pod znakiem potwornego bolu kregoslupa w czesci dolnej ponaddupnej.
Ja wiem, powinnam fikac koziolki i giemnastykowac sie codziennie i co z tego.
Inna sprawa, ze siedzenie w pracy na krzesle przed pudlem co najmniej osiem godzin dziennie wcale mi nie pomaga, a MUSZE.
Do lekarza nie ide bo po co. Skonczy sie fizykoterapia, za ktora bede musiala znowu zaplacic pewnie z polowe z wlasnej kieszeni, bno durny ubezpieczyciel mi nie uzna polowy claims (tak bylo ostatnim razem).
Na powazniejsze badania kieruja dopiero po miesieciu albo dwoch fizykoterapii, o ile nie ma poprawy.
No to po cholere mam isc. Sama w domu pocwicze i mam nadzieje ze po tygodniu przejdzie :(
***********************************************
A w temacie poblicznego zdrowia: niezly pomysl Japonczycy maja.
Oczywiscie, zgadzam sie w calej rozciaglosci z konkluzja autora artykulu:
“Oczywiście w naszej kulturze podobne przepisy byłyby nie do pomyślenia. My kochamy naszą wolność. I dlatego za siedem lat Japończycy ze swoim durnym metabo będą szczuplejsi i zdrowsi, a Polacy będą zbierać owoce swej wolności – wysokie koszty społeczne cukrzycy i zawałów.”
Tak wiem, liberalowie powiedza na to, ze jakby byla prywatna sluzba zdrowia to nie mielibysmy takiego problemu, bo kazdy placilby za siebie….tylko, ze to NIEMOZLIWE.
Czemu?
Po pierwsze: wprowadzenie prywatnego (calkowicie!) systemu opieki spolecznej jest niewykonalne. Wiadomo, ze wiekszosc spoleczenstwa bedzie PRZECIW. Prosze mi pokazac polityka a wlasciwie RZAD ktoryby taka reforme wprowadzil w zycie. I zeby potem – nawet jesli sie uda – nastepny rzad jej nie anulowal.
Po drugie: USA jako jedyny kraj wysoko rozwiniety nie ma powszechnej opieki zdrowotnej. Dorosli obywatele (i ich dzieci) najczesciej ubezpieczaja sie w prywatnych firmach ubezpieczeniowych bezposrednio badz poprzez firme/korporacje w ktorej pracuja.
I co? NIC, poniewaz prywatny ubezpieczyciel jest nastawiony na kase. Co najbardziej obniza mu zysk? Koszty pokrywania leczenia osob przewlekle chorych. Co wiec robia? Staraja sie tak formulowac umowy, zeby z nich wykluczyc ludzi z “preexisting conditions”, wykrecic sie od pokrywania kosztow (prawnik bedzie tanszy niz zaplata za leczenie raka na przyklad) leczenia. Z drugiej strony podnosza tez skladke miesieczna i deductible oraz doplaty do pobytu w szpitalu WSZYSTKIM. Czyli, nawet w systemie prywatnym mechanizm rozkladania kosztow leczenia na wszystkich dziala tak samo. chyba, ze zechcielibysmy sie cofnac znow do stanu sprzed 100 lat Europy, gdzie opieke medyczna mieli ci, ktorych bylo stac na zaplacenie lekarzowi. Cala reszta marla jak muchy albo konczyla kalectwem gdzies po wsiach i na ulicach i nikt sie nimi nie interesowal. Tylko ze to pomysl jeszcze bardziej nierealny niz cokolwiek innego.
Wniosek: to co robia Japonczycy wcale nie jest absurdalne. Oczywiscie miloby bylo, gdyby w ramach poprawy zdrowia spoleczenstwa (przydaloby sie zwlaszcza w USA!) z budzetu hrabstwa badz federalnego finansowano na przyklad budowe sciezek rowerowych. Albo CHODNIKOW (tak tak, w USA w wielu miejscach nie ma nawet chodnikow bo po co skoro kazdy samochodem jezdzi…). Plus skasowac ulgi podatkowe (tak tak, sa takie!!) dla wielkich korporacji produkujacych przetworzona zywnosc i pakujacych w nia tony chemikalii. W zamian zastosowac ulgi podatkowe dla tych, ktorzy odwaza sie otworzyc male warzywniaki w okolicy.
No ale pomarzyc se moge, nie? :)
hej!
Codzienny spacer dużo pomoże. 30 min i bedzie lepiej obiecuje:)
Jak by był basen to super!
Rower o dziwo tez pomaga:)
pozdrawia ten co siedzi wiecej niż 8 godzin
Przez: krzsysiek w lipiec 16, 2008
o 19:04
Krzysiek: faktem jest, ze od tygodnia nie robilam nic “fizycznego” oprocz tachania ciezkich siat i popieprzania w kucki przy przesadzaniu roslinek, oraz nachyl przedni gleboki przy zamiataniu i myciu balkonu… pewnie teraz ponosze konsekwencje w/w.
eh.
Przez: futrzak w lipiec 16, 2008
o 19:17
musisz o to zadabac, kregoslu i tak przeciazamy siedzac w pracy, siedzac w podrozy do pracy, generalnie nie ruszamy sie.
Jestes w usa to mozesz sobie kupic bez recepty tabletki KETONAL albo cos co zawiera katoprofen. Lek przeciwzapalny…alkohol wspomaga jego dzialanie w przeciwienstwie do innych lekow dziala odwrotnie. Pozdrawiam i zycze powrotu do zdrowia.
Przez: krzsysiek w lipiec 16, 2008
o 19:48
genialne! I bez szczypania sie, ze nie wolno wyzywac od grubych, i bez politycznych gierek. Szacunek dla Japonczykow.
Przez: Itey w lipiec 16, 2008
o 21:16
Błagam…
“siedzenie w pracy na krzesle przed pudlem”
Wizja małego czarnego pieska na biurku mnie zabiła.
Przez: iceteajunkie w lipiec 16, 2008
o 21:36
Iceteajunkie: buahaaaa a to dobre, w zyciu bym nie pomyslala ze ktos tak to moze odczytac :)))))
Przez: futrzak w lipiec 16, 2008
o 21:42
Na kregoslup bardzo polecam kajakowanie, umacnia miesnie dolnego kregoslupa i brzucha. Ale nie wiem, czy w Silicon Valley macie wystarczajac duzo wody :).
Z tym artykulem to trafilas w 10-tke! Mi tez ten pomysl sie podoba. A ubezpieczenie zdrowotne w Stanach co roku idzie drastycznie w gore wlasnie przed ludzi z otyloscia, ktorzy zapuscili z waga sie poza granice przyzwoitosci i szacunku dla siebie, nabyli caly szereg spowodowanych otyloscia chorob, a cale spoleczenstwo za to placi.
iceteajunkie: ja mam czarnego pudla stadardowego. Jest wystarczajaco duzy, ze moze ci zmiesc obiad z talerza na stole jakby chcial :). Ale na to jest zbyt dobrze wychowany… Pisze dlatego, ze ludzie wyobrazaja sobie pudle jako male piszczace obrzydliwe pieski. A te duze sa naprawde fajne i bardzo wysportowane :).
Przez: AnetaCuse w lipiec 17, 2008
o 10:50
Ha, moj facet twierdzi ze pudle to najbardziej zlosliwe z psow :)
Przez: futrzak w lipiec 17, 2008
o 16:51
…potwierdzając stereotypowe myślenie o pudlach przyznam się, że jeden taki pudel kolezanki przy probie poglaskania go zrobił “HAP HAP” i zostawił mi w dłoni 33 dziury po zębach. Do dzisiaj się dziwie ze nie zemdlalam :) Ale za to mam klasyczną psią traumę – aż miło popatrzeć :)
Przez: ikar w lipiec 17, 2008
o 17:26
Jeszcze troche, a dzieki temu co sie obecnie wyprawia na rynku amerykanie beda i chudsi i bardziej fit bonie starczy kasy na jedzenie i benzyne.
Przez: ania w lipiec 17, 2008
o 18:45
ania: e tam. ja prorokuje ze wlasnie jeszcze bardziej sie roztyja, bo zacznie sie era zarcia na telefon. Benzyne beda oszczedzac, nie?
A korporacje produkujace zarcie jeszcze wiecej beda pchac trocin, siana i konserwantow w zarcie zeby jego cene utrzymac :-PPP
Przez: futrzak w lipiec 17, 2008
o 18:50
Jeszcze o pudlach. Sa trzy typy: toy, minature i standard. Dwie pierwsze kategorie to pudle zminiaturyzowane od standarda na potrzebe ludzi. Tylko cos z ta modyfikacja nie tak poszlo, bo sa dosc wyjace, nerwowe i sama za nimi nie przepadam. Mam natomiast jak najlepsze doswiadczenia z duzymi. Sa zrownowazone, madre, niewiele szczekaja, nie sa zlosliwe i nie atakuja ludzi. Moim zdaniem takie cechy sa bledem w hodowli i pozniej w wychowaniu.
A mi sie wydaje, ze Amerykanie jednak schudna. Jedzenie po restauracjach zrobilo sie drogie i paliwo tez, wiec tutaj rodziny ucinaja najpierw. A moze przeciwnie, z rozpaczy zajedza sie na smierc?
Z tymi trocinami i sianem w zarciu to prawda. Porcji nie pomniejsza, klientow zechca utrzymac, wiec na pierwszy plan poleci jakosc.
Przez: AnetaCuse w lipiec 17, 2008
o 20:26
haha, o telefonie nie pomyslam :0))
u mnie sie teraz zastanawiaja, czy nie wprowadzic tak jak w NY obowiazku w restauracjach podawania ilosci kalorii – duzymi literami obok ceny.
Taka terapia szokowa (bo np. okazuje sie, ze “dietetyczny” chicken salad ma 2000) plus rower do pracy zamiast samochodu, plus mniejsze porcje i na koniec odciecie od telefonu;) moze da jakies efekty?
ja zaluje, ze nie dam rady jechac rowerem, bo mam za daleko, kurde. 15 mil w jedna strone – jakis zawodnik moze by dal rade, ja nie.
Przez: ania w lipiec 17, 2008
o 21:09
AnetaCuse –> prawda, pogryzla mnie jakas taka miniaturka co do kolana nie sięgała, no moze maks do kolana :) Niestety im bardziej genetycznie zmodyfikowana rasa psa tym że tak się wyrażę “mniej strawna”. Może wyjątkiem jest golden labrador, który jest tak totalnie wyczyszczony z agresji że nawet ja mogłabym mieszkać z takim “bydlakiem” (bydlakiem bo to duże rozmiarowo zwierzę jest)
a w temacie jedzenia –> w Polsce niestety jak się nie chce jesc margaryny, parówek i pasztetowej, to się fortunę wydaje na jedzenie. Jakoś nie widzę szans na to żeby przytyć.
Przez: ikar w lipiec 17, 2008
o 22:00
Ania: jestem za tym zeby podawac w restauracjach obowiazkowo liczbe kalorii. Skladu zreszta tez :) – powinien byc aneks. Bez tego bezpiecznie sie czuje tylko jedzac sashimi, bo do surowej ryby naprawde NIC sie dodac nie da, ani do lysego ryzu :)
Ikar: mozna i w Polsce. Wystarczy wpieprzac 2 razy tyle bialych buleczek z margaryna i spoko. Jedna kajzerka to przeciez ponad 200 kcal.
Inna sprawa, ze ja mieszkajac w Polsce nigdy nie mialam samochodu i dziennie na wlasnych nogach spokojnie pare kilomerow robilam, nie to co tu.
Przez: futrzak w lipiec 17, 2008
o 22:21
Apropo chodzenia –> moj kiedyś BARDZO chudy mąż (187cm i 65 kg) po zakupie samochodu przytył przez ok 2-lata chyba 20 kg. Mi to nie przeszkadza, bo lubię jak jest większy, ale sam fakt jest dosc przerazająco/pouczajacy. Ale za to przestał psuc buty co poł roku hahahaha. Ja chodzę do pracy 20 minut w jedną stronę i uważam że to jest genialne.
A swoją drogą pamiętam jak kiedyś mąż wrócił z tygodniowego pobytu w Stanach i był w ciężkim szoku z powodu 2 rzeczy: braku chodników… i porcji podawanych w restauracjach (twierdził ze nie dawal rady zjesc ani razu wszystkiego, a jest raczej z tych jedzacych duzo)
Przez: ikar w lipiec 18, 2008
o 05:32
Ikar: tak, porcje sa potworne. Ja na ogol najadam sie calkowicie biorac apetizer :)
Bardzo lubie japonskie restauracje, zwlaszcza te klasyczne: tam kazde danie jest malutkie, wielkosci rmalej przekaski. Mozna sobie zamowic 4 rozne i sie nie przejesc :) genialne.
Podobnie jest z hiszpanskimi tapas.
A zupelnie mnie zabijaja steki. Ja sama nie jadam, ale wystarczy jak sie popatrze na porcje jakie podaja…dwoch chlopa by sie nazarlo i wol jeszcze…
Przez: futrzak w lipiec 18, 2008
o 05:44
hahaha – dokladnie o wielkosci steku opowiadal :)))) Zreszta jak ogladałam “Super Size” Me to tez raczej z lekkim niedowierzaniem – jakieś gigantyczne kubły w fast foodach. Chyba lekko wyparłam ten film. Jak on został potraktowany w Stanach?
Przez: Anonim w lipiec 18, 2008
o 07:13
eee… ten anonim wyzej to ja :) sorki :)
Przez: ikar w lipiec 18, 2008
o 07:19
Ikar: ludzie z ktorymi rozmawialam podzielili sie z grubsza rzecz biorac na 2 obozy” Ci, ktorzy sie zgadzali z przeslaniem filmu i ci, ktorzy go wysmiali mowiac, ze “no przeciez nikt nikogo nie zmusza do jedzenia w McD”.
Tyle, ze to znacznie wiekszy prolem niz jedzenie w MCD. To problem tego, ze w szkolach nie ma normalnego zarcia, ze sa duzo za duze porcje, ze dodaje sie tony syfu i tak dalej i tak dalej.
Niektorzy tego nie widza albo wypieraja ze swiadomosci.
Ja zreszta nie rozumiem jak komus moze smakowac hamburger z McD czy innego fast fooda? Sprobowalam raz i mieso ma smak rozmemlanych pakul z dodatkiem gumy i jakiejs oleistej substancji. Ochyda. podobnie z kurczakiem i ryba.
No ale, jesli sie dzieciaki od malego chowa na takim zarciu to nie dziwne…
Przez: futrzak w lipiec 18, 2008
o 17:22