Napisane przez: futrzak | 6 listopada 2006

O tym jak naprawiano mi „Internet”

Pan, ponoc „techniczny”, mial przyjsc w sobote. W piatek ktos z supportu z comcast dzwoni do mnie. Wypytuje sie po raz nie wiem ktory o te same rzeczy. Zapewnia, ze jutro przyjda i naprawia.

W sobote o godzinie osmej rano dzwoni ten sam gosc z comcastu. Jestem juz wkurwiona, bo obudzil mnie ZBYT WCZESNIE. Na dodatek chce nazwisko goscia, ktory instalowal po raz pierwszy, co zmusza mnie do wstania z lozka, szukania kopii faktury etc. Okazuje sie zreszta, ze nazwiska tam nie ma, jest tylko numer. Dobra.

O godzinie pierwszej po poludniu przychodzi gosc, taki sam jak ten poprzedni – nic nie kumajacy. Loguje sie do websajtu gdzie mozna pomierzyc download/upload speed, stwierdza ze jest zgodna ze specyfikacja i zabiera sie do wymarszu. Na moje protesty, ze DNS resolving jest zbyt wolny i ze pakiety mi zjada po drodze odpowiada, ze on sie tym nie zajmuje i zebym znow kontaktowala sie z supportem comcastu.

Szlag mnie trafia, za jakies 5 min dzwoni poprzedni facet. Zaczyna od poczatku, ja do niego, ze juz ktos byl i nie zrobil NIC, bo w/g niego jest prawidlowo. Gosc zaczyna od tego, ze moj ticket is closed already bo download speed jest prawidlowa. Tutaj nie wytrzymuje i zaczynam sie po prostu wydzierac na matola po drugiej stronie: ze od poczatku powtarzalam, ze download speed jest ok, ze problem lezy w zbyt wolnym DNS resolving i ze pakiety gina na routerze. Gosc usiluje sugerowac, ze to cos jest nie tak na moim komputerze, j mu na to, ze od czasu instalacji nie dotykalam sie konfiguracji sieci ani niczego z tym zwiazanego; ze jest dokladnie tak, jak ich technik to skonfgurowal.

Facet w koncu na odczepne mowi, ze pogada ze swoim bossem i oddzwoni. Oddzwania i mowi tyle tylko, ze oni nie sa od konfigurowania sieci i jesli cos jest nie tak z tym, mam sie kontaktowac z ich supportem (tym via web) od nowa.

Piany dostaje, ale odkladam na pozniej. Wieczorem przychodzi R., ktory kiedys przez pare lat pracowal w Apple. Opisuje mu sytuacje, zaglada do network config. Pyta sie, skad mam ten nieroutowalny DNS wpisany manualnie. Mowie, ze gosc co robil cala instalacje to tak skonfigurowal. Dorzuca, ze to musial on wpisac recznie, bo DNS IP pozyskane z DHCP lease nie jest widoczne w GUI. Usuwamy ten IP adress DNSu, renew lease i.. voila! Dziala bez pudla! Pakeity co prawda nadal gina na pierwszym routerze i nadal round-trip jest slabiutki, ale juz daje sie wytrzymac.

Wniosek: jak cos nie dziala, napraw se czlowieku sam, bo zanim dostaniesz sie do third-level support, gdzie ludzie WIEDZA co sie do nich mowi i wiedza co to DNS, NAT, TCP/IP – zanim tam sie dostaniesz, zejdziesz po drodze na apoplaksje w polaczeniu z zawalem i drzaczka nerwowa.

Reklamy

Responses

  1. […] jakbym w ogole miala klucze do skrzynki rozdzielczej! Innym razem debil-technik zjebał mi konfig DNSa jak robił instalkę linii. O Argentynie już nawet nie chce mi się […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: