przyszla dzis do pracy pierwszego dnia. Mila i w ogole. Hinduska. Szef lubi Hindusow bo sa latwi w zarzadzaniu: nigdy nie mowia nie. Zawsze tak-tak. Oczywiscie to, co potem jest wykonane to inna bajka, ale kto by sie przejmowal.
Szef sam szkoli nowa. Jego training jest koszmarny bo zawiera nieprawidlowe informacje. Probowalam poprawiac, ale stwierdzil ze sie nie znam i nie wiem co mowie. Wzruszam ramionami bo co mam robic. Potem te biedne nowe i tak przychodza do mnie po wyjasnienia i tlumaczenia bo oczywiscie nic nie dziala tak jak szefunio opisywal.
Hindusi maja jedna powazna wade: przytakuja na wszystko, ale sa malo kreatywni (poza nielicznymi wyjatkami, ktore to wyjatki juz dawno wrocily do Indii i pozakladaly swoje wlasne firmy). Ida zawsze z pradem, “no waves” zdaje sie byc ich zasada. No i ida po najmniejszej linii oporu.
W naszej firmie najwieksza ilosc bugow puszczona do produkcji jest w obszarze aplikacji testowanym w Indiach.
PS: odchudzanie sie jest koszmarem. Caly dzien chodze glodna i mysle tylko o tym ze chcialbym cos zjesc. Rzucanie palenia jest latwiejsze, po 2-3 tygodniach ssanie na nikotyne przechodzi. Tutaj zrec sie chce ciagle no matter what ![]()
A odchudzic sie musze i to co najmniej o 25 funtow. Zeby spowrotem wazyc tyle ile wazylam gdy przyjechalam do USA.