zjawiska opisane w artykule mozna zaobserwowac samemu, mieszkajac w tym kraju.
Polecam zwlaszcza ten kawalek:
“Rosnąca klasa superbogaczy w połączeniu z pogłębiającym się ubóstwem wielu grup zaczyna rozrywać strukturę społeczeństwa. Nawet wśród najbogatszych pojawiają się już głosy o konieczności rozwiązania problemu ogromnej “przepaści nierówności”, której istnienia oni sami dowodzą. Amerykańscy miliarderzy nawołują, by ich opodatkowano. W wygłoszonym niedawno przemówieniu Warren Buffett, trzeci na liście najbogatszych ludzi świata, zwrócił uwagę na fakt, że jego podatek wynosi 17,7 procenta, podczas gdy jego sekretarka płaci 30 procent. – Wielu spośród nowych superbogaczy, patrząc na świat dalekosiężnie, dostrzega upadający system edukacji i opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych, a także zanik klasy średniej. Ludzie ci mają świadomość, że taka sytuacja jest zła dla wszystkich – mówi Robert Frank.
Obrońcy idei niskich podatków dla zamożnych powołują się na teorię, zgodnie z którą faworyzowanie bogatych, prowadzące do zwiększenia ich siły nabywczej, odbija się korzystnie na biednych. O ile jednak grupa superbogaczy rośnie w siłę, to możliwości finansowe średnio i najmniej zarabiających nie idą w parze z wynikami elity. W 2005 roku zyski jednego procenta najlepiej zarabiających Amerykanów wzrosły realnie o 14 procent, podczas gdy w przypadku pozostałej części obywateli współczynnik ten wyniósł niecały 1 procent. Wynika z tego, że bogaci się bogacą, ale nie pociągają za sobą reszty społeczeństwa. – Jeśli spojrzeć na dane z ostatnich dwudziestu lat, okaże się, że polityka faworyzowania bogatych nie działa – mówi Paul Buchheit, profesor ekonomii z Harold Washington College w Chicago.”