Napisane przez: futrzak | 26 Wrzesień 2011

Na drugim kontynencie

jestem juz, czyli w Buenos Aires.
Miasto takie samo jak ostatnim razem – zatloczone, halasliwe, tętniace zyciem. Tyle, ze teraz juz jakby znajome. I oglądane innym okiem….

Podroz, niestety, do najprzyjemniejszych nie nalezala.
Wyjazd autobusem firmy Sindbad, trasa Gdynia-Madryt. Na terenie Polski jechalismy starszym, dosc rozklekotanym i wypelnionym autobusem. To jeszcze daloby sie przezyc, bo bardzo mila obsluga (zwlaszcza kierowcy!) no i stosunkowo czeste przystanki.
Zgrzyt nastpil jakiejs poltorej godziny drogi od Szczecina.
Zatrzymala nas polska kontrola graniczna w celu sprawdzenia dokumentow i tu zaczely sie moje problemy. Byl to 23 wrzesnia, czyli dokladnie 3 miesiace od czasu wjazdu do strefy shengen. Straznicy oswiadczyli, ze termin 90 dni zostal przekroczony i…. chcieli mnie zatrzymac. Procedura wyglada tak: musialabym opuscic autobus, wsadziliby mnie do swojego samochodu i zawiezli do njblizszego posterunku. Poniewaz pora dosc pozna, wiec nie zdazyliby wypelnic wszystkich formalnosci i wypuscili mnie dopiero nastepnego dnia z nakazem opuszczenia Polski w ciagu najblizszych 24 godzin oraz zakazem wjazdu do strefy shengen przez najblizsze 10 lat….

Co sie nerwow najadlam to moje. Caly postoj, sprawdzanie, wydzwanianie do szefostwa etc. zajelo dobra godzine, poczem puszczono mnie wolno. Okazalo sie, ze figuruje w bazie pesel i na tej podstawie uznano, ze jestem obywatelem polskim, wiec nie naruszylam prawa… oczywiscie od poczatku twierdzilam, ze (zgodnie z prawda) nie mam zadnego dokumentu polskiego i dlatego podróżuję tylko na paszporcie amerykanskim. Straznicy na koniec ostrzegli mnie, ze jesli zatrzyma nas niemiecka kontrola graniczna, to bede miala jeszcze wieksze problemy….
.. co dzieki bogu nie mialo miejsca. W Slubicach przesiedlismy sie na wiekszy i nowszy autobus, ktory mial nas zawiesc juz bezposrednio do celu. Po przekroczeniu granicy polsko-niemieckiej i wjezdzie na autoban poszlo juz latwo. Nikt nas nie zatrzymywal, a autobus pokonywal dwa i pol raza tyle trasy w godzine w porownaniu z predkoscia srednia po polskich drogach.

Slow kilka na temat serwisu autobusowego. Sam pojazd byl dosc przyzwoity i nowy, jednak stopien upchniecia foteli przekraczal jakiekolwiek normy dalekobieznych autobusow argentynskich. Co 3-4 godziny przystanki, bo przeciez oproznianie zbiornika toalety na ogol kosztuje oraz zajmuje czas. Na pokladzie byla dostepna kawa, herbata, woda, napoje gazowane – ale za dodatkowa oplata. Malutki kubek kawy badz herbaty 2 PLN, puszka coli fanty etc. 4 PLN. Biorac pod uwage cene calego biletu to zdzierstwo… Na pokladzie obowiazywal tez zakaz spozywania napoj alkoholowych. Obsluga powtorzyla to ze 3 razy – widocznie rodacy musieli zdrowo to kiedys ignorowac…

Do Madrytu dojechalismy jakies 40 min przed czasem, ok. 6 rano w niedziele. W miedzyczasie ja sie rozchorowalam – musialam jakies swinstwo zlapac w Polsce jeszcze, bo w sobote rano czulam sie juz fatalnie: katar, kaszel, zawalone gardlo i zatoki. No ale coz bylo robic….
Przepakowalismy nasza koszmarna ilosc bagazy i podjelismy podroz na lotnisko metrem. Trafienie z dworca na stacje metra okazalo sie trywialne – wszystko ladnie oznakowane. Nieco trudnosci logistycznych nastreczaly ogromne walizy i ich ladowanie-wyladowywanie przy przesiadce, ale ogarnelismy.
Zdziwko – za wejscie na lotnisko od strony metra kasuja dodatkowe euro od lba. Ciekawe….

Poza tym wrazenia z Hiszpanii pozytywne. Piekny kraj, Madryt jest pieknym miastem no i mowia tutaj tak ladnie i wyraznie po hiszpansku…troche im organizacja niektorych rzeczy kuleje, ale z drugiej strony maja wyluzowane i bezstresowe podejscie do rzeczywistosci. I o to chodzi :)
Na zwiedzanie nie mielismy za duzo czasu plus ja sie do tego zupelnie nie nadawalam – choroba przypuscila frontalny atak. Kiedys trzeba bedzie tu wrocic…

Procedura na lotnisku sprawila, ze poczulam sie jak w normalnym swiecie a nie w panstwie policyjnym pt. USA. Po pierwsze: przy check-in nikt sie o nic nie czepial. Przemily przedstawiciel Aerolineas Argentinas wzial tylko od nas paszporty, wystawil boarding passes, przyjal CALY bagaz ne przejmujac sie zupelnie jego nadwaga (a wykazalo, a jakze…). Przejscie przez security to byla betka. Nikt nie kazal zdejmowac butow, latopa, torebke i cala reszte stuffu mozna bylo wsadzic do jednego plastikowego pudelka. Nikt mnie nie zatrzymal, nie przetrzasal walizki, nie czepial sie o mydlo ani w ogole nic. Zero, rzecz jasna pieprzonych skanerow calego ciala. LUZ!!
Troche sie tylko zdziwilam ze w zasadzie nikt nie mowil po angielsku, ale oj tam….

Jeszcze lepsza byla odprawa paszportowa. Pomna straszenia i konsekwencji roztoczonych przez polskich straznikow granicznych nieco sie stresowalam. Jak sie okazalo – zupelnie niepotrzebnie. Mily pan w okienku wzial moj paszport, przekartkowal z predkoscia swiatla, znalazl ostatni stempel, nie spojrzal w ogole na date wjazdu i przybil swoj, poczem pokiwal na nastepnego delikwenta.
Stalo sie tak, jak myslalam – ze jesli ktos sie bedzie czepial, to sluzby polskie. Wlosi czy Hiszpanie napewno to oleja. No i olali :)))

Lecielismy Boeingiem 747 400 – model nie najnowszy, ale znow zaskoczenie: pomiedzy fotelami wiecej miejsca, niz w liniach amerykanskich, lufthansie czy british airways. Co prawda brak telewizorow w oparciach foteli, ale kto by sie tym przejmowal, jesli mozna normalnie wyciagnac nogi i pojsc spac?
To ostatnie niestety nie nastapilo zbyt predko. Samolot stal i stal przy rekawie, na poklad wkroczyla policja a ja nie wiedzialam o co chodzi, bo nikt nie mowil po angielsku. Ze strzepkow hiszpanskich, ktore zrozumialam, poszlo o to, ze nastapily jakies niesnaski miedzy dwoma pasazerami i w koncu wyprowadzono obu z pokladu samolotu. Po poltorej godzinie wreszcie ruszylismy…

Jedyne, o co mozna sie przyczepic do linii argentynskich to zarcie (bardzo kiepskie i szczerze mowiac malo jadalne) oraz niechec do uzywania angielskiego. Z tym ostatnim trudno sie dziwic – w koncu zaloga obslugiwala lot Madryt-Buenos Aires i chyba wszyscy na pokladzie (oprocz nas) wladali hiszpanskim…

Do hotelu dotarlismy remisem (cena 42 USD) a ja przezylam nastepne zdziwienie, ze wszystkie nasze bagaze dalo sie zmiescic w Renault Kangoo. Niesamowite…


Odpowiedzi

  1. No, to jesteśmy już prawie sąsiadami. Jak dla mnie, to możecie kibicować za jakąkolwiek drużyną od Was, nasza i tak lepsza. Kłopoty się zaczną, jeśli przejmiecie od otoczenia pomysł nazywania nas los macaquitos albo wpadając na wczasy do Floripy ganiać nago po ulicach dzielnicy Canasvieiras, bo – jak wiadomo – tutaj jest dżungla.

    Ściskam i czekam na wieść kiedy zaczniecie wyciskać oliwki.

  2. Dobrze, ze dolecialas szczesliwie pomimo malych problemow – przynajmniej jest o czym opowiadac :)
    Ale musze przyznac, ze nie wiedzialam, ze jestes taka ryzykantka, by opuszczac Schengen po przekroczeniu 90 dni! Mi by ze stresu zoladek siadl w tym autobusie.

    Powodzenia w Argentynie!

  3. trzeba bylo wyruszyc jeden dzien wczesniej i sie nie stresowac:)
    no ale najwazniejsze, ze podroz sie odbyla, rzeczywiscie, koszmarnie dluga – i jestescie na miejscu:) good luck na nowej ziemi!

  4. Dlaczego zatrzymala was polska kontrola graniczna w celu sprawdzenia dokumentow?
    Myslalem, ze strefa Schengen polega wlasnie na tym, ze nie ma kontroli…..

  5. Przede wszystkim powodzenia. Podziwiam Twoja odwage i zdecydowanie, zazdroszcze umiejetnosci podejmowania decyzji.Takich decyzji.Trzymam kciuki i pozdrawiam.

  6. No to rozwijaj skrzydla w Argentynie! Powodzenia.!
    Czy mozesz przeslac mi haslo na Twoje konto?

  7. A ja bym chciala wiedziec kto to “my”, bo ciagle w liczbie mnogiej piszesz. Pozdrawiam!

  8. andsol:
    o… z oliwkami to jeszcze dlugo potrwa… wszak drzewko wolno rosnie..

    scientika:
    no, nie brardzo mialam wyjscie…

    ania:
    chcielismy wczesniej, ale biletow na samolot zabraklo na ten termin…

    Peter:
    a bo to wlasnie tak jest. Teoretycznie strefa shengen i nikt nie powinien sprawdzac, a w praktyce sobie straz graniczna zatrzymuje takie pojazdy, jakie im sie spodoba.

    Melquiades:
    o jakim koncie mowisz???

    anetacuse:
    no ja, moj chlop oraz kumpel, ktory z nami wyjechal.

  9. Futrzaku — a teraz zycze ci wspanialej, pozytywnej przygody w twoim nowym kraju. Suerte!

  10. Buhahaha!! Na zabezpieczone wpisy, myslalas,ze chce Twoje konto bankowe???

  11. Strefa Schengen polega na tym, że nie ma kontroli granicznej – bramek, szlabanów, celników, ale nie ma tak, że wjeżdżasz do Schengen i robisz co chcesz, dalej są różne prawa, obowiązki i zakazy, tylko enforcują je lotne patrole a nie celnicy na granicy.

  12. Czytam na bieżąco, ale jakoś mi umknęło, że jest następca czcigodnego :).

  13. Na granicy z Reichem nie jest jeszcze najgorzej. Najbardziej celnicy polują na wracających z Czech i Słowacji. Ile razy jadę widzę jakieś lotne patrole trzepiące samochody i autokary. Pewnie te darmozjady jakoś muszą uzasadnić swoje istnienie.

  14. We Francji na ten przykład trzepią autobusy zaraz po wjeździe na autostradę w kierunku na Paryż z Beauvais. Ba! Jak im pies zeświruje, bo wyniucha rozlany jogurt czekoladowy w walizce, to są zupełnie seriouśni.

    Ale nie, bo przecież ci źli Polacy i Shengen…

    Powodzenia, Futrzaku.

  15. Black Ops:
    coz, ja opisuje doswiadczenia wlasne. A one sa takie jakie sa – zatrzymala nas polska straz graniczna, Niemcy nie ani Francuzi nie.
    Gdyby bylo na odwrot zapewniam Cie, ze nie omieszkalabym sie nad tym rozwodzic :)

  16. no ludzie – futrzak nie pisal o celnikach, tylko o strazy granicznej.

    przestancie histeryzowac o zasadzkach na jej kielbase czy jogurt – tak trudno zrozubiec ze jako obywatelka amerykanska – nie majaca polskiego paszportu – nie mogla przebywac bez wizy w strefie shenegen dluzej niz 90 dni?
    Jakby miala polski paszport toby mogla siedziec w Europie do usranej smierci – a tak, bez WIZY musiala strefe shenegen opuscic w terminie.

  17. aniu_2000, kto tu histeryzuje? Rozumiem rozżalenie Futrzaka funkcjonowaniem polskiego prawa i funkcjonowaniem strefy Shengen. Jednak rozumiem też, że jeśli zostanę gdzieś bez wizy nawet o jeden dzień dłużej, pakuję się w czarną dupę na – tak jakby – własne życzenie. Co poradzić.

    I dobrze, że to byli polscy strażacy graniczni, bo dostęp do bazy PESEL mieli stosunkowo łatwy. Gdyby to byli Niemcy czy Hiszpanie – mogłoby okazać się, że jednak z autokaru trzeba wysiąść. Na stałe. I byłaby zupełnie inna bajka. Jak dla mnie, szczęście w nieszczęściu.

  18. Black Ops:
    coz, jak napisalam wyzej, Hiszpanom zupelnie zwisaly jakiekolwiek daty. Nie wiem z jakiego powodu, ale tak bylo.
    Wsiadajac do samolotu opuszczajacego strefe shengen wiedzialam, ze moge dostac zakaz wjazdu do UE na nastepne 10 lat. Tyle, ze tam nikt by mnie nie zatrzymywal w areszcie ani odsylal po urzedach, a tylko wbil stosowna pieczatke i wpisal do bazy danych…..
    Problem z polskimi straznikami granicznymi polegal na tym, ze zrobiliby to samo, ale z braku odpowiednich mozliwosci i z powodu zbyt wielkich formalnosci nie byliby w stanie zrobic tego od reki, nawet wystawic dokumentu zobowiazujacego mnie do opuszczenia Polski w ciagu 24 godzin.

  19. futrzak ma trochę racji – strażnicy graniczni w Polsce są większymi formalistami niż w innych krajach – mam doskonałe porównanie ze Słowacją na którą często jeżdżę zawodowo i o ile straż graniczna w Polsce zatrzymała mnie dwa razy faktycznie do kontroli to słowackie służby żeby sobie pogadać;) natomiast na kilkadziesiąt moich wyjazdów w ciągu roku, bardzo częstko kilkugodzinnych zostałam może zatrzymana z 6 razy.

  20. [...] pomocą Na drugim kontynencie « notatki na mankietach. Rate this: Share this:TwitterFacebookWykopWięcejPrintEmailDiggStumbleUponRedditLike this:LikeBe [...]

  21. Powodzenia! W EUropie robi się tak ciekawie, że nie wiadomo, czy już wkrótce nie będzie kolejki aby emigrować do Argentyny.-) Wtedy namiar na futrzaka może pomóc.-)))

  22. wow, co za podróż! nieźle Cię nastraszyli ci polscy celnicy, że na 10 lat nie będziesz mieć wjazdu- to by było tyle samo, co w Polsce nie byłaś co?:)
    aa no i też nie zauważyłam, że jest następca czcigodnego, chociaż już od dosyć dawna czytałam “my”, tylko myślałam ze to dtyczy jakiegoś wspolnika w interesach…

  23. Witam. Masz trochę subiektywne spojrzenie – paradoksalnie, bardzo polskie. Parę komentarzy z mojej strony. Niewiele wiem o Ameryce Południowej, ale bywałem w Środkowej i Północnej, jeździłem też po Europie. Przede wszystkim, sprawdzająca kontrola nie wie do końca czy nie jest sprawdzana. Oczywiście, jesteś kim jesteś (tożsamość), ale strażnik graniczny często jest sprawdzany, wpadka dwie i koniec jego kariery. Jeśli złamałeś prawo, to odczujesz to.
    To, że prawo w EU jest często sprzeczne, to fakt. Prawo w USA nie jest aż tak sprzeczne, a jak tam potrafią zachować się pogranicznicy. Co by zrobili z Tobą gdyby twoja wiza byłaby nieważna? Zostałbyś aresztowany i deportowany. To samo byłoby w Japonii, Australii, Rosji … itd itd. Zresztą, ostatnio jechałem do Kanady, i trzepano Amerykanów, innego znowu nie wpuszczono do Anglii (nie znał adresu gdzie będzie się zatrzymywał). Teraz, miałem okazję przebywać w Panamie – podczas jazdy autobusem do Panama City (od granicy z Kostaryką), trzykrotnie zatrzymywano autobus, przeszukiwano i sprawdzano dokumenty tożsamości. Czy to w ramach przyjaźni i troski? Co by zrobiono z osobą która przebywa w Panamie bez wizy? Spojrzyj obiektywnie na sprawę, a nie jak człowiek który świat zna wyłącznie z telewizji.

  24. Logos:
    najwyrazniej hiszpanska kontrola paszportowa nie przejela sie tym wcale, bo nie spojrzeli na date, pieczatke wbili i szlus.

    Co do amerykanskich urzednikow imigracyjnych: co prawda nigdy nie mialam wizy turystycznej do USA, ale jak mi wyekspirowala zielona karta (z powodu gapiostwa wlasnego) to dostalam pismo z urzedu imigracyjnego z wiadomoscia, ze karta jest juz niewazna i ze jak w ciagu 3 miesiecy nic z tym nie zrobie to moze grozic mi deportacja.
    Poszlam, zlozylam papiery o nastepna i nikt mnie nie deportowal ani nie aresztowal.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 41 other followers