Nic sie specjalnego nie dzialo, moze poza jednym: zrobilam porzadek na balkonie, zakupilam sporo roslinek, poprzesadzalam juz istniejace, doszorowalam porecze.
Niby nic, ale teraz mam za oknem mini-ogrodek, w polaczeniu z drzewami rosnacymi poza balkonem wyglada to calkiem ladnie i….
przesiedzialam dobra godzine gapiac sie w kwiatki, slonce, mysli snuly sie tu i owdzie albo nigdzie.
Lubie takie momenty. Moim marzeniem zawsze bylo miec domecek z ogrodkiem, chociaz najmniejszym. Lubie ryc w ziemi, zajmowac sie roslinkami i patrzec, jak rosna. Nie mialabym nic przeciwko pracy jako ogrodnik… niestety, z takiej pracy domecka z logrodkiem utrzymac sie nie da :(
Poza tym obejrzalam na DVD “Hellboy” Gulliama del Toro.
Szkoda, ze nikt mnie nie uprzedzil, ze to oparte na komiksie. Lubie swiaty kreowane przez del Toro – zakochalam sie wrecz w “Pan’s Labirynth”, tutaj jednak glupiutka fabulka oparta na historyjkach komiskowych mnie wyprowadzala z rownowagi.
Coz. Wychowalam sie na komiksach typu Thorgal, Funky Koval, Kajko i Kokosz (pamieta ktos jeszcze??) oraz Tytus Romek i Atomek.
Poetyka amerykanskich potworkow jak Batman, Superman, Spiderman W OGOLE do mnie nie przemawia. No bo, co tam nowego? Mamy roznego rodzaju herosow i cala historia w zasadzie ta sama. Herosi ratuja ludzkosc, ludzi, walcza ze zlem.
Banal, na dodatek prostacki bo z zalozenia tworzony dla maloletnich, wiec zbyt skomplikowanych problemow tam byc nie moze.
Oczywiscie, w towarzystwie Amerykanow (wiekszosci) moje podejscie w ogole nie znajduje zrozumienia. Podobnie dziwia sie ze JAK TO, nie lubie i NIE OGLADAM produkcji DIsneya? No nie, i tyle.
Jedynie Europejczycy rozumieja.
PS: haslowane beda tylko poszczegolne notki, nie caly blog.
Jakżebym mogła nie pamiętać Kajka i Kokosza! U rodziców w domu trzymamy z siostrą kilkanaście zeszytów, pierwsze zresztą podarował nam tata :) Thorgale się pożyczało od kolegów w podstawówce, a później w Polsce pojawił się Asterix, tego też lubię. Amerykańskich komiksów prawie nie znam, w ręce wpadały mi różne takie disnejowskie [ale "historyjki" z gum do żucia były lepsze ;)], te różne superherosy nie są w moim typie. Jak już, to wolę obejrzeć film z takim, efekty w filmie są bardziej widowiskowe niż narysowane wybuchy – co nie znaczy, że nie doceniam twórców komiksów, ja bym tak nie umiała rysować… A japońskie mangi to już zupełnie nie mój klimat.
Za to filmy Disneya, owszem, lubię. Zwłaszcza te starsze. Kreskówki z epoki “Królewny Śnieżki” uważam za przeurocze :)
Przez: Irian w lipiec 14, 2008
o 18:56
Oj, trywializujesz Nina. Nie wszystkie “hamerykańskie” komiksy to nuda. X-men na ten przykład potrafią być bardzo ciekawi. Weź też pod uwagę że taki K&K to były komiksy dla dorosłych – oprócz tej pierwszej warstwy, dla dzieciaków, było tam pełno treści dla starszych (“Gród może uratować tylko ŚWIĘTY NAPIS!”).
Co do filmów na bazie komiksów – cóż, nie należy oglądać jak się nie ma kołka na niewiarę i innych takich. Dobry film komiksowy jest dobry, bo jest dobry i tani :D Ironman na przykład, albo inne transformersy – do obejrzenia w kinie, śrubki latają dookoła, orgia efektów specjalnych. Fabuła? A po co? :D
A wracając do HB – HB2 powinien mieć jeszcze ładniejszy “świat”. (I jeszcze głupszą fabułę pewnie, tę z HB1 ledwo zniosłem… :)
Przez: iceteajunkie w lipiec 14, 2008
o 20:00
Ha, w weekend tez grzebalam w ogrodzie i patrzylam, jak mi pomidory rosna, a wczoraj natknelam sie w tv na…”Hellboya” wlasnie. No, “Labirynt Fauna” to to nie jest, ale w sumie sie nie rozczarowalam. A z superbohaterow lubie Batmana, ale dopiero od “Batman Begins” Nolana. No i ostatnio ubawilam sie przednio na “Iron Man”, zwlaszcza koncowka wyrwala mnie z butow. Cala reszta (Supermanow, Spidermanow i innych Xmenow) tez mnie raczej nie interesuje. A produkcje Pixara ogladasz?
Przez: ania w lipiec 14, 2008
o 20:15
Ania: ktore konkretnie na mysli produkcje Pixara masz?
Przez: futrzak w lipiec 14, 2008
o 20:38
Monsters, Inc, Finding Nemo, Cars, The Incredibles.
Przez: ania w lipiec 14, 2008
o 21:32
Ania: widzialam Monsters Inc, poczem darowalam sobie reszte.
Po prostu nie moja bajka :)
Przez: futrzak w lipiec 14, 2008
o 21:56
Icetejunkie: moze i nie wszystkie, nie twierdze ze wsio widzialam, w ktoryms momencie przestalam bo juz mialam dosc :)
A uogolnienie, coz, kwestia jezykowa :)
Mysle zreszta, ze mnie wlasnie odrzuca ow przymus przymkniecia oka na glupia fabule i rozne inne “cuda”, chociaz to akurat nie jest wyznacznikiem samym w sobie, w koncu Indiane Jonesa ogladam i nawet sie przy tym bawie, ale to inna konwencja i jednak ma pewien wdziek…
Nie wiem, moze jestem dziwna. Kreca mnie filmy zupelnie niestrawne przez innych, np. Larsa von Triera albo Glliama…
Fikcje nawet najbardziej bajkowa (vide Tolkien) kupuje, o ile jest to fikcja zrobiona z glowa, sensem i prawdoopodobienstwem…
Ja stara szkola jestem, co to rosla na Lemie, Bradburym i tekstach filozoficznych :)
Komiksy mi absolutnie nie wchodza, tak juz mam…
Przez: futrzak w lipiec 15, 2008
o 04:05