Posted by: futrzak | maj 15, 2008

Pogody ciag dalszy

czyli dzis mamy na tapecie 36 st C.

Co z tego jak w pracy marzne. Oczywiscie, im bardziej goraco na zewnatrz, tym bardziej klima wali lodem. A mam vent nad glowa.

wychodze na zewnatrz sie ogrzac…. potem po przyjsciu do domu rozbieram sie do rosolu, bo duchota niesamowita a ja w domu klimy nie mam i nie bede miec :)

Ciekawe, kiedy sie nabawie zaziebienia znowu.
Marze o podejsciu hiszpanskim do oszczedzania energii tj. zmniejszamy uzycie klimatyzacji w biurze, podwyzszamy temperature a ludziom pozwalamy przychodzic w krotkich bluzkach i spodenkach (przynajmniej tym co nie stykaja sie bezposrednio z klientem, w wypadku mojej firmy to prawie 100% pracownikow :)

Ale nie…. tutaj musialby jakis potezny kataklizm przejsc zeby zakute paly korporacyjne wpadly na taki pomysl :(

Co tam jeszcze. We wtorek mam release i bedzie pewnie niezla jazda no ale oj tam.

Wczoraj wydarlam sie na Lubego zdrowo. Zaczelo sie od tego, ze przymierzylam zeszloroczne spodenki krotkie i oczywiscie sie w nie nie mieszcze. On do mnie “no to sie odchudz”.
Piana na ustach, czarno przed oczami i zywa furia. Wrzask, jeden wielki. Ze niech sie odpierdoli, ze sam nawet nozka nie kiwnie, dupa mu rosnie i sadlo, zre lody, przestal sie ruszac, ja sie mecze, glodze, latam z wywieszonym jezorem na jakies joggingi, ledwie co to osiagnelam, ze waga stanela, ze nie mam zamiaru w ogole przestac jesc, ze mam dosc takich gadek i…..

… nastala cisza. Wroga cisza.

Tak jest, swiat bez mezczyzn bylby pelen grubych, szczesliwych kobiet.

Odpowiedzi

O, jak ja Cię doskonale rozumiem… I w kwestii klimy w pracy [u mnie było tak, że ktoś włączał klimę i szeroko otwierał okna, dzięki czemu wcale nie robiło się chłodniej, a ja nie znoszę marnowania energii, uraz jakiś mam, i bezmyślności też nie znoszę, a takie działanie nie miało żadnego sensu], i w kwestii męskich uwag na temat odchudzania. W dodatku mnie się udaje chudnąć dosyć skutecznie, więc jak M., który nie odchudzał się nigdy, beztrosko rzuca tekst w rodzaju “nie za duży ten twój obiad?” albo “nie jedz tego, nie wolno ci!”, to prawie dostaję furii. Mówię mu tysiąc razy, żeby nie komentował, skoro się na tym nie zna, że mnie o żywieniu ma uczyć lekarz, a nie on - ale facetom się chyba wydaje, że takie uwagi są przezabawne. I że odchudzanie polega na tym, żeby się zagłodzić. Skąd się ludziom biorą tak idiotyczne zachowania…? Ja mu przecież nie gadam, jak powinien prowadzić samochód albo jak ma się golić :|

A najgłupsze jest, że jak kobieta w końcu straci cierpliwość i się rozwrzeszczy [całkiem słusznie], to facet z reguły kiwa głową i mruczy “no tak, PMS”. Czy oni NAPRAWDĘ nie rozumieją, że taka reakcja nie ma związku z hormonami, tylko z ich durnym gadaniem?

Irian: niektorzy najwyrazniej NIE rozumieja. No i ta “przezabawnosc”. Jak juz skonczylam wrzeszczec, to moj w koncu przeprosil i baknal ze to mial byc zart.
kurwa ja pierdole takie zarty!!!!!

Co do glodzenia to tez masz racje, toczka w toczke tak samo. Moj potrafi nic nie zrec przez 12 godzin - i oh ah jaki to on wielki, a potem wpierdolic litr lodow o polnocy.

A do mnie sie przyczepia dokladnie tak samo jak Twoj do Ciebie. Tlumacze mu i tlumacze ze nie mam zamiaru sie glodzic i ze u mnie osiaga to efekt dokladnie przeciwny, bo im dluzej nie jem, tym bardziej jestem glodna, potem jak sie dorwe do jedzenia to przestac nie moge a i organizm sie rozregulowuje. Kurwa, jak do sciany. Bo on moze nie jesc przez 12 godzin i zoladek sie skurcza, i na tym polega odchudzanie i…. RECE OPADAJA.

Ja mysle, ze zaczne sie zachowywac dokladnie tak samo jak on. Narzeka ze tu faldka i tam: ODCUDZ SIE.
Zre slodycze - NIE ZRYJ.

Czesto wydaje mi sie, ze facetowi jak sie cos mowi to do zakutej paly nigdy nie trafi; za to jak sie go potraktuje tak jak on Ciebie, zeby na wlasnej skorze odczul jak to jest - oh to wtedy panie boze swiat sie wali….

eh.

Jak znam życie i facetów, to gdy zaczniesz do niego odnosić się tak, jak on do Ciebie, to będzie permanentnie obrażony i w życiu nie przyzna, że robił Ci to samo. Nigdy! JEGO żarty były śmieszne, JEGO “rady” miały głęboki sens, a w ogóle to on nie tak mówił, tylko zupełnie inaczej i w innym kontekście, i chciał dla Ciebie dobrze, a Ty mu tylko robisz na złość.
Chyba że jest to facet o sporej dozie samokrytycyzmu i empatii - ale gdyby tak było, to by sobie nie pozwalał na takie odzywki, bo by wiedział, że to dla Ciebie przykre. Ale może jednak nie jest tak strasznie zakuty i zrozumie lub przynajmniej pozwoli się wytresować w kwestii tego, czego nie powinien mówić? :]

Irian: o to to :)
Juz to slyszalam nie raz :)

W tejze kwestii doszlismy do porozumienia zeby lepiej mi takich uwag nie robil - przynajmniej dopoki nie zacznie jesc tyle i tego co ja i nie bedzie ze mna cwiczyl. Bo wtedy bede zachowywac sie tak samo. Przyznal ze ok, a ja mu bede starannie przypominac jakby co.

Leave a response

Your response:

Kategorie