Napisane przez: futrzak | 30 lipca 2012

Opieka zdrowotna w Argentynie

jest publiczna i oplacana z podatkow. Z tejze nie korzystalam jeszcze – opinie ekspatów są różne. Najczesciej narzekaja na to, ze szpitale nie wygladaja za najlepiej oraz ze trzeba stac w kolejce.
Jednak, jesli juz leczą, to leczą.

Jak komus sie nie podoba, moze miec dodatkowe ubezpieczenie prywatne i wiele osob z tego korzysta. Ceny wahaja sie od niskich do bardzo wysokich.
Ja mam np. vitala – miesiecznie ok. 35 peso (7 USD) od lba. Przysluguje mi przyjazd ichniejszej karetki ze specjalista (bez dodatkowych oplat); oddzielna wizyta np. u ginekologa, laryngologa – o ile sie wybierze z listy (miejsca majace podpisana umowe z vitalem) – nie kosztuja duzo. Np. ginekolog: wizyta+mammografia+USG+pap smear ok. 100 peso (ok. 20 USD).

W USA za zestaw jak powyzej plus jeszcze biopsja zaplacilam pare lat temu (bedac ubezpieczona!!) out of pocket prawie 2 tys USD. Wszystko dlatego, ze w ubezpieczeniu byla klauzula o tzw. deductible* wynoszacym wlasnie 2 tys USD. I nie, ze moglam sobie wybrac jakies inne ubezpieczenie – bo pracodawca oferowal tylko dwa, oba rownie ch*owe…

*deductible: suma roczna rachunkow medycznych, ktore trzeba zaplacic gotowka – dopiero powyzej tego pulapu ubezpieczenie zwraca zgodnie z umowa procent kosztow. Oprocz tego oczywiscie co miesiac placi sie tzw. premium co miesiac (w moim wypadku wtedy wynosilo to ok. 150 USD).

Advertisements

Responses

  1. Wizyta z mammografia, USG i cytologia za 20 USD od pacjenta, a jaki jest koszt rzeczywisty? Czy jest w pelni pokrywany przez podatki, czy podpisuje sie kretynskie umowy jak w polskim NFZ, z cena uslugi ponizej kosztow stalych nawet?
    Wiek mammografu? Wiek ultrasonografu? Jaki jest procent „inadequate smears”? Jaka jest jakosc opieki? Bo nie sztuka jest zrobic byle jaka usluge tanim kosztem.

    Jaki jest cel porownania Argentyny z USA? Przeciez to tak jakby woz drabiniasty (no dobra, syrenke;) z porsche porownywac…

  2. mieszkam w USA przeszlo 20 lat i nigdy takich stawek jak ty nie placilam.
    nie slyszalam tez o normalnym zakladzie pracy, ktory by takie stawki proponowal swoim pracownikom.

    oczywiscie, ze o health insurance w usa mozna by pisac duzo – bo jest drogi, i dla wielu ludzi bez zatrudnienia – niedostepny, ale jednak nikt nie lezy na ulicy i umiera w bolach, bo korzysta albo z popularnych obecnie „zoom clinics” czyli przychodni, gdzie wizyty kosztuja sa dostepne juz od 50$ a badania lab od $20 – lub w ostatecznosci idzie do emergency za darmo.

    nie wiem skad twoje ceny za mammo, ja nie place nic, nigdy tez nie placilam. wizyty lekarskie to $20. a skladka 70$ za miesiac.
    i wcale moj plan nie jest to rewelacyjny, bo sa lepsze.

    a teraz co do opieki zdrowotnej (nie ubezpieczenia tylko opieki)… uwazam ze jest ona w usa bezwzglednie najlepsza.
    na zadne badania sie nie czeka, ma sie dostep do najlepszych specjalistow i najnowszych badan i zyczyalbym kazdemu kto jest powaznie chory na jakosc opieki i leczenia ktory jest tutaj oferowany.

  3. przez te lata w argentynie oprocz normalnych obras sociales, ktore placilam z podatkami jako monotributo, i ktore byly bardzo dobre tez i nie moge narzekac naprawde , mimo wsyztsko placilam tez plan de salud w hospital italiano i ja po prostu kocham ta instytucje.
    nie tylko za to,ze wyprowadzili mnie z ciezkiego schorzenia ktore ruinowalo mi zycie , nie tylko za fantastyczna opieke z sercem i posiweconym czasem a nie posadzaniem o hipochondrię,za wypasione wyposazenie, fantastycznych lekarzy… ale przede wszytskim za moja corke, ktorej zdaniem polskich lekarzy byc na swiecie nie moglo nigdy a ktora urodzilam bez bolu, zasmiewajac sie z polozna i partnerem,w znieczuleniu bez problemowo podanym i nie platnym dodatkowo,na luzie w nieco ponad 2 godziny w warunkach, o ktorych w polsce ludzie nawet nie snia, bez traumy bez upokarzania jako kobiety i jako matki. i to wszytsko za mniej wiecej 200 pesos za miesiac wtedy bylo (wysoki plan , wiem, ale mialam wszytsko doslownie, endokrynologa, bo od urodzenia jestem chora powaznie, superporod , super prowadzenie ciazy, kazde badanie lacznie z tym,ze jak raz w niedziele przyszlam z bolem glowy to bez problemu zrobiono mi rezonans )
    moglabym tak dlugo, ale serio sluzba zdrowia to jedyne czego mi brakuje z Argentyny. moze ekspaci narzekaja no ale czesto sa niedoinformowani, nie szukaja dobrzeno i nie wiedza do konca czego chca.

    polecam italiano bardzo. są rozne plany u nich, i kilka filii w roznych dzielnicach , choc szpital glowny jest na Almagro.
    abrazo

  4. @czarownica:
    napisalam w pierwszym zdaniu, ze opieka publiczna jest oplacana z podatkow – czy w pelni/niepelni/i jakie sa „koszty rzeczywiste” – nie wiem. Napewno nie da sie tego policzyc tak, jak w USA czy Polsce, bo raz jeszcze – prywatnej sluzby zdrowia (calkowicie) tu nie ma ani tez zadnych kretynskich NFZ-ow.

    Ja wiem, ze dla niektorych ludzi z EU czy zwlaszcza USA tutejsze ceny moga byc szokujace – ale to juz nie moj problem.

    Odnosnie zas porownan: zylam w Polsce kilkadziesiat lat, 13 w USA a teraz w Argentynie to sobie porownuje. Zapewniam, ze gdybym zyla w Honolulu albo na wyspach Bora-Bora to tez bym sobie porownywala. Ten typ widac tak ma :)

    @ania_2000:
    My chyba zylysmy w jakims innym kraju, bo ja nie slyszalam, zeby wizyta w emergency room byla za darmo. Owszem, NIE MAJA PRAWA odmowic udzielenia pomocy, ale potem wystawiaja rachuneczek. Jak masz ubezpieczenie, idzie z ubezpieczenia, jak nie, placisz gotowka, a jak jestes bankrutem (btw: druga przyczyna bankructwa w USA to niezaplacone rachunki medyczne) – to wtedy szpital przerzuca te koszty na placacych pacjentow tudziez sa nieliczne szpitale non-profit utrzymywane z pieniedzy organizacji charytatywnych. Tyle, ze dostac sie do nich nie sposob (wiem, bo umawialam sie kiedys na wizyte do kliniki darmowej przy Stanfordzie – tam za darmo jest bo sie studenci ucza).

    Moje ceny za mammografie wziely sie z rachunku ktory dostalam, a ktory wystawiono w przychodni.

  5. @czarownica

    jako byla mieszkanka Argentyny leczaca sie tam i robiaca wszelakie badania, zapewniam, ze jakosc badan i uzywanego sprzetu jest bardzo dobra, jakosc obslugi rewelacyjna. ceny sa niskie w porownaniu z ta jakoscia. ale to nie jedyna dziwaczna rzecz w arg i mysle,ze kto tam nie zyl i nie korzystal regularnie z opieki zdrowotnej nie zrozumie.

    pozdrawiam serdecznie, maglop

  6. @magdalenalopez:
    tak, bardzo wielu ekspatow, z USa zwlaszcza, ale EU tez, przyjezdza z przekonaniem, ze to trzeci swiat, jak nie zaplacisz prywatnie fortuny to napewno cie w szpitalu zabija a w ogole co to za lekarz co po angielsku nie mowi. No i takie firmy ubezpieczeniowe o miedzynarodowej renomie jak Swiss Medical kosza z nich jak za zboze…

  7. Przekonania nie maja to nic do rzeczy – wystarczy wyszukac sobie porzadne porownanie jakosci opieki zdrowotnej w roznych krajach (rozne wskazniki, nie tylko umieralnosci, ale i dostepnosci do lekarza, percepcji pacjentow, stosunek ceny do jakosci). Argentyna jest daleko z tylu, choc USA tez nie sa blisko czolowki.
    Przoduje Europa, Kanada, NZ, Australia.

    Przykro mi, ale w niskie ceny i wysoka jakosc w medycynie nie jestem w stanie uwierzyc – najzwyczajniej w swiecie sie nie da i tyle.
    Choc nie musi byc az tak horrendalnie drogo jak w USA – wynik wielu rzeczy, ale niebagatelna role graja wysokie ubezpieczenia lekarzy, pielegniarek i innych profesjonalistow.

  8. sorry za skrot myslowy, ze napisalam ze wizyta w ER jest za darmo – wszyscy tu wiemy ( w usa) ze ci, ktorych nie stac na ubezpieczenie, z roznych wzgledow – tam ida i te pomoc otrzymuja. wlasnie za darmo.
    bardzo popularne wsrod nielegalnych np. Meksykanow – lub bezrobotnych.

    wybacz – ale nigdy nie uwierze ze zaplacilas 2000 tys dolarow za mammografie.

  9. Dobry Wieczor:) Z gory przepraszam za brak polskich znakow.
    Czytam od wielu lat, ale do tej pory nie komentowalam. Teraz czuje, ze musze dorzucic swoje 3 grosze i wesprzec Gospodynie w tym co pisze o kosztach opieki zdrowotnej w US of A.

    Aniu_200 – tak, takie rachunki za badania sa jak najbardziej mozliwe jesli plan ubezpieczeniowy ma wysokie „deductible”. Futrzak pisala o zestawie (wizyta+mammografia+USG+pap smear+ biopsja) i tu $2000 wydaje sie calkiem realna kwota.

    http://health.costhelper.com/biopsy.html

    Powyzej sa przyklady oplat za biopsje od nieubezpieczonych pacjentow. Z mojego doswiadczenia wynika, ze czesto te kwoty sa nizsze od tych, ktore wystawiane sa pacjentom ubezpieczonym (chyba wynika to z tego, ze latwiej jest egzekwowac pieniadze od ubezpieczyciela niz od prywatnej osoby, poza tym osoba nieubezpieczona moze sie targowac o obnizenie rachunku, ubezpieczona juz nie, a przynajmniej nie jest mi taki przypadek znany).

    Jak sie domyslam Twoje ubezpieczenie oferowane jest przez Twojego pracodawce. Gdybys kiedys zmieniala prace, prosze zwroc uwage ile firm obecnie oferuje pelne, w miare tanie (takie jak Twoje, z niskim „deductible & premium”) dla pracownika ubezpieczenie. Bardzo chetnie wyslucham i jesli sie myle prosze o korekte.

    Przepraszam za dlugi komentarz, ale jest to zagadnienie, ktore bardzo mnie interesuje i mam za soba olbrzymia ilosc dyskusji na ten temat (i jak widac, ciagle mi malo).

    Pozdrawiam.

  10. Dzieki Obamie, od 1go sierpnia, wszystkie plany ubezpieczeniowe w USA musza pokryc koszta mamografii, bez co-pay ani deductible. To jest jeden z wielu badan dla kobiet ktore beda pokryte 100%

    Kiedys pytalas sie, co Obama zrobil dla sredniej klasy. Dalam ci wtedy kilka przykladow. Mozesz to dodac do tej listy.

  11. Dzien dobry, ja zgadzam sie z Ania_2000, Futrzak moglas zaplacic tak duzo bo jesli lekarz pierwszego kontaktu Ci tych badan nie zleci to podlegasz deductible. Ja od wielu lat co roku robie te i inne badania na polecenie lekarza i nie place nic. A mieszkalam juz w paru stanach i mielismy rozne firmy ubezpieczeniowe.

  12. Niemcy, prywatne ubezpieczenie zdrowotne dla ZDROWEJ (5-10 lat wstecz) 40-latki, taryfa taka dosc rozsadna (jesli chodzi o zakres) – blisko 400 EUR/mies. z rocznym udzialem wlasnym 1500 EUR, w przypadku pracownika pracodawca doplaca do ubezpieczenia ca. 50% (ale max. 280 EUR/mies.), osoby na dzialalnosci placa calosc same. Im czlowiek starszy, tym oczywiscie koszty wyzsze, do tego dodatki za choroby etc., nie mowiac o tym, ze wcale nie jest latwo zostac przyjetym to prywatnej ubezpieczalni, a powrot (czy w ogole przyjecie) do panstwowej kasy chorych tez nie jest taki prosty. I najlepsze – w Niemczech istnieje obowiazek ubezpieczenia zdrowotnego, wiec nie dosc, ze w przypadku braku ubezpieczenia trzeba placic z wlasnej kieszeni za uslugi, to jeszcze moze przyjsc do splacania skladek wstecz.
    I bardzo prosze nie myslec, ze jak niemiecki arzt wystawia rachunek, to suma opiewa na 20 EUR;))

  13. @ania:
    sugeruje, zebys zamiast zasiegac wiedze na zasadzie jakichs powtorzonych plot poczytala sobie o kosztach emergency room w USA bo podkreslam raz jeszcze to NIE JEST DARMOWE:
    http://well.blogs.nytimes.com/2010/08/06/the-cost-of-emergency-room-care/

    A co do wiary – coz, z wiara sie nie dyskutuje. Zwlaszcza, jesli oparta jest ona na nieuwaznym czytaniu (zaplacilam prawie 2000 USD bynajmniej nie za sama mammografie!!!)

    @Grazyna:
    Nie opowiadaj cudow – umowe od firmy ubezpieczeniowej to ja przeczytalam i nic takiego nie bylo. Proponuje zapoznac sie z tym:
    http://www.usacoverage.com/health-insurance/what-is-a-deductible.html

    jak widac, sa rozne rodzaje deductible i to, ze ty mialas taki a nie inny nie znaczy, ze wszedzie taki obowiazuje.

  14. ceny usug medycznych w usa sa popieprzone ale gwoli scislosci muse dodac
    ze istotnie zdarto z ciebie skore

    czasem istotnie wydaje mi sie ze zylas w jakims innym kraju niz my – gwoli informacji dla niewiedzacych dodam ze wizyty coroczne u ginekologa +labs zazwyczaj sa kryte w 80% (in network) albo 60% out of network jesli sie ma jakies „half ass decent” ubezpieczenie

    widocznie takiego nie mialas – ergo wydatek
    „kilka lat” temy 2000 deductible na osobe bylo kfalii=fikowane jak tzw emergency insurance albo high deductible – i placilo sie wszystko az do max out of pocket.

    Brali go albo bardzo zdrowi albo bardzo chorzy – albo tacy bez wyjscia

    Teraz 2000 na rodzine to juz czesto (wysoka) norma – ale na singla to nadal bardzo wysokie i rzadko spotykane – tzn mozna kupic wszystko ale „rozsadny” czlowiek tego nie bierze chyba ze jest dosc chory i wie ze te 2k przejedzie w miesiac i dalej bedzie korzystac.

    duzo jest strategii – ale na koncu i tak trzeba placic wiecej niz gdziekolwiek indziej i dostaje sie czesto ten sam produkt

  15. @ M.
    „duzo jest strategii – ale na koncu i tak trzeba placic wiecej niz gdziekolwiek indziej i dostaje sie czesto ten sam produkt”
    Wbrew pozorom- znacznie gorszy. Dla elit opieka medyczna jest doskonała w USA, ale dla pozostałych co najmniej 80% to jest poziom 3 świata i naprawde duzo ponizej standardu Argentyny

  16. @M:
    firma, w ktorej wtedy pracowalam, nie byla taka mala, ale potem zaczeli w ramach oszczednosci zmieniac plany medyczne no i wyszlo co wyszlo. Najbardziej mnie wpienilo, ze 2 razy zaordynowano mamografie, gdzie w zasadzie nie powinno jej w ogole byc (bo na mnie i tak nie wyjdzie, co sie dowiedzialam dopiero dlugo po czasie) – co swoje tez kosztowalo.

  17. Futrzak, zdecydowanie sie zgadzam, ze ty mieszkalas w innych Stanach niz ja – zreszta juz tu nie mieszkasz do dluzszego czasu, wiec naprawde nie musisz mi nic udowadniac jak tu jest. Ale skoro trzymasz sie jednego slowa – “darmowe” wiec postaram sie wyjsnic jeszcze raz, tym razem bez skrotow myslowych.
    Przede wszystkim ustalmy, ze kazdy kto ma najbardziej podstwowa wiedze o zyciu tutaj wie ze darmowe w USA to sa tylko zapalki w kasynie.. ewentualne mozna dostac w leb – a za cala reszte sie placi.

    Wiec oczywistym jest rowniez, ze placi sie za ubezpieczenie zdrowotne poczynajac od najprostszych badan – po skomplikowane schorzenia/badania itp. Jednak w cywilizowanych krajach tym osobom, ktorych na pojscie do lekarza nie stac, z roznych powodow – nie odmawia im sie pomocy medycznej. I wiele osob, nie majaca zadnego ubezpieczenia korzysta z tej formy pomocy – udajac sie do Emergency Room do szpitala. Wydaje mi sie, ze jasniej tego nie moge ci wytlumaczyc. Ci ludzie wlasnie tam otrzymuja DARMOWA pomoc. Mimo, ze ona kosztuje – bo ktos za to placi, naprzyklad ja…
    taka sytuacja – jest to m.in. jedynym z factors – zawyzonych cen uslug w szpitalach, bo ktos inny za to w ogolnym rozliczeniu placi. Poza tym, nie jest to zadne leczenie, lecz dorazna pomoc, I ta najbardziej kosztowna. Osobiscie widzialam poczekalnie pelna meksykanow, czekajacych na przyjecie do lekarza – w szpitalu wlasnie. Myslisz ze mieli ubezpieczenie? Zapewniam cie, ze nie. Otrzymali pomoc? Otrzymali. Zaplacili za nia? Nie – wiec jaka ona byla? DARMOWA. Mam nadzieje, ze tym razem zrozumialas.

    Co do stawek ubezpieczen o ktorych piszesz to rowniez powtarzam jeszcze raz – ja tu mieszkam od przeszlo 20 lat, w wielu stanach na Midwest i na West Cost, I korzystalam z wielu ubezpieczen wiec mam wieksze rozeznanie niz ty. Twoj styl pisania, szczegolnie jezeli chodzi o zycie tutaj jest w wielu przypadkach polprawda. Podpierasz sie swoimi doswiadczeniami – osoby zatrudnianej na wlasny rachunek, contractora czy self employed, gdzie musialas sie sama ubezpieczac, lub bedac kilka lat na bezrobociu, otrzymujaca zasilek i przez to rowniez NIE korzystajaca z najbardziej tutaj dostepnej formy ubezpieczenia oferowanego przez pracodawce, ktore jest niedrogie a stawki niskie, gdzie np deductible jest 300$ a wizyta kosztuje $20.

    Tak nawiasem mowiec, to twoj obraz zycia ktory przedstawiasz jak mieszkalas tutaj jest w pewnym sensie jak w krzywym zwierciadle. Krzywy I zdeformowany – niby prawda ale to o czym piszesz odbiega od normalnej rzeczywistosci..

    BTW> I dobrze wiesz, ze nie zaplacilas 2 tys dolarow :)

  18. @Ania:
    Podpierasz sie swoimi doswiadczeniami – osoby zatrudnianej na wlasny rachunek, contractora czy self employed, gdzie musialas sie sama ubezpieczac

    Uwielbiam, jak ktos wie lepiej, chociaz nie wie. Od 2006 r. pracowalam full-time i ubezpieczenie mialam oferowane przez pracodawce.

    BTW> I dobrze wiesz, ze nie zaplacilas 2 tys dolarow :)

    I dobrze wiem, ze jestem wielbladem. Tak.

  19. mysle, ze nie ma co dalej sobie udowadniac kto tu jest wielbladem, bo to jest twoj blog, i mozesz sobie pisac na nim co chcesz:)

  20. maczeta – oczywiscie masz jakies wiarygodne dane na poparcie tych 80% majacych opieke na poziomie trzeciego swiata?
    a moze wlasne doswiadczenie czy opowiesc futrzaka?

    uwielbiam madrali – a jako ze 28 lat to jest moj kawalek chleba wiec czekam na powazne argumenty – no i co to jest 3 swiat…

  21. Własnych doświadczeń z opieką zdrowotną na szczęście mam znikomą ilość, za to podstawowa różnica polega na tym, że gdzieniegcie lekarz chce cię WYLECZYĆ, a zwłaszcza w USA chce LECZYĆ. I z drobnym wyjątkiem pracowników federalnych, czy niektórych stanowych każda poważniejsza choroba, czy przewlekła, dla nie posiadających oszczędności kończy się zaciąganiem kredytów i/lub bankructwem. To jest dokładnie to samo co szaman w buszu, ktory odprawia magiczne obrzędy za jeszcze jedną świnie i dwa kurczaki. Więc przepraszam- nie dla 80%, a ta część bez oszczędności i doskonałych ubezpieczeń (znaczy m.in. federalnych) to zaledwie 50-60%, jak przypuszczam i nie trzeci świat, a władza szamana z buszu- tylko błyskotki wyglądają inaczej- bo też nie żartujmy, ale w systemie ciągłego ścigania za błedy lekarskie- lekarze już nie leczą, tylko postępują według najbezpieczniejszych reguł- a to oznacza właśnie magiczne obrzędy i ciągłe konsultacjie i badania- od których na pewno nikt nie wyzdrowieje.

  22. aha – rozumiem – w zasadzie trudno dyskutowac z kims kto nie wierzy w intencje lekarza lub systemu aby wyleczyc
    nie rozumiem takiego podejscia – ale doceniam ze istnieje i szanuje jego prawo do istnienia:)
    zycze zdrowia i to sporo…

  23. Dodam dwie historie, obie z USA, obie nie moje, ponieważ dzięki bogu udaje mi się na razie omijać opiekę zdrowotną we wszystkich krajach, w których bywam.
    Historia 1: przeczytana jakieś dwa lata temu na blogu polskiej au pair, którą rodzina, u której pracowała, i którą bardzo lubiła musiała zwolnić, bo dziadek trafił do szpitala i zrobiono mu bypassy (sytuacja nagła i bez odwrotu), ale nie powiedział rodzinie, że przestał płacić ubezpieczenie. Nie tylko musieli ją zwolnić, ale również sprzedać dom, bo rachunek wyniósł 900 000 USD. Rachunku nie widziałam, ale nie sądzę, że dziewczyna to zmyśliła (są granice kreatywności).
    Historia 2: jeden z członków rady nadzorczej mojej firmy tydzień przed przyjazdem do Polski miał zdiagnozowaną celiaklię. Lekarz powiedział mu, że nie powinien jechać do Polski, bo o takiej chorobie nikt tam nie słyszał. Kosztowało mnie to dwa dni przesyłania informacji o tym, że tak wiemy w Polsce co to jest dieta bezglutenowa, hotel jest w stanie przygotować posiłki bezglutenowe, a nawet jest we Wrocławiu (bo tam się odbywała impreza) restauracja specjalizująca się w daniach bezglutenowych. Dodam, że tego pana stać na dowolnego lekarza – do Wrocławia przyleciał własnym samolotem. Zakładam więc, że ten akurat lekarz nie był ani najgorszy, ani najtańszy.
    Z obu historii dwa wnioski: 1) system opieki zdrowotnej w USA wydaje się być pozbawiony jakiegokolwiek balansu, nie mówiąc o solidarności społecznej. Oraz 2) wydaje się, że przynajmniej niektórzy lekarze ciągną tam straszne pieniądze, a nie chce im się nawet skorzystać z googla.
    Chyba to, co mnie przeraża najbardziej w tych historiach, to jest po prostu bezlitosne nastawienie na zysk. Ale to już lepiej niż ja podsumował George Carlin: „the owners of this country know the truth: it’s called american dream. Cause you have to be asleep to believe it”. Całość tu:

  24. @K:
    tak, nieoceniony George Carlin…. w istocie.
    System rzeczywiscie jest nastawiony na zysk, a nie na dobro pacjentow. Ja nie mialam az tak drastycznych przypadkow (dzieka bogu) ale….
    Zrobiono mi 2 razy mammografie mimo tego, ze kazdy srednio wyksztalcony lekarz w moim przypadku po badaniu powinien zlecic USG bo widac, ze mammografia na mnie nie wyjdzie. No ale USG jest tansze niz mammografia…co wiecej, coraz czesciej pojawiaja sie badania swiadczace o tym, ze mammografia nie ma w zasadzie zadnego wplywu na ilosc smierci z powodu raka piersi:
    http://news.yahoo.com/mammograms-limited-no-effect-breast-cancer-deaths-study-200610698.html

    W/g autorow badania rownie dobre, jesli nie lepsze, sa tradycyjne metody: manualne badanie piersi oraz wlasnie USG.
    Albo inna rzecz:
    Majac chroniczne bole kregoslupa poszlam do lekarza. Lekarz mnie zbadal, zaordynowal przeswietlenie kregoslupa. PONOC mialam artretyzm w kregoslupie. Dostalam skierowanie na dosc slono platna terapie oraz recepty na jakies bzdurne leki.
    Dzieki bogu umiem czytac ksiazki medyczne oraz mam farmaceute w rodzinie, ktory odradzil branie tych lekow (i tak nic by nie pomogly ale mialy szereg skutkow ubocznych). Na terapie nigdy nie poszlam, za to zaczelam cwiczyc joge i bole przeszly….(wyszlo 20 razy taniej niz zaordynowana terapia..)
    Albo moja odyseja z opryszczka. Meczylam sie przez rok, caly czas bylam na lekach, odstawienie powodowalo potworny nawrot.
    Nikt z lekarzy nie powiedzial, ze moge to potraktowac… czosnkiem. Od tamtej pory nie mam opryszczki….

    System opieki zdrowotnej w USA w istocie jest nastawiony na zysk – a to sie kloci z interesem pacjenta. Bo coz – prosta sprawa. Im wiecej zdrowych ludzi nie cierpiacych na liczne przypadlosci (najlepiej chroniczne) tym mniej firmy ubezpieczeniowe, szpitale etc. zarabiaja.
    Smutna prawda.

  25. A, i jeszcze jeden przypadek (moj wlasny). Mialam od dziecka chora tarczyce, wyrosl mi guz. Lekarz, do ktorego chodzilam byl bardzo dobry. Jak tylko zobaczyl, gdzie sie urodzilam i kiedy, zapytal od razu gdzie bylam w czasie katastrofy czarnobylskiej. Wygrzebal artykul z prasy medycznej o wplywie promieniowania na osoby niedorosle i czestosc wystepowania raka tarczycy (notabene napisany przez jakiegos doktora z najwiekszej kliniki w Lublinie czyli tam, gdzie wtedy mieszkalam).
    Przestalam do niego chodzic bo pewnego dnia na wizycie kontrolnej, zanim cokolwiek zrobil, uprzedzil mnie (i wszystkich swoich pacjentow) ze teraz musza placic gotowka pelna odplatnosc poniewaz wszystkie firmy ubezpieczeniowe zerwaly z nim wspolprace – nie postepowal w/g ich wskazowek diagnostycznych i olewal ich „sugestie” dotyczace wypisywanych badan i recept.
    No i tak to…

  26. No i całość tylko potwierdza, że dobrą decyzją była przeprowadzka do Argentyny. Ja lubię odwiedzać US, ale jako gość. Z innych rzeczy, które mnie wkurzają są przynajmniej 20% napiwki w restauracjach / pewnie gdzie indziej też, ale nie sprawdzałam. Ostatnio zapłaciłyśmy z koleżanką $140 za przystawkę, 1 danie i butelkę wina – „bo kelnerzy pracują za połowę stawki minimalnej”. A ja naiwnie myślałam, że za mniej niż stawka minimalna nie można. Tylko dlaczego, to ja mam ponosić koszty tej sytuacji??? Ale szarej strefy w US nie ma. I wszyscy płacą podatki. Wyszło drożej niż w Barcelonie, która naprawdę tania nie jest. Jak dla mnie im bardziej się temu wszystkiemu przyglądam (jako gość), tym mniej mi się podoba. Dlatego z wielką ulgą wyniosłam się na ten miesiąc do Meksyku, który krajem-rajem nie jest, ale żyje się tu tanio i dość przyjemnie, a napiwki płaci się wiedząc, że zapewnią one komuś po prostu „ryż i fasolę” wieczorem, bo to państwo nie stara się nikomu udowodnić, że opiekuje się obywatelami. I to może nie jest fajne, ale przynajmniej jest uczciwe.

  27. @K:
    a gdzie to bylo tj. ta restauracja? Bo chyba imho troche was naciagneli. Standardowy napiwek – takie minimum – to jest 10%. 15 to juz ok, a jak 20% to znaczy ze naprawde jestes szczesliwa z powodu poziomu obslugi.
    Tekstow, ze kelnerzy pracuja za iles-tam stawki minimalnej nie slyszalam, ale tez prawda jest, ze ja w USA nie funkcjonowalam na zasadzie turysty, nawet jadac do innych stanow.

    Za stawke mniej niz minimalna stanowa oczywiscie pracuja cale hordy ludzi – na czarno. W przedostatniej corpo, gdzie pracowalam, ksiegowy (po odpowiedniej dawce alkoholu a co za tym idzie zwolnionego jezyka) wyjasnil:
    „no ale wiadomo, ze oni pracuja na czarno (to o meksykanskich ogrodnikach i sprzataczach w budynku). Oni to wiedza, my to wiemy. Wszyscy wiedza, ze minimalnej im nikt nie placi. Oni tez. Ale nie poskarza sie, bo w ogole wtedy nic nie dostana, a jak pracodawca dostanie kare to ich deportuja. No i tak to sie kreci.”

    Co do Meksyku – zgoda. Przynajmniej reguly gry sa jasne. Wiem, ze ta kobieta od ktorej na ulicy kupie „srebrny” pierscionek, kase dostanie ona.

  28. @Futrzak

    „System opieki zdrowotnej w USA w istocie jest nastawiony na zysk – a to sie kloci z interesem pacjenta.”

    Nie jest. Był kiedyś, dzisiaj już nie jest. Poza tym pacjent w USA nie ma nic do gadania. Służbą zdrowia w USA interesuje się od dawna – począwszy od wprowadzenia pakietu ustaw Wagnera-Murraya-Dingella:

    https://libertarianizm.net/threads/pa%C5%84stwowa-s%C5%82u%C5%BCba-zdrowia-czy%C5%BCby-efektywniejsza.3299/#post-49064

    Mam nadzieję, że te informacje się komuś przydadzą. Na anglojęzycznej blogosferze jest cała masa tekstów o amerykańskiej służbie zdrowia i przyczynach jej zapaści. Niestety Polaczki tego nie czytają (bariera językowa jak sadzę)…

  29. @Kawador:
    link, ktory podales, bynajmniej nie wyklucza tego, ze firmy ubezpieczeniowe dzialaja z nastawieniem na wyciaganie jak najwiekszych pieniedzy skad sie da. Link wyjasnia, jaki jest tego mechanizm i skad sie wzial.

  30. No właśnie – cieszę się, że to zauważyłaś, tj. że zauważyłaś, iż link wyjaśnia pochodzenie owych „mechanizmów”. A dwa: ja uznaję „wyciąganie jak największych pieniędzy skąd się da” za normalne ludzkie zachowanie i nie bulwersuje mnie to.

    Poza tym problem jest jeszcze inny. Thomas Szasz, amerykański psychiatra, ukuł pojęcia „państwa terapeutycznego”. Szasz w swoich publikacjach pokzywał, jak od lat 50. ubiegłego wieku następował w USA stały wzrost wydatków państwa/cywili na zdrowie – od 1960 do 1998 roku wydatki w tej dziedzinie na głowę obywatela wzrosły ponad stukrotnie. Wzrosła też liczba lekarzy i coraz bardziej rozrastają się instytucje zdrowia publicznego. Szasz uważa, że zachodzi transformacja USA w państwo terapeutyczne, gdzie w odwrocie jest dawna inspirowana socjalizmem legitymizacja państwa socjalnego (‚Great Society’ Johnsona), która zastępowana jest legitymizacją zdrowotną i medyczną.

    Państwo terapeutyczne wg Szasza to system państwowych i związanych z państwem instytucji, które swoją legitymizację czerpią z zapewniania obywatelom zdrowia, a co za tym idzie, zainteresowane są medykalizacją coraz to nowych sfery ludzkiego życia – im więcej zachowań, stanów medycznych, dolegliwości uznanych zostanie za chorobę, tym większe możliwości działania i rozbudowy swoich wpływów i władzy mają aparaty zajmujące się zdrowiem. Używanie narkotyków, palenie papierosów, nadmierne jedzenie, kradzieże w sklepach (kleptomania), zachowania seksualne, uprzedzenia rasowe, poglądy polityczne, żałoba, nieśmiałość, nieposłuszeństwo obywatelskie, samobójstwo, ciąża, narodziny, starość, śmierć – praktycznie wszystko może zostać uznane za chorobę albo symptom choroby.

  31. @Kawador:
    wyciaganie pieniedzy jak najwiekszych i skad sie tylko da w skali spolecznej, a nawet jednej fabryki, jest niestety toksyczne. Przypomina dzialnie pasozyta zerujacego na organizmie gospodarza: po jakims czasie nadmiernego żerowania gospodarz umiera – ale razem z pasożytem.
    Chciwosc niczym nie ograniczona prowadzi do takich patologii, jak monopole, kartele, mafie oraz powstawanie systemow finansowych banksterskich.

    Tak czy siak, to temat na inna dyskusje.

  32. „Chciwosc niczym nie ograniczona prowadzi do takich patologii, jak monopole, kartele, mafie oraz powstawanie systemow finansowych banksterskich.”

    Niby masz rację. Szkopuł w tym, że to zdanie można ująć „mniej populistycznie”. Co prawda, zbliżają się wybory i kolejne miesiące jawią się w polityce jako okres egzorcyzmów nad chciwością, giełdami i spekulacją, ale jak mówię, można inaczej, no np. tak:

    Prohibicja alkoholowa/narkotykowa, partnerstwo publiczno-prywatne, rządowe kontrakty, pożyczki, gwarancje, niwelowanie ryzyka handlowego, kontrola cen, cła protekcyjne, dotowanie kolei, militarne interwencji w celu zdobycia dostępu do międzynarodowych rynków, monopol w zakresie emisji waluty prowadzą do takich do takich patologii, jak monopole, kartele, mafie oraz powstawanie systemow finansowych banksterskich.

    http://liberalis.pl/2010/06/09/joseph-r-stromberg-ekonomia-polityczna-liberalnego-korporacjonizmu/

  33. Restauracja była (i jest) w pięknym mieście Cleveland, Ohio. Gdyby to był NY, to jeszcze bym zrozumiała. Byłam z Amerykanką, która w Cleveland mieszka. To ona właśnie mi powiedziała, że powinnyśmy dać napiwek przynajmniej 20%, bo pół stawki minimalnej itd. A że chłopak, który nas obsługiwał starał się naprawdę bardzo (do przesady), to…wyszło $20 górką. Teraz po prostu chodzimy w inne, tańsze miejsca i nie ma problemu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: