miec serdecznie dosc mojej pracy.
Testowanie odbywa sie na wariackich papierach. Projekt przy ktorym pracuje - cala oddzielna aplikacja - nie ma swojego oddzielnego srodowiska do testowania. Wszystkie code checkings ida zamiast do trunk to do branch a build jest raz dziennie, czyli caly syf splywa codziennie rozpieprzajac wsio i czyniac rzecz nietestowalna. Sytuacja patowa bo zespol pracujacy nad maintenance releases swoje robic musi. My z kolei doprosic sie nie mozemy o oddzielny serwer. Co z tego ze mam teoretycznie 2 tygodnie na przetestowanie wszystkiego, skoro codziennie mam build z innym kodem z czego 5 dni testowac nie moge bo wszystko rozpieprzone w drzazgi - jak dzis, gdy single sign on nie dziala i nawet zalogowac sie do systemu nie moge?
Rece opadaja. Moj szef oczywiscie niczym sie nie przejmuje, bo to jest poza nasza kontrola. No pewnie ze jest i bedzie, jesli on dupy nie ruszy i cos z tym nie zrobi.
Na dodatek ostatnie 8 dni wyrzeczen, glodowania, odkladania se od geby, biegi co drugi dzien i co? GOWNO NA ROWNO. Waga jak stala tak dalej stoi, zaczarowana kurwa, na 157 funtach. Bez popadniecia w anoreksje to ja sie nie odchudze, nie ma kurwa takiej jebanej mozliwosci.
Napisane w zwykle