Posted by: futrzak | 4 August 2012

Uświęcone prawem marnotrawstwo

W setkach gęsto zaludnionych miast na świecie ludzie żyja na malutkim metrażu. Tak jest w wypadku najwiekszych slumsów, ale też nowoczesnych bogatych molochów jak Tokyo, NYC, Hong Kong, Singapur. Malo miejsca, duzo ludzi, wysoka cena wymusza ograniczona przestrzen. Ludzie maja tez malutkie domki na prowincji, bo sa one ekonomiczniejsze w utrzymaniu.

Moznaby pomyslec, ze wobec tego w USA, tam gdzie MOZNA, ludzie zyja na duzych obszarach bo chcą. Nie do konca jednak to prawda.

Od paru lat coraz bardziej na popularnosci na calym świecie zyskuje ruch Tiny Houses, tyle, ze w Stanach rozwija sie dość anemicznie. Wiele osob chcialoby życ w małym, tanim domku, ale cięzko im to osiagnąc.
Na przeszkodzie stoją:

1. Grunt.
Co z tego, ze domek tani w zakupie i eksploatacji, skoro najwiekszy problem stanowi grunt będący niezwykle drogim?
Tematem interesuję się od dawna, sama kiedyś powaznie rozmyslalam nad taka opcja. Odpadła, ze względow finansowych. Jakaklwiek ziemia w okolicach Silly Valley jest kosmicznie droga. Trailera/campera nie da sie postawic na posesji kumpla, bo zabraniaja tego city codes. Mozna sprobować w mobile home parks – ale sam wynajem miejsca parkingowego za miesiac wychodzi ok. 700 dolarow no i jest dluga kolejka czekajacych. Za tyle zresztą da sie wynajac pokoj z lazienka…

2. Pozyczki.
Jesli ktos nie ma co sprzedać (np. wiekszy dom z dodatnia equity) ani nie ma kilkudziesieciu tysiecy oszczednosci, z kredytem bedzie ciezko. Sa bowiem wymagania minimum odnosnie powierzchni – tam, gdzie mieszka autor artykulu, wynosza one 550 sq feet (51 m2).

3. Uregulowania prawne.
Bardzo wiele gmin (municipalities) ma wymagania dotyczące minimalnej ilości metrow kwadratowych przypadajacych na jedna osobe. Dzieki temu moga pobierac wyzszy podatek od nieruchomosci, bedacy podstawa ich budzetu. Podpadaja pod to wszyscy – zarowno wlasciciele malych domkow (postawionych na wlasnym gruncie) jak i ludzie szukajacy wynajmu.

Kolko sie zamyka. Bardzo wiele osob w zwiazku z kryzysem i spadkiem dochodow nawet gdyby moglo zrobic downsize, to nie moze. Coz z tego, ze zyjac na mniejszej powierzchni oszczedza sie tez wode, energie no i przede wszystkim wlasne finanse, jesli nie mozna tego zrobic z powodu ograniczen wprowadzonych przez gosudarstwo?
Ja osobiscie znacznie bardziej wole ograniczyc wydatki i np. uzywac takiej noznej pralki, jezdzic rowerem, a energie miec z solara na dachu wlasnego kamperka, za cene mniejszej ilosci pracy tudziez pracy niezaleznej.
Tymczasem, system ustawiony jest tak, ze zmusza ludzi do marnotrawstwa. Muszę zabijać sie o dobrze platna prace (na warunki Silly Valley to jest corpo), zeby w ogole jakos sie utrzymac. Muszę mieszkac w za duzym lokalu, bo na mniejszy nie pozwala miasto. Nie moge mieszkac w camperze, bo nie mam go gdzie legalnie zaparkowac. Musze miec samochod, bo (tak jest w Silly Valey w bardzo wielu miejscach) inaczej do pracy nie dojade. Nie moge wywieszac ubran do suszenia na balkonie, bo ograniczenie z HOA. I tak ze wszystkim.

PS:
Z tego co wiem, w Polsce wcale nie jest lepiej. Na gruncie, ktory posiadam, nie moge ot tak sobie wybudowac chalupy, jakiej mi sie zachce. Na wszystko trzeba miec urzedniczy papier, poczynajac od klasyfikacji ziemi, a na materialach budowlanych konczac. A co kogo obchodzi, czy mam szambo, skoro caly sewage przerabiam na kompost i nawoz do wlasnego ogrodka, (dzieki bogu sa calkiem sensowne kibelki do tego specjalnie zbudowane) energie elektryczna mam wlasna i wodę tez?


Responses

  1. Widziałem film z tymi domkami i sobie myślałem, że Stany to największe na świecie zagłębie niewiarogodnych maniaków. Jedni chcą mieć pałace dla siebie a drudzy chcą zejść z 60 do 15 m2.

    A to niech gość da się złapać trzy razy z trawką i państwo mu spełni jego marzenia. Wszystko mu się zmieści w ociupinie przestrzeni.

  2. Zmieeeeesci sie, a jakze. Zmieeeeesci. Ino, odwrotu niet…

  3. W .pl w praktyce tiny house można mieć bez żadnych problemów. Nazywa się altana w ogrodzie działkowym:-)

    Ja się żyje poza siecią to jest też całkiem bezproblemowo. Papierkologia zaczyna się przy podłączaniu infrastruktury.

  4. @gszczepa:
    ale to sa ogrodki dzialkowe i masz administracje i oficjalnie mieszkanie tam nie jest legalne. Poza tym to NIE JEST twoja ziemia. Zazwyczaj dostep do wody jest tylko w sezonie. Ludzie owszem mieszkaja tam, ale to nie jest legalne i musza sie liczyc z tym, ze w kazdej chwili moga byc wyrzuceni.
    Wiec….?

  5. Do 25m2 w podstawie i wysokości 5m w przypadku dachu min45st. lub do 4m w przypadku dachu płaskiego bez żadnych pozwoleń można budować na zwykłej działce budowlanej lub rekreacyjnej. W praktyce możesz postawić domek ok. 40m2 pow. Na ogrodach działkowych może to być chyba 35m2 w podstawie, więc w sumie ok. 14m2 pow całkowitej więcej.
    Znam ludzi, którzy tak mieszkają z dzieckiem od kilku lat. Oni na dole mają “salon” z kominkiem, kuchnię i łazienkę do dyspozycji razem ponad 20m2, a dziecko ma pokoik na górze z łazienką w sumie jakieś 15m2. Pod warunkiem że nie ma gości wcale nie jest bardzo ciasno. Szczególnie w lecie gdy można wyjść przed dom na zadaszony taras. Konstrukcja szkieletowa z oblicówką drewnianą i boazerią w środku, w ścianach wełna 15cm. Kosztowało to zaledwie 80tys, ale wszystko zrobili sami.
    Woda z hydroforu, z prądem nie było żadnego problemu, na działce jest jeszcze altana, drewutnia, garaż własnej roboty. Trochę oszukali przepisy bo przed domem dobudowali wiatrołap.
    Nie mogą się zameldować, ale nie ma żadnych sankcji za to że tam mieszkają cały rok. Zresztą jak udowodnić, że oni mieszkają tam cały czas?

  6. wiem, sporo ludzi teraz tak mieszka, ale chyba jakby mogli to woleliby na wlasnym gruncie, prawda?

  7. w sumie najbardziej wkurzajace to ograniczenie wolnosci: niby jestem wlascicielem kawalka ziemi, ale tak naprawde to nie jestem, bo o pozwolenie na wszystko musze dopraszac sie od gosudarstwa. Czym sie to rozni od kolchozu? Chyba tylko tym, ze przy sprzedazy nie oskarzaja o zlodziejstwo…

  8. Ja tam popieram ograniczenie wolnosci wlascicielom ziemi bo po prostu nie ufam masom ludzi: przecietny ludzik jest glupi i ma ohydny gust. Wybuduje cos wariackiegio i niebezpiecznego, i potem moj dom na tym traci.

  9. Sama mieszkam w historycznej czesci miasta i dziekuje bogu (a wlasciwie city council) ze sa powazne restrykcje co mozna robic gdzie i jak.

  10. Nie “bez pozwoleń”, tylko “bez pozwolenia na budowę”, ale przy zgłoszeniu zamiaru budowy (mniej dokumentów, ale jednak papierologia wymagana, zgodność z planem zagospodarowania musi być).
    Wolno budować wolno stojące budynki gospodarcze, do 25 m.kw. powierzchni zabudowy, parterowe.

    W takich budynkach nie wolno też mieszkać, bo są to budynki gospodarcze. Nie jest to więc metoda na to, by obchodzić głupie przepisy.

  11. Oczywiście chodziło mi o komentarz Artura.

    juliamorgan — wystarczyłby jeden przepis, że inwestycja na działce nie może spowodować zmniejszenia wartości Twojej działki. Tego mogą pilnować sądy, nie muszą urzędnicy.

  12. o proszę, można napisać sewage, można także po staropolsku: kupa

    oczywiście doceniam wysoką kulturę autorki, która woli mówić sewage

    no bo rzeczywiście mniej niesmacznie brzmi

  13. Krzysiek, masz rację – oficjalnie nie wolno mieszkać na działce, ani w budynku gospodarczym do 25m2

    w praktyce sam znam paru ludzi, którzy de facto tam mieszkają

  14. RO:
    sewage nie rowna sie kupa. Sewage znaczy scieki, a ze w czasie pisania tekstu zapomnialam polskiego odpowiednika to wpisalam po angielsku.

  15. Julia:
    przepisy o ochronie zabytkow czy przeciwpozarowe w miastach to jedno, kretynskie ograniczenia, do ktorych musi sie stosowac absolutnie kazdy, nawet jesli do najblizszego sasiada ma 10 km to drugie.
    Tak jak napisal Krzysztof, wystarczylby jeden prosty przepis egzekwowany przez sądy zamiast tabunu urzędoli, zupelnie zbednych, nieproduktywnych za to zuzywajacych nadwyzki w postaci podatkow.
    Czasami warto myslec, zamiast na slepo zgadzac sie ze wszystkim, co gosudarstwo uchwali.

  16. @Futrzak

    Co ja czytam?
    Wlasna energia? Wlasna woda? Mniejsza ilosc pracy? Praca niezalezna?
    Jeszcze dwa tygodnie temu za takie teksty bylas gotowa razem z Ockhamem mnie zlinczowac!

    Nawrocilas sie czy co? Bo to juz nie jest zmiana wyznania. To zmiana rasy!!!

  17. @Bagman:
    ? chyba nie wiem o co ci chodzi.

  18. @Futrzak

    A oto mi chodzi ze jak mowilem o wlasnym domku z ogrodem, ujeciem wody i bateria sloneczna na dachu to mnie wysmialiscie.

  19. Bagman:
    kiedy? bo nic sobie takiego nie przypominam.

  20. Futrzaku, masz wiecej wiary w inteligencje ludzi niz ja. Gdyby nie bylo przepisow, ludzie by umierali masowo z glupich decyzji planowo-budowlanych: pozary, zatrucia czy gazem czy carbon monoxide, budowanie z azbestos, braki wyjsc awaryjnych, itp. Takie rzeczy widzi sie w 3cim swiecie, i stosunkowo malo takich wypadkow w ‘pierszym’ jest dzieki przepisom ktore chronia ludzi od samych siebie. Faktycznie, niektore moze ogranicza pewna wolnosc, co nie znaczy ze nie sa lepsze dla calego spoleczenstwa. Tak jak szczepienia, lub mus zatrzymania sie na czerwonym swietle, wiekszosc przepisow ma swoj sens, i czesto byly wprowadzone jako rezultat jakiejs tragedii.

  21. To by ich trochę poumierało. Państwo nie jest od tego, by chronić ludzi samych przed sobą. A ludzie nie są tak głupi, jak Tobie się wydaje.

    Jaki sens ma przepis zmuszający do budowy domów o dachu nachylonym pod kątem 45 stopni?
    Jaki sens ma przepis zabraniający ogrzewania domu wyłącznie kominkiem?
    Jaki sens ma przepis ograniczający minimalną powierzchnię okna w pokoju?

  22. Gdyby nie bylo przepisow, ludzie by umierali masowo z glupich decyzji planowo-budowlanych

    Tak sie sklada, ze ludzkosc jakos doskonale dawala sobie rade do czasu uchwalenia tych przepisow – a umierala masowo, owszem, ale z powodu wojen, epidemii czy zwyklego glodu.
    Jak narazie w jednym tylko ustroju wladza wziela sie za chronienie obywateli przed nimi samymi i doszla zaiste do rewelacyjnych wynikow.

    Ci, ktorzy uwazaja, ze ludzie nie potrafia sami o wlasnym zyciu decydowac, na ogol maja obsesje kontroli, a po dojsciu do wladzy zamieniaja kraj w wiezienie (a USA ma najwieksza liczbe wiezniow na 100 tys. mieszkancow na swiecie…).
    Pomagaja im w tym rzesze szarakow swiecie wierzacych w mantre “wiekszosc przepisow ma jakis sens” i uprzejmie nie zauwazajacych, kiedy te przepisy obracaja sie przeciwko nim.

    No ale coz. Historia uczy, ze jeszcze nikogo nic nie nauczyla…

  23. Historia uczy, faktycznie, nawet w twojej nowej stolicy. W 2008 roku prawie 200 dzieciakow zginelo w Buenos Aires w pozarze w klubie. Bo nie bylo ani fire extinguishers, drzwi awaryjne byly zablokowane, itp. Miejsca publiczne byly naprawde bardzo marnie zabezpieczone i wiekszosc wlascicieli olewala jakiekolwiek przepisy tam byly. Dopiero po tej tragedii miasto wprowadzilo powazne przepisy i — najwazniejsze – zatrudnilo sporo nowych inspektorow. Wiele klubow i miejsc publicznych bylo zamknietych. Szkoda tylko ze masa mlodziezy musiala zginac nim nawet podstawowe przepisy byly brane serio….
    No, ale wiesz, my “rzesze szarakow” mamy bardzo dziwne wymagania….

  24. @julia:
    nie czytasz ze zrozumieniem. Napisalam wyraznie wyzej:

    przepisy o ochronie zabytkow czy przeciwpozarowe w miastach to jedno, kretynskie ograniczenia, do ktorych musi sie stosowac absolutnie kazdy, nawet jesli do najblizszego sasiada ma 10 km to drugie.

    Proponuje przeczytac jeszcze raz, zanim znowu przytoczysz podobny przyklad. Sprowadzenie pogladow dyskutanta do poziomu absurdu a potem ich wysmianie/wypunktowanie to jedna ze starych technik demagogicznych.

    W takie zagrywki wdawac sie nie mam zamiaru.

  25. Reagowalam na twoj komentarz ze “ludzkosc jakos doskonale dawala sobie rade do czasu uchwalenia tych przepisow – a umierala masowo, owszem, ale z powodu wojen, epidemii czy zwyklego glodu” co jest absurdem. Jest powod dlaczego building codes istnieja. Bo sa potrzebne. Bo bez nich ludzie gina z absudalnych powodow, i podalam przyklad z Buenos Aires gdzie 200 dzieciakow zginelo w klubie bo wlasciciel (i wiekszosc wlascicieli malych klubow w BA) ignorowal podstawowe przepisy. Nie wiem o jakich zagrywkach piszesz.

  26. To teraz jeszcze napisz, do czego potrzebne są przepisy, o których ja wspomniałem.

    Bo KOMU są potrzebne, to już wiem — urzędnikom i całej branży budowlanej.

  27. A mi się strasznie takie malutkie domusie podobają, zwłaszcza jeśli przestrzeń została sensownie zagospodarowana przez właścicieli.

    A co do przepisów, to część jest sensowna, a część głupia. No i – co innego budynek publiczny, a co innego – własny dom.

  28. “A co kogo obchodzi, czy mam szambo, skoro caly sewage przerabiam na kompost i nawoz do wlasnego ogrodka, (dzieki bogu sa calkiem sensowne kibelki do tego specjalnie zbudowane)”
    Otóż obchodzi Twoich sąsiadów, bo nie chcą by Domestos lub inny środek, którym czyścisz ten kibel przechodził do gleby.
    Mnie też wydawało się, ze kilka przepisów dotyczących zabudowy jest bez sensu, zwłaszcza te o zaostrzeniu zezwoleń na przydomowe oczyszczalnie ścieków, ale po niedawnej dyskusji z przyjaciółmi zmieniłam zdanie.
    W Polsce muszą być przepisy regulujące budowę domu, w niektórych miejscach wymogi dotyczące koloru zewnętrznych ścian , dachowek, konieczność budowy ganku, bo niestety zbyt mało ludzi zdaje sobie sprawę, że budując dom przede wszystkim w ich interesie jest ładnie wpisać się w isniejący krajobraz i architekturę.

  29. W interesie wszystkich jest też żeby po ulicach chodziły wyłącznie ładnie ubrane, dobrze umalowane, atrakcyjne kobiety. Może więc wprowadzimy przepisy zabraniające wychodzenia z domu tym brzydkim, starym i źle ubranym? Brzydko wpisują się w istniejący krajobraz, więc niech siedzą w domu.

    Równie sensowny argument jak ten, o którym pisałaś.

    Choć jest prosta metoda na to, by pogodzić ludzi, którzy lubią ład przestrzenny i tych, którym zależy na wolności budowy czego chcą (a oglądanie brzydkiego domu u sąsiada im nie przeszkadza). Zrobić strefy, w których jest dowolność i wolność zabudowy, oraz strefy, w których domki mają być do siebie harmonijnie podobne. Z kolorem zasłonek i długością trawy włącznie. Jak w dobrym amerykańskim HOA…

  30. @Kamenari:
    najpierw obejrz i dowiedz sie, jak dziala kibel kompostowy a potem wypisuj takie bzdury jak “Otóż obchodzi Twoich sąsiadów, bo nie chcą by Domestos lub inny środek, którym czyścisz ten kibel przechodził do gleby”.

  31. @futrzak
    wiem jak wygląda kibel kompostowy i wiem jak działa. Wiem, też że posiadanie takiej toalety wymaga dbania o higienę bardziej niż w przypadku normalnej toalety zwłaszcza w przypadku posiadania dzieci i czymś ją trzeba czyścić bo się sama nie myje i neutralizować zapach. W Polsce według prawa budowlanego masz 3 rozwiązania, albo podłączenie do kanalizacji, albo robisz szambo lub przydomową oszczyszczalnie ścieków. Z tekstu notki wynikało, że jesteś przeciwna tym rozwiązaniom. Jak więc pozbedziesz się pozostałych ścieków? Środków, którymi czyścisz tą toaletą, której nie spłuczesz odpływów z pralki i zmywarki, brudnej wody z róźnymi płynami, które są stosowane do sprzątania?
    @Krzysztof Lis,
    Ograniczenia, o których pisałam występują w niektórych miejscach takich jak parki krajobrazowe i otuliny parków narodowych, więc to może lepiej, że są, w takim miejscu trzeba liczyć się z ograniczeniami, ale przecież nie ma obowiązku tam się budować. Kupując działkę i budując dom dokonujesz inwestycji, na którą pracowałeś i oszczędzałeś co najmniej przez kilka lat, często też budujesz za kredyt. Szkaradne domy sąsiadów to nie tylko zły efekt estetyczny. Zdarza się, że domy – dziwaki szybko okzaują się niefunkcjonalne i włascieciele dość szybko wystawiają je na sprzedaż, długo nie mogąc znaleźć nabywców. Wystarczą 2 niesprzedane domy przy Twojej ulicy i zapomnij o dobrej cenie za swój dom. Naprawdę jesteś w stanie odpuścić co najmniej PLN 500 000 swoich cieżko zarobionych pieniędzy bo sąsiadowi zamarzył się różowy pałacyk z okrągłymi wieżyczkami?

  32. @Futrzak

    No tak, masz dobra pamiec tylko krotka… :)

    @juliamorgan
    Nie ma przepisow regulujacych w jakich butach mamy chodzic. Sa za to niepisane zasady. I jakos ludzie ich przestrzegaja bez pomocy urzednikow i prawa.

  33. @juliamorgan Nie wiem jak Ty, ale ja nie buduję domu z myślą o tym, by go sprzedać.

    Wciąż czekam na odpowiedź na pytania, po co komu trzy wspomniane przeze mnie przepisy — jeden dość popularny zapis z planów zagospodarowania przestrzennego, dwa kolejne z rozporządzenia Ministra Infrastruktury.

  34. Oczywiscie ze sa przepisy regulujace w jakich butach mamy chodzic. Naprzyklad u mnie w pracy w klapkach nie wolno. Tenisowki tez nie sa mile widziane. Na kortach squasha z tenisowkami ktore maja czarne spody tez cie nie wpuszcza – tak przynajmniej jest w moim klubie sportowym :))

    Krzysztof, pytasz bardzo specyficzne pytanie – regulaminy sie roznia od stanu/miasta/typu lokalu itp. Bardziej sensownie bedzie kierowac pytanie do specjalistow tam gdzie sie buduje. To jest zakladajac, oczywiscie, ze mamy tu sensowna dyskusje…

  35. A o sprzedaniu domu: coz, kazda osoba ma inne cele. Obecny dom byl kupiony z mysla o 4-osobowej rodzinie ktora czesto ma gosci na dluzsza mete. W tej chwili tylko jedno dziecko zostalo mi “w domu,” wiec nawet teraz nie potrzeba nam 5 sypialni. A poniewaz dom jest w sume na 3 kondygnacjach, na stare lata te schody nie beda wygodne. Wiec absolutnie sprzedamy w przeciagu nastepnych 15 lat, i zawsze bralismy to pod uwage kupujac ten dom.

  36. Zaraz, napisałaś, że regulacje dotyczące tego, jak i co można budować, mają sens.

    Przedstawiłem trzy przepisy, które występują w Polsce i pytam Ciebie: jaki one mają, w Twojej opinii, sens?

    Zarzucasz, że wolna amerykanka w budowlance będzie obniżać wartość nieruchomości. Z drugiej strony ja nie mogę teraz zbudować sobie domu za grosze, który w dodatku będzie wymagać minimalnych nakładów na utrzymanie — a więc wartościowego na stare lata. Jednocześnie państwo zmusza mnie do budowy domu tak ze 2x za drogiego, co mi żadnej wartości nie przynosi (za to banksterom i budowlańcom owszem).

  37. Zaraz – ale czy ktos zabrania/czy jest to wbrew przepisom w jakimkolwiek normalnym kraju wybudowac dom ktory spelnia warunki budowlane – a jest jednoczesnie malutki i energooszendny i wogole super hiper? bo ja jeszcze o takich przypadkach nie slyszalam.
    Oczywiscie, ze rozne szalasy z blachy falistej i kiblem wykopanym w ziemi tylko dlatego ze na swoim terenie – nie beda mialy poklasku. Z drugiej strony nawet najlepszy mini domek na kolkach, jezeli bedzie mial stac na publicznym parkingu bo wlasciciel nie ma wlasnej dzialki zeby go zainstalowac – to chyba tez logiczne, ze nikt sie na to nie zgadza?
    Jezlie chcesz sobie zrobic wlasna oczyszczalnie sciekow, to tez chyba nie w compleksie apartamentow i mieszkan – tylko na gruncie z domem jednorodzinnym?
    dziwna dyskusja – na zasadzie wolnoc tomku w swoim domku.. Zycie w spolecznstwie wymaga jakichs tam przepisow i ich przestrzegania – przestrzegania zasad wspolzycia.
    takie to proste, a jednak sie okazuje ze nie calkiem do konca…

  38. Krzysztof, jasnowidzem nie jestem, nie moge ci powiedziec dlaczego te przepisy maja sens bo calego planu nie znam, a na dodatek nie wiem duzo o regulaminach w Polsce. Troche wiem na temat przepisow kalifornijskich bo moja mama mama jest inzynierem budowlanym ktory przez wiele lat pracowala dla Boeing jako certified building inspector w Los Angeles. Moge ci powiedziec, ze w Kaliforni jest bardzo trudno wprowadzic jakiekolwiek nowe restrykcje czy regulaminy czy przepisy ktore utrudniaja czy podnosza koszty w budowie. Jest tak trudno bo lobby deweloperska jest ogromna. Mama w ogole uwaza ze jest tam wrecz ZA MALO przepisow, ze i domy prywatne sa czesto glupio i niebezpiecznie budowane. Budynki komercyjne sa czesto lepsze pod wzgledem bezpieczenstwa (i nawet ekologii) bo system inspektorski jest dobrze rozwiniety, i wszyscy sie boja OSHA (organizacja ktora zajmuje sie bezpieczenstwem w miejscu pracy.)

    “wolna amerykanka w budowlance” — co to takiego?

    Apropos wartosci domow: wydaje mi sie ze tu przydalyby sie jakies regulaminy, bo nikt mnie nie przekona ze dom na lewej stronie nie stracil wartosci bedac sasiadem tej ciekawej posiadlosci :)

    http://nowysacz.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1071491,najbrzydsze-budowle-w-polsce-sa-tez-na-sadecczyznie-zdjecia,1473929,id,t,zid.html#galeria

  39. Możesz nie dostać pozwolenia na budowę, jeśli dom będzie za duży, za mały, w nieodpowiednim miejscu na działce, o złym kącie nachylenia dachu, wykończony nie takimi materiałami jak trzeba. Wszystko to może znaleźć się w planie zagospodarowania przestrzennego albo decyzji o warunkach zabudowy działki.

    Urzędnik może Ci też zabronić budowy przydomowej oczyszczalni, gdy działka może być podłączona do kanalizacji. I to bez względu na to, że ta oczyszczalnia może lepiej oczyszczać ścieki, niż to, co jest na końcu kanalizacji.

    Życie w społeczeństwie wymaga zasad — w tym jednej najważniejszej: moja wolność do machania pięścią kończy się tam, gdzie zaczyna się Twoja wolność do trzymania nosa. Żadne szczegółowe przepisy nie są do tego potrzebne.

    Może Ty mi wyjaśnisz, po co te ograniczenia, o których wspomniałem wczoraj o 21:48?

  40. Futrzak, w Polsce mamy pioniera w temacie prawa do wlasnego domu bez laski urzednia. Jest nim znany architekt i muzyk reggae Waldemar Deska, ktory wlasnorecznie wybudowal za jakies smieszne pieniadze, potem zamieszkal z zona, w malym domku (on to nazywa szopa). Dom spelnia wszelkie wymagania techniczne, ppoz, jest ekologiczny, sustainable i wpisuje sie pieknie w kontekst, tylko problem w tym, ze pan Waldemar nie dostal pozwolenia na budowe i teraz urzedasy nie daja mu zyc. Facet walczy po sadach, o prawo kazdego czlowieka do zbudowania sobie na własnym gruncie domu o funkcji schronienia. Tutaj jest strona jego szopy: http://wdeska.wordpress.com/. Warto wejsc i poczytac o czym pisze bo madry z niego gosc.

  41. Co, my jasnowidzi jestesmy? Skad mamy wiedziec jaki sens maja przepisy w Polsce nie znajac ani realiow miejsca, ani specyfiki domu? Spytaj sie u siebie.
    Tu w USA, jak jest cos, czego nie rozumiem, to sie pytam. Odpowiedz przewaznie pokazuje ze jest sens w regulaminie – bo regulamin czesto jest reakcja na jakis wypadek, czy zauwazany problem. Czy to samo mozna powiedziec o Polsce, to nie wiem.

