Napisane przez: futrzak | 27 grudnia 2012

Wybór

Co wolelibyście?

Zyc skromnie, np. w malutkim domku off grid (byc moze przekonwertowanym z autobusu), gdzie jedyne wydatki to jedzenie oraz propan, na ktore mozna zarobic z prac dorywczych 2-3 dni w tygodniu, a poza tym miec święty spokoj?

living-off-the-grid

Czy tez moze miec bardzo ladna, wypasiona rezydencje, samochod, wakacje za granica ale okupione praca od rana do nocy czy to w corpo czy innej, stresujacej i absorbujacej firmie?

nowoczesnyApt

Slowem: więcej wolnosci – na tyle na ile sie da – ale skromne zycie, czy tez luksusy ale okupione ciezka praca, uwiazaniem do firmy, terminow, kredytu?

Advertisements

Responses

  1. To ja poproszę coś pomiędzy jednym a drugim, czyli to, co mam teraz :).

  2. @aneta:
    a nie przeraza cie, ze jestes zakredytowana i czar moze prysnac w kazdej chwili, jesli cos sie stanie tobie albo twojemu mezowi i przestaniecie byc w stanie splacac kredyt?

  3. Ja bym wolał więcej wolności i luzu. Ale czy szeroko pojęty system nie starałby się zagonić mnie z powrotem do kieratu? Za pomocą np. przeganiania z miejsca na miejsce kamperów mieszkalnych przez miejskie władze, o czym kiedyś wspominałaś?

  4. A obu się nie da? :) A tak poważnie, to pytanie o czas pracy i stres w pracy, przynajmniej dla mnie nie tyle dotyczy posiadania lub nie wypasionego domu i innych wypasionych rzeczy, ile zabezpieczenia finansowego, na czas kiedy albo pracy nie będzie, albo będę za stara i za słaba, żeby pracować. Albo dojdę do wniosku, że już wystarczy, i chcę zacząć emeryturę. Luksus pracy 2-3 razy w tygodniu i zarabiania tylko na bierzące potrzeby brzmi dobrze na dziś, ale nie za bardzo w dłuższej perspektywie. Czyli chyba wybrałabym wypasioną rezydencję, ale jako lokatę kapitału, przynajmniej dopóki mogę pracować i zarabiać. Natomiast wypas na kredyt jest jak dla mnie bez sensu jakiegokolwiek… A tak ogólnie (skoro juz nikt mi nie płaci aż tyle, żebym mogła nabyć rezydencję za gotówkę;]), to uważam, że najlepsza jest równowaga – praca, którą się lubi nie przeszkadza, nawet jeśli jest od rana do nocy, jeśli tylko jest też czas, i pieniądze na spełnianie marzeń. Co, właśnie doszłam do wniosku całkiem udało mi się osiągnąć :)
    Pozdrowienia i wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

  5. Nie, bo zaciągnęliśmy mały kredyt na mały dom. Jeśli jednemu z nas przyszłoby umrzeć śmiercią tragiczną, ubezpieczenie na życie pozwoli spłacić kredyt i ktokolwiek przeżył będzie mógł zatrzymać dom już bez kredytu. Jeśli zaś przytrafiłaby się choroba czy utrata pracy to dom mamy spłacony na tyle, że nawet jak go sprzedamy po dużo niższej cenie to i tak wyjdziemy na plus. Mieszkamy w bardzo chodliwej dzielnicy, więc nawet rudery sprzedają się szybko. Jakbym miała kredyt wyższy albo bliski wartości domu, to wtedy bym się martwiła.

  6. znajac mój antytalent do języków i liczb – bylabym skazana na wolność i swobodę w kamperze :D

  7. @kuba:
    jesli nie jestes uwiazany w miescie konkretna praca 9-to-5 to mozesz sie wyniesc tam, gdzie nikt cie niepokoil nie bedzie. W USA dzis mozna tanio kupic kawaleczek ziemi, ale z reguly w srodku nikad.

  8. Pomiędzy. Pierwsza opcja byłaby fajna dla kogoś, kogo potrzeby ograniczają się do jedzenia i ciepła.

  9. pomiędzy.A co na wypadek choroby? praca dorywcza nie da kasy na lekarza,a co na wypadek śmierci bliskiej mi osoby z którą mieszkam w owym kamperze? zarobię pracą dorywczą na liche utrzymanie sama?
    tak to mogę mieszkać mając odłożoną kasę na koncie zabezpieczajacą mi starość…

  10. Ciekawe zagadnienie, tylko, że przedstawione pytanie nie do końca jest właściwe.

    Otóż obie przedstawione budowle muszą stać na kawałku gruntu. I tu pojawiają się schody – grunt jest cholernie drogi. Chętnie mieszkałbym w domku wersja I, ale gdzie go postawić? Działka w sensownej lokalizacji to wydatek idący w dziesiątki tysięcy USD.

    Mieszkanie w jakimkolwiek domku, nawet skromnym, zwykle oznacza, że nieruchomość jest ‚pod miastem’. A jak wiadomo ‚suburbs’ wiążą się z dojazdami, co jest kosztowne i pochłania czas.

    Trudno rozwiązać problemy z miejscem do życia wybierając któryś z pokazanych obrazków.

  11. Chyba, żeby grunt wynajmować. Takie domki są mobilne, więc można je w miarę łatwo przestawiać.

  12. W Chicago wynajem gruntu pod mobile house kosztowal jakies $500. Bez sensu – tyle placilem za mieszkanie. Poza tym wiekszosc mobile house sa mobile tylko z nazwy. Chodzi o obejscie gestapowskich przepisow i podatkow obowiazujacych w US.

    W Polsce nie ma rynku na wynajem dzialek, chyba ze ‚ogrodkow dzialkowych’, na ktorych nie wolno w zasadzie mieszkac. Nawet jak sie wynajmie taki grunt, to zadna instytucja nie podlaczy mediow. Brak adresu budynku = nie ma mowy o umowie i mediach.

    Jedyna opcja to mieszkanie na wodzie, ale takie plywajace barki sa drogie, na pewno nie w cenie starego skulbasu.

  13. @miski:
    a czego ci brak w opcji pierwszej, poza skala? Prad ma sie z wlasnych solarow, tank z woda starcza zwykle na 2-3 tygodnie (zalezy ile osob i jak wydatkuja). Jedyne czego nie ma to wanny i duzej przestrzeni do zycia.

    @tuv:
    pisalam o zyciu biezacym. gdybys np. teraz chciala zrobic taki downsize to sprzedajesz dom, biznes, z tego masz kase na emeryture, a zyjesz sobie z j/w

    @sloma:
    jak pisalam, ta wersja wymaga pracy niezaleznej od lokalizacji albo takiej, ktora mozna wykonywac wszedzie.
    To raczej nie jest rozwiazanie na duze miasto, chyba ze masz rodzine/krewnych/przyjaciol z domem i sporym ogrodem, do ktorego mozna wstawic taki przerobiony autobus.

    w ogordkach dzialkowych w Polsce ludzie mieszkaja caly rok, jak najbardziej, i maja nawet podlaczone media, tyle ze to wszystko na krzywy ryj i tymczasowe. cos jak villa miseria w Argentynie czy favele w Brazylii….

  14. a, i w Polsce byloby stosunkowo latwiej zyc w camperze niz w USA a to ze wzgledu na mniej faszystowskie regulacje ale tez i na nieudolnosc urzednikow.

  15. 1. Trzeba się ubezpieczać na wypadek śmierci bądź niezdolności do wykonywania zawodu.
    2. Taki „apartmą” można przecież wynająć.
    3. Powyższe punkty implikują pracę za granicą, więc „zagraniczne wakacje” to byłyby odwiedziny ukochanej ojczyzny:)

  16. @futrzak
    Czego brak? Na przykład internetu (skoro off-grid). I Spotify. Albo możliwości pojechania na koncert, bo koncerty jakie mnie interesują odbywają się w centrach cywilizacji. Więc albo długotrwały dojazd z zadupia z koniecznością nocowania w centrum cywilizacji – dojazd drogi, nocowanie drogie, koncert drogi, albo mieszkanie niedaleko centrum cywilizacji, na które nie zarobię pracą dorywczą 2 dni w tygodniu (jak i na same koncerty).
    No ale ja mam ten luksus że moja praca to nie jest bezmyślna orka dla korpo.

  17. Internet rozwiazuje sie zwykle na 2 sposoby: albo masz wlasny talerzyk (ale to jest wolne) albo parkujesz w zasiegu cudzego Wi-Fi i odpalasz kase za uzytkowanie komus. Tak robili moi znajomi mieszkajacy w busie w w Maine. Poruszanie sie dla nich to byly koszty niewielkie, bo zarowno bus (ktory byl na chodzie jak najbardziej) jak i stary merc-beczka oba chodzily na vegetable oil – zupelnie darmowy lub tez kupowany za jakies smieszne pieniadze.
    Niemniej oczywiscie przy takim trybie zycia nie masz na wyciagniecie reki tego, co masz w duzej aglomeracji – nie da sie ukryc. Chyba, ze jak napisalam wyzej – mozesz sie przeparkowywac wsrod znajomych mieszkajacych pod wiekszym miastem.

    Odnosnie twojej pracy – skonczy ci sie grant (czy kontrakt) skonczy ci sie praca. Chyba, ze masz na uniwerku tenure (chociaz tutaj nie wiem jak jest, wiem ze mozna miec w primary, high school i stanowym college w Cali).

  18. Nie no, wiem przecież jak jest z grantami, ale kończy się jeden, pisze się następne, czasem się nie dostaje, a czasem i owszem.

    Rozumiem, że masz tą koncepcję obcykaną na jakichś rzeczywiostych przykładach „znajomych z Maine”, bo ja bym się obawiał, czy jako permanentny tryb życia to się sprawdzi. Wiesz, do talerzyka czy płacenia za wifi trzeba mieć kasę, komputer też co jakiś czas trzeba zmienić, bo jak się nawet nie rozsypie to nie będzie nadążał, merc i bus też się kiedyś posypie, itd. I na to wszystko uzbierać z „prac dorywczych”? Zwłaszcza, jeśli mieszkasz na zadupiu, gdzie niejako z definicji jest mały popyt na prace dorywcze. Ale może wychodzi.

    Z takim przeparkowywaniem u znajomych w aglomeracji, to zaczyna się robić cienkie moralnie. No bo jeśli uważasz że podatki to faszyzm, to nie bardzo wypada z nich korzystać. A pomieszkując w aglomeracji u znajomych korzystasz z tego, co że mieszkańcy (w tym znajomi) podatkami w znacznym stopniu utrzymują tę aglomerację w dobrym stanie.

  19. Znam ludzi zyjacych w ten sposob od ladnych kilkunastu lat. Raz jest gorzej, raz jest lepiej – prawda, kazdy z nich ma *jakas* prace ale nie jest to nic permanentnego czy przywiazanego do miejsca. Pieniadze raz sa, a raz nie. Jak nie ma, z glodu nie umra. Prawda tez jest, ze sa to ludzie potrafiacy zrobic/naprawic cala mase rzeczy – zwykle sami przerabiaja/naprawiaja wlasne pojazdy.
    Przez prace dorywcza rozumiem tutaj nie na etat, nie permanentna i nie przywiazana do zadnego miejsca. To moga byc najrozniejsze rzeczy, poczynajac od sprzedawania wlasnych tekstow/programow/wyrobow rekodziela artstycznego (wtedy objezdza sie lokalne ferije) poprzez zbudowanie komus na zlecenie chalupy, podlaczenie kanalizacji czy pomoc w pracach polowych. Gdzies pomiedzy sa prace sezonowe (np. przy organizacji jakiejs wielkiej imprezy, zbiorach), praca w hotelu/pensjonacie (tez sezonowa) etc.
    Zreszta na prowincji znaczniej latwiej znalezc prace dorywcza/sezonowa niz jakakolwiek inna.

    Co do „cienkosci” moralnej pomieszkiwania w miescie nie rozumiem. Ktos ma dom/nieruchomosc i to jest jego prywatna sprawa czy za dodakowa oplata pozwoli mi korzystac z wlasnej nieruchomosci czy nie. O jakiej moralnosci mowisz? Ludzie w San Francisco potrafia odnajac komus podjazd pod wlasny garaz pod chalupa za 400 dolcow miesiecznie i jeszcze nie slyszalam, zeby ktos p* o jakiejs moralnosci ….

  20. Aha, i jeszcze jedno. To odnosnie warunkow polskich (bo w USA bankructwo prywatne istnieje a i w wypadku zakredytowanej nieruchomosci do mieszkania odpowiada sie tylko hipoteka): jak dla mnie znacznie MNIEJ RYZYKOWNE jest mieszkanie w takim busie z prostej przyczyny: praca co mam, konczy sie. Moge pojechac gdzie indziej, moge kombinowac – przez ten czas mam dach nad glowa i jakos sie tam da rade przebidowac chociazby robiac u kogos na gospodarstwie za zarcie.

    W momencie kiedy splaca sie kredyt na dom i traci *dobrze* platna prace w corpo czy innym etacie – co sie dzieje? Przestaje sie splacac kredyt, dowalaja karne odsetki, komornik na glowie no i pozostaje do konca zycia niesplacony dlug (ktory moze przerodzic sie w kilkunastokrotnosc tego, co oryginalnie bylismy winni) albo… emigracja…

  21. O moralności. Więc jeśli w życiu wg pierwszego obrazka chodzi (jak pisze 2sloma) o (m.in.) uniknięcie podatków, to chyba moralność nakazuje, by osoba z premedytacją uchylająca się od płacenia podatków również zaprzestała korzystania z nich. Co oczywiście nie jest możliwe, bo nawet jak internet kupujesz od sąsiada, to ten internet wziął się z opłacanych a podatków badań uniwersyteckich i projektów wojskowych. Jeśli podłączasz komuś kanalizację, to ten system kanalizacyjny zapewne był po części finansowanyz jakichś podatków. Wielkiej imprezie możliwe że lokalne władze też pomogły stać się wielką. O takich rzeczach jak straż pożarna chyba nie muszę wspominać. A im bardziej zaczynasz się – nadal unikając podatków – zbliżać do aglomeracji, tym więcej z podatków korzystasz, bo więcej jest infrastruktury na którą te podatki idą.

  22. A czy ja pisalam gdzies, ze w/g „pierwszego obrazka chodzi o unikanie podatkow”?
    I niby skad to sie wzielo? Jakie uchylanie sie? Nie mam gruntu ani nieruchomosci, nie place od tego podatkow. Place (jesli zyje np. w Kalifornii) sales tax. Place podatek od dochodow (federalny) i place stanowy. Jesli ktos, kto placi podatek od nieruchomosci chce mi *udostepnic* za kase (czyli sprzedac) czesc czegos, co juz oplacil i jest wlascicielem – jego sprawa. Ustala sobie stawke. O co ci chodzi? Handel uslugami czy wlasnoscia ma nie byc mozliwy czy jak?

  23. ale jeśli mam komuś płacić taksę za „użyczenie” chwilowo terenu,mediów czy internetu to koszty rosną i znów wychodzi że ta praca dorywcza to powinna być naprawdę dobrze płatna…
    jak ktoś robi to na tzw „krzywy ryj” to wyżyje bo sama piszesz – „gdzie jedyne wydatki to jedzenie oraz propan „.
    ja jednak potrzebuję wody i mycia do życia;).Do tego dochodzi klimat – takie cos to fajne jest w kilmacie gdzie temperatura oscyluje wokół 20 stopni C,bo na mroźne zimy to nei bardzo,ogrzewanie zeżre sporo kasy,szczególnie przy tych przeszklonych ścianach.
    N o i niestety – rabunek.A co jak ci zdemolują ,okradną? Wypadałoby mieć ubezpieczenie;D
    i w ten deseń możemy bez końca…

  24. Mam poczucie że w PL to nie ma sensu. Z tego rozumiem to takie off-grid ma zaletę obniżenia sporych kosztów posiadania nieruchomości w USA. W PL można mieć za grosze tanią nieruchomość z prądem, wodą i Internetem – przynajmniej przez komórkę, wystarczy pojechać kawałek od dużego miasta. Przy okazji w pakiecie jest ubezpieczenie w KRUS. Sporo (w sensie setki tysięcy) tak żyje – mieszkają na zapadłej wsi, parę razy razy do roku w sezonie budowlanym jadą do dużego miasta np. Warszawy lub wręcz za granicę popracować na budowie/itp i przywożą pieniądze na resztę roku. Sprawadza się to realnie do pracy 2-3 dni w tygodniu, albo pewnie mniej.

    Dorzucenie do kombinacji busika komplikuje przeżywanie zimy bardzo.

    Tip: w PL w centrum wielkiego miasta można parkować za darmo pod warunkiem zmieniania miejsca postoju 2x na dobę: jest masa miejsc parkingowych dostępnych w nocy i w dzień, trzeba tylko być w odpowiedniej porze i to pamiętać że w dzień i w nocy to są inne miejsca.

    A tak w ogóle to ta notka włączyła mi duży sentyment, bo prawie dekadę temu miałem około dwuletni okres mieszkania w podobnej nieco filozofii. Mimo że realna realizacja była zupełnie inna.

  25. O, to co gszczepa. W warunkach PL to o wiele lepiej po prostu złapać siedlisko na odrolnionej ziemi, wyremontować własnymi siłami, opalać czym popadnie, wykonując dorywcze prace -> PROFIT. W mobilnym domu zimno i benzyna droga.

    Z tą demonizacją kredytów to czasem przesada. Kupioną teraz nieruchomość będzie można przekazać dzieciom, to jest to, dlaczego niektórzy zarzynają się hipotecznie. Przecież nie każdy wskoczył we franka po uszy.

  26. To ja raczej ku wariantowi pośredniemu się skłaniam.
    Pomieszkiwanie w ekoosadach + wwoof’ing.
    Schoolbus to już zależnie od warunków klimatycznych.

    U nas w PL zaścianku -trauma- ! ostatnio parze ludzi starającym się żyć eko-offgrid spalono ich bieszczadzki dom – w wigilię…
    Tutaj nieco więcej…
    http://goo.gl/qyXay

    Zastanawiam się jak to nagłośnić

  27. aha! tego bloga pewnikiem znasz
    http://winterfarmbus.blogspot.com/

    Coś cisza od nich ostatnio.

  28. BTW to był to też taki moment że w stanie dużego doła napisałem maila do Niny, która prowadziła wtedy nieco innego bloga. I byłem w ogromnym szoku że mi odpisała, z sensem zresztą. Byłem tak pod wrażeniem że nigdy nie kontynuowałem korespondencji, ale było to wtedy dla mnie ważne. Dzięki:-)

  29. @Tuv:
    nie wiem jakie sa stawki w Polsce, ale ci moi znajomi z Maine mieli miejsce do parkowania i wi-fi w zamian za niewielka pomoc w gospodarstwie. Zadne z nich nie mialo „stalej” pracy.
    Jesli chodzi o wode do mycia to czytalas nieuwaznie. Taki dom czy bus off-grid ma wlasne tanki i normalnie mozesz sie umyc, umyc garnki etc. tylko tanki trzeba co 2-3 tyg napelniac.
    Zima nie ma znaczenia – znow, oni zimowali w Maine a tam zima gorsza niz w wiekszosci miejsc w Polsce. Trzeba tylko zrobic odpowiednia izolacje. Ogrzewanie kosztuje mniej, niz jakiegokolwiek domu w Polsce – potrzeba ci drewna, a przy malym metrazu i dobrej izolacji wychodzi znaaacznie mniej niz w wypadku jakiegokolwiek domu.

    Blackops:
    w mobilnym domu jest dokladnie tak samo jesli chodzi o ogrzewanie. Nie rozumiem dlaczego zamiast sprawdzic i przeczytac zakladacie w ciemno ze jak camper/bus to zimno i syfiascie, a jak dom to cieplo i mniej na ogrzewanie? W wielu wypadkach moze byc dokladnie odwrotnie, wszystko zalezy jak jedno i drugie jest zrobione. Odnosnie beznzyny juz pisalam wczesniej tez – zuzyty olej warzywny z restauracji nie jest w cenie benzyny, sorry.

    gszczepa:
    no szkoda ze nie kontynuowales korespondencji :)

  30. Czytajac sobie komentarze dochodze do wniosku, ze w Polsce zycie w ten sposob nie byloby sensowne ale nie z powodu trudnosci technicznych ale mentalnosci ludzi.

    Roznica miedzy mobilnym domkiem/camperem/busem postawionym gdzies z dala od cywilizacji a takimze prymitywnym domkiem jest prawie zadna. Tyle, ze jeden mozna przetransportowac, a drugi nie.
    Jednak w ludzkich glowach nie wiedziec czemu roznica jest kolosalna. Chyba chodzi o jakas stygme, bo nic innego mi do glowy nie przychodzi.

    Zadziwia mnie tez wiara w kredyt w polskich warunkach, biorac pod uwage to, ze:
    – bezrobocie rosnie i rosnac bedzie z powodu sytuacji ekonomicznej
    – rynek nieruchomosci jest w trakcie zwalki
    – kredyty w Polsce maja zmienne oprocentowanie a prywatnego bankructwa nie ma.
    – czegos takiego jak „stala praca” nie ma – chyba ze mowimy o posadzie rzadowo-urzedniczej

  31. @Jura:
    kilka osob juz to naglasnia na facebook. Rzeczywiscie, ochydna sprawa. Najbardziej rusza nie to, ze spalono ow dom, ale to, ze prokuratura umorzyla sprawe mimo wyraznych sladow/poszlak sprawcy. I to nie pierwszy raz byl zreszta, gosciu probowal im chalupke z dymem puscic juz wczesniej.

  32. Nina, ja nie sądzę, żeby chodziło o mentalność ludzi w Polsce, ale mentalność ludzi w ogóle. Nie chodzi nawet czy jest stigma czy nie, tylko czy taki styl życia komuś odpowiada. Ja wolę zapuścić korzenie w konkretnym miejscu i żyć skromnie, zmieniając pracę w promieniu 50-60 mil jak zajdzie potrzeba, niż przemieszczać się i pracować dorywczo. Podoba mi się pomysł mieszkania off-grid, ale dla mnie prościej jest znaleźć/utrzymać nawet średnio płatną robotę i dom, niż kombinować z przyczepą. To wybór stylu życia.

  33. Pierwsza opcja jest swietna dla mlodych, bezdzietnych ludzi. Ale z wiekiem takie zycie nie jest praktyczne. Jakos musisz zarobic na social security. Jakos musisz dojezdzac do lekarzy, Jezeli, jako starsza osoba, uzywasz ‚balkonika’ lub masz kule, to jest trudno poruszyc sie w takim malutkim pomieszczeniu.

  34. @ futrzak; „kilka osob juz to naglasnia na facebook. ”
    :-) tak, tak..prosiłem Pawła S. z Cohabitatu by wrzucił mój post na grupę (by społeczność się dowiedziała) . I na forum ekoosada skrobnąłem.

    Może -oprócz zapewnienia pomocy-uda się także jakiś szum medialny zrobić wokół tak szybkiego umorzenia śledztwa.

    Dla nas to sprawa prawie osobista, bo chcąc osiąść kiedyś w jakiejś ekoosadzie odczuwamy to jako cios wymierzony w nas, zdając sobie sprawę że ta polska zaściankowa mentalność wieśniacza, i przejawy jej agresji wobec wszystkiego co odmienne (i nie chcące się wplątywać w istniejące układy, powiązania) mogły by równie dobrze uderzyć w nas gdybyśmy to my mieli odwagę się osiedlić wśród tak nietolerancyjnej kultury.

    „Plemię Sanu” to ideologicznie bliscy nam ludzie.

  35. @anetacuse:
    ok, to powiedzmy tak: wybor masz miedzy malutkim, skromnym domkiem off-grid budowanym powoli i z trudem ale BEZ zaciagania kredytu a duzym domem na tym samym terenie juz od zaraz ale na kredyt. Pierwszy wymaga mniej pracy a drugi na tyle duzo, ze nie mozesz sobie pozwolic na wybrzydzanie.

    juliamorgan:
    social security? hahaha :) zanim dojde do wieku emerytalnego zostanie on podniesiony a SS zbankrutuje.

  36. w ogole tez dziwi mnie, ze nikt jakos nie zwrocil uwagi na aspekt wolnosciowy opcji pierwszej.
    Ze jak mi sie nie chce – nie musze wstawac rano i zapieprzac do pracy. Ze jak mam ochote, to przenosze sie w inne miejsce, nie jestem uwiazana praca, kredytem, nie boje sie, ze znowu mnie ktos zwolni i znowu bede musiala szukac.

    Czy wolnosc przegrywa z pelna micha ale w budzie ze zlotym lancuchem?

  37. Co do nagłaśniania, dziś było na jedynce gazeta.pl

    Co do kredytu – Futrzak, w życiu to nic nie jest pewne. O jakiej wierze mówisz? Oczywiście, że cała masa ludzi daje się strzyc jak barany po zakupie na górce, ale nie brnijmy ze skrajności w skrajność. Są ludzie, którzy przy podpisywaniu cyrografu myśleli całkiem przytomnie. Idąc Twoim tropem – każdy kredyt hipoteczny wszędzie będzie złem. Absolutnym złem. Tylko nie wszędzie jest tak zajebiście rozwinięty rynek wynajmu, jeszcze.

    Co do „polskiej” mentalności – soraski, mamy tu odległości o wiele mniejsze i o wiele słabszy rynek na „pracę dorywczą”. Benzyna droga – nie do opalania, do przemieszczania mobilnego domu. Nic nie pisałem o syfiastości, ale starego kaflowego pieca nic nie zastąpi ^^

  38. Art na gazeta.pl: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,13112735,Sledztwo_ws__spalonego_domu_rodziny_Schumacherow_w.html

  39. @BlackOps:
    co do kredytu to mowie o wierze, ze przez 30 lat nie zmienia sie odsetki (przeciez te kredyty maja zmienne oprocentowanie ludzie!!!!!!!!!!!!!!! czy ktos z zakredytowanych w ogole wie, od czego zaleza te odsetki????) oraz nie straci sie pracy i dalej bedzie ten kredyt splacac. I to nazywam wiara, bo w Polsce NIE MA PRYWATNEGO BANKRUCTWA (tj. jest ale w teorii tylko).

    wiara, naiwnosc i dysonans poznawczy.
    Kredyt hipoteczny mozna brac, jesli:
    – masz STALE odsetki
    – czynsz z ewentualnego odnajecia pokryje miesieczna rate kredytu
    – masz downpayment pozwalajacy na to, zeby nie musiec ubezpieczac tego kredytu
    – masz oszczednosci co najmniej na 6-7 miesiecy zycia (na wypadek utraty pracy)
    – odpowiadasz TYLKO swoja nieruchomoscia w razie zaprzestania splaty (a nie calym majatkiem jak to jest w Polsce!!!)

    Ja nie wiem, czy ja pisze po chinsku, czy naprawde NIKT ale to NIKT (no, sa wyjatki..) z zaciagajacych kredyt w Polsce nie bral powyzszego pod uwage????

    Co do pracy dorywczej: znajomi mieszkajacy na wsi w Polsce i majacy gospodarstwa narzekaja, ze nie moga znalezc nikogo do pomocy. Tak, jest to praca fizyczna typu na roli, zwozka siana/zboza, albo przy zwierzetach gdzie raczki sobie trzeba ubrudzic. Chetnych nie ma….

    Co do mentalnosci polskiej i jej skutkow ubocznych przeczytaj to co podlinkowal Jura.

  40. przeczytalam podlinkowane z GW i znowu mi opadly rece. Poprzednie sledztwo umorzono a z kanistrow z benzyna, zostawionych na miejscu, nie zdjeto odciskow palcow…..

  41. Social security nie jest tylko dla emerytow. Dziecko przyjaciolki dostaje miesiecznie SS po jej naglej smierci w wieku 39 lat.

  42. Czyli że co, wynajem do upadłego, aż nie odłoży się na upragnioną nieruchomość? To jest rozwiązanie, przynajmniej do czasu dołka na rynku, ale twoje głębokie przeświadczenie, że NIKT nie wpadł przed Tobą na te elementy ryzyka rozbawia mnie do bólu.

    Tak, są ludzie, którzy dali się skusić na franka i teraz trzymają kciuki za SNB. Tak, są ludzie, którzy dopchnęli kredytowanie do granic zdolności kredytowej – cóż, z hazardem jest tak, że czasem się przegrywa. Tak, są też ludzie, którzy świadomie zdecydowali się na kredyt w euro wiedząc, że w bieżącej sytuacji gospodarczej kurs nie ma prawa poszybować tak, by nie dało się tego opędzić. No, są wyjątki, więc ten wątek możemy sobie darować. Bo nie wiem, gdzie widziałaś ostatnio takich, którzy wierzą, że raty kredytu nie mogą wzrosnąć.

    Ba! Rekomendacja T, którą – zupełnie niepotrzebnie – KNF stara się obecnie luzować. Regulator i banki zabezpieczyły klientów przed skrajną głupotą, szkoda że tak późno.

    Rozumiem, że jesteś za wolnością. Szkoda, że stawiając fajne pytanie uznajesz za słuszną tylko jedną odpowiedź i strzelasz czarno-białą wizją. A stany pośrednie? Nie można – na przykład – lubić pracy >na rzecz< korporacji ze świadomością, że jak nie ta, to inna? Od razu musi być analogia do łańcucha i budy?

  43. Powtarzam: dla ludzi (nawet bezdzietnych) ktorzy licza sie z przyszloscia – to znaczy planuja zawczasu na realia zycia starszych ludzi ktorzy nie maja blisko siebie rodziny – to jest nierealny plan. Wolnosc psilnosc. W pewnej chwili nie wstaniesz z tego lozka (i tez nie polozysz sie) widocznego na pierwszym zdjeciu.

  44. @BlackOps:
    rozbawia cie do bolu powiadasz. Mnie przestalo jak sobie przeczytalam ten wpis, gdzie gosciu podsumowal:
    http://slomski.us/2012/12/26/underwater-demolition-team-we-franciszku/

    „Bo nie wiem, gdzie widziałaś ostatnio takich, którzy wierzą, że raty kredytu nie mogą wzrosnąć.”

    na wszelakich forach gdzie odbywa sie dyskusja zakredytowanych w Polsce.

    @juliamorgan:
    dlaczego nierealny plan? A kto zabroni, przy niskich kosztach wlasnych (braku kredytu i niskich stalych jak w wypadku takiego malutkiego domku) oszczedzac przez kilkadziesiat lat, zamiast ladowac drugie tyle kasy co wart kredyt na rzecz banku? I potem z tych pieniedzy zyc i wynajac cos przystosowanego dla niepelnosprawnych?

  45. @BlackOps:
    i jak dotad tylko pare, slownie PARE osob (Polakow) bylo w stanie dopowiedziec, od czego zalezy ich stopa oprocentowania kredytu.

  46. „potem z tych pieniedzy zyc i wynajac cos przystosowanego dla niepelnosprawnych?”

    A to co innego, z tym ze mieszkanie off the grid przewaznie nie daje ci duzo equity :)) za ktore moznaby potem albo kupic albo wynajac (przez wiele lat) cos na starosc.

    A zreszta ta cala dyskujsa jest troche smieszna, bo porownujemy dwa ekstremalne przykady – wypas vs. off the grid. Wiekszosc ludzi znajduje cos zupelnie wygodnego „inbetween.” Mozna tez zrezygnowac pracy ‚w korpo” sprzedac wypasiony dom, i przeprowadzic sie do czegos mniejszego i tanszego, uwalniajac sie jednoczesnie i od zycia w korpo i ogromnego mortgage. To sie nazywa „scaling down” — sporo ludzi to robi.

  47. Futrzak, mniejsza o te kredyty, ale czemu przyjmujesz, że każdy marzy o dwudniowym tygodniu pracy? Poza tym jakie prace można wykonywać przy takim wymiarze czasu pracy? Weź pod uwagę, że taki 50-60-latek będzie już mniej atrakcyjny jako pracownik polowy/niania/pomagier, a zdrowie też już nie te. Z drugiej strony bez konkretnego doświadczenia zawodowego co taka osoba miałaby później robić? Nagle zostałaby tłumaczem, programistą, urzędnikiem? Praca w takim kształcie prowadzi do wykluczenia społecznego.
    I gdzie trzymać potomstwo w takim autobusie? Pod pokładem? Zresztą nie wyobrażam sobie, że koszt utrzymania mobilnego mieszkania byłby dużo mniejszy od wynajmu mieszkania (ogrzewanie). Poza tym ubezpieczenie zdrowotne – w Polsce składka jeszcze nie zabija, w niektórych krajach nie ma już tak łatwo.

  48. „na wszelakich forach gdzie odbywa sie dyskusja zakredytowanych w Polsce”

    Jak są już zakredytowani po uszy, to wartość badawcza zerowa, bo zamiast próby reprezentatywnej masz grono wzajemnego poklepywania po plecach.

    To jak wyciąganie próbki statystycznej z komciów na kwejku.

    juliamorgan: „A zreszta ta cala dyskujsa jest troche smieszna, bo porownujemy dwa ekstremalne przykady – wypas vs. off the grid.”

    O, właśnie to. I wypas kóz w Bieszczadach.

  49. Z brakiem rąk do pracy fizycznej, to fakt. tzn. bywają.
    Znajomym zmarnował się hektar czarnej porzeczki :-(. Koszt (całościowy ) wynajęcia kombajnu nieco niższy niż koszty wynajęcia rąk do wykonania tej samej pracy.

    Stawka za ręczne wykonywanie tej pracy -faktycznie- mało atrakcyjna.
    (ja energię potrzebną na jej wykonanie wolałbym poświecić na uprawę swojej ziemi, zyskując produkty, które sprawią, że zarobionych pieniędzy nie będę potrzebował wydawać-przynajmniej na te produkty).

    Zagrożeniem jest niski poziom pewności, że chętni do pracy się znajdą akurat w tym czasie. (bo ktoś, gdzieś indziej da 50 groszy więcej ). A ci bardziej zaradni i tak wyjadą na Zachód.
    Ryzyko niekalkulowalne,
    Lepiej zakontraktować wykonanie usługi prze firmę kombajnem.

    Jak ja zazdroszczę ludziom, którzy pracują 10-12h godzin dziennie (i jeszcze do niej dojeżdżają) i jeszcze mówią, że to lubią.
    Kiedy wy czytacie książki i chodzicie na spacery?
    Kiedy macie czas porobić przetwory albo po prostu „ponicnierobić”, popatrzeć przez okno. Kiedy macie czas na rozmowę i wychowywanie dzieci?.

    Ja skłaniam się raczej ku minimalizmowi materialnemu i większej wolności osobistej.
    Tutaj faktycznie za 30k € można postawić niskonakładowy, a energooszczędny strawbalowy dom. Ale jak widzicie na przykładzie Henriego, lepiej czynić to wśród „swoich”. Bo w kupie i łatwiej, i bezpieczniej, i… taniej. Przynajmniej w PL bo tu co inne/odmienne -to złe.. i trza tępić od razu.

    Stawiam, że coraz częściej będą powstawać wspólnoty, ekoosady.. itp.
    bo ten pseudo-turbo-korpo-wyzysk (zwany niewiadomo dlaczego kapitalizmem) traci powoli swą legitymację.

    W wyludniającym się Opolskiem chyba niedługo ruszy program dopłat dla tych którzy zdecydują się tam osiedlić.

    Cieszę się z szumu medialnego wokół podpalenia, teraz już raczej nie uda się łatwo policji sprawy wyciszyć.

  50. Nie wiem jak sie moze sprawdzac styl zycia w mobile home w mlodym wieku, wiem natomiast, ze duzo ludzi tak wlasnie spedza czas na emeryturze. Najlepszym przykladem jest wuj mojego meza, ktory po przejsciu na emetyture wraz z zona sprzedal dom i kupil wlasnie RV, ktorym jezdzili po calych Stanach przez 7 lat, az do czasu kiedy wujowi stuknela 80tka i wtedy przeprowadzili sie do mieszkania dla ludzi starszych.
    Wuj juz nie zyje, zmarl dosc mlodo jak na te rodzine, bo mial tylko 83 lata, ale do smierci twierdzil, ze to byly najwspanialsze lata zycia. Majac emeryture, czyli staly dochod nie widze problemu.

  51. @julia:
    „A to co innego, z tym ze mieszkanie off the grid przewaznie nie daje ci duzo equity :)) za ktore moznaby potem albo kupic albo wynajac (przez wiele lat) cos na starosc.”

    Nie czytasz uwaznie. Gdzie ja pisalam o equity? Czy naprawde uwazasz, ze poza „uzbieraniem equity” nie istnieje juz zaden inny sposob oszczedzania?
    Odnosnie zas mozliwosci takiego stylu zycia na starsze lata Stardust juz wyjasnila, ze to mozliwe i w USA dosc duzo ludzi tak zyje.

    @kobiet-a:
    dlaczego przyjmuje, ze kazdy marzy o dwudniowym tygodniu pracy? Dlatego, ze jeszcze nie spotkalam osoby, ktoraby rano codziennie szczesliwa zrywala sie do roboty i siedziala tam radosnie 10 godzin i bylby to jej wybrany styl zycia. Ci, ktorzy nie narzekali, to byli ludzie albo bardzo bogaci albo robiacy to, co kochaja a co dawalo im wystarczajaca swobode finansowa zeby pracowac wtedy, kiedy ma sie natchnienie i ochote.
    Wyjatki to byli tez ludzie zajmujacy sie wlasna farma i bedacy samowystarczalnymi.

    Zdarzalo mi sie spotkac w Dolinie Krzemowej bardzo mlodych proramistow, ktorzy na poczatku byli absolutnie zachwyceni praca i sami ze siebie ograniczyli swoje zycie tylko do tej pracy. Ale nawet oni wysiadali po 2-3 latach i zaczynali szukac czegos innego.

  52. @kobiet-a:
    „Zresztą nie wyobrażam sobie, że koszt utrzymania mobilnego mieszkania byłby dużo mniejszy od wynajmu mieszkania (ogrzewanie).”

    Ja sobie nie wyobrazam, ja WIEM ze jest duzo nizszy, bo znam ludzi, ktorzy tak zyja. Chociaz prawda jest, ze zorientowanie w cenach mam z rynku amerykanskiego.
    Za ile w Polsce mozna kupic metr szescienny drewna albo zuzyty olej roslinny np. z McD nie wiem – wiem natomiast, ze nie jest to koszt porownywalny do ceny litra benzyny co sugerowal BlacOps.

  53. Nie sugerowałem tego, nie czytasz ze zrozumieniem.

  54. Alez czytam. Cytaty:

    ja: „Poruszanie sie dla nich to byly koszty niewielkie, bo zarowno bus (ktory byl na chodzie jak najbardziej) jak i stary merc-beczka oba chodzily na vegetable oil – zupelnie darmowy lub tez kupowany za jakies smieszne pieniadze.”

    ty: „W mobilnym domu zimno i benzyna droga.”

    ja: „Odnosnie beznzyny juz pisalam wczesniej tez – zuzyty olej warzywny z restauracji nie jest w cenie benzyny, sorry.”

    ty: „Benzyna droga – nie do opalania, do przemieszczania mobilnego domu.”

  55. I zużytym olejem albo metrem sześciennym chcesz go napędzać?

  56. BlackOps:
    ok, rozumiem ze w/g ciebie naped samochodu konczy sie na silniku bezynowym, a benzyna droga, wiec cale przedsiewziecie absolutnie sie nie oplaca.

    Przyjmij jednak do wiadomosci, ze silnik diesla mozna latwo przerobic tak, zeby za paliwo zuzywal odfiltrowany (to czesc tej przerobki) zuzyty olej roslinny. Tysiace ludzi w USA zrobilo sobie przerobki i jezdza prawie za darmo, bo tam mozna ciagle tej olej odbierac za darmo.
    Poczytaj sobie:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Vegetable_oil_fuel
    http://auto.howstuffworks.com/fuel-efficiency/fuel-consumption/vegetable-oil-fuel.htm

    Nastepnym razem zanim zaczniesz cos wyszydzac albo zakladac z gory, DOIFNORMUJ SIE.

  57. „Czy naprawde uwazasz, ze poza “uzbieraniem equity” nie istnieje juz zaden inny sposob oszczedzania?”

    A czy ja cos takiego pisalam?

    Ale podam moj wlasny przyklad: dom kupiony 25 lat temu za $120K. Dwa tygodnie temu mialam wyliczenie ze moglabym go spokojnie wystawic na sprzedaz za $650K. Condo w downtown ktore mnie interesuje kosztuje mniej niz $350K. Dla nas to bedzie niemaly windfall.

  58. Z dużym zaciekawieniem obserwuję toczącą się dyskusję. I nie ukrywam – z rozbawieniem. Ludzie takie rzeczy piszą … pomieszkanie z poplątaniem. Nie mogę się oprzeć żeby się nie odnieść.

    gszczepa:

    W PL można mieć za grosze tanią nieruchomość z prądem, wodą i Internetem – przynajmniej przez komórkę, wystarczy pojechać kawałek od dużego miasta. Przy okazji w pakiecie jest ubezpieczenie w KRUS. Sporo (w sensie setki tysięcy) tak żyje – mieszkają na zapadłej wsi, parę razy razy do roku w sezonie budowlanym jadą do dużego miasta np. Warszawy lub wręcz za granicę popracować na budowie/itp i przywożą pieniądze na resztę roku.

    Ale co to za życie! To wegetacja! Byłeś kiedyś w takiej okolicy? Chciałbyś mieszkać w ruderze sprzed 50 lat, bez remontów, bo to spełnia kryteria ‚taniego domu’? 100 km do najbiższego miasta? Licząc na PKS, który jedzie dwa razy dziennie? Dorabiać sobie na BUDOWIE?! Czyli opuszczać rudere, żeby mieszkać w baraku na budowie? O czym tu mowa … Wiem, że tak ludzie żyją, ale tak jak mowilem, to wegetacja a nie życie.

    futrzak:

    Odnosnie beznzyny juz pisalam wczesniej tez – zuzyty olej warzywny z restauracji nie jest w cenie benzyny, sorry.

    A próbowałaś kiedyś zdobyć taki olej? Bo ja tak. Musze Cię rozczarować – rynek jest rozgrabiony. W PL restauracje mają obowiązek oddawania oleju do licencjonowanego odbiorcy i otrzymać KPO czyli kartę przekazania odpadu. Potem te KPOs są kontrolowane przez Sanepid. Nie chcę nikogo urazić, ale niestety teoretyzujecie o rzeczach, o których nie macie bladego pojęcia.

    futrzak:

    Roznica miedzy mobilnym domkiem/camperem/busem postawionym gdzies z dala od cywilizacji a takimze prymitywnym domkiem jest prawie zadna. Tyle, ze jeden mozna przetransportowac, a drugi nie.
    Jednak w ludzkich glowach nie wiedziec czemu roznica jest kolosalna.

    Oczywiście. Myślę, że taki busik byłby obiektem kradzieży lokalnych żuli już w 1szym tygodniu. Pojawienie się ‚nowych’ we wsi to sensacja. I to jeszcze w busiku, który jest nieogrodzony. Nic tylko rozbić okno cegłą i okraść. Za długo kręciłem się po polskich wsiach, żeby nie rozumieć polskiej dziczy. Jak słyszę o ‚staropolskiej gościnności’ to ogarnia mnie pusty śmiech…

    Poza tym na kierowaniem busem trzeba mieć prawo jazdy D (w USA tzw. ‚CDL’). W PL uzyskać takie prawko jest trudno. No i podatki/ubezpieczenie – polskie prawo nie umożliwia wycofanie pojazdu z użytku – można tylko sprzedać lub zezłomować.

    juliamorgan:

    Ale z wiekiem takie zycie nie jest praktyczne. Jakos musisz zarobic na social security. Jakos musisz dojezdzac do lekarzy, Jezeli, jako starsza osoba, uzywasz ‘balkonika’ lub masz kule, to jest trudno poruszyc sie w takim malutkim pomieszczeniu.

    Oczywiście! Polska wieś to nie jest kraj dla starych ludzi (ani dla młodych) o ile nie mają parudziesięciu hektarów. Inaczej do pracy daleko (o ile praca w ogole jest) a o lekarzu zapomnij.

    futrzak:

    ok, to powiedzmy tak: wybor masz miedzy malutkim, skromnym domkiem off-grid budowanym powoli i z trudem ale BEZ zaciagania kredytu a duzym domem na tym samym terenie juz od zaraz ale na kredyt.

    Niezupełnie. Trzeba wyjechać za pracą do bogatego miasta, jeżeli trzeba za granicę. Tam wynając sobie pokój blisko pracy. Kto powiedział, że trzeba mieć cały budynek dla siebie.

    Jura:

    Z brakiem rąk do pracy fizycznej, to fakt. tzn. bywają. Znajomym zmarnował się hektar czarnej porzeczki :-(.

    Pewnie za mało płacił. Nie wierzę w cuda – Polacy nie są leniami. Po prostu w sezonie o pracownika trzeba powalczyć (ceną). A jak porzeczki kosztują w skupie mniej niż koszt zbioru, to zaorać plantację albo sprzedawać porzeczki bezpośrednio konsumentom za 5x cene skupu, jak robią znajomi.

    futrzak:

    Przyjmij jednak do wiadomosci, ze silnik diesla mozna latwo przerobic tak, zeby za paliwo zuzywal odfiltrowany (to czesc tej przerobki) zuzyty olej roslinny. Tysiace ludzi w USA zrobilo sobie przerobki i jezdza prawie za darmo, bo tam mozna ciagle tej olej odbierac za darmo.

    Za to w PL oleju już nie zdobędziesz. A przeróbki na SVO są trudne, możliwe na starych silnikach. Na nowych bardziej sensowne jest przerobienie oleju na ester, czyli biodiesel. Pędziłem to osobiście, więc znam to z praktyki.

    futrzak:

    Nastepnym razem zanim zaczniesz cos wyszydzac albo zakladac z gory, DOIFNORMUJ SIE.

    To też. Ale jeszcze lepsza jest PRAKTYKA !

  59. @sloma:
    ok, zaznaczalam wczesniej, ze to co pisalam, pisalam w oparciu o realia i ceny w USA.
    Ze zuzyty olej roslinny w Polsce niedostepny oraz ze sa regulacje takie, o ktorych piszesz – wtedy rzeczywiscie przestaje to calkiem miec sens i to sa racjonalne argumenty a nie przerzucanie sie cena benzyny :)

    Przerobki na SVO sa latwe, ale rzeczywiscie NIE na nowych silnikach tylko na starszych dieslach.

    Natomist w sumie to co piszesz jest bardzo smutne, bo z tego wynika ze w Polsce w zasadzie jakiekolwiek alternatywne, tansze i nie wymagajace zakredytowania sie (tudziez nie zasuwania z nosem przy ziemi) drogi do posiadania wlasnego locum sa wlasciwie nie bardzo mozliwe do osiagniecia.
    Ba.
    Jakiekolwiek niezalezne zycie nie jest mozliwe bez posiadania kupy szmalu – bo juz sama ziemia i zbudowany na niej domek, jak pokazuje przyklad Waldemara Deski niestety nic ale to nic nie gwarantuje. Waadza moze w kazdej chwili wydac nakaz rozbiorki jako samowoli budowlanej…

  60. Szkoda, że nikt już nie pamięta o Michale Drzymale. Jego wóz to efekt tego, o czym dziś dywagujemy – ludzie legalnie nie mogą żyć. Proszę zwrócić uwagę, że nie można było uzyskać pozwolenia na budowę, tak jak dziś. I tak jak dziś obejściem było postawienie budynku na koła (teraz to nie wóz a busik). http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Drzyma%C5%82a#W.C3.B3z_Drzyma.C5.82y. Smutne jest to, że ma to miejsce w tak zwanej ‚Wolnej Polsce’.

  61. @sloma:
    I jeszcze jedno. Piszesz „sprzedawać porzeczki bezpośrednio konsumentom za 5x cene skupu, jak robią znajomi”

    Hm… a to mozna w ten sposob – podjechac sobie gdzies do miasta i stanac przy chodniku i sprzedawac – bez dziesiatek zezwolen, kwitow etc? Czy oni robia to tez na krzywy ryj?

  62. Oj o Drzymale pamietaja ludzie, przynajmniej niektorzy ;)

    Pruskie prawo wymagało uzyskania zgody administracji państwowej na wzniesienie budynku. Realizujące politykę germanizacji władze wybiórczo wykorzystywały ten przepis na niekorzyść ludności polskiej. W tej sytuacji Drzymała kupił wóz cyrkowy, w którym zamieszkał.

    Nasuwa sie jedynie pytanie: czyja polityke realizuja obecne wladze polskie wykorzystujac te przepisy przeciwko ludnosci polskiej?

  63. W samym mieście to poważne przestępstwo. Ale są wyznaczone targi oraz można sprzedawać przy drogach. Osobiście kupuję dużo przetworów bezpośrednio od ‚farmerów’ przez Internet. Dziś sprytni rolnicy robią duże pieniądze sprzedając wysyłkowo w całej Polsce.

  64. Pierwsza opcja odpada ze wzgledu na brak miejsca. Jestem zdania, ze czlowiek potrzebuje ilus tam metrow kwadratowych dla zdrowia psychicznego Wszystko dobrze jak jest ladna pogoda, gorzej jak zimno i leje. I wtedy w takim domku mozna sie udusic Poza tym bylabym nieszczesliwa pracujac 2-3 dni w tygodniu bo bardzo lubie swoja prace :)

    W Polsce mentalnosc jest nieco inna. A spokoj co do kredytow wielu wynika z tego ze wielu rozsadnych Polakow nie zakredytowalo sie ponizej swoich mozliwosci a koszty zakupu nieruchomosci w czesci pokryl dochod z innych zrodel np kilkuletniej pracy za granica. Ponadto w swoim planie przewidzieli gorszy okres.

  65. @ Kamenari
    Przepraszam za czepianie się oczywistej literówki „wielu rozsadnych Polakow nie zakredytowalo sie ponizej swoich mozliwosci „, ale akurat się dokładnie z tak napisanym zdaniem zgadzam- wiele rodzin ciągnie kompletnie na granicy, bez żadnych rezerw, ani na miany kursu franka, ani na utratę pracy. I rzeczywiście śpią spokojnie- bo co sie mają martwić tym co już narobili i nie moga uniknąć konsekwencji- lepiej się nie przejmwać, spokojnie j się żyje.

  66. @2sloma mówisz Pewnie za mało płacił. Nie wierzę w cuda – Polacy nie są leniami. Po prostu w sezonie o pracownika trzeba powalczyć (ceną). A jak porzeczki kosztują w skupie mniej niż koszt zbioru, to zaorać plantację albo sprzedawać porzeczki bezpośrednio konsumentom za 5x cene skupu, jak robią znajomi.
    Twe słowa brzmią mi jak te od wyznawców JMR. – i to tej frakcji, która zupełnie nie uwzględnia r e a l i ó w. (bo im nie pasują do pięknej teorii :-))

    Chciał człowiek zmniejszyć swój zysk, by coś dla lokalnej społecznośći zrobić, by pieniądze poszły bezposrednio do ludzi i… sie mu nie opłaciło.
    Jakbyś miał gospodarstwo (nie monokulturowe) i tylko żone do pomocy i dziecko małe, to już widze jak jak jedziesz do miasta porzeczki sprzedawac, z hektara. śmiech na sali… och wy .. teoretycy…

    A i czytanie ze zrozumieniem szwankuje.
    Dyć pisałem, że taniej kombajn wynająć.

  67. A propo Waldka Deski to zamiescil niedawno update w swojej sprawie sadowej na swojej stronie internetowej. Zlozyl wniosek o odsuniecie od sprawy dotychczasowych sedziow. Warto przeczytac jego uzasadnienie, gdzie opisuje jak go upokarzano w trakcie trwania procesu http://wdeska.wordpress.com/blog/

  68. Futrzak, gdyby w Polsce była taka możliwość, to połowa kierowców tankowałaby w McDonaldzie, nie na Orlenie. Tak jak modne jest nadal zagazowywanie pojazdu.

  69. @BlackOps:
    no i fajnie, ale mogles to wyjasnic konkretnie tak jak sloma, zamiast na kazda moja uwage odpowiadac, ze benzyna w Polsce droga.

  70. Zdecydowanie wolałabym tę pierwszą opcję. Nooo, może nie musiałby to być autobus, wolałabym niewielki drewniany domek – ot, taki, żeby można go było łatwo ogrzać, szybko posprzątać (nie zagracać!) i w ogóle – utrzymać bez problemu. Choć z drugiej strony – salon wolałabym mieć bardzo duży. Ze względu na psy, które by sobie po nim biegały. ;)

    Nielubiana praca, która pozwala nam kupić sobie mnóstwo zbędnych rzeczy – przekleństwo dzisiejszych czasów.

  71. @2sloma,

    Byłem, widziałem, itd.

    Jeśli chodzi o PKS – to trzeba kupić samochód. I to też jest w miarę tanie. Samochód się błyskawicznie zwraca przy robieniu zakupów.

    Jeśli chodzi o warunki, to wcale nie jest tak źle, oczywiście trzeba zrobić (zwykle) remont, ale przy małej powierzchni to wcale nie jest aż tak bardzo kosztowne. Porównując oczywiście do cen w dużym mieście, nikt nie mówi że to jest za darmo. Komfort na pewno lepszy od busika – bo łatwiej mieć ciepło. Ja tam wcale nie zachęcam, swoją przygodę przeżyłem i nie zamierzam powtarzać:-) ale właśnie piszę trochę na podstawie doświadczeń.

    Praca – to już funkcja kwalifikacji.

    To co ważne taki domek daje dostęp do energii elektrycznej, zameldowania i wody. To niezwykle ułatwia życie.

  72. @jacekt:
    no wlasnie tak wyglada w Polsce dzis tzw. „sprawiedliwosc”. Jak tu cokolwiek planowac?

    @gszczepa:
    no wlasnie nie do konca jestem pewna, czy domek lepszy w swietle tego, ze co mi po mojej wlasnosci, skoro panstwo moze uznac to za samowole budowlana, nie dac pozwolenia na postawienie plotu, wyciecie drzewa a potem mi dowalic kare taka, ze sie nie podniose? Busik ma ten urok (zwlaszcza jesli parkowany gdzies u znajomych) ze w razie problemow moge sie po prostu WYPIAC na p* urzędoli, przekupionych sędziow i cala reszte tego s* synstwa i pojechac sobie gdzie indziej.

  73. @futrzak: jeśli kupisz już stojący domek – to nie jest to realny problem. Jak długo wygląda z grubsza podobnie – nikt się nie przyczepi.

    Tutaj oczywiście realia polskie – nie mam pojęcie jak to wygląda gdziekolwiek indziej.

    A jak podpadniesz instytucjom państwowym to co za różnica, domek czy busik? Zawsze mogą zarekwirować na potrzeby mobilizacyjne:-)

  74. Małe i tanie jest fajne, ale do czasu. Ja np. z upływem lat robię się wygodna i cenię sobie odrobinę przestrzeni wokół. Nie za dużo, ale na pewno więcej niż autobus i z kawałkiem ogrodu low maintenance, thank you very much. Kredycik mam tani, to się nie muszę zabijać w korporacjach, chociaż trochę się powinnam pozabijać bo dach już dwa lata cieknie. No co, nie moja wina, że se wolę wyskoczyć na weekend :>

  75. @gszczepa:
    ale wlasnie nawet ze stojacycym juz domkiem to jest problem. Rybinski niedawno wspominal o swoich znajomych, ktorzy taki domek sobie mieli juz jakis czas, wyremontowali, wszystko pieknie. A potem se zbudowali plot i zapomnieli wystapic o zezwolenie na budowanie tego plotu. W efekcie wyszedl im chyba najdrozszy plot na swiecie, za 80 000 PLN – bo najpierw odwolywali sie od decyzji urzedoli, potem musieli zaplacic kare, plot rozebrac, wystapic o pozwolenie „na budowe plotu” i postawic nowy.
    Paranoja taka ze ja chyba bym wziela kalacha i wystrzelala tych urzedoli.

    Podobne kary groza gdy wytniesz sobie z posesji drzewo bez pozwolenia.

  76. Nie rozumiem dlaczego trzeba od razu popadac z jednej skrajnosci w druga. Mozna przeciez znalezc zloty srodek.

    Sama pracuje na etacie 9-5, ale wcale nie jest to okupione stresem i sie nie zazynam w pracy, bo akurat znalazlam taka, w ktorej tego nie ma. Nie zostaje po godzinach, nie sprawdzam pracowaych emaili w domu i na wakacjach, nie dostaje telefonow sluzbowych po godzinach pracy. Lubie to co robie, ciagle sie czegos nowego dzieki pracy ucze i czuje ze sie rozwijam. Kiedys myslalam, ze etat to najgorsza kara, ale okazuje sie, ze jesli znajdzie sie ciekawa prace to mozna inaczej.

    Mieszkanie kupione na kredyt tez mam, ale nie widze tego wcale jako problem czy jakies wielkie obciazenie, bo stac mnie na jego splacanie i to z nawiazka. To dla mnie inwestycja i zabezpieczenie przyszlosci i wczesnej emerytury (bo nie mam zamiaru pracowac do 65 roku zycia). Zyje skromnie, posiadam niewiele sprzetow, mebli itp, nie wydaje na zycie nie wiadomo ile kasy, wiec nadal mam pieniedze i czas na realizacje pasji i marzen.

    Dlatego wedlug mnie zloty srodek jest mozliwy.

    Wiem, ze kredyt i etat wiaza sie z pewnym ryzykiem, ale mieszkanie w przyczepie i dorywcza praca ma tego ryzyka wedlug mnie wcale nie mniej, tyle, ze to ryzyko innego rodzaju.

  77. @Magda:
    Takiej pracy tylko pogratulowac, i mowie to jak najbardziej szczerze.
    Wiesz ja tez kiedys myslalam, ze zloty srodek jest mozliwy. Przez pierwsze pare lat co prawda musialam zasuwac wiecej niz 9-5, ale dobrze placili a praca byla dosc rozwojowa i ciekawa.
    Potem przyszedl jeden kryzys (2001/2 branza IT w USA) – i nagle okazalo sie, ze co sie zatrudnie, to zwalniaja i trzeba szukac nastepnej roboty. A ciezko bylo, bo takich jak ja duzo. Jak juz myslalam ze jest ok, zarobki poszly w gore etc. kupilam sobie tez chalupe na kredyt. Tez spoko splacalam z nawiazka – ale dopoki pracowalam. Potem przyszedl drugi kryzys i dupa blada – bank chalupe zabral.
    Do tego doszlo rozczarowanie praca: w mojej branzy ciekawie jest w startupie, ale nie znasz tam dnia ani godziny, firma moze zbankrutowac nastepnego miesiaca bo skoncza sie pieniadze z VC (zaliczylam a jakze).
    Jak jest dobrze to jest zajebiscie, jak rynek ciagnie w dol, to ciemnosc.
    Z drugiej strony sa corpo i tam ja psychicznie nie jestem w stanie wytrzymac.

