Napisane przez: futrzak | 10 października 2012

Kwestie higieny w różnych kulturach

Być może się mylę, ale zauwazylam to juz wcześniej na przykladzie Argentyńczyków, ale też Meksykanów w USA.
W domu mogą mieć bajzel i nieporządek, czasami nawet syf. Jakoś nie zwracają uwagi na to, zeby wszystko było wysprzątane, umyta dokladnie kuchnia, lazienka, kurze starte. Za to jak juz wychodzą na zewnątrz to… są domyci i raczej pachną. Zwłaszcza tutaj w Buenos Aires w lecie to znacząca różnica: oprócz bezdomnych, w metrze czy innych miejscach gdzie tlum i kolejka – nie czuc niemiłych zapachów. Myją sie i nawet biedni ludzie (co widac po ubraniu) mają je wyprane i nie… śmierdzą.
Czego nie da sie niestety powiedziec o Polsce – w wiekszosci w komunikacji publicznej, tam gdzie tłok, wystarczająco duzo ludzi jest smierdzących. Bylo tak, zanim wyjechalam z Polski, jest tak samo po powrocie po 13 latach. Troche jakby sie polepszylo ale nie na tyle, zeby wejscie do zatloczonego autobusu w lecie nie przyprawialo o wykręcanie nosa w drugą stronę. Za to w domku maja cud-miód-malina (no, na ogół, a ci ktorych stac, ponad standard).

Znajoma (z Buenos) podsumowała to tak: „mnie nie obchodzi jak wyglądają ściany i inne rzeczy w domu. Dla mnie ważne jest, jak wygladam ja i inni ludzie, z ktorymi stykam sie codzien. Tu trzeba dbać o siebie”.

Ot różne filozofie. Jedna i druga ma wady. Jedni zyja bardziej na zewnatrz, inni bardziej w domu i wlasnych pieleszach. Nie krytykuje, ino zauwazam i ciekawa jestem, jakie zdanie na ten temat maja ludzie, ktorzy zyli w obu kulturach?

Jesli chodzi o USA to musze przyznac, ze w domach bywalam roznych (i bardzo, bardzo syfiatych i zapuszczonych, jesli ktos czyta mojego bloga od poczatku to wie…) – ale tez warunkiem wyjscia do ludzi zawsze bylo: prysznic, zmiana ubran na czyste – bez tego nie ma o czym mowic. No, przynajmniej tak bylo w srodowisku tych, wsrod ktorych sie obracalam.

A jakie są wasze doświadczenia? Jak to wygląda w innych nacjach?

Advertisements

Responses

  1. niestety przykład mojego niereformowalnego taty potwierdza twoje doświadczenia z Polski. tata twierdzi, że prysznic raz na 2-3 dni (nawet w gorące lato) to wystarczy, w końcu „za komuny ludzie się raz w tygodni kąpali i też było dobrze”, lol.

  2. O Brytach trudno powiedziec cos jednoznacznego. Mialem do czynienia z niewyobrazalnymi syfiarzami, i mam rowniez z ludzmi schludnymi, lubiacymi porzadek. Miasta najczesciej sa syfiaste, ludzie rzucaja smieci gdzie popadnie, a w weekendowe poranki ulice w centrach wygladaja filthy. Jezdzilem komunikacja miejska i nie przypominam sobie, zadnych smrodliwych tendencji, poza wyjatkami. Na prowincji i lepszych przedmiesciach jest o niebo lepiej. W biorze na jakies 70 osob jestem jedyna, ktora regularnie odkurza swoje biorko i szwargaly i czysci klawiature. Zauwazylem, natomiast, ze malo ktory mezczyzna tutaj dba o paznokcie. Nawet ci swietnie wyksztalceni, oczytani maja czesto zmazane pazury centymetrowej dlugosci, czesto gesto poobgryzane. Sporej ilosci facetow o pochodzeniu working class, nawet jak sie wyksztalcili, zdarza sie bekac nieskrepowanie. W biorze co jakis czas slychac dosc glosne BRUP.

  3. Spotkałem Hindusów i Arabów, którzy wychodzili z pracy i brali prysznic w czasie południowej przerwy. Oczywiście przychodząc do pracy też pachnieli…wieczorem prawdopodobnie także się opłukali. 3 razy kąpiel/prysznic…kto ma TAKI nawyk w RP? Za to pośmiać się z brudasów, smoluchów i ciabatych oooo aż za wielu potrafi.

    Podnoszę nie po to aby na przykładzie kilku dowodów anegdotycznych stawiać tezę o wybitnej higienie nad Gangesem czy Tygrysem ( bynajmniej)…a po to aby chociaż trochę utemperować generalizujących.

    W sumie tyle. Pozdro,

  4. Tak, Brazylia imponuje czystością, nie zależy to od klasy społecznej czy koloru skóry. Zdumiewało mnie po wsiach, że nawet chodząc boso dziewczyny często robiły pedicure. A manicure ostatnio już nie widzę na krzesełkach na rogach ulicy (ludzie powoli podnoszą standardy), ale to usługa nader łatwa do zamówienia.

    Wiem, że te obyczaje łatwo zbyć „teorią konieczności:, że w tym klimacie to nie ma wyboru, ale po pierwsze w Polsce w lecie klimat nie jest zbyt odmienny, a po drugie jakoś to się nie zgadza z lekceważenie kolorowych ludzi. Bo nasza kultura to (rzekomo) w głowie ale nie w pachwinie.

  5. Cejrowski podaje, że Azjaci uważają białych za brudasów. Gdy biali przejęli od nich papier toaletowy to używali go do podcierania i tak zostało, podczas gdy oni korzystają z niego do osuszania po wcześniejszym podmyciu. Podmywanie w toaletach jest normą w islamie pomimo braku wody.

  6. Kto byl w Buenos np. w okresie letnim to wie jaka tu jest wilgoc , w lecie czlowiek chodzi jak w masle bo zar z nieba i wilgotnosc, pot leje sie z czlowieka strumieniem, zanim wyjdziesz z klatki i przejdziesz 500 metrow jestes juz caly mokry, to pomimo tego ludzie nie „capia” ! Rano pryszynic, co widac na ulicy bo ludzie z mokra glowa wychodza. dezodoranty to podstawa, juz dzieci maja oferte w aptekach. Obojetnie czy czarny czy bialy to jest domyty i w swiezych ciuchach. On bidetach nie wspominam nawet bo to chyba najbiedniejsi posiadaja w lazienkach. Poruszam sie komunikacja miejska (najczesciej autobus – chyba najlepsza komunikacja w swiecie) bez tloku i czyste autobusy! i bez smiedzieli.. czego kazdemu z Was gdziekolwiek jestescie zycze:)

  7. @cedric:
    No, tak po prawdzie to papier toaletowy uzywany jest tak samo – do wycierania po skorzystaniu z bidetu – rowniez w poludniowych Wloszech i w Argentynie. Tu wszedzie sa bidety – nawet jak za malo miejsca w lazience na oddzielny, to instaluje sie zestaw na kibelku.
    Będąc w Dubaju zetknelam sie z podobnym zwyczajem, ale prawde mowiac nigdy nie skorzystalam – w publicznych toaletach byl zwykly kibelek oraz dlugi waz wystajacy ze sciany sluzacy do podmycia sie, kratka w podlodze i pelno wody wszedzie :)
    Logistycznie nie opracowalam, jak mozna to zrobic bez zamoczenia zbednych czesci ciala :)
    W USA bidetow nie spotkalam, ale za to w wiekszych firmach byly prysznice i korzystali z nich ludzie, ktorzy np. do pracy rowerem przyjezdzali albo w czasie lunchu wychodzili na silownie.

  8. Cedrik,
    Azjaci do dzisiaj biorac kapiel, wpierw myja sie pod prysznicem a dopiero pozniej wchodza do wanny z czysta woda. Nie kisza sie w brudach plawiac relaxem. Co do Islamu to podcieranie sie i podmywanie jest zwiazane z religia. Bylam w kilku krajach arabskich, maja przy kibelkach zamontowane takie wezyki wlasnie do tego sluzace.

  9. Odnosnie jeszcze Arabow, przypomnialo mi sie „z zycia w akademikach w Polsce.”
    Otoz, w standardowym akademiku zwykle bylo iles-tam pokoi na pietrze i jedna wspolna zbiorcza lazienka – kible w oddzielnym pomieszczeniu i prysznice w oddzielnym.
    Polacy zwykle boki zrywali z Arabow, ktorzy za kazdym razem do kibelka gonilili z butelka wypelniona woda.
    Arabowie zas narzekali, ze co za pomysl instalowac kible tak, zeby nie mozna bylo tyłka umyć i to pewnie dlatego Polacy są niedomyci i smierdza…

  10. Polak jak już się umyje to dokładnie, więc jest czysty i nie musi latać 5 razy dziennie pod prysznic jak arabusy, hindusy, meksyki, chińczyki i inne tam brudasy.
    Brudasy kąpią się 5 razy dziennie bo już po 2 godzinach po kąpieli zaczyna od nich walić jak z Tojtoja. Po prostu nie mają innego wyjścia, skoro sami nie byliby w stanie wytrzymać własnego smrodu.
    Każdy kto przebywał z brudasami dłużej niż 3 godziny wie o czym mówię.
    Ale poprawniej politycznie jest powiedzieć, że się częściej kąpią niż europejczycy zamiast prawdy, że tak capią, że koniecznie muszą się myć co 3 godziny

  11. Co Ty, futrzak, takiego masz w hormonach blogowych, że od czasu do czasu jakiś „Virgin” Ci wpadnie do kompotu?

  12. @Virgin:
    ty tak serio czy ironizujesz?

  13. Nie wiem jak inne nacje wymienione przez kolege, ale jesli chodzi o Chinczykow, poca sie zdecydowanie mniej jak my biali, albo ich pot smierdzi mniej — albo byc moze jedno i drugie. Nie pytajcie mnie jak to mozliwe, po prostu tak jest.

  14. @anoneem:
    czytalam gdzies, ze ludzie biali pochodzacy z krajow polnocnych znacznie bardziej poca sie w tropikach niz zamieszkali tam tubylcy. Skadinad dosc sensowne.
    Co jednak nie zmienia faktu ze w srodku lata w Polsce jesli nie zmienia sie codziennie ubrania i nie myje calego ciala to… efekty czuc :)

  15. Mam trochę inne spostrzeżenia na temat Chińczyków, ale może jest to kwestia gdzie się ich spotyka i co jedzą. Jjak ktoś zawzięcie je garlik lub pewnego typu przyprawy to będzie więcej śmierdzieć, obojętnie czy się mniej poci czy więcej.

  16. Bo częste mycie skraca życie :)

  17. Nie mam porownania z innymi nacjami, ale masz niestety (!) zupelna racje co do przyjemnosci jazdy polska komunikacja. Mlodzi sluchaja glosno swoich glupawych mp3 przez telefony, ale za to nie smierdza, a starsi (szczegolnie panowie po 60.) zalatuja starym smorodkiem. No i jeszcze ci w srednim wieku zalatujacy nieprzetrawionym alkoholem i papierochami, uch.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: