czyli dzis mamy na tapecie 36 st C.
Co z tego jak w pracy marzne. Oczywiscie, im bardziej goraco na zewnatrz, tym bardziej klima wali lodem. A mam vent nad glowa.
wychodze na zewnatrz sie ogrzac…. potem po przyjsciu do domu rozbieram sie do rosolu, bo duchota niesamowita a ja w domu klimy nie mam i nie bede miec
Ciekawe, kiedy sie nabawie zaziebienia znowu.
Marze o podejsciu hiszpanskim do oszczedzania energii tj. zmniejszamy uzycie klimatyzacji w biurze, podwyzszamy temperature a ludziom pozwalamy przychodzic w krotkich bluzkach i spodenkach (przynajmniej tym co nie stykaja sie bezposrednio z klientem, w wypadku mojej firmy to prawie 100% pracownikow
Ale nie…. tutaj musialby jakis potezny kataklizm przejsc zeby zakute paly korporacyjne wpadly na taki pomysl
Co tam jeszcze. We wtorek mam release i bedzie pewnie niezla jazda no ale oj tam.
Wczoraj wydarlam sie na Lubego zdrowo. Zaczelo sie od tego, ze przymierzylam zeszloroczne spodenki krotkie i oczywiscie sie w nie nie mieszcze. On do mnie “no to sie odchudz”.
Piana na ustach, czarno przed oczami i zywa furia. Wrzask, jeden wielki. Ze niech sie odpierdoli, ze sam nawet nozka nie kiwnie, dupa mu rosnie i sadlo, zre lody, przestal sie ruszac, ja sie mecze, glodze, latam z wywieszonym jezorem na jakies joggingi, ledwie co to osiagnelam, ze waga stanela, ze nie mam zamiaru w ogole przestac jesc, ze mam dosc takich gadek i…..
… nastala cisza. Wroga cisza.
Tak jest, swiat bez mezczyzn bylby pelen grubych, szczesliwych kobiet.
Napisane w zwykle