłem, teraz jem z głębokim przekonaniem, a może kiedyś znów zostanę vega? Życie to podróż, nie warto siedzieć zbyt długo w miejscu ;)

  32. A co z wirusami i bakteriami wg wegan? Przecież taki krętek blady to też życie… Czy etycznym jest zabijać go antybiotykiem?

  33. Nasunęły mi się dwa pytania:
    Po pierwsze czy nosząc wełniane rzeczy pomagam owcy czy jej szkodzę? Z jednej strony została pozbawiona sierści po to, żebym miała w co się oddziać, z drugiej strony być może nie przegrzewa się, a w krótkim runie nie ma szans zalęgnąć się robactwo?
    Po drugie, czy weganie, którzy przez swoja dietę nie dostarczają organizmowi wszystkich niezbędnych składników do prawidłowego rozwoju, a zastępują je jakimiś roślinnymi substytutami nie szkodzą ssakom naczelnym? Niestety, jest duże prawdopodobieństwo, że część z nich zachoruje na osteoporozę lub inną wredotę i np. w wieku 45-50 lat nie będzie mogła normalnie pracować i bedzie musiała przejść na rentę. Czy to będzie fair wobec mięsozernych ludzi pracujących do 67 roku życia?

  34. @Katon Najmłodszy, Ty tak serio? Jeśli masz braki z podstawówki to spróbuj tutaj: http://lmgtfy.com/?q=is+bacteria+an+animal i tutaj: http://lmgtfy.com/?q=is+virus+an+animal

    @Kamenari, Ty też masz chyba jakieś braki z biologii. Owca jest przystosowana do takich warunków środowiskowych, do jakich jest przystosowana i człowiek tego nie poprawi, a tłumaczenie w ten sposób okrucieństwa wobec zwierząt jest doprawdy kuriozalne i żałosne. Odnośnie twojego drugiego argumentu, nawet jeśliby to była prawda (a nie jest, poszukaj sobie badań nad średnią długością życia wegan/wegetarian i mięsożerców), to pretensje powinnaś mieć do ukochanego rządu i parlamentu, które to organa tak skonstruowały ten pierdolnik, że jedni ludzie są grabieni żeby dać innym. No, chyba że Ty uznajesz ten system za świetny, a za jego perfekcyjne wcielenie świat, w którym wszyscy mają tą samą dietę – w imię równości i emerytalnego braterstwa – no to sorry, nie dogadamy się. Za takie poglądy, cytując klasyka, „w ryj dać mogę dać”.

  35. Odnośnie długości życia i zapadalności na choroby, zob. np.:

    http://www.veganhealth.org/articles/dxrates

    Także jeśli ktoś kogoś będzie utrzymywał na starość, to prawie na pewno zdrowi weganie i wegetarianie schorowanych mięsożerców. Żeby nie było – cudów nie ma, ŻADNA dieta w znacznym stopniu nie przedłuża żywotności ani w znacznym stopniu nie poprawia zdrowia – wbrew temu co wciskają różni szamani typu Kwaśniewski. Ale jednak te parę-paręnaście procent lepiej czy parę lat dłużej to zawsze coś. Najlepsze efekty wydają się osiągać Adwentyści przez połączenie diety wegetariańskiej i ogólnie bardzo zdrowego trybu życia (straight edge – całkowite odstawienie alku, fajek i innych używek, sport, praca fizyczna etc).

  36. To ja proponuję panice przeczytanie bardzo ciekawego artykułu, który tłumaczy dlaczego część vegan może być zdrowa:
    http://blog.arintraining.com/2012/07/vegan-vs-paleo-debate-ends-here.html

    ..do czasu,

  37. To ja proponuję cororatcji odróżnienie gdybania i anegdot od wyników badań naukowych :)

  38. Moja odświeżona wiedza z podstawówki mówi, ze jak organizmowi nie dostarcza się wszystkiego co potrzeba to prowadzi to do zaburzeń w jego normalnym funkcjonowaniu, a w piramidzie żywienia, którą rysowałam było i mięso i jaja i nabiał;) I dokładnie pamiętam jak nauczycielka mówiła, ze substytuty nie są równe produktom pochodzenia zwierzęcego.
    Strzyżenie to strzyżenie – jeśli nie robione w trakcie jakiś idiotycznych zawodów na czas to owcy nic złego się nie dzieje podobnie jak Tobie u fryzjera więc nie przesadzajmy z tym okrucieństwem.
    Co do badań, szkoda, ze nie przeprowadzono ich na południu Europy, lub np. w Gruzji, gdzie z założenia sposób odżywiania jest zdrowszy, a produkty lepszej jakości. ciekawe jakby wtedy prezentowały się wyniki.

  39. Kamenari, czy uważasz, że opinia Twojej nauczycielki (z podstawówki? szkoły średniej?) zamyka temat „wiedza o żywieniu”? Strzyżenie może nie jest okrucieństwem, ale skoro owcy latem włosy same nie wypadają, to znaczy że jest tak zaprojektowana, że jednak posiadanie owłosienia jest dla niej korzystniejszym stanem, niż nieposiadanie.

  40. @panika:
    niezaleznych badan na temat dlugosci zycia vegan i miesozernych co prawda nie znalazlam, ale.
    Wegetarianie czesto posluguja sie tzw. „China Study” do udowodnienia, ze dieta roslinna ma przewagi zdrowotne nad miesna i ze nawet niewielka ilosc konsumowanego miesa szkodzi.

    Tutaj ciekawy artykul pokazujacy, ze interpretacja danych w China Study (ktre bylo observational study http://rawfoodsos.com/2010/07/07/the-china-study-fact-or-fallac/ ) zostala zrobiona w sposob tendencyjny i wcale nie udowadnia zalozonej z gory tezy.
    Takze z powolywaniem sie na „naukowe” artykuly publikowane na stronach veganskich to ja bym ostrozna byla.

  41. Imho tu nie ma co dyskutować. Jak ktoś sobie coś wbił do głowy to się go nie przekona. Bo tak jak nie mam nic do vegan jeśli chodzi o ideologię (mają prawo nie chcieć jeść produktów odzwierzęcych) tak nie ma sensownych długofalowych badań na odpowiednich grupach by móc stwierdzić, że dieta vegańska jest zdrowa.
    Bo porównywanie (co zresztą było napisane w linku który umieściłam) wyników zdrowotnych vegana który się zdrowo odżywia, nie pije alkoholu, nie pali papierosów, nie je syfów i fastfoodów i suplementuje się witaminami których nie otrzymuje z mięsa, ze średnim człowiekiem jedzącym śmieciowe żarcie, musi wyjść z przewagą dla vegan.
    jestem przekonana, że gdyby zrobić badania na reprezentatywnej grupie osób odżywiających się od wielu lat w sposób paleo i porównać te wyniki z grupa vegan to veganie odpadli by w pierwszej rundzie.
    Ale takich wyników nie ma, pewnie długo nie będzie, więc nie ma co strzępić języka.

  42. Och, futrzaku futrzaku, gdybyś przeczytała odnośniki na podlinkowanej przeze mnie stronie http://www.veganhealth.org/articles/dxrates to byś zobaczyła, że literatura jest rozległa, bynajmniej nie od jednego autora, bynajmniej nie z jednego kraju i bynajmniej nie przez jeden periodyk opublikowana. Literatury tej jest już na tyle dużo, że powstały metabadania. Nie zmierzasz chyba w kierunku tezy, że jest jakiś międzynarodowy spisek naukowców fałszujących dane na temat zdrowia wegetarian?

    @corporatcja, nikt Ci przecież nie broni zrobić takie badanie i przekonać wegetarian/wegan że są w błędzie. Jak na razie jednak, niestety dla Ciebie, konsensus naukowy jest taki, że zbilansowana dieta wegetariańska i wegańska są nie mniej zdrowe niż zbilansowana zawierająca mięso… a widzisz, ja tak mam że mnie bardziej przekonuje zdanie szerokiego grona naukowców, oparte na badaniach empirycznych, niż przekonanie jednej osoby, która nigdy na ten temat nic nie opublikowała….

  43. „zbilansowana dieta weganska” – no sorry. Nie trzeba miec doktoratu zeby zauwazyc ze dieta, ktora do zachowania zdrowia WYMAGA stosowania supelementow (B12, D2, jod) zbilansowana nie jest.

  44. hahahaha. A tak poważnie. Moja nauczycielka mawiała, „nadgorliwość gorsza od faszyzmu” właśnie, druga, „dobry bajer pół sukcesu” tu mamy full wypas i to jeszcze lekkostrawne dla żołądka, no bo przecież nie dla kieszeni, jakieś konsekwencje muszą być! :)

  45. Futrzaku, co do diety vega – zawsze podoba mi się określenie suplementacja :))) To wiele tłumaczy…

  46. Kondomy kondomami, ale co powiecie na to:

    Widac, ze jest zjawiskowo piekna kobieta. Taki ma dobry gen, czy rzeczywiscie to sprawa weganskiej diety?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: