Napisane przez: futrzak | 4 Luty 2012

Płaca na wizach H-1B

Tenze artykul rzuca nieco swiatla na kwestie pod tytulem “jezeli jest tak dobrze to dlaczego jest tak zle”.
Chodzi konkretnie o radosne doniesienia o zwiekszaniu zatrudnienia w sektorze IT w USA.
Zwieksza sie, w/g tego co podaja korporacje. Tyle, ze w wiekszosci jest to albo outsourcing albo zatrudnianie na H-1B – bo dzieki temu mozna placic duzo, duzo mniej. Emigrant na H-1B nie bedzie sie klocil, chcial podwyzki czy kręcił nosem na zbyt niska pensje.
I byloby wszystko ok gdyby nie to, ze teoretycznie takie praktyki sa nielegalne: zanim bowiem zatrudni sie emigranta trzeba udowodnic, ze nie znalazlo sie wlasnego obywatela z takimi kwalifikacjami.

Oczywiscie to o czym piszę to nic nowego, natomiast irytuje mnie hipokryzja oraz slepota ludzi bezrefleksyjnie wierzacych “wychodzeniu z recesji” i “lepszych danych z rynku pracy”.
Owszem, iles-tam korporacji zanotowalo zyski, ale te zyski nie przekladaja sie wcale na poziom zycia przecietnego Smitha.


Odpowiedzi

  1. Z mojego doswiadczenia to zupelnie sie nie zgadzam. Sam jestem na H1B i nie odczuwam ze moja pensja jest przez to zanizona. I choc przez sama vize jestem przywiazany do jednej firmy to nic nie przeszkadza w zmianie pracodawcy. Po prostu bede mial nowa vize H1B od nowego pracodawcy. No problem.

    A co do samego artykulu nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze “wcale nie brakuje wyksztalconych pracownikow”. W firmie w ktorej pracuje trwa nieustanna rekrutacja. Sam prowadze czesto interview i bardzo zadko zdaza sie ktos (zarowno z jaki i poza USA) do kogo nie mialbym watpliwosci z zatrudnieniem.

  2. Futrzaku na zatrudnienie pracownika na wizie H1B nie potrzeba niczego udowadniac, pomulilo ci sie ze sponsorowaniem takiego pracownika na zielona karte. Wtedy trzeba udowodnic ze nie ma odpowiednika na miejscu.

  3. Kermit:
    a znasz pensje swoich kolegow na takich samych stanowiskach i z takimi kwalifikacjami, jak Ty?
    Bo wiesz. Ja pracowalam jako rekruter w firmie zewnetrznej i wiem doskonale jak sie roznily stawki dla kogos, kto mial residency albo obywatelstwo i kogos (ta sama oferta!!!) komu firma musiala sponsorowac wize H-1B. Tyle, ze tego kandydat na dane stanowisko nie wiedzial oczywiscie…

  4. Moja placa zgadza sie mniej wiecej z tym co mozna znalezc na glassdoor dot com ale moge mowic tylko za siebie…

  5. Poza tym za dokladnie ta sama robote w EU (nie tylko pl) placa mniej niz w usa na h1b. Ja bym wolal zeby ktos cos z tym zrobil po tamtej stronie wielkiej wody. To by nie trzeba bylo sie babrac z visami w ogole.
    Tylko z temperaturami zima nie da sie nic zrobic (patrz poprzedni wpis)

  6. Place na H1B mozna sobie samemu sprawdzic, o, tutaj: http://www.flcdatacenter.com/CaseH1B.aspx. Pobieznie oceniajac branze, o ktorych mam pojecie – jezeli sa zanizone, to minimalnie.

  7. jb:
    sprawdze.

  8. yarpen:
    oczywiscie ze na takim websajcie bedziesz mial wszystko tak jak byc powinno tj. zgodnie z prawem place maja byc takie same. Tylko ze jak mowie, pracujac jako rekruter widzialam zupelnie co innego. I nie, to nie bylo zludzenie optyczne.

  9. Wszystkie dyskusje o H1B jakie widzialem mieszaja dwie klasy aplikantow. Jedna to wysoko wykwalifikowani pracownicy, ktorzy beda dostawali odpowiednio duzo, bo alternatywy sa, nawet anglojezyczne w postaci Irlandii. Druga to reszta kandydatow. futrzak zapewne spotykal sie glownie z druga, KermiDT zapewne nalezy do pierwszej.

  10. Kermit:
    glassdoor opiera sie na dobrowolnych odpowiedziach ludzi a stanowiska sa bez konkretnych wymagan. Ja dostawalam zlecenia od zatrudniajacych firm, gdzie wyraznie byla zaznaczona rozna stawka dla tych co im trzeba sponsorowac H-1B.

    w:
    co to sa wysoko wykwalifikowani pracownicy? Czy np. specjalista od 2-3 modulow w SAP albo ktos kto robi ASIC (application specific integrated circuit) design to sa wystarczajaco wykwalifikowani czy zaliczaja sie w/g ciebie do “reszty”?

  11. jb, w:
    juz wiem o co chodzi. Ponizej 60 000 USD rocznie jest obowiazek postowania pozycji najpierw na rynku w USA i dopiero jak nie znajdzie sie obywatela/rezydenta to wtedy mozna skladac wniosek o wize.
    I jeszcze:
    “For firms of 50 employees, an H-1B dependent employer is defined as having more than 15% of their employees in H-1B status. Smaller firms are allowed to have a higher percentage of H-1B employees before becoming ‘dependent”

    A ci co sa “H-1B dependent employer” musza postowac te pozycje najpierw na rynku – niezaleznie od salaries.

  12. Aha i jeszcze jedno dodam: kazdy rekruter zewnetrznej agencji ma bezposrednia zachete finansowa (od tego zalezy jego pensja) zeby znalezc kogos, kto zgodzi sie na jak najnizsza stawke. Wszystkie chwyty dozwolone, a vendora to g. obchodzi i moze szerokim lukiem obejsc oficjalne wymagania prawne. Niestety. Ale to nie sa szczegoly na publiczne forum.

    Negocjacje moga wygladac np. tak: “firma X jest jedna z niewielu, ktora sponsoruje wizy H-1B. Stawka jest Y. Albo sie zgadzasz a jak nie to mamy ilus-tam na twoje miejsce. Dowidzenia”

    Szanse, ze taki obywatel innego kraju poda do sądu w USA jakas korpo czy agencje rekruterska (skad wezmie kase na prawnika?) sa w zasadzie zadne.
    I kazdy o tym wie. I robia to co robia.

  13. Heh. Co branza/kraj to obyczaj.
    W londynie headhunterzy dostaja bonus zalezny od zarobkow nowego pracownika, czyli chca jak najlepiej dla Ciebie, ale nie przeciagna struny bo jak nie dostaniez zadnej oferty to oni tez 0.
    W wielkszych corp. moj exp z usa nie moga chyba sobie pozwolic na zanizabie stawek, bo z tego co widze to brakuje ludzi do pracy.
    To co opisujesz to jakis western!

  14. Kermit:
    a to byla rzeczywistosc. Ale coz. Czy komus sie w glowie miescilo PRZED ze taka “porzadna” i “ceniona” firma brokerska jak MF Global brala kase klientow i sobie inwestowala diabli wiedza gdzie (lamiac umowe)? A czy na poczatku kryzysu nieruchomosci w USA jak BoA (czy inne banki) robily foreclosures na chalupach juz splaconych czy nie zalegajacych z ratami – to czy ktos chcial w to “wierzyc”? Przeciez to bylo zupelnie niezgodne z prawem.
    A obecna afera z MERC? Komus w ogole ze zwyklych ludzi sie chce to sledzic, czy w ogole rozumie o co chodzi?

  15. [...] Płaca na wizach H-1B « notatki na mankietach. Oceń ten wpis: Share [...]

  16. ” Czy np. specjalista od 2-3 modulow w SAP albo ktos kto robi ASIC (application specific integrated circuit) design to sa wystarczajaco wykwalifikowani czy zaliczaja sie w/g ciebie do „reszty”?”

    Nie mam pojecia. Kryterium jest latwosc dostania wysoko platnej placy w innych firmach/poza USA, gdy odpowiedzia na: “Stawka jest Y. Albo sie zgadzasz a jak nie to mamy ilus-tam na twoje miejsce.” jest “firma Z oferuje mi Y * 2, do widzenia”. Badz, innymi slowy, nieistnienie tych ilus-tam na twoje miejsce.

  17. @jb

    Wiza H1B jest wlasnie wiza ze sponsorowaniem na zielona karte.
    Wiza H2B jest wiza pracownicza bez zielonej karty

    @Futrzak
    Kazda firma szuka oszczednosci bo wlasciciel (inwestorzy, bla, bla, bla…) chca zwiekszyc zyski. Tyczy sie to kazdego stanowiska od sprzataczki do managerow. Koszty placy sa jednymi z najwiekszych kosztow firmy. Jesli firma w USA zwieksza koszty to rosnie cena produktu. Jesli produkt bedzie za drogi to klijent pojdzie do konkurencji. np europejskiej.

    Problem z placami jest nieco bardziej skomplikowany. Ile ludzie by nie zarabiali to i tak bedzie za malo. Malo kto ma jakikolwiek budzet lub kontroluje domowe finanse. Ludzie po prostu wydaja za duzo i zeby zrekompemsowac straty (powstale z wlasnej glupoty) zadaja wiekszej placy. Dlatego firmy uciekaja z outsourcingiem na tansze rynki.

    Kolejna strona medalu to system w jakim zyjemy. Chodzimy do pracy i zadamy za nia zaplaty bo jestemy zmuszani do placenia podatkow, smatkow i ch*j wie co jeszcze. Chlop panszczyzniany placil dziesiecine (10% podatku) mial tez prawo isc do panskiego lasu i narabac sobie drewna aby chalube zbudowac. Dzis w podatkach na bande bezmuzgich skurwysynow wydajemy od 50 do 80% naszych zarobkow. I nic nam nie wolno. Nawet byc niezadowolonym…

  18. @Bagman

    “Dzis w podatkach na bande bezmuzgich skurwysynow wydajemy od 50 do 80% naszych zarobkow. I nic nam nie wolno”

    http://so.pwn.pl/lista.php?co=m%F3zg

    wolno ci wrócić do szkoły podstawowej i uzupełnić braki

  19. Fujara:
    a czy oprocz przyczepiania sie do ortografii masz jakies merytoryczne argumenty?

  20. @kermidt
    Ale ten świat mały, chodziłem z tobą do tego samego liceum, tylko że ja do starszej klasy.

  21. @Futrzak
    Mam. Takich mamy politykow jakich sobie wybralismy. Bagman moze miec pretensje tylko do siebie. Ale to nie on glosowal no nie ? To ONI :)

  22. Fujara:
    co ma do rzeczy glosowanie? W USA masz wybor: glosowac na dwoch figurantow, ktorzy zostana wylonieni przez dwie partie a ktorzy i tak potem robia co im oligarchia dyktuje.

  23. Troche przesadzasz, futrzaku – ja teraz korzystam z health care reform ktora byla wprowadzona nie przez zadnego figuranta, ale prezeydenta ktory o nia walczyl mimo ogromnego oporu ze strony republikanow. Bez niego nie byloby reformy. (Slaba bo slaba, ale w 2014 zrobi sie naprawde przyzwoita.)

    Co co prac, to jednak cos sie ruszylo. Nie znam sie na sektorze IT, ale w marketing, w PR, w corporate communications – braze w ktorych ja pracuje, pojawie sie coraz wiecej ogloszen. Znajomi ktorzy szukaja prac maja ostatnio wiecej interviews, firmy maja wiecej openings.

  24. dorota:
    nie wiem jakie Obama mial (ma?) intencje natomiast reforma zostala wprowadzona w okrojonej formie i po jej pelnym zaimplementowaniu ceny healthcare strzela w gore – ba juz rosna…

  25. Oczywiscie ze reforma byla wprowadzona pokrojonej formie. Obama lubi kompromisy (co doprowadza lewice do szalu.) Ale faktem jest, ze bardzo wazne zmiany nastapily. Moja 23-letnia corka jest na moim ubezpieczeniu medycznym. Przed Obama, to nie bylo mozliwe. A w 2014, firmy ubezpieczeniowe nie moga odmowic pokrycia pre-existing conditions. To jest fenomenalne polepszenie.

  26. A co do cen — wiecej musi sie zmienic. Ale gdzies trzeba zaczac.

    Ja tam wole wiedziec ze po zaplaceniu fortuny za ubezpieczenie przynajmniej bede pokryta. Przedtem placilam fortune – i firma mogla mi powiedziec ‘sorry — won’t cover this…’

  27. @Tom:
    Swiat jest maly i dobrych blogow malo pod ktorymi moznaby bylo komentowac :P Niestety ja jeszcze nie wiem czy znam Ciebie…

  28. Dorota:
    przeciez nie masz takiej gwarancji. firmy ubezpieczeniowe zatrudniaja ludzi, ktorych jedyna praca jest wyselekcjonowac takie claims, gdzie jest najmniejsze prwawdopodobienstwo, ze odmowa uznania claim spowoduje wytoczenie procesu sadowego. Ich pensja jest uzalezniona od wysokosci sumy, ktora firma ubezpieczeniowa “zaoszczedzi” w ten sposob.

    Zmuszenie sektora healthcare do ubezpieczenia wszystkich skonczy sie drakonska podwyzka cen, bo nie ma zadnego mechanizmu, ktoryby temu przeciwdzialal.

  29. Futrzaku, oczywiscie ze nie ma gwarancji. W zyciu jedyne co jest gwarantowane to smierc. Tak rozumujac mozna sie sprzeciwic kazdemu przepisowi — nie masz gwarancji ze facet sie zatrzyma na czerwonym swietle i ze nie walni w ciebie – ale to chyba nie powod zeby byc przeciwko prawom drogowym. Tak samo z prawem ktore reguluje firmy ubezpieczeniowe: oczywiscie ze beda wypadki kiedy firma bedzie sie chciala od tego wykrecic. Ale bedzie im to znacznie, znacznie trudniej to zrobic niz dzisiaj. I to juz poprawa.

    Co do drakonskich podwyzek cen — to nic nowego! To sie widzi od 40 lat w USA. Wole to i lepsze ubezpieczenie niz status quo: ciagle rosnoce koszta i ciagle skurczajace sie pokrycie :))


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 41 other followers