Posted by: futrzak | 9 December 2012

Krotka historia “okrągłego stołu”

Tymczasem w Polsce postkolonialna elita przeszła do nowego, wolnego państwa w kształcie niezmienionym, w zwartych szykach, butna, utrzymując i rozszerzając swoje wpływy. Taka była logika „ustrojowej transformacji”. W punkcie pierwszym: elita „realnego socjalizmu” odrzuca ideologię komunizmu i zaczyna się bogacić. Ten proces na szeroką skalę zaczął się po stanie wojennym. Przynależność do PZPR, jak przyznał potem wicekiszczak, pułkownik Garstka, stała się „wyborem sytuacyjnym, a nie ideologicznym”. Członkowie partii wciąż z nazwy komunistycznej zaczęli, wykorzystując swą pozycję, handlować, zakładać „spółki polonijne” i rozwijać przedsięwzięcia w rodzaju spółdzielni „Młoda Gwardia”, zarabiać, na czym się dało, głównie w drodze przechwytywania dóbr i funduszy państwowych. Między innymi całe Komitety Wojewódzkie PZPR przesiadły się do zarządów oddziałów państwowych jeszcze wtedy banków. Ukoronowaniem tego procesu była likwidacja wydziału milicji przeznaczonego do ścigania przestępstw gospodarczych, liberalne ustawy gospodarcze Rakowskiego oraz proces nazwany potem „uwłaszczeniem nomenklatury”, polegający na tym, że spółki tworzone przez nomenklaturowych dyrektorów przejmowały najwartościowsze składniki państwowego majątku, pozostawiając nowemu państwu ograbione, zdekapitowane „wydmuszki”. Dorabiały się na gigantycznych spekulacjach i lukach prawnych (na przykład spółka przejmowała obrót deficytowym towarem, „odkupując” go od zakładu po regulowanej przez państwo cenie i rzucając do sklepów już po wielokrotnie wyższej, rynkowej). W ten sposób elita władzy państwa kolonialnego przekształcała się w elitę pieniądza.

Dopiero w punkcie drugim rozpoczęła się transformacja polityczna, niezbędna, aby pozycję nowej elity zabezpieczyć. Wciągnięci w nią opozycjoniści naiwnie uważali wtedy, że jako społeczeństwo zrobimy dobry interes, zawierając z nomenklaturą transakcję: weźcie sobie pieniądze, a oddajcie władzę. W patologicznej demokracji bez klasy średniej, demokracji, w której ludzie pozbawieni własności wodzeni są za nos przez mass media i posługujących się nimi wysoko opłacanych specjalistów od robienia wody z mózgu, elita pieniądza niemal natychmiast władzę odzyskała. Po prostu ją sobie odkupiła. Od tego momentu o jakiejkolwiek dekomunizacji, jakiejkolwiek prawdziwej reformie przestało się nawet mówić. Chyba że w tonie szyderczym.

Państwo zostało zakonserwowane w stanie praktycznie niezmienionym. Zarazem zabrakło zewnętrznej siły, której klasa panująca dotąd słuchała i której służyła. Zabrakło politycznej woli i wizji – strona postkomunistyczna osiągnęła, co chciała, i na tym się jej zamierzenia wyczerpały, strona Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, na którą polityczna władza spadła nieoczekiwanie, zastając ją zupełnie nieprzygotowaną, wzięła się za łby, ugrzęzła w fantazmatach, w końcu jako jedyną namiastkę strategicznego celu wydusiła z siebie: „wejść do Europy” i naśladować ją we wszystkim.

Co w tej sytuacji podpowiadał i nakazywał postkolonialnej elicie najbardziej elementarny instynkt? To oczywiste. Dbać o siebie samą. Służyć samej sobie i swoim interesom. Mnożyć się, rosnąć, znajdować coraz to nowe żerowiska, tworzyć dla swoich protegowanych kolejne synekury.

Tak oto, proszę Państwa, uformowała się nasza klasa panująca.

Nic dodac, nic ująć. Kto zgadnie autora powyższych słów?


Responses

  1. Futrzak

    Sama prawda – ale autora nie wskażę. Ziemkiewicz ? Zybertowicz ?

  2. Nino, czytałem sporo tekstów w tym duchu. Gdybym musiał kłaść żeton na stole obstawiałbym Pawła Wieczorkiewicza, ale jeśli to nie on, nie czułbym się przegrany, bo kto wie czy to nie pod jego wpływem lub z atmosfery miejsc, w których on się obracał. I choć oczywiście wiele elementów takich konspiracyjnych układanek jest w pełni rzetelenych, zacietrzewienie i nieumiejętność poddania krytyce swoich tworów przez samego autora tworzy z takich tekstów spalone bliny: zapach roznosi się na odległość, ale pożywka nijaka.

    Nawiasem, jak pogrzebiesz w moich pisankach, znajdziesz wiele podobnych sugestii, ale ja nie robię z tego wszechobejmującej teorii i dostrzegam mnóstwo ważnych kawałków rzeczywistości, które nijak do schematu nie pasują.

  3. Bardzo dobry wpis. Niestety w Polsce nikt juz tak nie mysli. Postulat rozliczenia zbrodni komunistycznych brzmi mniej wiecej tak jakby chciec rozliczenia oficerow napoleonskich. W ogole zatarlo sie wspomnienie zla, ktore zostalo dokonane. Jestem tym gleboko poruszony – zostali ludzie poszkodowani przez komunistow – ze zlamanym zyciem, zmuszeni do emigracji, pobawieni majatku i mozliwosci normalnego przyzycia zycia, a skurwysyny ktore do tego doprowadzily i ich potomkowie zyja w bogactwie. Dla mlodziezy plynie z tego tylko jedna nauka – badz skurwielem, podlacz sie do jakiejs junty, grab i zabijaj a spokojnie i bogato przezyjesz swoj czas.

  4. @andsol:
    oczywiscie, ze to co powyzej, to jest uproszczenie i streszczenie. Owe “elity wladzy” nie byly przeciez jakas jednolita sila, skladaly sie z poszczegolnych ludzi, majacych rozne poglady, ciagle ze soba rywalizujacych, zywiacych niesnaski do innych etc.
    Niemniej, im bardziej grzebie w szczegolach, tym wiecej widze potwierdzen owego scenariusza. Niestety.

    @sloma:
    no i dosc spora czesc najmlodszego pokolenia tak wlasnie mysli.

  5. Bardzo ciekawy tekst, nie mam pojęcia kto może być autorem, ze względu na brak jadu a jedynie chłodny opis zaistniałej sytuacji strzelam – JKM :)

  6. @Sebastian:
    no, to chyba ironia :) JKM i chlodny rzeczowy opis?

  7. JKM jak byl maly to wpadl do kadzi z redbulem wypil za duzo i tak mu juz zostalo ;)

  8. Ziemkiewicz, Mysli nowoczesnego endeka

  9. No tak, jeśli to Ziemkiewicz, to wszystko jasne, bo nazwisko i historia autora jest gwarancją, że tezy są takie jakie są. I oczywiście nie wygrałbym tego konkursu, bo jeśli to wymaga takich lektur, to dla mnie cena jest zbyt wysoka.

    Wewnętrzna sprzeczność, Nino. Jeśli to nie była jednolita siła, to teoria się rozpadła na kawałki, więc nie ma jej potwierdzenia. A że “incumbents” zawsze mają lepszą pozycję startową, to nawet nie warto pisać.

  10. O, nie jestem jedyny, co tak sobie myśli o panu RAZ. Cytuję: Nie pamię­tam ani jed­nej sytu­acji, w któ­rej by – kie­dyś pra­wie mój pod­opieczny – Rafał Ziem­kie­wicz, napi­sał o czym­kol­wiek dobrze, żeby cokol­wiek akcep­to­wał. To pro­wa­dzi do pisa­nia poza rze­czy­wi­sto­ścią, do bredni. A mówi to Stefan Bratkowski.

  11. Argument Bratkowskiego jest demagogia czystej wody. Po pierwsze, moge wrzucic sporo cytatow z Ziemkiewicza, gdzie wyraza sie o “czymkolwiek” dobrze (tyle, ze zdaje sie, nie bedzie to to samo “cokolwiek” co w/g Bratowskiego jest dobre).
    Po drugie – od kiedy to brak akceptacji czegos implikuje pisanie “poza rzeczywistoscia” zeby juz nie wspomniec o bredniach?

  12. @andsolbr
    Żeby wiedzieć z czym się nie zgadzać trzeba poznać argumenty tej strony. Ja np. regularnie czytuje wybiórczą – i wiem ( co prawda zajęło mi to kilka – straconych – lat ) jak umieją umiejętnie manipulować publiką.
    Więc pisanie o RAZ że
    “I oczywiście nie wygrałbym tego konkursu, bo jeśli to wymaga takich lektur, to dla mnie cena jest zbyt wysoka”
    jest oznaką salonowej pogardy. A przecie Wy nie gardzicie ludźmi prawda ?
    RAZ nie jest dla mnie żadną wyrocznią – ale jest utalentowanym publicystą i skreślanie go tylko dlatego że jest “anty” oznacza że jest się “pro”. Mnie takie “pro” brzydzi.

    PS. Czytuję gw bo mam ją za darmo – to jest zresztą jedna z tajemnic “sukcesu” tego medium. Nieformalny nakaz prenumeraty

  13. Zacny przedmówco, uwierz w moje kondolencje z powodu wykonywania nakazu prenumeraty, to musi być bardzo bolesne.

    Nie wiem do jakiego stowarzyszenia mnie wpisałeś mówiąc do mnie “wy”, ale gwarantuję, że nie jestem w żadnym, więc nie mam jak kimś grupowo gardzić. A pojedyńczo gardzenie jest jakoś bez uroku.

    O panu RAZ nie pisałem emocjonalnie, ale czytelniczo. Pewną ilość jego tekstów przeczytałem, pewną ilość jego argumentów publicznie zbiłem, a potem zastosowałem moją teorię budyniu: gdy w miseczce budyniu jest nieco trucizny, odseparowywanie jej i jedzenie reszty jest radykalnym sportem. A spokojny czytelnik fotelowy niesie to do wc i tam pozbywa się całości.

  14. Szanowny Przedmówco – uwierz mi wykonywanie nakazu prenumeraty nie jest dla mnie bolesne bo nie ja je wykonuję. W dodatku to medium z różnych powodów ( głównie kasowych ) przyciągneło wielu dobrych autorów więc nie cierpię strasznie.

    Nie wiem o jakich truciznach RAZa piszesz ale równie wiele ( lub więcej ) znajdę ich wśród “plejad” naszego dziennikarstwa ( mi też Bratkowskiego ) którzy nader cześto epatują nawet dobrymi chęciami ( promocja spółdzielczości itp) a jak przyjdzie co do czego to sami chętnei uduszą przejawy aktywności lokalnej bo akurat popoera PiS ( TV Trwam , SKOK itp)

    A Twoja niechęć do RAZ przesłania ci ( lub robisz to świadomie ?) istotę – czyli odniesienie sie do TEJ konkretnej oceny historii po-okrągłostołowej.

  15. Jak Ty to na odległość dostrzegasz, że mam niechęć i że ona mi coś przesłania? Myślę, że z tego, co piszę, można uczciwie i bez naciągania wyciągnąć tylko jeden wniosek, że jakie by moje źródła informacji o minionych latach nie były (może tych źródeł żywych i pisanych jest sporo, a może mało, to tu nie ma znaczenia), ze względu na swe przeszłe zasługi dla obiektywnego i uczciwego pisania pan RAZ jest od nich uważnie i starannie oddalony.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: