Napisane przez: futrzak | 27 Listopad 2013

Wizyta w eko-spółdzielni

Czas na lokalne newsy, czyli z wizytą w El Galpon, Centro Comunal de Abastecimiento.
Znajduje sie toto w brukowanej uliczce za dworcem Federico Lacroze, troche ciezko znalezc, ale jak sie ktos uprze, to da radę. Inicjatywę wspiera gobierno Buenos Aires oraz ministerstwo rozwoju społecznego.
Stowarzyszenie działa jako ułatwiające dostęp do rynku małym ekologicznym producentom, zwłaszcza wykluczonym społecznie. Ministerstwo udostepnia środki, a spółdzielnia zarządza mikrokredytami.
Kazdy mały rolnik moze sie tam wystawic, nie musi nawet umiec obslugiwac kasy fiskalnej ani jej posiadac – wszystko idzie przez zbiorczą, stąd taka forma sprzedazy: wypisują papierek, z nim leci sie do kasy, a potem odebrać towar.

W środku mozna kupic wyroby mięsne, mleczne (włącznie z lodami), miody, przetwory, warzywa, owoce, wino, oliwki oraz domowej roboty kosmetyki – po to wlaśnie tu przybyliśmy.

Wejscie do przybytku dumnie oznajmia tablica. El Galpon oznacza po prostu garaż, szopę :)

IMG_6914

Piec. Ręczna robota, widac, ale służy całkiem dobrze.

IMG_6909

Na miejscu można też spożywać. Wszystko proste i jak najtańszym kosztem, ale czysto.

IMG_6910

Na parilli robi się chorizo.

IMG_6912

Recycling pełną parą. Na wszystko oddzielny pojemnik, z pokrywką, a za wejście zamiast schodów robią stare szyny wraz z podkładami. W sumie czemu nie? Inaczej zmarnowałyby sie, a tak tanim kosztem jest podjazd przystosowany tez dla wózków…

IMG_6913

Rzut oka na parillę z daleka. Widać, że ci ludzie sami zbudowali to wszystko z tego, co było pod ręką.

IMG_6915

IMG_6916

Zaraz obok przebiegaja tory, a na torach stare wagony, w ktorych mieszkaja ludzie.

IMG_6917

Kiosk solarny :) Gdy robilam to zdjęcie, akurat kolejna porcja jedzenia z patelni już była gotowa, więc niestety na lustrze parabolicznym nie ma garnka i ktoś nie kumaty może nie wiedzieć, jak w ogóle używać czegoś takiego. Jak kiedyś będę miała własny dom, to pierdyknę sobie taką kuchenkę do ogródka :)

IMG_6918

Dowód na to, że w wagonach mieszkają ludzie, a nawet całe rodziny. I w zasadzie nie mają się zle. Napewno lepiej im tutaj niż w villa miseria…

IMG_6919

Zakupy w sumie mozna bylo uznac za udane: kupilam ręcznie robione mydlo (jest rewelacyjne) oraz czysty organiczny olej z rosa mosqueta. Tanie toto nie bylo, ale w sumie ceny w normie. Mydlo, kostka 100 gram kosztowala w zasadzie tyle, co jakies tam importowane palmolive czy inny naszpikowany chemia import..
Sprobowalismy tez jogurtu z jagodami. Tani to on nie byl – 22 peso za poł litra – ale juz dawno nie piłam takiego pysznego jogurtu, robionego z pełnego mleka i naturalnie przefermentowanego. Recycling max – butelka byla szklana, z zakrętką, po gatorade :)

About these ads

Responses

  1. Ciekawy wpis, lubię wszystko co ślesz z drugiej półkuli. Powodzenia !!

  2. łał! wychodzi jednak na to że naturalne wszędzie jest droższe i niestety łatwiej utrzymać się kupując chemiczna taniochę;/. No chyba że należy się do sekty odżywiajacej sie promieniami slonecznymi;))

  3. @tuv:
    ale to oczywiste, ze jest drozsze. Jak nie walisz pestycydow, to masz mniejsze zbiory. Jak karmisz krowy mieszanka soi i kukurydzy i stloczysz 10 000 zwierzat na hektarze, to masz nizsze koszty niz jak te krowy laza sobie gdzie chca i żrą trawe. Jak robisz uczciwą wedline bez dodatkow wypelniaczy etc. to z kilograma miesa ci wyjdzie znacznie mniej. Jak nie dodasz chemii, to ja musisz w miare szybko sprzedac,zeby sie nie zepsula, podobnie jest z jogurtem, mlekiem etc. Nie postoi ci w sklepie miesiaca..

  4. Zazdroszczę!!!

  5. @Kira:
    ale czego? W Polsce nie ma podobnych spoldzielni? Nie ma zarcia organicznego?

  6. Nie wiem, jak to jest w innych miastach (w Lublinie czegoś takiego nie widziałam), ale żeby można było wystawić swój towar – ot, tak? Bez papierków? Trudno mi w to uwierzyć.

    Żarcie tzw. EKOLOGICZNE jest w hipermarketach, ale jest to dział drogi i… ubogi.

  7. @Kira

    Dlaczego trudno ? to na targu pod Zamkiem już nie stoją ?
    nie wierzę!

    W Warszawie w dawnej fabryce wódki koneser na pradze co tydzień jest okazja na takie zakupy w ramach akcji radiownet „uratuj rolnika”

    http://rolnikwnet.pl/

    bylem. to dziala. ot tak, bez papierkow

  8. @Futrzak
    A HACCAP Sanepid pozwolenia i innego typu pierdoły.
    Przesadzam ????
    Kiedyś (trzy,cztery lata temu) byłem właścicielem jednej krowy.
    Krowa ma dwa kolczyki w lewym i prawym uchu.
    Moja krowa była 100% ekologii.
    Mama która się ją zajmowała wyprowadzała i codziennie wyprowadzała ją na łake. I krowa hasała jedząc świeżą trawę.
    Pewnego dnia Mama stwierdziła że czas oddać krowę do rzeźni. (Wbrew pozorom dla gospodarza to jest duży koszt emocjonalny- mama zawsze przeżywa).
    Trudno.
    Kilka dni później pojawia się policja.,
    WTF????
    Okazało się że krowa zgubiła JEDEN kolczyk. Jako że ja jestem właścicielem. Więc musiałem jechać na Policje złożyć zeznania.
    Kilka miesięcy później miałem sprawę w sądzie (Kolejny dzień w plecy).
    Werdykt sprawa umorzona i obietnica poprawy (pilnowania kolczyków).
    Wniosek :
    „Unia Panie ku,wa „- jak powiedział jeden gospodarz (znaczy UE).

    Mieszkam teraz w Krakowie i widzę jak pewna gospodyni sprzedaje prosto z samochodu mleko i ser „prosto od Krowy” jestem ciekaw kiedy sanepid się do nie przyczepi. Fakt że sprzedaje w soboty może ją ratować bo akurat wtedy urzędy zamknięte :)

    I żeby nie było.
    Kiedyś koleżance rasowej Krakowiance oferowałem wieprzowinkę „prosto z domu”. Pytała się czy ma papiery. Padłem :)

    Znam ludzi którzy sobie w ten sposób dorabiają. Ale robi się to po cichu.
    Żeby nie mieć problemów z Unią że liczba sztuk się nie zgadza.
    Bo przecież nie można ludzi truć jedzeniem bez soli :) :

    http://www.se.pl/sol-drogowa-w-wedlinach,126693/

    ps
    Zastanawiam się kiedy to wszystko walnie

  9. @ Mosiek

    Targów jest parę, ale czytałam, że te oferowane tam produkty do aż tak naturalnych nie należą. Kto powiedział, że rolnik nie może stosować pestycydów, karmić zwierzyny papką, etc?

    @ Bolko

    Ludzie boją się zakażonego mięsa.

  10. @Kira

    no wiadomo, może być różnie. za dwie panie mogę Ci ręczyć, ale od nich jedynie jajka i nabiał możesz kupić. Jak chcesz mogę ich popytać o innych pewniaków dla Ciebie

    @Bolko

    z tymi papierami, to chyba nie jest tak zle. moi rodzice jak biora od sasiada ‚swiniaka’ to maja zawsze przebadane.
    w bialostockiem teraz tablice o afrykanskim pomorze swin naustawiali.
    niby tylko swiniom szkodzi, ale wolalbym nie jesc.

    ad p.s
    oby jak najszybciej ;)

  11. @mosiek
    U mnie w domu dziadkowie byli sami wszystko sobie robili.
    Dziadek umarł jak miał 81 lata a babcia 80. Ja też do najmłodszych
    nie należę. A od małego jadłem kiszke.
    A nikt z świnią do weterynarza nie jeździł.
    Natomiast jestem pewien że nie dodawali soli drogowej do wędlin :)

  12. @ mosiek
    I wierz mi albo nie ale jakby inspektor przyszedł z Sanepidu to na pewno by dziadków zamknął do aresztu że przepisy co do higieny nie są spełnione .
    A nadal żyje :)
    ps
    wyobraża sobie ktoś że można jeść surową słoninę z chlebem.
    Ja jadłem i podobno (???) lubiłem jak miałem pięć lat.

  13. @Bolko:
    no niestety papierologia w UE jest potworna.

    A slonina dobrze wylezakowana, posolona i na chlebie jest bardzo dobra. Tez mi odkrycie :)
    Moi dziadkowie tez mieli krowe, swiniaka, kury etc. Typowe male gospodarstwo. Mieszkali bez w chalupie bez biezacej wody, ze slawojka za stodola.
    Nigdy niczym sie u nich nie strulam, a przeciez swiniobicie tez bylo bez wizyt weterynarzy i calego tego pierdzielnika…

  14. @futrzak
    Kiedyś byłem koneserem. Teraz wolę czekoladę:).
    Mój chrzestny też nie mógł pić wódki i z ciastem. A teraz mu taj najbardziej smakuje.
    Jak to człowiekowi zmieniają się smaki na starość.

  15. A kosmetyki jakieś kupiłaś? Ja wciąż się rozglądam za wiesz czym, na razie jednak nie trafiłam :(Ale w weekend mam nadzieję wybyję i jeszcze się porozglądam:)

  16. ciekawie patrzeć na taką pomysłowość i zaradność

  17. @Basia:
    no tak jak napisalam: organiczne, recznie robione mydlo na oliwie, argan oil i czyms tam jeszcze, poza tym czysty olej z rosa mosqueta (to na twarz, zamiast kremow z chemia).

  18. czymś tam czyli ługiem sodowym gorszym, ługiem potasowym lepszym, wtedy ciemne.

  19. Czy to jest coś w rodzaju polskiej spółdzielni socjalnej?

  20. @Mecenas
    I tak i nie. Faktycznie każda spółdzielnia jest w Arg bliżej polskiej socjalnej niż zwykłej. A opodatkowanie to chyba (to z rozmowy kiedys tam z facetem, który jak sie potem okazało bredził w wielu kwestiach) tak jak dzialalnośc gospodarcza członkow, gdzie też istanieje ZUS socjalny.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 103 obserwujących.

%d bloggers like this: