Napisane przez: futrzak | 5 grudnia 2012

Mercedesiki per pedes

Wbrew pozorom wpis nie bedzie o mini-wersji mercedesa z napędem nożnym :) a o zwyklej torbie, dołączonej do metalowego szkieletu i zaopatrzonej w kółka.
Sluzy ona powszechnie w Argentynie do wożenia zakupow i najprzeróżniejszych ładunków. Np. na Once (dzielnica sklepów, sklepików i hurtowni) wiekszośc towarów jest w ten sposob transportowana, a to z uwagi na brak miejsca.

Z mercedesikiem chodzą wszyscy – panie, panowie, starzy i mlodzi. Rozwiazanie baaardzo wygodne, jesli zyje sie w duzym miescie i nie dysponuje samochodem.

Zadziwiajace jest to, ze rownie praktyczne rozwiazanie w Polsce uwazane jest za cos stygmatyzujacego. Z wózeczkiem na zakupy chodzą tylko biedne emerytki. Resztę, jak wiadomo, stac jest jezdzic samochodem po zakupy do supermarketu, albo jadać na mieście :)

Kiedy jeszcze mieszkalam w Polsce, a biedna studentka bylam (i po studiach…), zaiwanialam na wieksze zakupy do hipermarketu (taniej bylo…) z wielkim plecakiem ze stelazem. O ilez wygodniej byloby z mercedesikiem – niestety, wtedy takich cudów na rynku nawet nie mozna bylo kupić…

PS: istnieje tez wersja mercedesikow mini przeznaczonych dla dzieci. Zamiast dzwigac tornistry wypelnione ksiazkami tudziez opasle torby maja one podobne malutkie wózeczki. SLUSZNIE.

Reklamy

Responses

  1. Trochę przesada, chodzą też normalne emerytki, które nie chcą/nie mogą dźwigać siat. A wózek wręczony Młodej przez koleżanki (w ramach przedślubnego żartu) do tej pory służy m.in. właśnie do transportu zakupów z samochodu do domu. Ja wolę plecak, ale cóż.

  2. Ah, no wlasnie: z samochodu do domu….
    No i ten plecak.

    Wlasnie potwierdziles to, co napisalam powyzej…

  3. Aha, w sensie że powinienem pieszo mknąć 5 kilometrów do supermarketu ze stelażem i wózeczkiem, bo samochód to narzędzie szatana?

    Napisałaś „Z wózeczkiem na zakupy chodzą tylko biedne emerytki” – i to mocne przerysowanie.

    Napisałaś: „Resztę, jak wiadomo, stac jest jezdzic samochodem po zakupy do supermarketu, albo jadać na mieście” – wiesz, oszczędność na cenach produktów w porównaniu do osiedlowych sklepów pozwala wyskoczyć do supermarketu samochodem OMG SPALAJĄC BENZYNĘ – nie wiem, jak ta reszta, dla mnie to dość ekonomiczne rozwiązanie. „Stać”? Komunikacją miejską byłoby w efekcie drożej, bo na kilka kursów.

    Nie wiem, co Twoim zdaniem potwierdziłem, dla mnie fakt, że z wózeczkami widuję zarówno kobiety w ciąży, jak i bez ciąży, jest raczej zaprzeczeniem. I emerytki, te wcale nie biedne, a szanujące swoje zdrowie i siły. I emerytów, bo nie zawsze można nosić siaty, albo czasem się nie chce.

    Jak dla mnie przesadzasz z tym stygmatyzowaniem, ale w końcu mam dane anegdotyczne głównie z dużych miast, więc pewnie się nie liczą.

  4. A plecak – cóż – wygodniejszy, bo do kompletu można wziąć jeszcze 4-6 siat w łapska. Ot co.

  5. A sarkazm wiesz co to jest?.
    Emerytki, kobiety w ciazy, kobiety w ogole – wiadomo slabe.
    Ale to nie chodzi o to.
    Chodzi o cos innego: ze jesli np. facet w sile wieku z wozeczkiem sobie gdzies pojdzie, to jest uwazany albo za inwalide albo za takiego, co go na samochod nie stac. Ogolnie zenua. A tutaj nie.

    Jak dla mnie – mam wylane dokladnie na to, jak sie ludzie ubieraja, z czym chodza i co robia. Ich sprawa i mnie nic do tego.
    Jednakowoz cecha Polakow (nie wszystkich na szczescie, ale wystarczajaco duzo ich jest) jest wytykanie ludzi palcami i durne komentarze. Wlasnie takie – a co to nie stac cie na samochod?
    – w twoim wieku to nie przystoi
    – za malo ci placa
    etc.