  42. Ale ja Ciebie pytam, bo to Ty tu twierdzisz, że building codes istnieją, bo są potrzebne. Więc pytam — do czego są potrzebne takie przepisy, jakich przykłady podałem?

    100% zgody co do tego, że NIEKIEDY takie przepisy mogą być KORZYSTNE, no nawet mogę się zgodzić, że NIEKIEDY mogą być POTRZEBNE. Bo bez NIEKTÓRYCH przepisów ludzie MOŻE będą ginąć (w końcu ludzie są debilami i sami nie wpadną na to, by nie chodzić tam, gdzie wyjść awaryjnych nie ma, prawda?) Ale co do tego, że wszystkie te przepisy istnieją, bo są konieczne, na pewno się nie zgodzę.

  43. Mozliwe ze w Polsce sa przepisy ktore nie maja sensu. Nie wiem. Wiem, ze w USA nie mozna ogolniac. Przepisy roznia sie od stanu do stanu, od miasta do miasta, zaleznie od charakteru/natury w danym miejscu. Budowla w okolicach gdzie sa trzesienia ziemi bedzie inna niz w miejscu gdzie temperatura w zimie czesto spada ponizej -20, lub gdzie sa czeste pozary, traby powietrzne, susze, huragany lub temperatury regularnie powyzej 40 stopni. Przepis ktory ma sens w jednej miejscowosci nie bedzie mial sensu w innej. Wiem, ze jak dobudowalismy drugie pietro w naszym domu, mialam konkretne odpowiedzi na moje pytania ‘dlaczego.’ Nie natknelismy sie ani na jeden przepis ktory nie mial sensu. Powiem tez, ze moja mama, inzynier budowlany i certified building inspektor w Kaliforni, twierdzi ze powinno byc wiecej, a nie mniej, przepisow. Mowi ze za duzo domow ktore ona widzi — mowimy tu o multimilionowych posesjach – jest niebezpnych, i/lub glupio, nie-ekologicznie zaprojektowane.

  44. eh, to mialo byc ‘za duzo domow ktore ona widzi jest niebezpiecznych, i/lub glupio i nie-ekologicznie zaprojektowanych/budowanych.

  45. W Polsce mamy pioniera w temacie prawa do wlasnego domu bez laski urzednika. Jest nim znany architekt i muzyk reggae Waldemar Deska, ktory wlasnorecznie wybudowal za jakies smieszne pieniadze, potem zamieszkal z zona, w malym domku (on to nazywa szopa). Dom spelnia wszelkie wymagania techniczne, ppoz, jest ekologiczny, sustainable i wpisuje sie pieknie w kontekst, tylko problem w tym, ze pan Waldemar nie dostal pozwolenia na budowe i teraz urzedasy nie daja mu zyc. Facet walczy po sadach, o prawo kazdego czlowieka do zbudowania sobie na własnym gruncie domu o funkcji schronienia. Tutaj jest strona jego szopy: http://wdeska.wordpress.com/. Warto wejsc i poczytac o czym pisze bo madry z niego gosc. Mozna tez udzielic mu wsparcia podpisujac petycje…

  46. “Zycie w spolecznstwie wymaga jakichs tam przepisow i ich przestrzegania – przestrzegania zasad wspolzycia.”

    A czasami się te “przepisy” po prostu ZMIENIA – bo są niemądre.

    Rozumiem, że mamy obowiązek dopasować się do otoczenia, gdy mieszkamy blisko innych. Ale – powiedzmy – już 300 metrów od najbliższego sąsiada chyba nie musimy?

  47. Sory za dublowanie wpisow wczoraj, ale za nic sie nie wyswietlaly na stronie, wiec probowalem kilka razy i z innego konta. Wprowadzilas kwarantanne na komentarze?

  48. jacek:
    nie, z jakiegos powodu akismet wbudowany w wordpressa uznal, ze te komentarze sa spamem i dopiero pozniej wycignelam je ze spamolapu.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

<span>%d</span> bloggers like this: