Napisane przez: futrzak | 19 września 2012

Ulepszamy edukacje i dbamy o przyszłość narodu.

Piekne, po prostu piekne. W Polsce brak jest ludzi z wyksztalceniem zawodowym technicznym. Zawodowki i technika znikaja, a te ktore sa, maja ogromne problemy ze znalezieniem nauczycieli przedmiotow zawodowych:


I Bydgoszcz ma problem. Miasto ma 500 nauczycieli przedmiotów zawodowych, z czego ponad jedna dziesiąta to emeryci. – Mimo niżu demograficznego mamy pełno ofert pracy dla nauczycieli przedmiotów zawodowych, a nikt się w kolejce po etat nie ustawia

Oczywiscie, ze sie nie ustawia, bo musialby byc uposledzonym na umysle kretynem, zeby uzerac sie z uczniami za 3 razy mniejsza pensje, niz dostanie w przemysle. Rozwiazanie wydaje sie byc proste: zaplacic tyle, zeby ludziom z dyplomem inzyniera oplacilo sie uczyc w szkole. Tymczasem:


Co robić? Wydział edukacji chce przekwalifikować fizyków, matematyków i chemików. Zamierza zapłacić im za studia podyplomowe, dzięki którym zdobędą nowe kwalifikacje. np. do nauczania mechaniki, elektroniki albo telekomunikacji. – Trzeba działać szybko – mówi Iwona Waszkiewicz, szefowa wydziału.

Jej zdaniem pomóc mogłyby też lokalne firmy. – Problem w dużej mierze by się rozwiązał, gdyby fachowcy z przemysłu zgodzili się uczyć chociaż kilka godzin w tygodniu – uważa Waszkiewicz. – To pomogłoby nam także poznać potrzeby lokalnego rynku pracy.

Jeszcze w tym roku szkolnym ma wystartować kampania promocyjna zawodówek. – Trzeba je odczarować – mówi Waszkiewicz. – Będziemy też tłumaczyli gimnazjalistom zalety ukończenia szkoły zawodowej.

No po prostu ręce opadają…pieniadze na oplacenie studiow dyplomowych, kampanie promocyjne etc. sa, ale na normalne pensje dla ludzi z kwalifikacjami nie. No jasne.
W ten sposob Polska ma szanse przez jedno pokolenie doszusowac do krajow trzeciego swiata: bedzie najwyzszy odsetek osob z dyplomem magistra, tylko nie bedzie komu zrobic okablowania budynku albo rury wymienic…nie mowiac juz o tak skomplikowanych rzeczach jak produkcja czegos.

Cytaty stad.

Reklamy

Responses

  1. Z tymi fachowcami do naki w zawodowkach i technikach to nie jest tak prosto – nie wystarczy wziąść pierwszej lepszej osoby ‚bo ma odpowiednie wyksztalcenie’… Ja chodzilem do technikum, profil to byl oczyszczanie sciekow i ochrona wody. Jednym z przedmiotow w drugiej klasie to byly elementy budownictwa. Szkola dogadala się z politechnika i na te dwie godzinki w tygodniu przyjezdzal do nas ich wykladowca. Pierwsze zajecia zaczęły się od nauki… calek… Nie przecze ze bylo to dosc przydatne ale na poziomie 2 klasy szkoly sredniej to było dla sporej ilosci osob nie lada problemem. Pozniej okazalo sie ze tak naprawde tych calek to nawet nie bylo w programie, ale pan wykladowca stwierdzil ze tak bedzie najlepiej.
    Moim zdaniem do nauki teorii zawodow technicznych to mozna i zwyklych nauczycieli przeksztalcic, problemem jest praktyczna czesc nauki. 1/3 czasu nauczania powinna odbywac sie na warsztatach lub w zakladach pracy (praktyki), tylko tak mozna prawidlowo przygotowac ludzi do pracy w zawodzie.

  2. To, że ktoś ma kwalifikacje inżynierskie, jeszcze nie oznacza, że nadaje się do nauczania. I widziałem już przypadki mamroczących pod nosem i bazgrzących tony wzorów, którzy nie potrafili przekazać ani grama wiedzy swoim podopiecznym.

  3. @nocman:
    oczywiscie, ze nie. Taka osoba musi z jednej stony laczyc wiedze i praktyke ze swojej dzialki z jakimis-tam umiejetnosciami pedagogicznymi (notabene specjalnosc nauczycielska robiona w trakcie jakichkolwiek studiow to jest smiech na sali, jak sie ktos sam nie douczy to w ogole nic to nie daje).

    Rzadka krzyzowka, tym bardziej wiec takim osobom powinno sie dobrze placic, zeby chcialo im sie w ogole brac pod uwage opcje nauczania w szkole.

  4. Nie rozumiem tej polskiej manii posiadania dyplomu magistra albo chociaż licencjatu. Przecież żaden rynek w żadnym kraju nie potrzebuje takiej ilości ludzi z wyższym wykształceniem. Zresztą jest na to dowód w postaci bardzo wysokiej stopy bezrobocia wśród absolwentów wyższych uczelni. Z drugiej strony ten pęd po magisterkę podkręcają pracodawcy, którzy na byle jakie stanowisko wymagają wyższego wykształcenia.

    Na Antypodach mamy prężnie działającą edukację zawodową. Szkolenie się na mechanika, stolarza czy elektryka nie jest dla nikogo powodem do wstydu. Wręcz przeciwnie – tzw. tradies (tak się w OZ mówi na tych wszystkich techników-specjalistów) zarabiają bardzo dobrą kasę, a popyt na ich usługi jest ogromny.

  5. @Magda:
    No wlasnie. Sedno problemu.
    BTW: czy te szkoly zawodowe w Australii sa zorganizowane tak, ze da sie tam zmienic zawod osobie doroslej, ktora np. pracuje w niepelnym wymiarze godzin a chce sie przekwalifikowac? Ile sie za takie cos placi?

    W USA dla porownania szkoly zawodowe sa, ale i tak zeby dostac licencje na wykonywanie zawodu elektryka czy innego, trzeba odbyc praktyke czeladnicza, a na ta ktos musi nas przyjac. A nikt przyjmowac nie chce, bo licenced contractor woli zatrudnic sobie od czarnej roboty meksykanow nielegalnie za polowe stawki, on tylko doglada i podpisze papiery – uczen to tylko problem no i pozniejsza konkurencja…

  6. Szkoły zawodowe są płatne, ale dla obywateli i rezydentów są bardzo tanie (jakieś $400 na semestr). Jest tryb zarówno dzienny jak i wieczorowy, więc teoretycznie osoba pracująca tez może uczęszczać. Po skończeniu szkoły trzeba jednak przejść apprenticeship (która trwa chyba 2 lata o ile się nie mylę). Dopiero po niej dostaje się papier uprawniający do wykonania zawodu.

  7. @Magda:
    aha, czyli od strony teorii system w zasadzie wyglada tak samo, tylko pewnie rozni sie w praktyce. Chociaz z drugiej strony to zalezy, gdzie mozna odbyc wlasnie te praktyki (apprenticeship)…

  8. Australia to slaby przyklad, bo prawie 40% spoleczenstwa ma tam papier, to jeden z wyzszych wskaznikow na swiecie.

  9. Nie wiem skąd masz te dane o 40%. Według danych Australian Bureau of Statistics te liczby są o polowe niższe http://www.abs.gov.au/ausstats/abs@.nsf/1020492cfcd63696ca2568a1002477b5/e1a27d207c960e79ca256e9e00286295!OpenDocument

    Ostatnie dane pochodzą co prawda sprzed kilku lat, ale wydaje mi sie mało prawdopodobne, aby w ciagu tego czasu dwukrotnie wzrosła liczba osób z wyższym wykształceniem.

  10. produkcja i tak w Chinach, a remonty? zawsze można Ukraińców ściągnąć. tak jak w służbie zdrowia się to obecnie dzieje.

  11. @Foksal:
    tak zawsze bylo w krajach kolonioalnych: wszelaka produkcja (poza absolutnie najbardziej prostymi rzeczami) byla sprowadzana zza granicy za ciezkie pieniadze, podobnie inzynierowie, lekarze etc…ktorych uslugi zreszta nie byly dostepne dla „tubylcow”.

  12. W czasach kiedy ja uczeszczalem do szkoly moj koles z podstawowki wymyslil sobie ze chce byc stolarzem, bo sasiad przez plot mial zaklad stolarski i ten moj kumpel bardzo czesto podgladal go (wtedy jeszcze mozna bylo skakac przez plot bez nadzoru doroslego) przeskakujac plot i podgladajac jak to pracuje w realiach.
    Nabral tzw dziecinnej pasji do tego zawodu i potem uczeszczajac do szkoly zawodowej praktyki odbywal w tymze sasiedzkim warsztacie stolarskim.
    Dzis jest jednym z lepszych stolarzy w kraju (PL) i jednym z nielicznych dobrze prosperujacych ludzi w regionie.

  13. nie wyobrazam sobie zeby osoba z tytulem naukowym byla w stanie nauczyc prawdziwego rzemiosla.
    Tytyl naukowy ma sie nijak do praktyki

  14. „nie wyobrazam sobie zeby osoba z tytulem naukowym byla w stanie nauczyc prawdziwego rzemiosla”

    zgadzam sie. takia łajza z doktoratem z chemii nie nauczy ręcznego dziergania obrusa ale jesli bedziesz potrzebowal mieszanine polimerów o specyficznych wlasciwosciach to sumka na fakturze jaka za ta wiedze bedziesz musial zaplacic bedzie okrąglutka

  15. Wydaje mi się, że jak na polskie realia to wynagrodzenia nauczycieli nie są najgorsze:
    Średnie wynagrodzenie nauczycieli w 2012 roku

    Nauczyciele według stopnia
    awansu zawodowego
    Średnie wynagrodzenie nauczycieli w 2012 r.
    od 01.01.2012 do 31.08.2012 od 01.09.2012
    Nauczyciel stażysta
    2618,10 zł 2717,59 zł
    Nauczyciel kontraktowy
    2906,09 zł 3016,52 zł
    Nauczyciel mianowany
    3770,06 zł 3913,33 zł
    Nauczyciel dyplomowany
    4817,30 zł 5000,37 zł
    ( http://www.bibliotekako.pl/news.aid,1470,Srednie_wynagrodzenie_nauczycieli_w_2012_r_.html )

  16. @mty7:
    bardzo ciekawe dane, niestety maja sie chyba nijak do rzeczywistosci. W kazdym razie nikt ze znajomych nauczycieli tego nie potwierdza.
    Nie wiem jak liczono ową średnią, nie podano nawet, czy to kwota brutto czy netto.

  17. Każdy idzie tam, gdzie mu wygodniej, w Polsce teraz jets taki mit że jaktoś pracuje technicznie to zarabia kokosy… idzicie na pierwsz lepsza budowe i popytajcie ile ludzie zarabiają – jak ktoś ma 3 z początku to jest baaaardzo zadowolony, i najczęscieej są to ludzi z sporym doświadczeniem, wiekszość zarabia 2000 tys złotych na reke a czesto to jest bardzo ciężka praca, odpowiedzialna (bo jak coś zdupisz to wypłata leci, strata czasu itd.), niebezpieczna (BHP leży, masz łeb i dwię ręce to kombinuja aby tego nie stracić) do tego praca w syfie, i to wszystko za 2000 tysiące na rękę ze średnią 55 godzin na tydzień… nie wpsominając o delegacjach zdala od rodziny i domu.. co z tego że praca w miarę pewna? Ja tam wolę zarabiać 1500 a mieć luzy. Do tego teraz jest wysyp bankrutów… wypłata wcale nie jest pewna, poza tym, do nadzoru dostają się teraz często baby które nie mają pojęcią o życiu i wymagają Bóg wie czego…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: