Napisane przez: futrzak | listopad 4, 2009

Hamburger w wydaniu amerykanskim


Odpowiedzi

  1. A co, zwiędłe trociny białej sałaty z McD to nie warzywo? ;)

  2. eeeee taaaaaammm…
    jakie warzyyyyyywooooo :))))

    BTW: wiekszosc znanych mi Amerykanow, przed przystapieniem do jedzenia hamburgera (takiego z normalnej restauracji) pracowicie wydlubuje i wyrzuca pomidora oraz cebule.

  3. to zupełnie jak ja.. tylko ze ja ogórek ;)

    nic nie poradze – ja lubie takie żarcie, nawet jeśli to trucizna..

  4. a ja sie dziwie co mozna lubic bo…no bo kurde, smakowo, to ja sobie zrobie o niebo lepszego hamburgera, z porzadnego miesa zmielonego z jajkiem i przyprawami…
    Nigdy jakos nie moglam zrozumiec, skad ten ped do….trocinowatego miesa.

  5. Tego nie da sie logicznie wytlumaczyc. U mnie to jest tak, ze od dziecinstwa, gdy jechalem na Zachod, zawsze pierwsze co robilem, to maszerowalem do McDonnalds /albo czegos podobnego/. W Polsce takich nie bylo wtedy poza jednym, ktory otworzyl gosciu na Krupówkach w Zakopanem po powrocie z Chicago. Gdy jechalem wiec do Zakopca, robilem dokladnie identycznie – stalem w tasiemcowej kolejce po hamburgera (podobny sos, troche lepsze mieso, bulka zblizona do oryginalej, ale bulka polska). Wiec ja mam te hamburgery “we krwi”. Nie oznacza to ze jem je na okraglo. Nie, raz na 2 miesiace zahacze to takiego fastfooda i starczy. Ale powiedziec, ze to nie jest smaczne, albo pogardliwie “smieci”, to nie powiem ….


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie