nastapil miedzy mna a Lubym co do planow jutrzejszych.
Otoz, znajomi (wlaczajac w to paczke z cruise) wymyslili sobie zabawe na sobote: golf domowy. Polegac ma na piciu w kazdej chalupie w systemie dwojkowym, dopoki nie dotrze sie do chalupy ostatniej. W planie jest 9 chalup, w kazdej trzeba wypic okreslona ilosc alkoholu, zdaje sie ze wygrywa ten kto szybciej od swojego partnera czy cos w tym stylu.
Dokladnie sie nie interesowalam, bo pomysl od razu wydal mi sie taki sobie.
Alkoholu co prawda za kolnierz nie wylewam, ale czasy, gdy upijalam sie na umor dawno minely.
Co innego wypic do obiadu albo dobrego humoru butelke wina w ciagu paru godzin, a co innego stawac do wyscigow pt. kto sie pierwszy uchla.
Na dodatek czas start tego competition zaczyna sie w poludnie, ostatnia chalupa ma byc osiagnieta ok. 18.00 (gdzie bedzie Barbeque), latwo wiec policzyc, ze na leb przypadnie co najmniej (jesli nie wiecej) 9 piw w ciagu 6 godzin. Jak dla mnie bez sensu.
Sobota i niedziela sa jedynymi dniami w tygodniu kiedy moge wlasciwie cos zrobic w DZIEN, czyli na przyklad wyjsc na swierze powietrze, pojechac nad ocean, polazic po gorach okolicznych, pojechac do SF czy chociazby na glupie zakupy.
Udzial w rzeczonej zabawie zaowocuje dwoma dniami wyjetymi z zyciorysu – bo pierwszy dzien bedzie poswiecony na uwalenie sie w trzy dupy a drugi na dochodzenie do siebie po ciezkim kacu.
Nie podoba mi sie to wcale.
Niezlych masz znajomych ;)
Przez: ania w czerwiec 27, 2008
o 19:42
ania: prym wodza w tej grupie angole. Oni sa slawni z zachlewania mordy w jakichkolwiek badz okolicznosciach. Cos jak Polacy w czasach komuny…
Przez: futrzak w czerwiec 27, 2008
o 21:00
ale zajebisty pomysł. a jeżdżenie pomiędzy chałupami oczywiście taksówką albo komunikacją publiczną? :-DDD
Przez: aggresja w czerwiec 27, 2008
o 21:19
Jakbym byly by to lata studenckie to rozumiem:) ale znajomi (przynajmniej na zdjeciach) sa w bardziej powaznym wieku. I jeszcze tak im sie chce?
Przez: ania w czerwiec 27, 2008
o 21:19
Usuniecie linka do Orlinskiego bylo posunieciem jak najbardziej slusznym, poczytaj, co ten pajac pisze o Maleszce. Nie do wiary.
Przez: T. w czerwiec 29, 2008
o 08:59
oooooooj, ja bym odpadla w takim maratonie w pierwszej chalupie:) choc….pewnie bym w ogole nie brala udzialu, mnie znajac.Dobra, szczerze powiem : nie pije alkoholu.Yyyyy i nie ze AA, nie ze ideologicznie, no ….no nie pije bo nie przysffffaja mi organizm jakos, albo cos – nie wiem.Z tego powodu narazona jestem czasami na dziwne spojrzenia i komentarze, no ale coz.Mowi sie trudno:)
A co do poprzedniej notki, chcialam tylko dodac, ze zlosliwym tez trzeba “umiec” byc.
Przez: MalaMi w czerwiec 29, 2008
o 17:44
T: co do Maleszki to nie wiem co pisze, bo calej sprawy nie znam i mowiac oglednie nie interesuje mnie ona.
dobra strona emigracji jest to, ze mozna wreszcie odseparowac sie od tych wiecznych polskich pieprzen na temat zdrajcow, ich motywacji, roli SB w domowej lodowce i tak dalej.
Natomiast powalil mnie na kolana jego krotki kurs historii filozofii i cywilizacji.
Oraz, rola w nim religii monoteistycznych.
Jezeli on tak serio, to smutne, wyjatkowo.
Przez: futrzak w czerwiec 30, 2008
o 07:19
taaa… super pomysl maja znajomi. Nic innego im nie przychodzi do glowy na weekend? Jak potrzebuja tak bardzo sie zresetowac to po co jeszcze wymyslaja do tego taki niby imprezowy scenariusz… ja mam podobnie jak ty, jesli mam wizje straty nastepnego dnia, to generalnie dziekuje z gory za takie alkoholowe party. Kiedys przestalam zupelnie pic (taka szokowa terapia) i pamietam jak bardzo zaczeli mnie nudzic i draznic moji znajomi, teraz pije jak mam ochote, do kolacji,towarzysko w pubach ale nie zdarzaja mi sie takie resety, szkoda mi moich wolnych dni.
Przez: magda w czerwiec 30, 2008
o 16:30