Napisane przez: futrzak | 27 Styczeń 2012

O pływaniu

Jak to mowil Kisiel – ”zycie w Polsce przypomina plywanie w kisielu” – niby plywasz ale kazdy ruch wymaga wysilku, materia caly czas stawia opor, jestes caly czas zmeczony, ale nie wiesz czym bo przeciez myslisz, ze tak ma byc wiec o co chodzi? Dopiero ci co wyjada na tzw. Zachod zaczynaja plywac w wodzie, kazdy ruch jest latwy i lekki – dopiero wtedy mozna poczuc roznice. Nie ma co sie dziwic, ze kto pozyl na Zachodzie to w wiekszosci przypadkow nie chce wracac do PLu. Kto raz plywal w wodzie to juz w kisielu meczyc sie nie chce. Ci co zostali w PL tego nie rozumieja – kto cale zycie mozolnie plywa w kisielu nie jest sobie w stanie wyobrazic lekkosci plywania w wodzie.

[mysl Kisiela twórczo rozwinięta przez Piotr34]


Odpowiedzi

  1. Wspaniałe, esencja smutnej polskiej rzeczywistości! Dziękuję za przytoczenie tego.

  2. od strony praktycznej: może i pływam w kisielu ale mam tu jakąś pracę .jestem za stara (blech) na emigracje zarobkową bo co TAM będę robić ?
    podcierać tyłki chorym ? a mozę sprzątać,chociaż to nie wychodzi mi najlepiej;> ?
    te 25 lat temu chcielismy wyjechać ale sie nie udało,potem było juz tylko trudniej z wyjazdem i tak zostało.
    ja ależ bardzo chętnie jutro? ale muszę mieć zapewniony byt ,tak?

  3. tuv:
    jakby to powiedziec. roznica wieku miedzy nami jest raptem pare lat :)
    Bytu oczywiscie nikt ci nie zapewni – o to trzeba sie martwic samemu.
    Mozliwosci i okazji jest duzo – w koncu pare milionow Polakow w ciagu ostatnich paru lat wyjechalo.
    Trudno jest zawsze – jakby bylo latwo to cala Polska by wyjechala :)

    Ja zaliczam juz druga emigracje i moge powiedziec tyle: kazda jedna rzecz zaczyna sie od ZMIANY NASTAWIENIA. Z takiego “jestem za stara” “musze miec to-i-tamto zapewnione” (czyli wymowek) na “cholera jak to zrobic”
    Jak zaczniesz sie skupiac na JAK to w koncu dojdziesz do tego.

    Oczywiscie to jest twoje zycie i twoja decyzja, ja Cie na nic nie namawiam, zwracam jedynie uwage, ze to co napisalas powyzej to sa wymowki i samousprawiedliwianie sie.
    BTW: a twoje dzieci nie mysla o emigracji?

  4. otóż nie.Junior próbował w WB i wcale za tym nie tęskni.Młoda – absolutnie.
    ja mogę psrzedać dom i wyjechać,miałabym za co itp.Ale …to nie jest wymówka – nie zostawię matki samej.Dużo jej zawdzięczam więc…A skończyła w styczniu 79 lat.
    Po drugie – Młoda jest jeszcze na naszym utrzymaniu i co ,mam ją zostawić?
    Niestety,rozbiąc sobie dzieci ,robimy i zobowiazania.Chcę doprowadzić ją do momentu w którym będzie zupełnie samodzielna,niech skończy szkołę to naprawdę ważne.Skończy,będzie miała zawód i ok.
    Wymówka – ? niekoniecznie.Ale nie ukrywam jestem wygodna i potrzebvuję zaczepienia,miejsca gdzie pojadę na pewniaka i będę miała pracę.
    mam tu nie najgorzej wiec nie czuję parcia i mam wymagania.No i bariera językowa.Niestety,tu jestem słaba i to też mnie powstrzymuje.
    Szczerze – nie chce mi się po raz kolejny walczyć od początku.Ja tych początków miałąm sporo i mi się serdecznie znudziło.

    Zresztą jakby było tak dobrze – to przecież siedziałabyś nadal w tym samym miejscu nie?
    Po chusteczkę była ci ta druga emigracja skoro jest tam tak dobrze i nie ma kisielu?

  5. tuv:
    Bariera jezykowa? Kazdy moze sie nauczyc obcego jezyka (no moze z wyjatkiem chinskiego czy innych tonalnych), ale nie da sie ukryc ze samo to sie nie zrobi – trzeba wlozyc w to nieco wysilku i cwiczyc, cwiczyc…
    To jak z jazda samochodem. Mamy dwie osoby osoby szukajace pracy. Akurat tak sie sklada ze w dobrze platnych ogloszeniach wymagane jest prawo jazdy. Osoba pierwsza poswieci czas i wysilek i nauczy sie jezdzic samochodem i dostanie lepsza prace. Osoba druga powie “to jest bariera ktora mnie powstrzymuje” i wezmie prace gorzej platna.

    Ja osobiscie uwazam, ze wszystko jest kwestia naszego wlasnego nastawienia. Wiekszosc ludzi nie zmienia nic, bo albo boja sie nieznanego albo nie chca wyjsc ze swojej strefy komfortu. Nie robic nic jest latwiej niz cos robic – co do tego nie ma watpliwosci.

    Co do przyczyn mojego wyjazdu z USA. Dopoki bylo dobrze, to tam siedzialam. Przyszedl kryzys, zdalam sobie sprawe w ktora strone sytuacja sie zmienia w USA i ze bedzie tylko gorzej a nie lepiej w ciagu nadchodzacej dekady – wiec spakowalam manatki i pojechalam szukac lepszych pastwisk :)
    Oczywiscie moglam zostac i uprawiac plywactwo w kisielu – ale po co? Tutaj jak widzisz mysle zupelnie odwrotnie w porownaniu z Toba :)

  6. A, i jeszcze jedno odnosnie kisielu: w USA (i wielu innych krajach) zyje sie latwiej niz w Polsce nawet jesli pominiemy plaszczyzne finansowa.
    Czemu? Bo nie trzeba sie uzerac na kazdym kroku z durna biurokracja, latac po urzedach w pogoni za stosem papierkow, umiechac sie do jakichs pind co nam robia wielka laske ze zrobily cos, co nalezalo do ich obowiazkow;
    wiekszosc rzeczy w zyciu codziennym jest zorganizowana tak, zeby ludziom to zycie ULATWIC.
    W Polsce daloby sie np. rozwiazac problem babc i kolejek u lekarza – to kwestia CZYSTO ORGANIZACYJNA. I w sumie prosta do zlikwidowania. Z jakichs jednak niezbadanych powodow i wyrokow boskich nie daje sie tego absolutnie zrobic od 2 dekad. A takich rzeczy sa tysiace na codzien.
    To jest wlasnie ta druga warstwa kisielu….

  7. ale Ty nie ponosisz odpowiedzialności za bliskich i to jest jakby nie patrzeć ISTOTNA różnica.
    Fakt sama chciałam,ale skoro powiedziało się A to powiem i B i doprowadzę sprawy do końca cokolwiek to znaczy.
    na twoim miejscu pewnie zrobiłabym wszystkie te rzeczy a może nawet kilka innych,ba,na pewno bym zrobiła!

    co do reszty.
    Jeszcze zdecydowanie łatwiej jest u nas .I taniej – służba zdrowia.
    Tak wiem,pierdyliar przykładów że nie, ale ja też mam swoje przykłady ,więc…

  8. Niestety, swiete slowa. Pamietam, gdy bylam przepytywana przez urzednika w sprawie o wize do Stanow, ktory uparcie dociekal czy planuje tam zostac, a ja pukalam sie w czolo, ze przeciez w Polsce jest dobrze, ze ja tylko na rok, na wymiane. Na koniec zasmial sie i oczywiscie dal mi ta wize, ale w tym smiechu bylo to cos, jakby za mnie juz wiedzial, ze zmienie zdanie. Po roku pobytu wrocilam i okazalo sie, ze zyc w Polsce juz nie umialam.

  9. Cytuje futrzaka: “a osobiscie uwazam, ze wszystko jest kwestia naszego wlasnego nastawienia. Wiekszosc ludzi nie zmienia nic, bo albo boja sie nieznanego albo nie chca wyjsc ze swojej strefy komfortu. Nie robic nic jest latwiej niz cos robic – co do tego nie ma watpliwosci.” Ja wrocilam i mieszkam w PL i jest mi tu dobrze, owszem jest duzo do zrobienia i mam co zmieniac. Pracuje w miedzynarodowej korporacji, dobrze robie swoja robote, zbieram nagrody i ciesze sie, ze wlasnie polski zespol uchodzi za jeden z najlepszych. Czemu to nastwienie, ktore odnosicie do emigracji nie moze dzialac w PL? Czemu mam jechac gdzies na gotowe, zamiast zrobic to u siebie?

  10. Tutaj jasno napisałem co myślę o tym całym gadaniu:

    http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2012/01/nie-toleruje-emigranckiego-obrzydzania.html

    Czas aby ci ktoś jasno napisał o co chodzi.

  11. Ciekawe tylko kiedy Kisiel to pisal. Wg tej analogii, ja od kilku lat lekko plywam w wodzie, a i tak wiem, ze za 2-3 wracam do Polski, bo tam moje miejsce. Wiec to nie tak, ze kazdy kto wyjedzie to sie zachlystuje

  12. yarpen:
    nie kazdy nadaje sie do emigracji. Sa ludzie silnie zwiazani z rodzina, przyjaciolmi, swoim srodowiskiem, kultura itd – tacy wyjada na kilka lat i zawsze bedzie ich ciagnac do kraju, chociazby sytuacja w tymze kraju byla bardzo kiepska.
    W koncu ludzie wracali do Polski w czasach komuny, bo czuli ze tutaj jest ich miejsce. Woleli plywac w kisielu codziennych kolejek, szarej beznadziejnosci, pustych polek w sklepach. No i ok, ich wybor, ich zycie – ja to szanuje. Tylko jakos nie rozumiem tych, ktorzy na codzien sie szarpia, narzekaja, widza ze gdzie indziej (przynajmniej od strony materialnej) jest lepiej ale za boga nigdy tego nie przyznaja. Na dodatek opisy tego, ze jest zle, traktuja jako bezposredni personalny atak na siebie i odpowiadaja tym samym.
    Czym tu sie denerwowac? Ze ktos krytykuje kraj, w ktorym mieszkam? A niech sobie krytykuje. Ze nie podoba mu sie samochod, ktorym jezdze? No trudno – wazne, ze MNIE sie podoba :)

  13. hehe Nina, widze ze jeszcze nie zaczelas sie uzerac z biurokracja argentynska na serio :) a wierz mi, dorownoje polskiej, oj dorownuje. ale spoko, wszystko przed Toba :)

    ja przeszlam wszytskie szczeble juz i w kwestii wlasnej firmy i w kwestii papierow moich i rodziny. oj, naprawde argentyna to nawet nie kisiel, to plywanie w gownie :)

    mierda, mierda y otra vez mierrrrrda de la gran siete.

    bss, m

  14. m.lopez:
    ale w cytacie byla mowa o krajach tzw. zachodnich. Tutaj roznica miedzy Polska czy Argentyna a nimi jest kolosalna.

    Natomiast co do Argentyny – jadac tutaj wiedzialam o tym, o czym piszesz. Cos za cos. Wiele rzeczy sie da obejsc, ale to Ci powiedza dopiero zaprzyjaznieni Argentynczycy.
    Ty mialas zle doswiadczenia ale tez powiedzmy sobie szczerze, ze obracalas sie od strony zawodowej w branzy, w ktorej ludzie sie wygryzaja, jest olbrzymia konkurencja i zawisc – i tak jest tez w USA. Ja mam z kolei przewage trywialna a wynikajaca z tego, ze pracowalam w branzy, ktora tutaj jest bardzo dobrze platna, poszukuja fachowcow, a sa iles-tam lat do tylu za czolowka. I zamierzam z tego korzystac :)
    Czy mi sie uda czy nie – zobaczymy. Musze sie wiele nauczyc, to pewne.
    Przewaga Argentyny polega na tym, ze gospodarka sie rozwija (mimo dzialan rzadu) no i nie ma zimy :))

  15. Chyba zima w Buenos Aires nie rozni sie od zimy w Mountain View? To znaczy jest – tylko lagodna, prawda?

  16. Dorota:
    temperaturami sie nie rozni az tak bardzo, ale wilgotnoscia i wiatrem tak.
    Chociaz… przecietna w Mntv jest taka, ze w dzien masz 10-17 st C, w nocy spada do kilku stopni. I zwykle prawie wcale nie ma wiatru. Deszcz pada w zimie – jak nie pada to wilgotnosc nie jest zbyt wysoka.
    w Buenos Aires, jako ze lezy przy ujsciu La Platy jest bardzo duza wilgotnosc zarowno w lecie jak i w zimie. Deszcz pada lato-jesien. Pogoda zmienia sie bardzo czesto, sa duze wiatry. To, co czyni klimat trudnym to jest wlasnie duza wilgotnosc: nawet jesli temperatura ta sama to odczuwalna jest zupelnie inna. Ziab w zimie i sauna w lecie.
    Ale i tak wole to niz minus 20 C….

  17. naprawdę piękną pogodę mam teraz na Dolnym Śląsku
    sucho, słońce, czyste błękitne niebo, minus kilkanaście stopni
    od czego jest ciepła kurtka i kubek czegoś ciepłego po powrocie?

    kiedyś zaliczyłem temperaturę ok. 46 st. C. na wakacjach
    nigdy więcej! lepiej jest tak jak jest w Polsce

  18. gdzie sie mieszka to na pewno bardzo osobista decyzja i wiele czynnikow na nia wplywa
    ten cytat z Kisiela chyba dosc stary – spedzilem kilak tygodni w Polsce ostatnio i rezultat jast ze wlasnie finalizuje decyzje zakupu domu tam aby mieszkac tam kilka miesiecy w roku.
    wyjasniam ze nie pracuje juz full time – a te troche co robie moge robic wszedzie gdzie mam broadband

    ale kazdy innaczej to moze widziec – pewnie ze dziwactwa sa ale mi pomino 35 lat emigracji nie przeszkadzaly

  19. ech, ten cytat z Kisiela nie odnosi się do Fr, niestety.
    jak na razie mam nieprzeparte wrażenie, że polski kisiel jest zdecydowanie rzadszy, niż francuski.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 35 other followers