    Oczywiscie sa kraje, gdzie safety net jest lepsza niz w USA – niemniej jednak pracujac na etacie zawsze sie jest zdanym na łaskę innych i koniunkture rynku. Dzis praca jest, a jutro jej moze nie byc.
    W sumie najlepiej jest miec taki zawod, ktory jest w miare miedzynarodowy i przenaszalny miedzy roznymi krajami. W razie jak tąpnie depresja w jednej sferze ekonomicznej (jak np. teraz w EU), to mozna sie wyniesc do innej i nie przejmowac. A juz najlepiej miec prace niezalezna od miejsca lokalizacji :)
    Coz, pracuje w tym kierunku, ale jeszcze mnie tam nie ma. Niemniej jednak doswiadczenia przeszle powoduja, ze juz nigdy w zyciu nie wezme kredytu. za bardzo boli ta ilosc przewalonej kasy, za ktora z palcem w tylku moglabym miec spory wypasiony mobilny domek albo wiekszy domek gdzies na zadupiu… albo calkiem zajefajne condo w Buenos (pod warunkiem ze bym go kupowala wtedy co moja chalupe… bo stac by mnie bylo za gotowke…).

  78. @futrzak, to jest jakaś ściema z tym płotem, budowa płotu nie wymaga zezwolenia na budowę.

  79. 8 nie 80 tysięcy.

  80. Blackops:
    rzeczywiscie za duzo zer dopisalam z rozpedu.

    @Gszczepa:
    no wlasnie nie sciema:

    Niestety zapomnieli wystąpić o zgodę na budowę… płotu. Po kilku latach przyszło pismo, że płot jest samowolą budowlaną i nakazano rozbiórkę. Na nic zdał się argument, że płot stoi w jednej linii z płotami sąsiednich domków. Na nic argument, że od tamtej pory prawo się zmieniło i teraz wystarczy tylko zgłosić, że płot się zbudowało. W kolejnych pismach, pisanych coraz groźniejszym językiem, urzędnik wyjaśnił, że budowę płotu rozpoczęto w czasach, gdy obowiązywały poprzednie przepisy, więc trzeba go rozebrać. Darek i Ania w końcu się poddali, rozebrali płot i postawili go z powrotem, kosztem 8 tys. zł. Darek był świadkiem, jak doświadczony urzędnik tłumaczył na ich przykładzie nowemu, młodemu urzędnikowi, jak trzeba traktować obywateli. Przykłady parkomatów, płotu i wiele innych wskazują, że to nie jest przyjazne państwo, tylko nieprzyjazne draństwo, w którym urzędnik traktuje obywatela jak przestępcę.

    http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/412068,rybinski-panstwo-traktuje-obywatela-jak-przestepce.html

    Niestety ale sytuacja w Polsce zmienia sie na gorsze bardzo szybko i jakby istniejace regulacje prawne nie maja tu za wiele do rzeczy.

  81. Akurat tu zmieniła się na lepsze, bo jak pisze gszczepa, nie trzeba już mieć pozwolenia, a wysyła się zawiadomienie, czeka chwilę i jak nie ma protestów – można lać beton. Te dykteryjki Rybiński wyciąga z kieszeni jak cukierki z rąk przedszkolaków i byłbym ostrożny w traktowaniu ich zupełnie na serio. Bo nie znamy szczegółów.

    (Wyremontowałem/postawiłem płot pod koniec zeszłego roku i jakoś nie widzę, żeby kazali mi go rozbierać. Każda taka historia ma x stron i detali – i jednak – jeśli chodzi o budownictwo – idzie raczej w lepszą stronę).

  82. Pewnie, że część przepisów jest absurdalna, z drugiej zaś strony niektóre z nich chronią i naprawdę są potrzebne. Choćby sprawa sympatycznego Waldemara Deski nie jest tak jednoznaczna jak się ją tutaj przedstawia. Nie może być tak, że człowiek postawi coś co zagraża bezpieczeństwu bez żadnych konsekwencji, a jego wygrana mogłaby doprowadzić do niebiezpiecznego precedensu.

  83. @Kamenari:
    nie czytalas sprawy Deski. Jego szopa nie zagraza niczyjemu bezpieczesntwu, nie psuje krajobrazu, nikomu nie szkodzi.

    A odnosnie tego jakie to przyjazne przepisy sa w Polsce i jak ulatwiaja prowadzenie firmy:
    http://www.kamilcebulski.pl/kraj-dziadow-zostaw-dziadom/

  84. Jedyna wina Deski jest to, ze usiluje nie dac sie oglupic urzednikom. A metody, jakie zastosowali sa bardzo przyjemne i coz z tego, ze niezgodne z prawem?

    Oto lista narzędzi, metod i praktyk zastosowanych w celu przymuszenia mnie do rezygnacji z konstytucyjnych praw, w tym prawa do wyboru miejsca zamieszkania:

    wymuszona szantażem łapówka pracowników Starostwa Puławskiego

    dezinformujące informacje udzielane przez pracowników Urzędu Miasta Kazimierz

    celowo błędnie naliczony podatek za nie będącą moją własnością linię przesyłową nn

    sprawa karna za to, że zbudowałem sobie dom sam

    sprawa karna za to, że sprzeciwiłem się nękaniu mnie przez Nadzór Budowlany

    bezprawnie nałożone grzywna w celu wymuszenia rozbiórki mojego domu

    10 wizji lokalnych, komisji, wizyt itp.

    nękająca wizyta Policji, pulsujące światło i jaskrawy strumień policyjnej latarki w moim oknie o 12 w nocy – w celu ustnego, nigdy potem nie potwierdzonego zaproszenia na posterunek w celu złożenia zeznań

    traktowanie mnie jak przestępcę przez pracowników Nadzoru Budowlanego i Urzędu Miasta podczas wielu wizyt w Urzędach

    żądanie nieupubliczniania dokumentów (protokołów z wizji lokalnych)

    żądanie zachowywania się takiego, które „nie sprawia kłopotów” Nadzorowi Bud.

    Pogardliwy rechot Radnych Kazimierza Dolnego gdy powołałem się na Konstytucję RP „Nas obowiązują przepisy a nie Konstytucja”

  85. Primo po pierwsze, Pan Deska, oczywiście ofiara, sam się jednak podłożył urzędasom, bo nie sądzę żeby inwestując nawet te drobne parę tysięcy w szopę nie wiedział, co można, a czego nie można (wg prawa) zbudować. Mógł za parę stów zasięgnąć porady prawnika i zrobić wszystko na legalu, ewentualnie poświęcić z tym samym skutkiem parę wieczorów wertowania tego popierdolonego polskiego prawa. Nie zrobił, bo chciał widocznie pokozaczyć. Trzymam za niego kciuki, ale jak na razie to Joanna D’arc z niego nie jest i rychłej odmiany losu tudzież ludowego powstania w jego obronie mu nie wróżę – nie da rady w kraju lemingów.

    A jeśli chodzi o wybór to oczywiście że kamper, hehe. Tylko mi muszą dzieci dorosnąć, co bym mógł bez stresu z domu przegnać ;)

  86. Acha, a na budowę płotu (normalnego) nie jest potrzebne pozwolenie, tylko zgłoszenie. Wiem bo właśnie buduję :) Generalnie w Polsce naprawdę prawo budowlane i okołobudowlane jest luźne (i zmieniło się ostatnio na lepsze!), jest też dużo sposobów żeby je kreatywnie omijać. Wiadomo, jak to za swojskiej komuny, trzeba trochę pokombinować.

  87. […] nie dotyczy treści twojego bloga to taka luźna obserwacja np po przeczytaniu komentarzy pod tą notkąi różnych obserwacji naszych rodaków – wykazujemy taką postkolonialną fascynacje […]

  88. […] nie dotyczy treści twojego bloga to taka luźna obserwacja np po przeczytaniu komentarzy pod tą notkąi różnych obserwacji naszych rodaków – wykazujemy taką postkolonialną fascynacje […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: