Po stanowczym oswiadczeniu, ze propozycja mieszkania w niewyremontowanym mieszkaniu za taka sama cene, jakby bylo wyremontowane nie wchodzi w gre, wlasciciel zniknal z horyzontu.
Po prostu przestal odpowiadac na maile i zapadl sie pod ziemie.
Znajomy, ktory mieszka tu od lat stwierdzil, ze bardzo mozliwe, ze nie zobaczymy ani mieszkania, ani wplaconej zaliczki.
Wkurw oczywiscie i goraczkowe szukanie jakiegos nowego locum. Postanowilam jednak dac gosciowi szanse i wyslalam wczoraj maila typu “jak gdyby nigdy nic” tj. zapytalam sie, jak idzie malowanie i czy moglibysmy sie umowic na przeprowadzke. Wlasciciel odpisal (tez w tonie jakby nic sie nie stalo), ze malowanie idzie pelna para, ale beda pracowac przez weekend i dlatego w poniedzialek mozemy sie umowic w mieszkaniu dopiero o 21.00.
No nic, zobaczymy jak to bedzie wygladac. Psychicznie juz na wszelki wypadek przygotowuje sie, ze jednak nie skonczą. Punktualnosc i slownosc to nie jest cecha ludzi zyjacych w krajach latynoamerykanskich.
Od tej strony zreszta duuuuza czesc Polaków (zwlaszcza ci zyjacy na wsiach we wschodniej czesci kraju) wydaje sie tez miec mentalnosc latynoska…
Trzymam kciuki by sie udalo i by mieszkanie bylo odmalowane do poniedzialku. Jak nie, to moze sami mozecie je wymalowac? Lepsze to niz uzeranie sie z gosciem i szukanie nowego mieszkania.
Przez: scientika w 28 Październik 2011
o 10:04
Hold your horses! Glowa do gory Sam wynajem daje wiele do nauczenia sie futrzak.
Albo nabawisz sie choroby serca albo nauczysz sie how to deal with it.
Kazda nastepna proba (cos mi sie zdaje) bedzie bardzo chyba raczej napewno podobna wiec troche cwanosci sie naucz bo to nie dolina krzemowa ani nie USA. Ewidentnie cwanosc i olejdupa sie przyda
Do u miss US yet!
Przez: jb w 28 Październik 2011
o 10:26
scientika:
no chcielismy sami pomalowac, ale rzecz jasna za upust przy wynajmie. Wlasciciel poostal gluchy na taka propozycje..
jb:
no jakos sie bede musiala do tego przyzwyczaic.
Oczywiscie, ze tesknie za Kalifornia, no ale co z tego?
Przez: futrzak w 28 Październik 2011
o 11:02
Futrzaku…
Nie gryź się pierdołami – ważne naprawdę są dochody… “Rozchody” – gdy przychody będą stabilne – również się znormalizują.
A tak – jak widzę ( ale może to mylne wrażenie ) – kupę nerwów i myśli zajmują Tobie rzeczy “nie pierwszorzędne ( czyli dochód )”. Ach… Kobiety… :)
A po tym akapicie “wymądrzania się” powiem tylko tyle – POWODZENIA Futrzaku – i obyś jak najszybciej była “zufrieden” z wszystkich aspektów swojego życia w nowym miejscu. Szczerze tego życzę.
Sancho Pansa
Przez: Sancho Pansa w 28 Październik 2011
o 13:08
Sancho:
narazie dochodow nie bedzie, chyba ze w jakis sposob ktores z nas wymysli jak zarabiac via telcommuting (bo do pracy na miejscu trzeba jednak znac jezyk)
Natomiast co do reszty sie nie zgodze. Dach nad glowa to jest rzecz pierwszorzedna – nie wyobrazam sobie nocowania pod mostem albo na dworcu.
Pol biedy, gdyby to bylo na wlasnej ziemi, rozbijamy namiot i koczujemy dopoki sie chalupy nie zbuduje/odremontuje. Ale w ponad dziesieciomilionowej aglomeracji???? No owszem, sa tutaj bezdomni i slumsy, a jakze, no ale k. nie przesadzajmy…
Przez: futrzak w 28 Październik 2011
o 14:54
Mam wrażenie że zupełnie nie zrozumiałaś komentarza Sancho Pansy.
Przez: Anonim w 28 Październik 2011
o 21:07
[...] peselusach zwanych potocznie crapolami napisała ostatnio pewna świeżo upieczona latynoska. Rate this: Share this:TwitterFacebookWykopWięcejPrintEmailDiggStumbleUponRedditLike this:LikeBe [...]
Przez: Termin POLONUS made in UB | Matrioszka kurica w 29 Październik 2011
o 13:17