ze po najlepszym wieczorze tygodnia trzeba rano wstac?
W piatek wiadomo, szal macicy na ulicy, koniec weekendu, wszystkie przepracowane geeki z silly valley rzucaja sie w szal “rozrywek”.
Knajpy zapchane, restauracje zapchane, kluby tez. Sobota to juz w ogole dno, bo dochodzi szal macicy nastolatkow czyli “czys ty upadl na glowe zeby w sobote wieczor isc do kina albo na bilard albo do knajpy???”
a w niedziele cicho i spokojnie. O 22.00 seans w kinie studyjnym, “The Visitor”. film pierwsza klasa i tylko 4 osoby na widowni. Zadnych szeleszczacych popkornow, debilnych smiechow, rozrywanych paczek chipsow a potem pijanych kretynow na parkingu. Szklaneczka wina w domu, na zakaske chleb maczany w czosnkowej oliwie z dodatkiem malinowego octu. Ciche rozmowy i gdyby nie to, ze trzeba rano wstac…
….a pajak wisi nad polka z ksiazkami. Nie rusza mnie wcale, za to czasem rusza noga. Jedna, druga, trzecia czwarta albo piata. Czasem szosta. Rusza ale siedzi w miejscu, przygladam sie i jest ok. To wielki wyczyn dla kogos, kto urodzil sie z arachnofobia.
Napisane w zwykle