Posted by: futrzak | maj 20, 2008

Babsko bedzie

i przemawiajaco do rozsadku, tadaaaaam.

Chyba jednak nie warto sie szarpac z wlasnym cialem. Kolega przytomnie zauwazyl, ze stres zmienia przemiane materii tez. Jedni chudna bo ze zdenerwowania zanika im apetyt, a drudzy maja na odwrot.
Ja mam najwyrazniej ten odwrot. Poza tym wszelakie drastyczne ograniczania jedzenia powoduja jedynie ze organizm panikuje i broni tluszczu jak niepodleglosci.

Nie, zadnych szalenstw zywieniowych nie bedzie, ale tez i nie bede sie zameczac, ze zjadlam kawalek chleba wiecej, ani tez zero pojscia spac z burczacycm brzuchem. Tlustych rzeczy juz od dawna nie jadam (bo zoladek mnie wykancza potem), miesa czerwonego tez nie, od nadmiaru slodkosci (np. jeden paczek albo wiekszy kawalek ciasta) mnie mdli, za to lubie warzywa i rozne owoce.

Trzeba jedynie bedzie nieco garderoby nowej zakupic i tutaj przyznac musze nastepuje niejaki zgrzyt. Nie wiem czy jest tak w calych USA - pewnie nie - ale tutaj gdzie mieszkam ciezko dostac jakies rozsadne ubrania w rozsadnej cenie i rozsadnym rozmiarze. Sa rozne butiki, ale kroluja tam kiecki i bluzki w rozmiarze 4 i 6. Fenk ju gut najt (jak mawiala Barbarella). Ja jestem kobieta duza i potrzebuje 10 albo 12. Na dodatek potrzebuje rozmiar TALL, zeby mi spodnie nie konczyly sie przed kostkami a spodnica dupe zakrywala :)

Pojscie do sieci typu GAP, Banana Republic i tym podobnych rozczarowuje, bo maja wszystko takie same jak ze sztancy, nudne, szyte na kobiety-patyki i w kolorach jakby ktos obrzygal albo w bloto wpadlo. Zupelnie ale to zupelnie nie w moim guscie. I tu dochodzimy do sedna.

Zastanawiam sie na powaznie nad zakupem maszyny do szycia i robieniu sobie ubran samemu. Kiedys dawno dawno temu w Polsce, w glebokich czasach komuny juz to czynilam. W sklepach byly tylko obrzydliwe jeansy marki “odra” z niescierajacego sie jeansu, kroj jeden, plus nylonowe bluzeczki i poliestrowe sweterki.

Uh. Tylko to kurde, kupe czasu zajmuje.

PS: a tu posmiac sie mozna z naiwnosci pismakow w latach 60-tych :)))

Odpowiedzi

To musi byc jakies prawo natury, ze Ty widzisz w sklepach tylko 4 i 6, a ja 10 i 12. Ale to fakt, ze moda faworyzuje dwudziestolatki, ktore zakladaja kiecke wpol uda i tak do biura. Na wieszakach same kuse spodnice i sukienki. O czyms w kolano zapomnij.

Tak czytam o tych twoich zmaganiach z wagą i czytam.. Nie masz ty aby niedoczynności tarczycy? Też się z tym szarpię i generalnie dobrze dobrana suplementacja hormona zdecydowanie poprawiła mi jakość życia.

ze spodnica dupe ma zakrywac to zabobon, ciemnogrod i w imieniu swiatlych ludzi protestuje!!!
potem to sie swiat niesie i wszystkie chca zakrywac, hanba!
;)))

no wiesz, to ja żyłam w przekonaniu, że akurat w usiech pełen wybór ciuchów na konkretne kobiety, i jeszcze tanio! to może wybierz się na przykład do dublina na zakupy…

No wez ty przestan, idz na pierwszy lepszy mall i znajdziesz ciuchow do bolu. Nie wiem jaki masz styl - ale z twoich zdjec wynika za normalny, wiec nie sadze, zeby byl to problem. Gap czy inne tego typu to rzeczywiscie szmaty, nawet nie pod wzgledem jakosci tylko wygladu - ale to moda dla mlodszych :) Jak ci sie tam nic nie podoba, to znaczy ze wydoroslalas;)))
Ciuchow w rozmiarach 10, 12 jest najwiecej - wstap do Macys.
Co do diet - to u mnie tez nie dziala, co jest baaaaardzo demoralizujace. Ostatnio wlazlam w kostium kapielowy i obejrzalam sie w lustrze. Matko najswietsza. Cale szczescie ze nie mieszkam w goracym klimacie i nie musze tego zakladac wiecej niz pare razy na rok…

A: ja mam niedoczynnosc tarczycy od czasu usuniecia raka tarczycy; przez pierwsze 2 lata bralam hormony, potem sie ustabilizowalo, potem przestalam brac, a teraz przestalam chodzic na kontrole i badania hormonow bo mi ubezpieczenie odmowilo finansowania wizyt mojego lekarza. A znalezienie nowego ktoryby byl dobry to majatek, bo kazdy wysyla na kupe niepotrzebnych badan, za ktore musisz placic a potem rozkladaja rece. Chwilowo wiec jakby skonczyl mi sie plan jak to rozwiazac rozsadnie bez pojscia z torbami i brania urlopow na latanie po lekarzach.

Itey: dobra dobra, powiedz to mojemu szefostwu w pracy :-P

Ds: wybor niby jest, ale tylko wsrod tego, co akurat wdanej chwili uwaza sie za “modne”. A mnie obecna moda tak srednio odpowiada bo jest zaprojektowana na nastolatki. Nie pojde do pracy w bluzce, co mi pepka nie zakrywa. Nie kupie sobie tez spodnicy w kolorze rzygow z imprezy albo takiej, w ktora mi podkresla wystajacy z denia brzuch;
Denerwuja mnie tez jeansy wszystkie PONIZEJ talii. Z kolei te, ktore maja talie we wlasciwym miejscu to szerokosc nogawki taka, ze dwie moje nogi bym wlozyla i jeszcze reke, w dupe tez moge wepchac wor kartofli.

Ania: Macys nie lubie. Za kazdym razem kiedy tam pojde, to wychodze z niczym. Znajde moze ze 2-3 rzeczy ktore mi sie podobaja, zwykle DKNY albo Ralph Lauren i zostawiam bo jakby psychicznie nie jestem przygotowana na to, zeby wydac na spodnie czy bluzke kilkaset dolarow. Za te pieniadze wole sobie pojechac gdzies na weekend w celach rozkrywkowych :)

Ania: w sumie to wiem, powinnam sie przejechac do San Francisco i polazic po tamtejszych butikach. Ale to w chuj czasu zajmuje.. a ja nienawidze zakupow, ciuchowych zwlaszcza…

Wiesz co, ja jest tam u was Kohls? Ostatnio moj ulubiony sklep - tanio, i do pracy i po pracy tez.

Ania: bylam 2 razy i problem taki…. ze tego typu ubran mam pol szafy. Takie sa nijakie, przecietne i ze sztancy…
Slowem, znudzily mi sie i szukam czegos bardziej kolorowego, oryginalnego.

No nic, cos bede konmbinowac. Chyba jednak kupie ta maszyne :)

no proszę.ja te żyłam w przekonaniu że tam u was rozmiarówka bogata,wybór takoż jest.No,no.
A jak kupisz maszynę i zaczniesz szyć to sądzę że bedziesz hitem,bo oni tam cenia ponoć prace ręczne :)

tuv: no wiesz to chyba zalezy gdzie. Jak mowie, gdybym mieszkala w SF to chyba nie byloby problemow. Tam jest cala dzielnica z roznymi dziwnymi butikami i najrozniejszymi roznosciami. A tu w Mntv to zadupie :)
A ja malli i produkcji seryjnej nie znosze…

Pierwsze co rzucilo mi sie w oczy jak pojechalam do Australii: roznorodnosc sklepow z ciuchami, rozne style, takie siakie i owakie - w Melbourne i Sydney. Tu gdzie mieszkam to taka bardzo pauperyzacja i przecietnosc.
Jak cos znajde fajnego online z kolei to zaraz okazuje sie ze albo w Kanadzie albo GB.

Hm. a nie miałabyś jak się dziabnąć na okoliczność TSH? A prochy z Polski? Da się tak? Jakby co, to maila napisz. Bo bez sensu się męczysz.

A: dziabnac czyli co? Prochy to pol biedy, wiecej czasu i pieniedzy niestety kosztuja te wszystkie kontrole i badania krwi.
Samemu bez kontroli lekarza lepiej zas hormonow nie zazywac, bo przedawkujesz i tez niedobrze.

TSH - badanie z krwi. W .pl w prywatnej przychodni w Wawie kosztuje 40 zł. Widać w nim jak reaguje przysadka na niedobór (nadmiar) hormonów tarczycowych. Mi suplementację lekarz wprowadzał w ten sposób, że dziabnęli mnie raz, dostałam na 2 miesiące najmniejszą dawkę hormona, po 2 miesiącach kolejne badanie - wyszło, że jeszcze za mało (wystawałam poza skalę, ot co), więc dorzucili jeszcze kolejne 25mg, po 2 miesiącach dziabnięcie - jest OK. I potem kontrolne utoczenie krwii raz na pół roku. Lekarza widuję rzadko, bo mnie poinstruował jak czytać wyniki. Nie cisnę, nie namawiam, ale pomyśl o tym, czy nie warto sobie jednak pomóc.

A: aha. No to przynajmniej wiem o co pytac i w razie zeby mi znow nie wciskali tony niepotrzebnych badan :)

Leave a response

Your response:

Kategorie