bylismy wczoraj.
Tak sobie mysle, ze ludzie sami sie w zasadzie “segreguja” czasami.
Bo tak: SC jest dosc interesujacym miastem. Mnostwo artystow, wloczegow, (cpunow tez), jest tu i dosc slawny uniwerek, molo, park rozrywki, klify, sciezki dla rowerow, biegania i tak dalej.
Nie jest to typowe miasteczko amerykanskie bynajmniej.
I tak: zwykle Meksykanie, Hindusi, Czarni gromadza sie badz w parku rozrywki (notabene strasznie tandetnym, ale wszystkie one takie sa) badz na plazy w poblizu. Typ wypoczynku pasywny, polaczony z piknikiem albo “pakujemy dziecko na karuzele a sami siadamy w poblizu na talerzem frytek”.
Na sciezkach dla rowerow i spacerowiczow nad klifami widac samych bialych, czasami kolorowych, ale to raczej rzadko.
Ja wiem ze posiadanie dzieci narzuca pewien styl wypoczynku, ale nie do konca. Wystarczy bowiem polazic po okolicznych parkach krajobrazowych w Silly Valley a mozna spotkac cale rodziny lazace po gorkach, wlaczajac w to male dzieci niesione na plecach.
Zastanawiam sie z czego wyplywaja te roznice. Czy sa jakos zdeterminowane kulturowo, a moze to kwestia indywidualna tj. odpowiada mi to i to, a nastepnie po prostu szukam ludzi z podobnymi zainteresowaniami i podejsciem do zycia?
Taki troche problem jajka i kury….
Napisane w zwykle