Napisane przez: futrzak | 18 sierpnia 2012

Nie o leczenie chodzi a o pieniądze

tak się wmawia ludziom nowe „choroby” ktore oczywiscie trzeba „leczyć”:

The revised Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders (DSM-5), scheduled for publication in May 2013 by the American Psychiatric Association (APA), proposes that grief reactions of more than two weeks may be diagnosed as depression. And where DSM leads, the rest follow. The World Health Organisation’s international classification of diseases group is debating the creation of a new illness – prolonged grief disorder.

Crucially, once a behaviour has been labelled as an illness, it becomes a legitimate target for treatment by Big Pharma. The transformation of bereavement into a mental disorder will create a new global market for antidepressant therapy. And a recent critical Lancet editorial describing such transformation as diagnostically simplistic and therapeutically flawed, will present little obstacle.

Czyli: amerykanskie stowarzyszenie psychiatrow wymysliło sobie nowa chorobę. Jesli żałoba po śmierci kogoś bliskiego trwa dłużej niz 2 tygodnie, może zostac zdiagnozowana jako depresja a dokladnie „zespół przedłużonej żałoby” (prolonged grief disorder). A na to lekarz juz moze zaczac przepisywac antydepresanty…

Advertisements

Responses

  1. Antydepresanty sa najchetniej i najszybciej przepisywanymi tableteczkami przez lekarzy (do niedawna byly antybiotyki). Kazdy lekarz w tym momencie medycznym USA zapyta czy czujesz moze smutek apatie obojetnosc, ktore to charakterystyki moga towarzyszyc nawet zwyklemu przeziebieniu i jesli tylko wyrazisz sie ze byc moze, natychmiast dostajesz „zolta tableteczke cud” na poprawe psychiki.
    http://www.allhealth.org/sourcebookcontent.asp?CHID=127

  2. Ale wiekszosc ludzi kocha koraliki, bo to pojscie na latwizne. Mnie jeszcze zaden lekarz nic nie przepisal, a jakby nawet siegnal po bloczek z receptami to bym go chyba smiechem zabila:))
    Nawet jakby przepisal, to przeciez mi do gardla nie wepchnie, ani nie przyjdzie ze mna do domu zeby dopilnowac czy biore.
    Trzeba chyba kierowac sie swoim wlasnym rozsadkiem.
    Co prawda jak ktos nie ma rozsadku to i koraliki nie pomoga;))

  3. @stardust:
    tak, ludzie lubia pojscie na latwizne a poza tym wiekszosc spoleczenstwa uwaza, ze lekarz wie lepiej, w koncu ksztalcil sie w tym celu przez ladnych pare lat.

  4. Uwielbiam pacjentow, ktorym wydaje sie ze wiedza lepiej, niz lekarz, ktorego wyksztalcenie do jako takiego poziomu trwa CO NAJMNIEJ 10 lat niezaleznie od kraju, a potem jeszcze musi nadazyc za wiekszoscia nowosci (bo za wszystkimi nie ma szans).
    Zwlaszcza tych, co przychodza z wydrukami z jakiejs lokalnej gadzinowki „bo wykryli, ze ten lek na cos tam szkodzi i ja go wiecej brac nie bede”. To nie bierz, czlowieku, tylko po cholere mi czas zabierasz oznajmianiem tego? Po prostu nie zamawiaj wiecej recept i git.

    Rozsadek u pacjenta? Buahahahahaha… U pacjenta (99.9%) jest tak – ma mi byc lepiej, natychmiast (a nie za tydzien czy pol roku) i zebym absolutnie palcem nie musial kiwnac w tym celu (a juz brąboże schudnac, przestac palic, pic, za to np. zaczac sie ruszac choc troche).
    No to co, dostaja leki na nadcisnienie, cukrzyce, wiencowke, depresje.
    Korzysta najwiecej Big Pharma – ale skoro ludzie tego wlasnie chca…

  5. Uwielbiam lekarzy, którzy po 5 minutach uważają, że znają mój organizm lepiej ode mnie, używającej go blisko pół wieku, znaczną część czasu świadomie. Zwłaszcza tych, którzy uważają, że im uwłacza wyjaśnienie pacjentowi na co zamierzają go leczyć, zanim nabazgrzą nazwę paskudnej chemii, którą każą mu się faszerować.

    Uczciwość u lekarza? Buhahahaha… U lekarza (99,9%) jest tak – nie umie wyleczyć, więc mówi „nieuleczalne, taka uroda, z tym się trzeba pogodzić” zamiast: ja tego nie umiem wyleczyć (ewentualnie: nie umiem wyleczyć inaczej tylko w ten długi, bolesny i kosztowny sposób), jeśli to pani nie odpowiada, proszę odwiedzić masażystę (rehabilitanta, dietetyka, zielarza), który może poradzi sobie (lepiej, szybciej, taniej, z mniejszym uszkodzeniem wątroby, nerek, serca itd.).

    A już koncertowe, gdy na jednej recepcie przepisują leki znoszące wzajemnie swoje działanie, zaś po interwencji aptekarza zmieniają jeden z nich na lek TEJ SAMEJ GRUPY co poprzedni – czyli nie zmieniają tego co najważniejsze i problem zostaje. Korzysta najwięcej Big Pharma – ale skoro lekarzom płaci, to…

  6. Strach sie bac i wybierac sie do psychiatry czy lekarza domowego pracujacych „wespol w zespol” z Big Farma zatruwajaca podstepami i klamstwem cialo i …ducha za pomoca bloczka recepturowego najemnikow w bieli i ze stetoskopem :

    http://www.cchr.org/videos/making-a-killing.html


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: