“Nedza przezera czlowieka jak choroba smiertelna, wyniszcza to, co w nim najlepsze, przysposabia do niskich radosci, niskich ambicyj, przygniata do ziemi. Mowie: nalog - bo w tym jej don podobienstwo, ze z czasem coraz trudniej sie z niej wyrwac, brud przyciaga brud, niedostatek przyciaga niedostatek, choroba chorobe, marnosc marnosc - w krolestwie materji i w krolestwie ducha. P r z y z w y c z a j a m y s i e. Glupiec, kto wierzy romantykom i kaplanom: bieda nie uszlachetnia, nie prostuje sciezek do zycia wiecznego. Przeciwnie: zatruwa nas zawiscia, zazdroscia, gorycza wobec swiata i ludzi, ze juz nie potrafimy dostrzec w nich niczego dobrego, ze budzimy sie i kladziemy spac z grymasem na twarzy, z zacisnietemi ustami, i takie sa nasze sny, i takie marzenia, i nawet milosc taka, to znaczy nedzna.”
(cyt za “Lodem” Dukaja).
Napisane w zwykle