Posted by: futrzak | czerwiec 9, 2008

Korporacyjne idiotyzmy - ciag dalszy

Testuje jedna feature, jako ze nie pierwszy raz i wiem co robie, to zajmuje mi 5 minut.

Za to:
- update arkusza, gdzie trzeba odnotowac poczynione “postepy” - 10 min (zakladajac, ze nikt przez przypadek nie wykonal “lock” na tym arkuszu);
- update “oficjalnego” websajtu gdzie zarzadzajacy projektem zagladaja - 15 min (zakladajac, ze to gowno straszne znowu sie nie zwiesi i wgra wszystko co trzeba);
- update istniejacych test cases - 10 min.;
- wytlumaczenie Nowej o co chodzi - 30 min.

To sie kurwa nazywa genialna wydajnosc pracy a co.
Potem sie szef przypierdala a na co mi tyle czasu trzeba. Jak wyliczam i mowie ze ja z checia zrezygnuje z niepotrzebnych czynnosci, to sie krzywi.

Nigdy nie zrozumie, bo on sam tego nie robi i wydaje mu sie, ze calosc w/w czynnosci bedzie w sumie trwala 5 min. Na uwagi ze ja moge sie zajac poszukaniem, instalacja i wdrozeniem porzadnego test case tracking and repository odburkuje ze nam nie trzeba.

Glupi cwok. Dodam, ze szef moj przeprowadza tzw. “new hire” szkolenie. Tak przeprowadza, ze mnie potem 3 razy wiecej czasu zajmuje wytlumaczenie i odkrecenie jego bledow. Poniewaz po poprzednim szkoleniu nie naniosl moich uwag poprawiajacych bledy merytoryczne, to dalam sobie spokoj.

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie