Posted by: futrzak | maj 2, 2008

Sama niewiedza

nie jest jeszcze problemem. Ostatecznie nikt nie rodzi sie ze znajmoscia calek, historii Europy czy tez geografii Azji.

Problem zaczyna sie wtedy, kiedy ludziom ten stan rzeczy nie przeszkadza. Problem przeradza sie w tragedie, jesli ktos ze swojej niewiedzy i ognorancji jest dumny oraz pogardza tymi co wiedza wiecej.

Tragedia jest tez samousprawiedliwianie sie “bo i tak nie mam do tego talentu”.

No i co z tego? Nikt nie rodzi sie kierowca, to umiejetnosc ktorej trzeba sie nauczyc. Jedni moga byc w tym lepsi, inni gorsi. Nikt na codzien nie wymaga zeby byc kierowca rajdowym… ale mowienie, ze “nie bede sie uczyc bo i tak nic z tego nie wyjdzie, jestem zlym kierowca i tyle” to tragedia.

Podobnie z komputerami. Ilez to razy w zyciu slyszalam “i tak tego nie zrozumiem”, “do niczego mi to niepotrzebne”, “przezylam tyle lat bez tego to i teraz dam sobie rade”. I tak dalej.

Wlasnie tutaj zaczyna sie starosc. Od starczych mysli, od glowy, bo ryba zawsze psuje sie od glowy….

Odpowiedzi

Hmm… Ja tez zawsze krzywie sie na ludzi ktorzy twierdza ze nie maja talentu w danej dziedzinie wiec sie nie beda wysilac bo to i tak bedzie mialo skutki srednie. W moim przypadku spotykam sie z ludzmi ktorzy twierdza ze nauka jezykow obcych jest bez sensu bo oni i tak nie maja talentu. I tutaj sie z nimi zgadzam, bo nie kazdy moze sie jezyka nauczyc, nie kazdy rozumie co to znaczy nauka jezyka, nie potrafia sie “wczuc” w obcy jezyk i nie wiem ile beda sleczec nad ksiazka to nigdy sie jezyka nie naucza…

Angelika: kazdy moze sie jezyka obcego nauczyc w stopniu wystarczajacym do konwersacji. Tylko jednym idzie to lepiej innym gorzej; jeden zapamieta zdanie po 3 razach a drugiemu trzeba do tego 20 razy.
No i kazdy ma inne metody. Mnie sleczenie nad ksiazka tez nic nie daje..

Nina: Ucze juz od dawna, i jezyka francuskiego i angielskiego i wiem ze sa ludze ktorzy sie nie nadaja do jezykow obcych bo nie potrafia zrozumiec ze jedno jezyk dziala na zasadach idomow. I cos co jest idiomatyczne w jedym jezyku niekoniecznie musi tak samo sie tlumaczyc w drugim jezyku. No a do nauki jezyka konieczne jest sleczenie nad ksiazka, szczegolnie jesli nauka zaczyna sie w wieku 20+.

Angelika: jesli ktos nie rozumie co to jest idiom to albo nie wie co znaczy ten termin albo z przeproszeniem ma IQ ponizej normy wystarczajacej do zalapania tego…

jesli zas chodzi o ta “koniecznosc sleczenia nad ksiazka jesli nauka zaczyna sie po 20+ ” — jestem zywym zaprzeczeniem tejze tezy.

Angielskiego nauczylam sie po przyjezdzie do USA czyli w wieku 28 lat i to ze sluchu oraz telewizji i sprawdzania czasami slowek w slowniku. No to mozna.
Widzialam tez wielu Polakow ktorzy po 20 latach seidzenia w USA ledwo dukaja - ale tez mozna im 100 razy powtarzac i poprawiac a oni wykazuja ZEROWA chec do zapamietania. Po prostu nawet NIE PROBUJA.

Wybacz Nina, ale nie jestes zaprzeczeniem mojej “tezy” Nie bede wnikac w szczegoly bo nie chce cie urazic. Angielski wlasnie znasz tylko taki telewizyjny ze sluchu. Jezyki obce jak kazda inna dziedzina wymaga sleczenia nad ksiazka aby moc powiedziec ze sie ja zna. To ze ktos potrafi podstawy nie swiadczy o tym ze opanowal dana dziedzine.
Chcialabym odbyc z toba rozmowe po to tylko aby ci udowodnic ze to co mowie jest prawda.
Bo w tej dziedzinie (nauki i nauczania jezykow obcych) smiem nazwac sie ekspertem.

Angelika: Twoja teza brzmiala ze zeby sie nauczyc angielskiego po 22+ trzeba sleczec nad ksiazka. Ok. nie sprecyzowalas jaki POZIOM angielskiego mialas na mysli.
Ja nie podejmuje sie poprawiania gramatyki po kims i uczenia pisania esejow w angielskim, poza tym jestem zaprzeczeniem Twojej tezy.

Mowie plynnie, co do pisania to pisze na codzien dokumentacje do tego co robie czyli oprogramowania komputerowego. Robie to lepiej niz Hindusi i Azjaci ktorzy sie uczyli w szkole angielskiego przez dlugie lata.

Literatury nie tworze, ale tez w tym co pisalam chodzilo mi o nauke _konwersacyjna_ jakiegos jezyka a nie o poziom uniwersytecki, w ktorym kazde jedno zdanie jest precyzyjne wycyzelowane i gramatycznie poprawne.

Ha. Ilu Amerykanow az tak zna swoj jezyk? Ilu z nich na codzien uzywa wiecej niz 6 tenses???

No i czy zauwazylas ze Ty sama w Polskim robisz koszmarne gramatyczne babole? Zapomnialas odmiany przez przypadki….ile Polskiego sie uczylas… taki tylko telewizyjny znasz….?

Tak samo jak ty Nina. Nie rozumiem czemu robisz z mojego komentarza jakis atak na twoja osobe. Nie taki byl jego cel.

Co do nauki języka, to motywacja jest chyba najważniejsza. Ja byłem w stanach 7 miesięcy i ledwo mówiłem i czytałem(pracowałem fizycznie) Języka nauczyłem sie w Polsce bo zmusiła mnie do tego moja obecna praca w IT, choćby książki które są dostępne tylko po angielsku.

Co do tezy, ze do czegoś nie ma się zdolności. Hmmm to ja bym raczej był skłonny do tego, ze można nie mieć predyspozycji do robienia czegoś na bardzo wysokim poziomie, choćby bycia dobrym programistą. Właśnie dlatego nim nie jestem :)

A widziałaś może matury tegoroczne? Żałosne.

N: nie widzialam. Pisza gdzies o tym i cytuja?

http://matura.onet.pl/1484849,informacje.html polecam zwłaszcza wzorcowe wypracowania napisane przez jakichś polonistów…

Leave a response

Your response:

Kategorie