    Co do „wygodnosci” plecaka to sorry. Chodzilam z plecakiem wazacym dwadziescia pare kilo a teraz chodze z wozeczkiem. Pojemnosc wozeczka wieksza – a wygoda – bez porownania. To nie pierdziel od rzeczy. Mozesz oczywiscie mi wmawiac, ze chodzenie po zwirze na boso jest wygodniejsze od chodzenia po chodniku w butach – no ale to juz twoj problem. Widac musisz cos-tam udowodnic i jakos-tam sie podbudowac :)

    PS:
    porownanie biletu komunikacji miejskiej z kosztem kilometra benzyny za przejazd samochodem jest smieszne. Bo zeby samochod miec, to najpierw trzeba go kupic, potem zarejestrowac, oplacic ubezpieczenie, serwisowac, ew. placic za garaz albo parking. Mniej-wiecej wiem jakie sa w tej chwili ceny w Polsce. Naprawde nie musisz tu wszem i wobec udowadniac, ze cie stac na ten samochod. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w duzej aglomeracji, gdzie szybciej idzie sie na piechote, niz stoi samochodem w korkach, samochod jest kwestia prestizu, a nie wygody. Przejechanie Wawy z Ursynowa do centrum jest znacznie szybsze metrem niz samochodem. A wez sobie potem jeszcze ten samochod zaparkuj.
    Zajebiste jest krazenie po parkingu, potem stanie pol godziny w kolejce do kasy i znowu stanie w korku. No ale to ma sie nijak do chodzenia z wozeczkiem 4 przecznice dalej. Nie pokazesz, ze ladujesz do samochodu :)

  6. Ja (31 lat) i mój facet (35) już dwa lata temu pomykaliśmy do sklepu z takimi dwiema fajnymi torbami na kółkach, kupionymi zresztą bardzo okazyjnie. Niestety, jedna poległa, a druga stała się kaleką w wyniku przewożenia nimi sprzętu audio przez kawał miasta w ramach przeprowadzki. ;) Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli sobie kupić nowe torby. :)

  7. @Kira:
    a czemu nie mozesz sobie kupic teraz nowego mercedesika? :)

  8. Plecak jest bardziej kompatybilny z rowerem :-)

  9. „jesli np. facet w sile wieku z wozeczkiem sobie gdzies pojdzie, to jest uwazany albo za inwalide albo za takiego, co go na samochod nie stac.”

    W życiu, jak popylałem z wózeczkiem, nie spotkałem się z taką opinią. Ale co ja o tym wiem.

    „Jednakowoz cecha Polakow (nie wszystkich na szczescie, ale wystarczajaco duzo ich jest) jest wytykanie ludzi palcami i durne komentarze. Wlasnie takie – a co to nie stac cie na samochod?
    – w twoim wieku to nie przystoi
    – za malo ci placa”

    W życiu, jak nie miałem samochodu do trzech lat wstecz, nie spotkałem się z taką opinią. Ale co ja o tym wiem. Na samochód albo człowieka stać, albo nie – i albo go potrzebuje, albo nie – nie wiem, z jakimi Polakami się zadawałaś, ja widocznie z innymi.

    „Co do wygodnosci plecaka to sorry. Chodzilam z plecakiem wazacym dwadziescia pare kilo a teraz chodze z wozeczkiem. Pojemnosc wozeczka wieksza – a wygoda – bez porownania. To nie pierdziel od rzeczy. ”

    Każdemu wedle potrzeb. Do pracy potrzebuję wrzucić do plecaka laptopa, dyktafon, aparat i słuchawki studyjne – plecak jest dla mnie wygodniejszy. Na małe zakupy nie potrzebuję wózka, wystarczy siatka. Na duże zakupy (żywność, chemia, pieluchy) wózek może być uzupełnieniem plecaka, ale zamiast wózka mogę wziąć trzy wypakowane torby. Kalkuluje się bardziej. Przy wzroście 190 cm – mało który wózek ma wygodnie długi uchwyt – ale nie szukałem sobie wózka pod własne wymagania, więc nie wiem. Ale co ja w ogóle wiem, przecież podbudowuję sobie ego i przedłużam penisa, pisząc ” Ja wolę plecak, ale cóż”. Ale Ty lepiej wiesz, co jest >dla mnie< wygodniejsze. Ok, zgoda, pierdzielenie.

    "zeby samochod miec, to najpierw trzeba go kupic, potem zarejestrowac, oplacic ubezpieczenie, serwisowac, ew. placic za garaz albo parking"

    No i?

    "Mniej-wiecej wiem jakie sa w tej chwili ceny w Polsce."

    No to dawaj.

    "Naprawde nie musisz tu wszem i wobec udowadniac, ze cie stac na ten samochod."

    OMG, stać mnie na siedmioletniego forda, co za szpan na mieście. I jak laski na to lecą!
    (nieprawda, bardziej lecą na samotnego ojca z wózkiem w parku).

    "Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w duzej aglomeracji, gdzie szybciej idzie sie na piechote, niz stoi samochodem w korkach, samochod jest kwestia prestizu, a nie wygody."

    Tak długo, jak nie trzeba dzieciaka zabrać do lekarza/urzędu/parku/na basen/na dalszy wyjazd. Oczywiście, że jeżdżenie codziennie do pracy w korkach nie ma sensu, gdy ma się 15 minut autobusem. Ale kwestią prestiżu to może być posiadanie wypasionego auta – i na pewno znajdą się ludzie, którzy prestiż i inne bzdury będą oceniać po próbie złota na felgach i zajebistości tapicerki, ale szczęśliwie nie mam z nimi za dużo kontaktu. A posiadanie rodzinnego hatchbacka naprawdę nie jest – tu, w rzeczywistości, w której żyję – niczym specjalnym.

    "porownanie biletu komunikacji miejskiej z kosztem kilometra benzyny za przejazd samochodem jest smieszne."

    Być może, jednak przy wozie palącym 6-7 litrów na kilometr w trasie do supermarketu, do którego mam 6 kilo, spalam w obie strony poniżej litra. Policz litr w okolicach 5,80 dlla uśrednienia. Nadal taniej niż dwa bilety jednorazowe. Oczywiście, że posiadanie wozu to wiele innych kosztów, ale przecież nie używam go _tylko_ do wyjazdów po zakupy. A pakowność ma całkiem sporą, w porównaniu do uśrednionego człowieka jadącego z siatami i wózeczkiem komunikacją miejską.

    tl;dr: uważam że przesadzasz z tym stygmatyzowaniem. Mamy też nieco inne warunki lokalnego handlu i inne spojrzenie na kwestie posiadania (i kosztów) samochodu. Wózeczki są fajne, ale niektórzy wolą plecaczki, bo chociażby rower czy inne przyczyny. Deal with it.

  10. @Futrzak

    Torby na kółkach kupiliśmy po 20 zł za sztukę. Ale to była promocja. A droższych nie chcemy na razie nabywać.

    Rozumiem Black Ops’a, bo plecak też się sprawdza. Wózeczek trzeba wtachać do autobusu. Nie ma idealnej opcji. ;)

  11. @Kira:
    no trzeba wniesc, ale jak wchodzisz z wielkim plecakiem ze stelazem do autobusu, to trzeba go z kolei zdjac. A potem na ogol w autousie juz go na plecy nie zalozysz, wiec trzeba wytaskac tak samo jak wozek.
    Z kolei z wozkiem ja przynajmniej chodze tam, gdzie kobiety z wozkami dla dzieci :) W metrze o tyle dobrze, ze zjedziesz winda albo ruchomymi schodami a potem juz ciagniesz wszedzie – w koncu peron na rowni z podloga wagonika.

  12. A zresztą- przeciez i tak prawie wszystkie autobusy teraz są niskopodłogowe i też mozna spokojnie albo wjechać z takim wózkiem od krawężnika, albo tylko lekko podnieść- więc co za problem? A poza tym- jeśli się nie używa samochodu na co dzień, a jedynie okazyjnie- to wtedy kiedy naprawdę jest potrzebny, bierze się taksówke i wychodzi w sumie taniej.

  13. Taksówka z prawdziwego zdarzenia – 2.40 za kilometr, 8.00 za trzaśnięcie drzwiami. W Wawie, bo np. we Wrocławiu ceny zaczynały się od 3.00. Czasem warto, czasem mniej, jak człowiek chce być zupełnie niezależny. Jeśli rzadko używa się samochodu, to posiadanie samochodu traci oczywiście sens.

    Z wózkiem w zbiorkomie zależy od trasy i pory dnia – czasem jest luz, a czasem po prostu ścisk. Przy okołozerowych temperaturach czekanie na przystanku -> duszny autobus to proszenie się o przeziębienie, plus oczywiście tłok. Można, ale jeśli można spokojniej i wygodniej, samochodem – czemu nie?

    Oczywiście to mój sposób na życie i wcale nie mówię, że megaekonomiczny. Ale też wcale nie taki strasznie drogi. Im bardziej rozglądam się dookoła, tym bardziej nabieram przekonania, że jak na nasze lokalne warunki – zupełnie normalny i bynajmniej nie ekskluzywny. Ale każdy może mieć inaczej, ot co.

    Przecież nikt wam nie każe mieć samochodów.

  14. U nas też coraz więcej osób z takimi wozkami przychodzi do sklepu choć faktem jest że głównie staruszki.Ale kto wie jak to będzie wygladac w przyszłości bowiem wycofuje powoli reklamówki na rzecz toreb właśnie może i młodsi suszą się na wygodniejszy wózek.Mnie osobiście wciąż kojarzy się z moja babcią nie mogę się przełamać ale ją mam wymowke-raz że mieszkam nad sklepem dwa mam wózek Eleny z koszem na zakupy :)

  15. Żeby tak jeszcze dało sie wózeczkiem podjechac na niedzielną msze ……tak żeby wszyscy zobaczyli :):):):)

  16. tu we Włoszech tez wszyscy chodża z tymi wozeczkami. I starzy i młodzi.

  17. W Rosji również, bardzo dobra rzecz przydaje się przy wożeniu zakupów na daczę.

  18. Tak jak Futrzak napisal najbardziej podoba mi sie, ze mlodsze dzieci w Argentynie nie nosza tornistra czy plecaka do szkoly, maja takie „mercedesiki” szkolne i pomyka sobie dziecko ciagnac bez problemow wozeczek.

  19. […] zajrzałem na blog “futrzaka: tutaj, by znaleźć wpis o wielkiej popularności wózków zakupowych w Argentynie. Używają ich wszyscy […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: