- jakby ktos ucial skrzydla. Jadac w poniedzialek rano do, wysiadajac z samochodu, ba, idac jeszcze po korytarzu zdawalo mi sie wszystko takie nierealne. Mnie tu nie ma, to tylko wyobrazenie albo zle zamarzniete wspomnienie.
Uh.
A potem klatka zapadla na mnie. Niewidzialne sciany, niewidzialne drzwi, ograniczajace pole zycia do znanej drogi: dom-autostrada-biuro-dom-sklep. I tak w kolko.
Najgorsze, ze niewidzialna klatka wplywa tez na mozg. Wysysa spontanicznosc, energie, pomysly… jeszcze wczoraj wydawalo mi sie, ze swiat nalezy do mnie, tyle pomyslow, tyle rzeczy czeka na zrobienie i odkrycie . Dzis? Dzis czuje sie jak szczur przemykajacy pod sciana pokoju, z jednej nory do drugiej, myslacy tylko zeby jej dopasc. Tej dziury. Nic wiecej.
Chce sie wyrwac ale jak? Nie wiem. Nie mam pomyslu ![]()