w Argentynie jest znacznie wiekszy, niz w USA i wynika to z praktyki dnia codziennego.
Robiac zakupy w warzywniaku na rogu dostajemy warzywa w plastikowej torbie, ale jest ona mniejsza, cieńsza i wszystko pakowane jest do jednej torby (o ile sie zmiesci). W supermarkecie na ogol na kazdy rodzaj warzywa/owocu trzeba miec oddzielna torbe, bo musi byc ona oddzielnie zważona i przyklejona metka z cena. Podobnie jest z miesem – idac do rzeźnika kupujemy dajmy na to 3 rodzaje miesa. Kazde z nich jest zawiniete w cieniutka folie, zwazone, a potem zapakowane do jednej torby. W supermarkecie kupujemy juz oddzielnie poporcjowane i popakowane…
Co potem dzieje sie z owymi “reklamówkami”? Zwykly pojemnik na smiecie jest malutki, na tyle maly, ze nie ma potrzeby kupowania specjalnego foliowego worka – po prostu torbe po zakupach wsadza sie do srodka i wystarcza w zupelnosci. Zapelni sie, zawiazuje i wynosi do smietnika.
Powtorne wykorzystanie toreb po zakupach jest powszechne, bo plastik w Argentynie jest relatywnie drogi w porownaniu z USA czy EU. Podobnie folia aluminiowa czy papier (to akurat jest oddzielna kwestia, moze kiedys poswiece oddzielny post owemu zagadnieniu). W efekcie pozostalosci po obiedzie wklada sie do lodowki w misce przykrytej talerzem – bo tak jest taniej.
Plastikowe butelki, kartony etc. na ogol pakuje sie w oddzielne torby, ktore od razu sa zabierane przez cartoneros i sprzedawane w skupie.
Coz. Mlodsi ludzie tego nie pamietaja, ale w czasach komuny w Polsce, przed 89 rokiem nie bylo w ogole reklamowek w sklepach. Kazdy musial przyjsc z wlasna siatka, bo jesli nie, to nie mial w czym zakupow zaniesc do domu. Szklane butelki sie mylo i oddawalo do skupu. Tutaj w Buenos jest podobnie – jesli kupimy np. piwo w szklanej butelce, to dostajemy u chińczyka specjalny kuponik i nastepnym razem mozemy przyniesc butelke, ktora nam odlicza od sumy zakupu (pare peso).
Wtedy w Polsce – poniewaz nie bylo foliowych torebek ani toreb na smieci – wiaderka ze smieciami wykladalo sie starymi gazetami. Warunkiem dostarczenia mleka pod drzwi bylo wystawienie pustej butelki…(to w duzych miastach).
Wniosek: sposob dystrybucji i sprzedazy zywnosci oraz koszt materialow do pakowania maja znacznie wiekszy wplyw na “green recycling” niz cokolwiek innego.
Podobnie jest z woda: dopoki w Polsce byla tania z sieci, nikt sie nie liczyl z jej zuzyciem i nie zwracal uwagi na cieknacy kran. Gdy ceny poszly w gore, ludzie (i spoldzielnie) zaczeli instalowac liczniki i oszczedzac (tak bylo w Polsce za mojej pamieci) – nikt nie chce bowiem placic wiecej, niz to absolutnie niezbedne.
Uświadamianie w zakresie recycling i “green design” jest ok, ale tak naprawde IMHO w duzej skali nie zmieni nic, dopoki ludzie nie zmienia swoich nawykow. A nie zmienia, dopoki nie beda musieli…Jak ich zmusic? Finansowo…
Inny przyklad: po co kupowac droga suszarke do ubran, skoro mozna je po praniu rozwiesic na sznurku? Niestety, w wielu miejscach w USA nie mozna tego zrobic, bo sa debilne regulacje narzucone przez HOA, zakazujace wywieszania prania na balkonie. Owszem, elektryczne suszarki moga byc niezbedne w wilgotnym klimacie tropikalnym, bo przy wilgotnosci prawie 100% i tak nic nie wyschnie. Ale w Kalifornii, Nevadzie, Arizonie? Czyste marnotrawstwo…w imię “ładnego wyglądu”. A przeciez taka suszarka żre niesamowite ilości energii elektrycznej (chyba, ze jest gazowa).
Nacje zindustrializowane moga uczyc sie od bardziej “prymitywnych”.
To, co dzis jest lansowane jako moda na websajtach takich jak treehugger, bylo juz dawno praktykowane w demoludach…
Cześć,
u nas (PL) z ta woda to było (jest) tak, że zamontowano wodomierze, ludzie zaczęli oszczędzać czyli zmniejszyło się zużycie. Dodatkowo (np tu u mnie na Śląsku) zmniejszyło się zapotrzebowanie na wodę z przemysłu. A koszty stałe nadal są. Więc podniesiono ceny. I znów.
Przez: Kasia w 24 Luty 2012
o 23:01
“A przeciez taka suszarka żre niesamowite ilości energii elektrycznej”
Też tak myślałem dopóki nie sprawdziłem watomierzem. Moja suszarka na wysuszenie 2,5-3kg prania potrzebuje zaledwie 1,3-1,7KWh! Wychodzi złotówka, a miesięcznie 5zł.:)
Przez: artur xxxxxx w 25 Luty 2012
o 01:50
O ile mnie pamięć nie myli, to za PRL mięso u rzeźnika pakowano w papier, potem własna siatka, czy torba nylonowa. Papier był chyba wtedy bardziej w uzyciu.
Przez: prezio w 25 Luty 2012
o 02:24
Futrzaku, chyba troche przesadzasz;) Torby foliowe te regularne shopping bags juz od samego poczatku pobytu w Ameryce uzywam jako worki do kosza na smieci. Wystarczy tylko kupic odpowiedni kosz, przeciez chyba nikt nie przetrzymuje smieci w domu, bo to raczej ladnie nie pachnie. Tym sposobem kupuje tylko worki na recycling (szklo, metal) i te wyrzucam wtedy gdy mam pelny worek, czyli jeden worek wystarcza mi na 2-3 tyogodnie. A recycling jest przetrzymywany pod schodami domu, tam gdzie normalnie stoja tez wszystkie duze pojemniki na smieci, czyli nie przeszkadza mi w mieszkaniu.
Torby na zakupy (takie z materialu) uzywam od ok. 15 lat, ale to glownie jak wychodze z domu tylko po zakupy, wiec biore ze soba taka torbe. Te przypadkowo “po drodze” robione zakupy sa pakowane w shopping bag, ktore pozniej wykorzystuje na smieci.
Te cieniutkie malutkie torebki w sklepach to juz widzialam w Polsce i bede je do konca zycia pamietac, bo mi sie wszystko rozwalilo tuz po wyjsciu ze sklepu, wiec one ze tak powiem nie bardzo zdaja egzamin.
Owszem bylyby OK gdyby do takiej torby wkladano papierowa torbe, tak jak czesto robia tutaj.
Nie wyobrazam sobie posiadania pralki bez suszarki, bo wtedy kazda rzecz trzeba prasowac, a to raczej wyzsze zuzycie pradu niz suszarka. No i te sznury na balkonach z wywieszonymi gaciami sa watpliwa ozdoba.
Rownie dobrze mozna powiedziec, ze mozemy zyc bez klimatyzacji, bez telewizji (tu sie zgadzam) bez biezacej wody i kuchenek gazowych.
Ja jednak obstaje za zdrowym rozsadkiem:))
Przez: stardust w 25 Luty 2012
o 03:18
Zapomnialam, a mieso u rzeznika, czy ryby w sklepie rybnym sa zawsze przeciez pakowane w papier, a dopiero pozniej w cienka torbe foliowa. Kupowane w supermarkiecie juz gotowe, oczywiscie jest na tacy i przykryte folia, ale kupowane na wage jest ZAWSZE pakowane najpierw w papier.
Przez: stardust w 25 Luty 2012
o 03:20
@artur:
1.7 Kw to jest bardzo duzo jak na sprzet AGD. Podobne zuzycie ma tylko klima oraz kuchenka elektryczna. No i nie powiesz mi ze miesiecznie robisz tylko jedno 3kg pranie. Do pralki z bebnem 3kg zmiescisz raptem jedne jeansy, 3-4 t-shirts, pare majtek i skarpetek.
@prezio:
w Polsce tak.
@stardust:
Musisz byc wyjatkiem. We wszystkich mieszkaniach w USA, ktore widzialam w ciagu 13 lat, nikt nie uzywal reklamowek jako toreb na smiecie. Znajomi w Kalifornii _czasami_ uzywali toreb z materialu na zakupy, ale rzadko, bo mieli problemy z pamietaniem, zeby je zabrac. Popularne natomiast byly zakupy pakowane w torby papierowe.
Jesli chodzi o zuzycie pradu: zelazko ma nizsze niz suszarka. Suszarka, przykladowo, jak podal Artur: 1.7Kwh. KILOWATOGODZINA. (za cykl)
Zelazko (wlasnie przed chwila spojrzalam) ma 1.3 Kw. Tylko, ze zeby wyprasowac taka ilosc prania jak z jednego suszenia to nie potrzeba godziny. Wychodzi wiec mniej niz polowa tego. Nie mowiac juz o tym, ze nie wszystko sie przeciez prasuje (jeansy i bawelniane podkoszulki wystarczy strzepnac i powiesic na wieszakach, recznikow tez nikt normalny nie prasuje).
Pranie po odwirowaniu ja i tak zawsze wieszalam w domu – wystarczy miec prosty stojaczek.
Klimatyzacja imho ma sens tylko w wilgotnym klimacie gdzie dziala z funkcja osuszania. W Kalifornii klimy u siebie w domu nie mialam i spokojnie dawalo sie zyc. Tam jest sucho a temperatura w nocy spada dosc duzo.
Ale rozne podejscie ludzie maja: kolezanka brytka np. w lecie miala klime non-stop wlaczona, bo wieczorem nie chcialo jej sie drzwi na przestrzal otworzyc i wiatraka pod sufitem wlaczyc. Do tego mieli pralke, suszarke, elektryczna kuchenke i piekarnik. W efekcie za miesiac placili 300-400 dolarow rachunku za prad. Ja u siebie – nie posiadajac klimy, pralki i suszarki placilam 30 dolarow…
Przez: futrzak w 25 Luty 2012
o 08:54
futrzaku, stardust nie jest wyjatkiem – znam wielu, wielu ludzi krorzy uzywaja shopping bags na smiecie. To nie jest jakis dziwny pomysl, ani wyjatek stardust. (W mojej rodzinie, rodzinie tesciow i mojej mamy, nikt nie kupuje oddzielnych trash bags.) Na dodatek, teraz te plastikowe shopping mozna dac do recycling. W kazdym sklepie w Colorado (a to nie zaden progresywny stan) sa pojemniki na recycling wlasnie tych toreb. Czego sie nie zuzyje mozna oddac do recycling. No, i coraz wiecej ludzi przynosi wlasnie. W moim pobliskim sklepie, uzytek toreb plastikowych spadl o jakies 20% w przeciagu ostatnich 3 lat, a recycling toreb rosnie z miesiaca na miesiac.
Przez: dorota w colorado w 25 Luty 2012
o 12:03
coz, w takim razie zmienia sie we wlasciwa strone i dobrze.
Przez: futrzak w 25 Luty 2012
o 12:09
ja tez od lat uzywam toreb plastikowych na smieci. mam specjalne kubly
http://www.simplehuman.com/products/trash-cans/bathroom/grocery-bag-can.html w lazienkach oraz tych papierowych uzywam do smieci kuchennych . a jak nie smieci to na kupki psa .
poza tym donosze ze w twoim bylym Santa Clara County jest teraz prohibicja na torby
http://www.mercurynews.com/breaking-news/ci_14877449
jak bylam w Target ostatnio na Saratoga Ave jakos wszyscy klienci mieli swoje szmaciane torby. a jak nie to placisz 10c za plastikowa. to samo w REI za papierowe torby jak i w np. Nordstrom.
oraz tez generalnie jak Stardust, suszarke zaliczam do takich commodities jak telefon. mozna i bez, ale po co.
Przez: ania k w 27 Luty 2012
o 22:22
@Ania:
Po co? Bo gdyby w USA ludzie przestali uzywac suszarek zaoszczedziliby znacznie wieksza ilosc energii, resources i srodowiska niz bawiac sie recycling toreb.
Zeby wyprodukowac takie urzadzenie jak suszarka do ubran trzeba najpierw wydobyc iles tam tony rudy, potem ta rude oczyscic, potem przetopic w hucie; trzeba wyprodukowac iles tam elektroniki do sterowania tym, trzeba wreszcie wyprodukowac prad potrzebny do uruchomienia urzadzenia.
Produkcja plastikowej torebki czy butelki w porownaniu jest niezmiernie prosta i nieskomplikowana oraz tania, nawet biorac pod uwage recycling pozniejszy (czyli przetopienie w fabryce na surowiec i ponownego zuzycie go).
Chodzenie z wlasnymi torbami (samo w sobie chwalebne) jest jednak kupowaniem sobie spokoju sumienia – jesli ci sami ludzie w tym czasie nie sa w stanie zrezygnowac z czegos, co jest znacznie bardziej niszczace dla srodowiska ale jednak cholernie wygodne.
Przez: futrzak w 28 Luty 2012
o 08:55
redukcja smieci ?
http://greenliving.lovetoknow.com/What_Will_Happen_if_You_Do_Not_Recycle_Plastic
It is estimated that it will take up to 1000 years for a plastic bottle or bag to decompose after it is buried in a landfill.
Przez: ania k w 28 Luty 2012
o 11:41
Jest zdaje sie wiele rodzajow tworzywa uzywanego do toreb, ale jesli chodzi o te najprostsze, przezroczyste, to jest ono zupelnie nieszkodliwe, niech sie nawet 1000 lat rozklada (szkoda tylko ze zwykle te przezroczyste sa najslabsze :()
Przez: anoneem w 28 Luty 2012
o 18:05