Zdjecia niestety sie mocno nie udaly: wlasciciel aparatu nie zauwazyl, ze byl on ustawiony w jakims dziwacznym trybie i w efekcie wszystkie zdjecia sa potwornie nieostre i rozmyte :(
Pech jakis, bo ja zabralam swoj aparat i po jednym zdjeciu baterie mi sie wyczerpaly…
Na szczescie reszta imprezy byla udana.
Ja robilam za aliena o ksztalcie i kolorze ogoreczka na wiosne. Kostium byl wyjatkowo niewygodny: zeby skorzystac z kibelka musialam prosic kogos o rozpiecie zamkow z tylu, a w okularach imitujacych oczy aliena nic zupelnie nie widzialam, bo byly potwornie ciemne. W przyszlym roku musze wymyslec cos bardziej praktycznego…
a plułas glutami:)
Przez: Beata w listopad 8, 2009
o 05:42
Super foty. Twój kostium bardzo fajny, no ale kostiumy mają to do siebie, że nie zawsze są wygodne… Ja przez dwa lata występowałam w rolach seksy: policjantka (no dobra, whore-like), potem pirat, a jak się w końcu przebrałam za Borata, bo mi się ciągle wąsy odklejały i w peruce było gorąco, a garnitur męża był dużo za duży. Na dodatek prawie nikt nie wiedział, kto to Borat. Tsk!
Przez: AnetaCuse w listopad 8, 2009
o 05:52
Może i niewygodny ten kostium, ale efekt był super!:))
A te niewyraźne zdjęcia, to maja taki właśnie hallołynowy charakter…. ;-)
Przez: thernity w listopad 8, 2009
o 14:22
aaa, zapomniałam zapytać- a Twój facet też był na tej imprezie? jako kto? bo na tych niewyraźnych zdjeciach jakoś nie zauważyłam:)
Przez: thernity w listopad 8, 2009
o 14:24
thernity:
byl byl, jest na tym zdjeciu:
http://threadyworld.net/photos/Halloween%202009/slides/IMG_0880.html
kostium nazywal sie “recession pimp” – bo recesja, nie zarabia sie juz tyle na panienkach co wczesniej, wiec trzeba bylo sprzedac zlote lancuchy i inne bajery :)
Beata: ze wzgledow humanistycznych nie :)
Przez: futrzak w listopad 8, 2009
o 14:50