Napisane przez: futrzak | 28 Grudzień 2010

Jak się zyje w Ameryce pod koniec 2010 r.

- 59 milionow obywateli nie posiada zadnego ubezpieczenia medycznego
- 132 miliony nie ma ubezpieczenia dentystycznego (uslugi dentystyczne w USA sa jednymi z najdrozszych na swiecie)
- 60 milionow w razie choroby i nieobecnosci w pracy nie dostaje wyplaty
- 40 milionow pobiera tzw. food stamps (bony zywnosciowe)
- 2 miliony siedzi w więzieniach

Widzieliscie gdzies w Europie czlowieka ze zlamana noga, ktory po wyjsciu ze szpitala przychodzi do pracy?
Tutaj to normalne.


Odpowiedzi

  1. Uciekaj! Uciekaj!

  2. @T.
    Ale dokąd?

  3. Może w Europie ludzie są bardziej przewidujący i ostrożniejsi?
    Już jakieś 30-40 lat temu, gdy mój ojciec był w delegacji w RFN-ie, zdziwiło go stwierdzenie niemieckiego kierownika , że nie pojechał na narty, bo jak złamie nogę, to będzie problem w pracy.

  4. @kate:
    pytanie tylko, jaka mial ten kierownik motywacje. Bo moj kolega, ktory sobie zlamal noge chodzil do pracy z noga w gipsie dlatego, ze gdyby przestal, to przez czas nieobecnosci nie dostalby pensji i nie mial z czego zaplacic nastepnej raty kredytu i innych wydatkow. Oszczednosci nie mial, bo cala kasa szla na splate kredytu studenckiego i koszty utrzymania.

  5. Prawda jest taka, że z udogodnieniami socjalnymi będzie co raz gorzej, bo bo każda ubezpieczalnia nie będzie w stanie oddać tyle, co dostała (choćby dlatego, że ma też koszty, a zyski z kuglarstwa finansowego są co raz bardziej iluzoryczne), a umowy społeczne nie działają, bo nie mnożymy się na potęgę i nie będzie kto miał pracować na przyszłe emerytury. A nie mnożymy się na potęgę, bo przygotowanie progenitury do startu we własne życie jest drogie, a na starość utrzymanie zapewnia nam nie rodzina, a systemy emerytalne, które…

    Wielu ludzi prowadzących małe formy działalności gospodarczej też kilka razy się zastanawia, zanim w ogóle weźmie jakieś wolne czy zwolnienie, bo brak zarobku przez ten czas to jedno, a walące się terminy czy wypełnienie luki przez kogoś innego to rzeczy, które mogą się odbijać czkawką przez dłuższy czas.

  6. skad masz liczbe 59 mil? powszechnie uznawana za dokladna ( za google’m) jest 51
    nie to zeby te 8 mil zmianialo istote rzeczy

  7. Z tego wynika że państwo Amerykańskie strasznie rozpieszcza swoich obywateli. Bo kto to słyszał, żeby komuś kto zarabia 900 $ miesięcznie dawać kupony na żarcie. U nas prawie wszyscy by się kwalifikowali.

  8. uslugi dentystyczne w USA sa jednymi z najdrozszych na swiecie

    I żeby chociaż dobre były… Z moich doświadczeń nie dorastają dentystom których miałem w Poslce (a nie korzystałem w PL z najwyższej półki cenowej) do pięt.

  9. Liczby za Obamy bardzo szybko sie zmieniaja w/g upodoban politycznych.
    Nagle jest 59 milionow bez ubezpieczenia zdrowotnego ilosc nielegali z 25 milionow zjehala do cos okolo 10 milionow ponad 50 milionow nie ma co na talerz polozyc co 5 amerykanin ma kryminalna kartoteke.
    Mam serdecznie dosc tych IDIOTYZMOW ani mi pomagaja zyc ani czerpac wiecej do kieszeni.
    Futrzak zrelaksuj sie zapomnij o numerkach i tak jestesmy tylko prze krotki moment na tym padole raduj sie czym mozesz i nie patrz pesymistycznie. A co do ucieczki wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.

  10. Szczegółów niestety nie znam, ale był to pan w średnim wieku, dobrze sytuowany.

  11. @W:
    liczby zmieniaja sie bardzo szybko, wrecz w zastraszajacym tempie:
    http://topnews.co.uk/216467-number-americans-without-health-insurance-rise

    Wziawszy pod uwage, ze zrodlo to US Health Department, nalezy sie raczej spodziewac “zlagodzonych” a nie faktycznych danych.

    @r:
    ale o czym Ty mowisz? W USA prywatne firmy ubezpieczeniowe maja krociowe zyski.

    @J:
    nie wiem gdzie mieszkasz i o jakim stanie mowisz (podstawa do naliczania foods stamps jest rozna w kazdym stanie mimo tego ze dofinansowanie jest federalne). Tu gdzie ja mieszkam wynajecie byle jakiej kawalerki kosztuje $900/mies, zreszta rodzina z dwojka dzieci i tak tego nie wynajmie bo sa limity mieszkancow na square foot.

    @gosc:
    byle nasza wies spokojna, byle nasza wies wesola….
    Nie, ja jednak wole wiedziec co sie dzieje dookola mnie. Z drugiej strony nie znaczy to, ze codziennie siedze i zalamuje rece nad miernoscia tego swiata.

  12. Czy depatament zdrowia czy higieny czy oba razem to ciagle te same bufony polityczne, ktore wepchnac nam chca do gardla nastepna ustawe wiec posluguja sie liczbami.
    Co zas do wsi wesole i spokojnej to sie bardzo grubo mylisz. Mam troche szersze pojecie niz moja wsi wesola i spokojna, ale czy go pala czy go kijem wplyw masz ZADEN. Owszem jak tu tak niedobrze i cyfry paralizuja (a takie ich zadanie w wydaniu bufonow z Waszyngtonu) to pojedz do Europy.
    Taka przyzwoita Norwegia zalana uchodzcami po to aby wypelnic wiezienia bo lepiej sie w nich zyje za podatnika pieniadze, niz w takim Pakistanie lub innym kraju brudasow i nierobow. Rowniez z pieniedzy podatnika ta sama Norwegia placi tymze najezdzcom nierobom i brudasom za to aby wyjechali jednak do swoich rodzinnych krajow bo …chyba otworzyla oczy. I rowniez w tej samej Norwegii jak sie pojawisz jako imigrant ale dobrze wyksztalcony na interwiu do pracy to i tak prace dostanie Norweg nie ty. Na dokladke klimat kto to zniesie 366 dni deszczu!
    Oto przyklad gdzie moze ci byc lepiej bo panstwo jest bardzo troskliwe i zadba o ciebie jesli tylko ci bedzie zle.

  13. @gosc:
    chyba sie nie zrozumielismy.
    Z tego, ze przytaczam jakies cyfry nie wynika, ze tu jest koszmarnie, nie podoba mi sie i w ogole absolutnie musze sie zaraz wyniesc.

    Nie wiem czemu wielu internautow zaklada, ze skoro cos sie napisze krytycznego o jakims kraju, to zaraz rowna sie to temu, ze tego kraju nienawidzimy i ze koniecznie musimy sie stad wyprowadzic. Przypomina mi to nieco mentalnosc malomieszczanska: rodziny krytykowac absolutnie nie wolno. Taka mentalnosc plemienna we wspolczesnym wydaniu….

    Gdybym chciala emigrowac do Norwegii i to byloby moim celem, pewnie w jakiejs najblizszej przyszlosci zrealizowalabym ten pomysl.

    Radzilabym tez troche powstrzymac jezyk i nie okreslac CALEJ innej nacji czy narodu nieprzyjemnymi epitetami.
    Calkiem jeszcze niedawno byly czasy, kiedy to polskich emigrantow okreslano na zachodzie Europy mianem zlodziei, kombinatorow i brudasow, a niektorzy uwazali, ze wszyscy Polacy sa tacy.
    Nie rob tego samego, to swiadczy tylko zle o Tobie.

    No i doprawdy nie rozumiem, skad wysnules wniosek, ze jestem zwolennikiem socjalizmu i panstwa opiekunczego? Odnosze wrazenie, ze w swojej wypowiedzi po prostu polemizujesz/wylewasz zale i frustracje za cos, co TOBIE dopieklo, a co nie ma nic wspolnego z tym, jakie JA mam poglady i co mysle.
    Mniej emocji a wiecej pomyslunku napewno dobrze zrobic powinno….

  14. Tak to zależy od stanu, ale chyba w żadnym ten próg nie wynosi mniej niż 900$. Przeważnie jest dużo większy i kształtuje się pomiędzy 120-130 procent tej sumy.
    Warto też dodać że te 900 dolarów odnosi się do dochodu, to znaczy że jak zarabiasz 1500 miesięcznie a umowę na wynajem masz podpisaną na 900 to twój dochód wynosi 600 i oczywiście też się kwalifikujesz. Mało tego w niektórych stanach wyliczając dochód możesz odjąć również, koszt dojadów do pracy, rachunek za telefon, opłaty za wodę, gaz, prąd i opiekę medyczną.

    Ja też nie wiem gdzie mieszkasz, ale na przykład w Massachuset, jeśli tylko masz pracę, a twój dochód nie pozwala ci na wynajęcie mieszkania, to kwalifikujesz się na low Income housing, czyli płacisz jakiś tam procent swoich zarobków, a resztę dopłaca ci state.

    Masz rodzinę 4 osobową? Na foot stempy kwalifikujesz przy dochodzie nie przekraczającym 1800$.
    A o tych limitach przy wynajęciu nigdy nie słyszałem, jesli oczywiście sam płacisz za mieszkanie. Owszem jeśli state ci dopłaca, to wtedy faktycznie dba żebyś żył w należytym standardzie,

    Tak przy okazji to te 900 dolarów to w tej chwili próg ubóstwa, więc żeby notka zabrzmiała jeszcze bardziej dramatycznie, powinieneś dodać ile to ludzi a stanach żyje poniżej progu ubóstwa, oczywiście nie dodając, ile on konkretnie wynosi, bo wtedy całą dramaturgię noci szlag by trafił. :)

  15. ale o czym Ty mowisz? W USA prywatne firmy ubezpieczeniowe maja krociowe zyski.

    Właśnie o tym: żadna ubezpieczalnia nie odda Ci tyle, ile w to włożyłaś. Niezależnie od tego, czy będzie prywatna czy państwowa, to nie są organizacje charytatywne. A zyski? Nie Twój interes, nie chcesz się dokładać do tego zysku, nie dokładaj się: zmień ubezpieczyciela na takiego, który daje Ci lepsze warunki albo zbierzcie się w ileś osób do kupy i załóżcie sobie własne towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych.

    Natomiast nie licz na to, że w EU zawsze będzie lepiej, bo zwyczajnie zaczyna brakować kasy na wypasione świadczenia socjalne, a ile można podnosić podatki czy drukować puste papierki. Ale jeśli nadal Cię pociągają Cię świadczenia socjalne w EU czy innym AU, przeprowadź się. Ja np. nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem u państwowego dentysty. Do specjalistów też lepiej iść prywatnie, bo z NFZ-u terminy bywają i półroczne. I boję się, że jeśli przytrafi mi się coś, co wymaga jakiegoś poważniejszego zabiegu, to mogę się dowiedzieć, że już w tym roku nie ma nań funduszy.

    Nie wiem czemu wielu internautow zaklada, ze skoro cos sie napisze krytycznego o jakims kraju,

    Może zauważyli, że w całej masie Twoich wypowiedzi niekrytyczne stanowią niewielki procent?

  16. wydaje mi sie ze glosna i czesta krytyka spoleczenstwa i gospodarki USA wsrod emigrantow z Polski wynika z tego ze wiekszosci z nas wydaje sie ze zostalismy nieco oszukani – jechalismy do ziemi obiecanej a wyladowalismy w schylkowym panstwie szybko rozwarstwiajacym sie i tracacym na blasku z roku na rok

    to nie tylko nasze spojrzenie – Rosjanie i inni przybysze ze wschodniej Europy czuja podobnie

    dochodzi do tego wzgledne polepszenie sie warunkow w tejze Polsce (czy Rosji, nie wiem za bardzo) – wielu ekonomicznych emigrantow (nawet tu bedacych dlugo) coraz czesciej frustruje sie swoja decyzja czy przyznaja sie do tego czy nie

  17. @Jan:
    tu gdzie mieszkam na low income housing jest dluuuuuga kolejka – znajoma niedawno sie starala i wyszlo, ze bedzie musiala czekac 10 lat.
    Mowie o hrabstwie Santa Clara w w Kalifornii.

    @r:
    A zyski? Nie Twój interes, nie chcesz się dokładać do tego zysku, nie dokładaj się: zmień ubezpieczyciela na takiego, który daje Ci lepsze warunki albo zbierzcie się w ileś osób do kupy i załóżcie sobie własne towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych.

    typowa retoryka korwinowska. Niestety Korwin zapomnial, ze sa monopole oraz dosc ostre regulacje prawne i nikt sobie ot tak, z ulicy, nie zalozy firmy ubezpieczeniowej.

  18. typowa retoryka korwinowska. Niestety Korwin zapomnial, ze sa monopole oraz dosc ostre regulacje prawne i nikt sobie ot tak, z ulicy, nie zalozy firmy ubezpieczeniowej.

    Mnie się wydawało, że jak interes jest kiepski, to nie należy doń dokładać. I nie ma to nic wspólnego z JKM, za którym nie przepadam.

    Nie każę Ci zakładać ubezpieczalni, tylko towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych. Może być nawet nieformalne: w X osób zrzucacie się do jednego wora i jak ktoś potrzebuje, to z tego wora opłaca mu się np. lekarza. Oczywiście najpierw potrzebne są jasne zasady, a potem i tak się zrobi syf, bo ktoś będzie uważał, że należy mu się więcej niż komuś innemu. Ale w jakiś tam sposób uniezależniasz się od krwiopijczych ubezpieczalni, które nie są organizacjami charytatywnymi, a nastawionymi na zysk i, przede wszystkim, ten zysk mają przynosić swoim udziałowcom.

  19. smutne te dane, które umieszczasz.
    a dla ciekawych: http://www.newsweek.com/2010/08/15/interactive-infographic-of-the-worlds-best-countries.html chociaż pewnie jak do każdego rankingu można mieć zastrzeżenia.

  20. 59 milionow bez ubezpieczenia medycznego. Tylko 59 milionow?
    Jestem jednym z tych 59 milionow i czuje sie swietnie. Rezygnujac z tego “izulorycznego” (bo przeciez nie medycznego) ubezpieczenia czuje sie od razu lepiej i zdrowiej. Oplacanie skladek na owo “ubezpieczenie” to strata czasu a przedewszystkim pieniedzy. Wystarczy popatrzec na warunki tychze ubezpieczen – smiech na sali…

    A co jak bede potrzebowal lekarza? No coz, przy “malych” sprawach i tak musialem placic z wlasnej kieszeni bez wzgledu na to czy mialem insure czy nie, a przy “durzych”… Po prostu nie zaplace i beda mi mogli skoczyc. Po kawe.

    A tak poza tym to w usa jest fajnie.

  21. @r
    Nie każę Ci zakładać ubezpieczalni, tylko towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych. Może być nawet nieformalne: w X osób zrzucacie się do jednego wora i jak ktoś potrzebuje, to z tego wora opłaca mu się np. lekarza.

    Już widzę, jak jesteście z wora kółka znajomych pokryć dużą operację neurochirurgiczną, długotrwałą chemioterapię, czy coś takiego.

    @Bagman
    No coz, przy „malych” sprawach i tak musialem placic z wlasnej kieszeni bez wzgledu na to czy mialem insure czy nie, a przy „durzych”… Po prostu nie zaplace i beda mi mogli skoczyc.
    Po prostu godna pozdziwu postawa. “Nie zapłacę” – czyli inni za to zapłacą.

  22. ” godna pozdziwu postawa. „Nie zapłacę” – czyli inni za to zapłacą.”

    Nina, Ty tak wlasnie podchodzisz do splaty swojego mortgage!

  23. @Bolek:
    nie.
    Bank podpisujac ze mna umowe WIEDZIAL i mial czarno na bialym, ze jak przestane splacac, to jestem liable do wysokosci mojej nieruchomosci.
    Podpisali z wlasnej woli, nikt im pistoletu do glowy nie przykladal.
    To, ze w tej chwili NIE SA W STANIE odebrac nieruchomosci to ICH problem a nie moj.

  24. @bagman:
    przy duzych sprawach o ile nie jest to cos, co sie klasyfikuje do emergency, to zaden normalny szpital cie nie przyjmie.
    A te co biora ludzi bez ubiezpieczen to maja kolejke na pare miesiecy do dwoch lat naprzod.

  25. Już widzę, jak jesteście z wora kółka znajomych pokryć dużą operację neurochirurgiczną, długotrwałą chemioterapię, czy coś takiego.

    Powiększ kółko, na tym to polega. Ale wątpię w powiększenie: zanim do tego dojdzie, zaczną się spory i niesnaski.

  26. @r
    Powiększ kółko, na tym to polega.
    Po powiększeniu kółka zrobi się w zasadzie normalna firma ubezpieczeniowa. Ale masz rację w jednym – ubezpieczenia zdrowotne powinny być non-for-profit.

    A ja uważam, że powinny być non-for-profit (a nawet publiczne/rządowe), finansowane ze składki od dochodu (czyli z podatku) i obowiązkowe.

  27. Po powiększeniu kółka zrobi się w zasadzie normalna firma ubezpieczeniowa

    No cóż, duży może więcej. Tak było zawsze. Na tym ten biznes polega:
    a) na dużej ilości możliwie niskich składek w stosunku do ilości grubych wypłat,
    b) właściwym scoringu, aby nie umoczyć na tym interesie.

    A ja uważam, że powinny być non-for-profit (a nawet publiczne/rządowe), finansowane ze składki od dochodu (czyli z podatku) i obowiązkowe.

    No dobrze.

    1. Skąd pewność, że rząd będzie tymi pieniędzmi dobrze zarządzał? Że zadba o możliwie niskie koszty zarządzania tymi pieniędzmi? Czy też nie przeznaczy ich na inne cele, gdy w skarbcu będzie pusto? Bo chyba nie zakładasz, że w razie deficytu, rząd przesunie kasę z innego funduszu lub dodrukuje trochę banknotów?

    2. Dlaczego obowiązkowe? Jeśli zamierzam żyć szybko, umrzeć młodo i pozostawić ładne zwłoki, to dlaczego mam odkładać na służbę zdrowia miast na wymarzone Porsche z napisem ,,Little Bastard”? (przy czym mnie to nie grozi, moje zwłoki nie będą już ani ładne, ani młode ;))

    3. Mam nadzieję, że finansowanie składki z dochodu nie oznacza też uzależnienia jej wielkości od dochodu?

  28. @r.
    [i]No cóż, duży może więcej[/i]
    Oczywiście. Dlatego ubezpieczyciel musi być duży, a nieduże kółko znajomych to duża szansa na katastrofę.

    [i]Skąd pewność, że rząd będzie tymi pieniędzmi dobrze zarządzał? Że zadba o możliwie niskie koszty zarządzania tymi pieniędzmi? Czy też nie przeznaczy ich na inne cele, gdy w skarbcu będzie pusto[/i]
    Pewności nigdy nie ma. Pomóc powinna kontrola parlamentarna i ścisłe uregulowania ustawowe. Tak czy owak będzie lepiej niż u prywatnych, dla których wysokie koszty “zarządzania” oznaczają wyższy zysk.

    [i]Dlaczego obowiązkowe?[/i] Bo powszechne obowiązkowe ubezpieczenie to praktycznie warunek zakazu odrzucania z powodu pre-existing conditions.

    [i]Mam nadzieję, że finansowanie składki z dochodu nie oznacza też uzależnienia jej wielkości od dochodu?[/i]
    Dlaczego nie? Osoba zarabiająca dużo dokłada się w większym stopniu niż osoba zarabiająca mało do armii, pensji prezydenta, budowy dróg, kosztów wysyłania w kosmos wahadłowców, badań biomedycznych, szkół i wszystkiego, na co idą “zwykłe” podatki. Dlaczego nie miałaby dokładać się więcej do opieki zdrowotnej?

  29. PS. pomyliłem tagi, użyłem bloxowych, czy gospodyni zechce poprawić i wywalić niniejszy komentarz?

  30. @futrzak

    Szpital musi cie przyjac, nie moze odmowic. Jesli nie masz ubezpieczenia to od razu robia ci plan.

    @miskidomleka

    Gdyby ceny uslug medycznych byly na rozsadnym poziomie nikt by nie potrzebowal ubezpieczenia. No moze przy bardzo drastycznych sprawach typu przeszczep.
    Obecny system jest po prostu chory. Na schizofrenie.
    Mialem okazje w mijajacym roku korzystac z jego uslug. Paczka chusteczek higienicznych kosztuje w Walmart 2$. W szpitalu ta sama paczka kosztuje juz 25$. I jakis debil zaakceptowal taki rachunek w ubezpieczalni. Nic dziwnego ze koszty rosna, a jakosc spada…

    Dlatego pierdole system. Niech frajerzy placa i placza.

  31. @miski:
    no to wywalilam….

    @Bagman:
    Co to znaczy ze “od razu robia ci plan”?

  32. Oj, ale nie ten wywaliłaś! możesz odwrócić, czy mam pisać na nowo?

  33. no to jest spowrotem. nic juz nie bede usuwac :)

  34. @futrzak

    chodzi o to, ze jak nie masz ubezpieczenia to oplate od razu rozkladaja ci na raty, np 100$ miesiecznie – standard. A jak przyniesiesz Balance sheet/Income statement to moga Ci jeszcze rate obnizyc a czesc nawet write-off.
    Ceny sa kosmicznie zawyzone i oni to wiedza ze przynajmniej 25% moga zejsc z ceny (a nawet wiecej). Ale pazernosc bierze gore…

    Przerabialem to w tym roku. Najsmieszniejsze jest to ze mialem ubezpieczenie + HRA, a te kurwy do mnie ze plan tu podpisz i plac. Sprawa oparla sie o adwokata…
    Dopiero wtedy odpuscili i robili 100% deal z ubezpieczeniem.

    Anyway,

    Ide na party.
    HAPPY NEW YEAR TO ALL OF YOU

  35. Oczywiście. Dlatego ubezpieczyciel musi być duży, a nieduże kółko znajomych to duża szansa na katastrofę.

    Mała kasa, małe możliwości. Ale można w ten sposób zorganizować sobie podstawowe usługi za względnie nieduże pieniądze i mieć nad tym jakąś kontrolę. Kwestia kalkulacji ryzyka. W przypadku ciężkich chorób/wydarzeń i tak nie masz stu procent szans przeżycia, niezależnie od tego, czy jesteś ubezpieczony, czy nie.

    Bo powszechne obowiązkowe ubezpieczenie to praktycznie warunek zakazu odrzucania z powodu pre-existing conditions.

    A to jest megabullshit. Np. w IRE ubezpieczenie OC dla samochodu jest obowiązkowe, ale ubezpieczalnia ma prawo Ci odmówić. Dopiero gdy dostaniesz kilka odmów, organ nadzorujący może wyznaczyć Ci ubezpieczyciela, który ma Cię ubezpieczyć. Ale nie licz na dogodne warunki.

    Jak dla mnie obowiązek ubezpieczenia ma tylko ten sens, że obecnie przeciętny przedstawiciel gatunku ludzkiego jest tak tępy, że jak mu tego wyraźnie nie zabronisz, to włoży łapę do młockarni i będzie miał jeszcze pretensje, że go przed tym nie powstrzymałeś.

    Dlaczego nie? Osoba zarabiająca dużo dokłada się w większym stopniu niż osoba zarabiająca mało do armii, pensji prezydenta, budowy dróg, kosztów wysyłania w kosmos wahadłowców, badań biomedycznych, szkół i wszystkiego, na co idą „zwykłe” podatki. Dlaczego nie miałaby dokładać się więcej do opieki zdrowotnej?

    Dlaczego wysportowany, dbający o swoje zdrowie i rozsądnie kalkulujący ryzyko przedstawiciel klasy średniej ma płacić więcej od white trasha, którego rozrywką jest hodowla bębna przed telewizorem, a jedynym uprawianym sportem łykanie tanich browców, palenie szlugów czy też wciąganie amfy/jaranie cracku? Bo ten pierwszy ,,dorobił” się ,,na krzywdzie” tego drugiego i ma mu być przykro, że jemu się udało, a tamtemu nie?

    Uzależnienia wysokości podatków od dochodów też nie uważam za sytuację idealną (przy płaskiej stawce, bo progresywna jest zwyczajnym bandytyzmem), ale jestem realistą i wiem, że pogłownego się nie doczekam…

  36. @Bagman
    Gdyby ceny uslug medycznych byly na rozsadnym poziomie nikt by nie potrzebowal ubezpieczenia. No moze przy bardzo drastycznych sprawach typu przeszczep.

    Nie masz racji. Przykład chusteczek jest oczywiście słuszny, i na takie nadużycia powinien być bat. Kolejnym czynnikiem windującym ceny usług medycznych są nieprzyzwoicie wysokie odszkodowania zasądzane za błędy, co poprzez ubezpieczenia wpływa na ceny usług.

    Ale nie ukrywajmy, medycyna po prostu robi się coraz droższa. Po pierwsze, jest coraz skuteczniejsza, ludzie, którzy kiedyś zmarliby w stosunkowo młodym wieku teraz żyją, są starzy, i chorują na kolejne kosztowne w leczeniu choroby. Po drugie metody medyczne są coraz droższe – piszesz o przeszczepach jakby to było coś wyjątkowego – ale przecież zdarza się coraz częściej. Koszt diagnostyki jest nieporównywalny z tym, co było kiedyś. Skaner MRI kosztuje nieporównanie więcej, mówię zarówno o koszcie urządzenia jak i koszcie obsługi eksploatacji, niż młoteczek neurologiczny.

    @r

    . W przypadku ciężkich chorób/wydarzeń i tak nie masz stu procent szans przeżycia, niezależnie od tego, czy jesteś ubezpieczony, czy nie.
    No ale jak jesteś ubezpieczony to masz szanse, i to często bardzo niezłe. A jak nie jesteś, to nie masz żadnych szans, bo – o ile nie jesteś cholernie bogaty – nie będzie Cię stać.

    A to jest megabullshit.
    Mówię o czym innym. Po pierwsze, odrzucanie z racji preexisting conditions uważam za głęboko niemoralne, i powinno być zakazane. Ale jeśli nie zostanie połączone z obowiązkiem ubezpieczenia (lub innym mechanizmem, ale obowiązek jest najprostszy i najsensowniejszy) wtedy ludzie nie będą się ubezpieczać, dopóki nie będą ciężko chorzy. Czyli najpierw nie będą płacić składek, będą odkładać leczenie aż będą ciężko chorzy (czyli drożsi do wyleczenia) – recepta na zawalenie systemu.

    Dlaczego wysportowany, dbający o swoje zdrowie
    Marna demagogia. Nawet jeśli poziom zasobności koreluje z dbaniem o zdrowie, to nie jest jego 100% wyznacznikiem. Równie dobrze możesz zapytać: dlaczego młody początkujący, dbający o siebie, ale mało na razie zarabiający przedsiębiorca ma oddawać do systemu dużą część swoich marnych na razie zarobków, skoro pójdzie to głównie na leczenie grubego, starego, żywiącego się niezdrowo i ze sportów uprawiającego strzelanie do rzutków i picie whisky bogatego właściciela powiedzmy sieci salonów samochodowych, dla którego ta składka jest w ogóle nieznacząca?

    ale jestem realistą i wiem, że pogłownego się nie doczekam…
    Minimum znajomości arytmetyki pokazuje, że pogłówne jest bez sensu.

  37. No ale jak jesteś ubezpieczony to masz szanse, i to często bardzo niezłe. A jak nie jesteś, to nie masz żadnych szans, bo – o ile nie jesteś cholernie bogaty – nie będzie Cię stać.

    Kalkulacja ryzyka. Zaś w przypadku najbiedniejszych chyba lepiej mieć podstawową opiekę, niż nie mieć żadnej, prawda?

    Marna demagogia. Nawet jeśli poziom zasobności koreluje z dbaniem o zdrowie, to nie jest jego 100% wyznacznikiem. Równie dobrze możesz zapytać: dlaczego młody początkujący, dbający o siebie, ale mało na razie zarabiający przedsiębiorca ma oddawać do systemu dużą część swoich marnych na razie zarobków,

    Jeśli dba o siebie, cieszy się dobrym zdrowiem, to dlaczego miałby płacić dużą składkę? Żeby pokrywać koszty leczenia tego, o którym niżej?

    skoro pójdzie to głównie na leczenie grubego, starego, żywiącego się niezdrowo i ze sportów uprawiającego strzelanie do rzutków i picie whisky bogatego właściciela powiedzmy sieci salonów samochodowych, dla którego ta składka jest w ogóle nieznacząca?

    Tak właśnie bym zapytał. Dlaczego ten drugi miałby płacić niską składkę? Żeby ktoś inny płacił za jego leczenie? Żeby nie istniał prosty, wymierny przymus do dbania o siebie? Lepiej prawnie zabraniać tłustego żarcia? A potem wprowadzić prawny przymus gimnastykowania się co rano? Na które i tak znakomita większość będzie kładła lachę?

    Minimum znajomości arytmetyki pokazuje, że pogłówne jest bez sensu.

    To może wyjaśnisz dlaczego? Dlatego wszyscy są równi wobec fiskusa? Dlatego że trudno jest kombinować jak nie płacić tego podatku, a zysk z tego niewielki? Dlatego że zasady są maksymalnie proste i przejrzyste, co powoduje uproszczenie poboru/procedur/formularzy/ewentualnej windykacji/całej biurokracji wokół, oszczędność czasu? Dlatego że nikt Cię nie karze za to, że zarobiłeś więcej, a wręcz premiuje Twoją zaradność, bo każda złotówka, którą zarobiłeś ponad to, co zwykle, zostanie w Twojej kieszeni?

    A arytmetyka? Arytmetyka mi mówi, że jeśli w 2010, z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych, miało wpaść do budżetu 36085000000PLN, a obywateli w przedziale wielkowym 15-64 lat mamy około 27500000 sztuk, to nijak nie chce wyjść inaczej, niż około 1300PLN podatku na głowę rocznie. Albo źródła mam do dupy (ustawa budżetowa na rok 2010 i dane demograficzne z Wiki), albo liczyć nie umiem, albo czuję, że obecnie trochę przepłacam.

  38. I jeszcze podrążę. 36085000000PLN to jest dochód z tytułu podatku. Nie wiem, jaki jest koszt poboru tego podatku, zatem założę sobie dwadzieścia procent (to duża suma, zwłaszcza w przypadku, gdy cała biurokracja sprowadza się do przyjęcia stałej sumy, weryfikacji na zasadzie zapłacił/nie zapłacił i ewentualnej windykacji, ta w sumie na koszt delikwenta — żadnego sprawdzania, czy rubryczka X509923 w PIT-FAFNAŚCIE się zgadza, żadnego drukowania ton formularzy i godzinnego tłumaczenia ludziom, którzy potrafią w formularzu wpisać dane z przykładu wywieszonego na ścianie [1], co i gdzie mają wpisać). Ponieważ praca piętnastolatków to nie jest to, o co walczyła nasza cywilizacja, wg danych GUS-u urodzonych między 1945, a 1992 mamy trochę ponad 26000000. W takim wariancie to nadal około 1700 na głowę rocznie czyli około 140/mies. Tyle zaliczki płaci ktoś, kto zarabia 1700PLN netto miesięcznie (albo też tyle zarabia sprzątaczka na czarno przez dwa, może trzy dni). Odpada też cała kołomyja z pracą na czarno, bo państwo ma gdzieś to czy zarabiasz oficjalnie z papierkiem, przelewem i uśmiechem kadrowej, czy też z rączki do rączki, pod stołem.

    [1] — przypadek rzeczywisty, jak zmieniałem meldunek i poszedłem po nowy dowód, jedna pani przepisała literka w literkę wszystkie dane z przykładowego formularza na ścianie do swojego wniosku o dowód osobisty i była zdziwiona, że miała w nim podać swoje dane.

  39. @r
    Zaś w przypadku najbiedniejszych chyba lepiej mieć podstawową opiekę, niż nie mieć żadnej, prawda?
    W przypadku publicznego obowiązkowego ubezpieczenia skorelowanego z zarobkami problem znika.

    przedsiębiorcy
    Chyba się nie zrozumieliśmy. Mój przykład dotyczył składki niezależnej od dochodu i miał na celu wykazanie bezsensowności wynajdowania takich przykładów jak Twój z przedstawicielem klasy średniej vs. white trash. Bo założyłeś, że bogactwo koreluje dodatnio z prawdopodobieństwem zachorowania, a ja ci dałem przykład z korelacją ujemną. Innymi słowy, nie można opierać zasad na takich wydumanych korelacjach.

    Należy mieć też świadomość, że styl życia to tylko jeden (i w typowo amerykański sposób przeceniany, syndrom “mogę mieć nad tym kontrolę”) składnik równania “czy będzie mi potrzebna opieka lekarska”, bo zachorowania zależą silnie od czynników od nas niezależnych, jak genetyka czy najzwyczajniejszy przypadek.

    Osobiście uważam, że składka zdrowotna powinna być podatkiem zależnym od dochodu – jak inne podatki osobiste. A problem niezdrowego trybu życia należy atakować edukacyjnie oraz dotowaniem tego, co wspiera zdrowy tryb życia. Podatek zależny od dochodu jest takim mechanizmem, bo zostawia więcej kasy ubogim – a zdrowy tryb życia zwykle więcej kosztuje.

    @arytmetyka i pogłówne

    Ja sobie to policzyłem dla USA.

    Dochód budżetu z podatków osobistych rzędu 915 miliardów USD,
    http://en.wikipedia.org/wiki/File:U.S._Federal_Receipts_-_FY_2007.png

    Liczba osób w wieku aktywnym zawodowo około 235 mln, z tego rzeczywiście aktywnych zawodowo 153 mln (nie chce mi się sprawdzać Twoich obliczeń, ale na pewno zgubiłeś ten krok)
    http://factfinder.census.gov/servlet/ADPTable?_bm=y&-geo_id=01000US&-qr_name=ACS_2009_5YR_G00_DP5YR3&-ds_name=ACS_2009_5YR_G00_&-_lang=en&-_sse=on
    Pogłówne wychodzi więc 6000 USD na zarabiającego łebka. Jak ktoś zarabia 15,000-20,000 USD (14.6 mln gospodarstw (13% wszystkich) ma dochód mniejszy niż $15,000, z pracy na minimum federal wage też wychodzi rzędu 15000 rocznie) to podatek tego rzędu go zabije. A przecież to tylko podatek federalny – jeszcze stanowy, jeszcze social security i medicaid trzeba zapłacić, podatki od własności.

  40. PS. Z tych 153 milionów jeszcze nalezy odliczyć 11 milionów które pozostają w “labor force” ale nie są zatrudnieni, co zmienia kwotę pogłónego na 6450 rocznie.

  41. W przypadku publicznego obowiązkowego ubezpieczenia skorelowanego z zarobkami problem znika.

    Mówisz? Może to przez brak korelacji z zarobkami (stawka ubezpieczenia zdrowotnego w Polsce jest stała), ale nie zauważyłem tego znikania. I niejednokrotnie korzystałem z komercyjnych usług, żeby np. nie czekać na publiczne pół roku-rok. Wynajdujesz coś, co już mamy i średnio toto działa.

    Bo założyłeś

    Nie, nic nie założyłem. Podałem przykład. Resztę sam sobie dopowiedziałeś.

    Liczba osób w wieku aktywnym zawodowo około 235 mln, z tego rzeczywiście aktywnych zawodowo 153 mln (nie chce mi się sprawdzać Twoich obliczeń, ale na pewno zgubiłeś ten krok)

    Nic nie zgubiłem.

    1. Nie widzę powodów, by bezrobotny nie płacił podatków (zwłaszcza gdy jest to w sumie niezbyt wielkie obciążenie). Może je np. odpracowywać dla gminy, ale ma płacić. Ma dostać kopa w dupę, żeby robił cokolwiek, a nie pierdzielił po próżnicy, że tu mu się nie opłaca, tamto zajęcie mu uwłacza, etc. Łatwo się siedzi na dupie i jojczy, gdy nie ma bata nad dupą. Jak się pojawia, trzeba kombinować (co w PL wiele osób robi, tylko się z tym kryją, bo dziś praca na czarno jest nielegalna).

    2. Pominąłem natomiast wszystkich powyżej 65 roku życia (pomimo tego, że dziś emeryci podatki płacą, a rozszerzenie obowiązku podatkowego na nich zmniejszyłoby obciążenie przypadające na jednego podatnika).

    Dla Polski ta uproszczona kalkulacja wykazuje, że to miałoby szansę się udać, chyba że diabeł ukrywa się w innych szczegółach. Dwa czy trzy grube argumenty przeciw leżą w innych obszarach, ale sądzę że są wystarczającymi powodami do tego, by pogłówne się nie udało w żadnym z nowoczesnych państw.

  42. do waszeej dyskusji i planow naprawy leczenia w USA czy w Polsce dodam ze 80% kosztow “leczenia” wydaje sie w czasie ostatnich 6 miesziecy zycia – takie liczby kiedys kilka lat temu slyszlem na jkaims wykladzie , szczegoly moga sie zmienic ale czaem warto sie zastanowic kiedy przejsc na codeine lub odlaczyc wentylator

    moze latwo sie o tym mowi kiedy nie trzeba tego robic ale living will kazdy powinien miec

  43. Nie miałem czasu czytać wszystkich komentarzy, dlatego odniosę się do treści samego wpisu. Co w tych statystykach złego? Jestem osobą w pełni odpowiedzialną, i wolałbym mieć możliwość samodzielnego decydowania o swoim życiu – czy się ubezpieczę czy nie, niż płacenia przymusowych składek tak jak to wygląda u nas… ubezpieczony (publicznie) jest w Polsce prawie każdy, ale jak przychodzi do konkretów to na wizytę u specjalisty trzeba czekać kilka miesięcy.

    Obowiązkowe składki emerytalne odprowadza u nas każdy pracujący, a po wielu latach ciężkiej pracy dostanie jakieś głodowe ochłapy (w porównaniu do tego, co by odłożył samodzielnie). Jeśli ktoś umrze przed emeryturą to pieniądze ze składek przepadają, gdyby odkładał sam, mogłaby je przejąć najbliższa rodzina.

    Wszystkie odgórne obciążenia socjalne są złe. Niestety w Europie szerzy się straszny socjalizm, i nikomu to na dobre nie wyjdzie (nie licząc obiboków pobierających zasiłki).

  44. @r.
    ale nie zauważyłem tego znikania
    Wiesz dobrze, że służba zdrowia w Polsce ma mocno inny start z powodów czysto ifnansowych, może lepiej porównywać z amerykańską publiczne systemy zdrowotne Europy Zachodniej?

    Nic nie zgubiłem.
    Mz mylisz pojęcia. Bezrobotni nie są poza labor force, dopóki poszukują pracy. Poza labor force są bezrobotni, którzy sobie odpuścili, ale też gospodynie domowe, studenci.
    Skoro uważasz, że należy opodatkować bezrobotnych, to może studentów i gospodynie domowe też? A w zasadzie dlaczego nie opodatkować dzieci poniżej 16 roku życia też? Jak pogłówne, to pogłówne.

    Dla Polski ta uproszczona kalkulacja wykazuje, że to miałoby szansę się udać, chyba że diabeł ukrywa się w innych szczegółach.
    No więc dla USA moja uproszczona kalkulacja wykazuje, że to nie ma szans się udać.

  45. Wiesz dobrze, że służba zdrowia w Polsce ma mocno inny start z powodów czysto ifnansowych, może lepiej porównywać z amerykańską publiczne systemy zdrowotne Europy Zachodniej?

    Tych krajów, które atmosferze protestów, podnoszą wiek emerytalny, bo im się budżet na socjal przestaje dopinać? Czy też może byłych tygrysów Europy, takich ja IRE (gdzie znajomi np. przyjeżdżają do polskiego stomatologa, bo lepiej i taniej?)

    Bezrobotni nie są poza labor force, dopóki poszukują pracy. Poza labor force są bezrobotni, którzy sobie odpuścili, ale też gospodynie domowe, studenci.
    Skoro uważasz, że należy opodatkować bezrobotnych, to może studentów i gospodynie domowe też?

    Oczywiście. Wielu studentów w obecnych czasach pracuje. Zarobić 140PLN na miesiąc może byle student dając kilka godzin korepetycji czy trzaskając jedną-fafnastą etatu w maku (chyba że studiuje sztuki piękne i jest stworzony/-a do tego żeby siedzieć i pachnieć — wtedy musi sobie znaleźć sponsora). I na dodatek nikt mu nie będzie zaglądał w kieszeń, czy zarobił pięć, pięćdziesiąt czy pięćset złotych.

    Gospodynie domowe? Socjaliści postulują, by wypłacać gospodyniom domowym normalną emeryturę, bo przez całe swoje życie wykonują pracę. To ja się pytam: na czyją rzecz wykonują tę pracę? Na rzecz rodziny, na rzecz tego, który ją utrzymuje, prawda? Jeśli stać Cię, żeby Twoja żona miała komfort zajmowania się wyłącznie domem (tak tak, komfort, bo większość żon, przynajmniej w Polsce, oprócz zajmowania czy współzajmowania się domem, musi też pracować), to stać Cię na zapłacenie podatku za nią i na jakieś kieszonkowe/wypłatę na jej wydatki. Więcej, na ubezpieczenie zdrowotne/emerytalne dla niej też powinno być Cię stać. Chcesz mieć żonę w domu? Zarób na nią, jej przyszłość i jej wydatki.

    A w zasadzie dlaczego nie opodatkować dzieci poniżej 16 roku życia też? Jak pogłówne, to pogłówne.

    Mnie to ryba. Nie mam dzieci, za to stawka na głowę by zmalała. Ale skoro 18 lat jest uznane za granicę wiekową, od której obywatel uwalnia się spod kurateli swoich rodziców, to zapraszam do płacenia podatków. Jak start w dorosłość, to pełną gębą. Zwłaszcza że ten podatek nie będzie duży. Jak dobrze żyjesz z rodzicami, to Ci zapłacą. Jak ich nie stać, to trzeba te parę złotych dorobić. Wielu to robi tak czy inaczej.

    No więc dla USA moja uproszczona kalkulacja wykazuje, że to nie ma szans się udać.

    To jest problem US&A i jej obywateli, z których część na pewno narzeka, że ich fiskus goli z kasy. Ja zaś mieszkam w Polsce.

  46. @r.
    Tych krajów, które atmosferze protestów, podnoszą wiek emerytalny, bo im się budżet na socjal przestaje dopinać?
    Przecież USA robi to samo, ostatnio padły propozycje podniesienia wieku emerytalnego do 69 lat bo się budżet na socjal nie dopina, więc to chyba będzie świetne porównanie?

    Mnie to ryba. Nie mam dzieci, za to stawka na głowę by zmalała.

    I tu chyba leży istota różnicy poglądów między nami. Jeśli dobrze to widzę, uważasz, że system podatkowy/socjalny/budżetowy ma przede wszystkim zrobić Tobie dobrze. Ponadto wydaje mi się, że uważasz że dobrobyt (zasoby) są dobre niezależnie od ich alokacji w społeczeństwie.
    Ja natomiast, choć doceniam urok wysokich zarobków i niskich podatków dla mnie osobiście, uważam, że ważną rolą systemu podatkowego/socjalnego/budżetowego jest dążenie do zapewnienia wszystkim możliwie przyzwoitego poziomu życia. Uważam także, że dobra jest sytuacja, gdy zasoby są w społeczeństwie rozłożone stosunkowo równo (nie całkiem, ale bez bardzo wysokiego zróżnicowania), a system powinien taką sytuację wspierać.

  47. [...] post by futrzak Kategoria: Bez kategorii  ·  Komentarz (RSS) [...]

  48. [...] post by futrzak Kategoria: Bez kategorii  ·  Komentarz (RSS) [...]


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 41 other followers