Napisane przez: futrzak | 19 sierpnia 2012

Długi weekend po argentyńsku

Pogoda wreszcie dopisala, dlugi łykend (poniedzialek znowu jakies święto) – w zwiazku z czym trzeba się bylo gdzies przejsc. Padlo na Puerto Madero.
Niestety, na podobny pomysl wpadla ta polowa miasta, ktora nie wyjechala…

Na początku nie bylo zle, mocne slonce i panorama mostu kobiety wyglądały wyjątkowo pieknie:

Potem niestety zaczął się robic coraz wiekszy tlumek:

Atmosfera jak na deptaku nadmorskim: mjuzak wali, co 50 metrów dymiąca parilla:

ludzie siedza, żrą albo stoja w kolejce po żarcie; jakas parka tanczy, dookola handlarze mydlem i powidlem sie poustawiali, a na samym koncu zespół zaczął pogrywac i juz w ogole zrobilo sie prawie tak jak w Mielnie w srodku lata….

Wobec powyzszego zdecydowalismy sie zewakuowac na strategiczne pozycje czyli przejsc sie po terenie Reserva Ecologica.

Niestety tutaj tez dopadly nas tlumy:

Wracalismy o zachodzie slonca i musze przyznac, ze mialam niezly ubaw z tysiecy samochodow stojących w korkach. Argentynczycy to jest jednak dziwna nacja. Na codzien sportem narodowym jest tłok i stanie w kolejkach, a podczas wakacji instynkt stadny wydaje sie, ze ulega jeszcze wzmocnieniu: wszyscy musza pojechac samochodem w jedno miejsce, tloczyc sie, siedziec sobie na glowach, stac w tasiemcowycjch kolejkach po hamburgera, piwo czy do kibla. Potem oczywiscie trzeba odstac swoje w drodze powrotnej. Smutno im samemu, czy jak?

PS: K. zza węgła podpowiada, że świeto to jest rocznica śmierci generała-wyzwoliciela czyli Jose de San Martina. Swieto zabawne o tyle, ze general umarl 17 sierpnia, natomiast rocznica jego śmierci jest ruchoma i obchodzona zawsze w trzeci poniedzialek miesiaca sierpnia. W ten sposob zawsze bedzie dlugi weekend :)

PS2: zdjecia robilam iPhonem i dlatego z pierwszego jestem bardzo dumna. Oczywiscie all rights reserved i jak ktoś zarąbie to rączki pourywam.

Advertisements

Responses

  1. Pierwsze zdjęcie rzeczywiście bardzo ładne – powiedziała bym wręcz, że ma nieco oldschoolowy klimat. A w Polsce tasiemcowe kolejki można zobaczyć ot na przykład pod zoo Wrocławskim. To takie szczególne miejsce, gdzie w ten najpiękniejszą – zazwyczaj czerwcową niedzielę, wszyscy akurat wpadną na pomysł, żeby zabrać swoje pociechy do zoo. Kiedyś widziałam tam kolejkę, która miała pół kilometra – że się też ludziom chciało stać ;-)

  2. @m
    Ludziom sie pewnie nie chcialo stac, ale sprobuj zmienic plany jak zes dziecku tydzien wczesniej obiecal(a), ze zobaczy kroko albo slonika :).

  3. @m:
    dziekuje :)

  4. very nice

  5. @jackedpotato
    Co prawda, to prawda. Jakoś umknął mi ten drobny, ale jakże istotny szczegół :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: