czcigodny jest boski. Nie robi nic w temacie swej tak zwanej kariery czyli polepszenia se pracy, placy i bytu.
Bo, za co by sie nie zabrac, to oczywiscie, ale… nic sie nie dzieje. Jak w Rejsie i scenie z Mamoniem.
Potem mi mowi, ze ja to jestem na innej pozycji. No kurwa jasne, ale ile na nia zapierdalalam, ile lat??
Ile, po zwolnieniu, zasuwalam za boska stawke dziesieciu dolcow za godzine? A on co? Wie, ze zwolnienie mu wisi nad glowa. Wie, ze MUSI cos zrobic, zaczac sie rozgladac za inna robota.. wie, ze firma a raczej jego szef mu pomoze tj. pokryje koszta. I co? NIC. Kurwa, nic.
Bo lepiej nic nie robic i po co sie wysilac. Latwiej potem narzekac jak to sie jest wyrzuconym za nawias i w ogole swiat jest ochydny i wszyscy przeciwko nam.
Ok, niech se narzeka, ale ja go za frajer utrzymywac nie bede, to pewne. Nie chce chodzic do szkol, kiedy moze to robic za darmo, w ramach pracy, niech nie chodzi. Jego sprawa. Chce potem zapierdalac jako fizol, niech zapierdala.
Jego wybor, jego sprawa.
Ja sie w dobrego mikolaja nie bede bawic i go utrzymywac. Ciekawe, kiedy do niego dotrze…
taaa
faceci, nie?
Przez: snufkin w lipiec 14, 2008
o 19:31
Snufkin: ano faceci. Albo przegiecie w jedna strone, albo w druga czyli “istnieje dla mnie tylko praca”.
Kurde, czemu tak ciezko wsrod facetow znalezc kogos, kto mialby w miare poukladana psychike, zycie i ze tak powiem harmonijne podejscie do swiata?
Przez: futrzak w lipiec 14, 2008
o 19:56
hmmm
nie wiem. czasem sie trafi, ale czy to wiesz na pewno:/
Przez: snufkin w lipiec 16, 2008
o 17:40
snufkin: nie wiem. napewno to wiem ze umre oraz ze bede musiala placic podatki do konca zycia…
BTW: nie wiem czemu ta notka zostala zaklasyfikowana jako spam, dopiero dzis wyciagnelam ja z spamu.
Przez: futrzak w lipiec 16, 2008
o 18:56