Tutejszym urzędem imigracyjnym straszono nas od samego poczatku. Pierwsza byla żona wlasciciela hostelu, w ktorym zatrzymalismy sie w kwietniu.
Mowila ze owszem, wize sobie mozna raz przedluzyc, ale to bardzo trudne, skomplikowane, biurokracja i w ogole. Ze lepiej jezdzic ciagle w tę i spowrotem przez granice, zeby miec pieczatki.
Rzeczywistosc okazala sie nieco inna.
Owszem, trzeba wstac rano i zameldowac sie na miejscu najlepiej w okolicach ósmej. Juz z daleka widac POTWORNĄ kolejke ciagnaca sie (niemal) hen po horyzont. Tyle, ze wszyscy czekajacy dziela sie na dwie grupy: tych z krajow Mercosuru i stowarzyszonych, oraz na cala reszte. Ogromna kolejka jest dla mercosurowców. W czesci dla calej reszty obsluguja dziennie 50 osob. Nalezy pobrac numerek i czekac na swoja kolej. Trzeba znac hiszpanski albo miec ze soba kogos, kto bedzie robil za tlumacza – raczej nikt tam nie mowi po angielsku. Zreszta, zepsul sie system wyswietlania na elektronicznej tablicy, wiec urzednicy zza szyby krzyczeli numerki po hiszpansku…
Po podejsciu do okienka mowi sie po prostu ze chce sie przedluzyc wize turystyczna. Trzeba miec paszport, kopie paszportu (strona z danymi oraz z ostatnia wiza wjazdowa) oraz zaplacic 300 peso w kasie. Po wbiciu pieczatek w paszport kaza sie podpisac, i juz.
Zalatwienie calosci zajelo nam jakies 2 godziny.
Aha – ksero najlepiej zrobic sobie wczesniej. Na miejscu sa co prawda kserokopiarki, ale kolejka do nich potworna…
W porownaniu z urzedem emigracyjnym w USA jest lepiej o tyle, ze po pierwsze nie trzeba przechodzic przez metalowe bramki ani nie grzebia w torebkach i nie rewiduja. Po drugie na miejscu jest maly barek, gdzie mozna sobie kupic kawe, napoje, kanapki etc oraz mozna z tym przyjsc na sale. W Dept. of Homeland Security (dawniej INS) wszedzie sa zakazy wnoszenia jedzenia i napojow na sale.
Z rzeczy zabawnych: przy okienku obok nas prawnik zalatwial hurtowo dokumenty dla kilku Polakow. Pani urzedniczka wziela paszporty, przeglada, zobaczyla imie Waldemar i na to tak: o… to takie imie jak z Harrego Pottera, wie pan, ten Voltemort! :)))
Pamiętaj tylko,że turystycznej wizy, ktora dostaliscie wjezdzajac nie przedłuża się w nieskończoność. mozesz tylko raz w ten sposob przedluzyc wize (jesli nie wierzysz wklajam Ci info z migraciones “El plazo máximo de permanencia que pueden otorgar las Oficinas Consulares es de noventa (90) días.
Dicho plazo puede prorrogarse por una única vez, por igual lapso al otorgado, presentándose en cualquiera de las Delegaciones de la Dirección Nacional de Migraciones antes de que expire el plazo originalmente concedido.”
natomiast owszem, potem jak zechcesz zrobic sobie normalne papiery i pracowac (nikt z powaznych firm nie da Ci legalnej pracy bez dni i cuil CUIL (Clave Única de Identificación Laboral)) to zobaczysz, ze to naprawde jest megaupierdliwe. teraz faktycznie juz i tak jest sprawniej z ta kolejka, ale w 2007, gdy robilam sobie papiery, stalo sie nawet od poprzedniego wieczoru. bylo tez wiecej w kolejce do nie-mercosuru ludu bo tez chinczykow tamtego roku strasznie sie najechalo i obywateli dominikany i innych krajow. takze-przepraszam,ze studze Twoj entuzjazm- ale nastepny etap wspolpracy z urzedem z Avenida Antártida Argentina 1355 moze byc duzo mniej radosny.
my rozwiazalismy problem najprosciej i najprzyjemniej – jestesmy rezydentami permanente bo jestesmy rodzicami obywatelki argentynskiej :)
saludos, Nina
y que tengas buen finde :)
Przez: Lopez w 11 Luty 2012
o 06:27
co za durnota z tymi papierami – powinno być tak: jesteś posiadaczem nieruchomości = jesteś obywatelem
i tyle
(to samo myślę o PL, nie jestem nacjonalistą/rasistą)
Przez: Racjonalne Oszczędzanie blog w 11 Luty 2012
o 10:14
RO:
zejdz na ziemie. Zadne panstwo czegos takiego nie zrobi, a to z tego wzgledu, ze bardzo predko na swiecie pojawiliby sie ludzie uzywajacy jednego z kilku paszportow wtedy, kiedy im jest wygodniej. To pozwoliloby uniknac placenia calej masy haraczy (podatkow) i uczynilo kontrole prawie niemozliwa.
Lopez:
alez ja idac tam wiedzialam, ze moge sobie przedluzenie zrobic tylko raz. Czy formalnosci z urzedem emigracyjnym argentynskim mnie zabija – chyba nie. Ja juz przechodzilam urzad emigracyjny w USA, jak pisalam. Niby bylam legalnie, zamezna z obywatelem amerykanskim a i tak czekalam na dostanie permanent residency 2 lata (za pierwszym razem na conditional) i 2 lata za drugim (juz zwykle).Ilosc dokumentow potrzebna do tego byla wrecz niebotyczna.
Przez: futrzak w 11 Luty 2012
o 10:49
chcialam ci zapodać linka ale nei wie mczy sietu pojawi bo zauważyłam że kasujesz ?
//wyborcza.biz/biznes/1,100896,11121973,Ptasie_mleczko_bylo_bez__r___Prawnicy_wystraszyli.html
rzecz hm,dosć żałosna…
Przez: tuv w 13 Luty 2012
o 04:35
na fejsbuku aż huczy…
Przez: tuv w 13 Luty 2012
o 04:36
tuv:
ja nie kasuje, wordpress automatycznie usuwa tagi htmlowe a jesli jest wiecej niz jeden link, wrzuca do spamu, skad dopiero recznie musze to wyciagac.
Przez: futrzak w 13 Luty 2012
o 08:09