Posted by: futrzak | luty 12, 2008

Jak to jest w USA z bogactwem

mniej wiecej tak

zjawiska opisane w artykule mozna zaobserwowac samemu, mieszkajac w tym kraju.

Polecam zwlaszcza ten kawalek:

“Rosnąca klasa superbogaczy w połączeniu z pogłębiającym się ubóstwem wielu grup zaczyna rozrywać strukturę społeczeństwa. Nawet wśród najbogatszych pojawiają się już głosy o konieczności rozwiązania problemu ogromnej “przepaści nierówności”, której istnienia oni sami dowodzą. Amerykańscy miliarderzy nawołują, by ich opodatkowano. W wygłoszonym niedawno przemówieniu Warren Buffett, trzeci na liście najbogatszych ludzi świata, zwrócił uwagę na fakt, że jego podatek wynosi 17,7 procenta, podczas gdy jego sekretarka płaci 30 procent. – Wielu spośród nowych superbogaczy, patrząc na świat dalekosiężnie, dostrzega upadający system edukacji i opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych, a także zanik klasy średniej. Ludzie ci mają świadomość, że taka sytuacja jest zła dla wszystkich – mówi Robert Frank.

Obrońcy idei niskich podatków dla zamożnych powołują się na teorię, zgodnie z którą faworyzowanie bogatych, prowadzące do zwiększenia ich siły nabywczej, odbija się korzystnie na biednych. O ile jednak grupa superbogaczy rośnie w siłę, to możliwości finansowe średnio i najmniej zarabiających nie idą w parze z wynikami elity. W 2005 roku zyski jednego procenta najlepiej zarabiających Amerykanów wzrosły realnie o 14 procent, podczas gdy w przypadku pozostałej części obywateli współczynnik ten wyniósł niecały 1 procent. Wynika z tego, że bogaci się bogacą, ale nie pociągają za sobą reszty społeczeństwa. – Jeśli spojrzeć na dane z ostatnich dwudziestu lat, okaże się, że polityka faworyzowania bogatych nie działa – mówi Paul Buchheit, profesor ekonomii z Harold Washington College w Chicago.”

Odpowiedzi

Poniewaz nie znam osobiscie zadnego bogacza, to jego bogactwo mi w oczy nie kole :)
Caly czas sobie powtarzam/i wbijam do glowy, ze pieniadze szczescia nie daja.

ania: pieniadze szczescia nie daja, ale z pieniedzmi o szczescie znacznie latwiej…tj. trzeba miec minimum zapewnione: dach nad glowa, papu, prace, na wyksztalcenie dla dzieci. Bez tego ciezko sie cieszyc zyciem. Nic tak do ziemi nie przygina jak np. wizja ze nie bedziemy miec kasy na operacje chorego dzieciaka albo rodzica.

absolutnie sie zgadzam. tu nie chodzi o to zeby srednia klasa byla ‘bogata’ — tu chodzi o to, zeby srednia klasa mogla byc… srednia. Bo w tej chwili to wlasciwie zaczyna znikac: srednia klasa przemienia sie na biednych, wyzsza srednia na bogatych. A wszyscy doskonale wiemy, ze kraj bez sredniej klasy to kraj trzeciego swiata…

A tak z innej beczki: gdybys mogla glosowac to na kogo?

dorota: napewno bylby to wybor miedzy Clintonowa a Obama. Jako ze i tak nie mam prawa glosu to az tak nie wnikam w szczegoly. Na rozum biorac jednak Obama ma lepsza liste obiecanek no i od zawsze byl przeciwko wojnie w Iraku. Pytanie tylko, ile z tego uda mu sie zrealizowac.
Clintonowa z kolei ma za soba doswiadczenie swojego meza no i fajnie byloby miec prezydenta kobiete.

smutne jest to, ze tak naprawde glosuje sie bynajmniej nie na podstawie jakichkolwiek programow politycznych tylko na podstawie sympatii.
Kazdy kandydat w kampanii obiecuje zlote gory a co potem z tego wychodzi to zupelnie inna bajka.

Ja bede glosowac na Hillary - Obama, z tym calym jego gwizadorskim rock star image zaczyna po pierwsze mnie troche nurzyc. A po drugie - doprawdy nie wiem, z czego ta cala jego charyzma sie bierze (pod wzgledem polityczno-programowym). Slysze tylko change change change - ale na co?

ania: no wlasnie, nie bardzo wiadomo, na co bedzie zmienial to co jest :) Clintonowa tez co prawda nie ma konkretnych wizji….no ale.
Byle nie republikanin :)

Jaki jest przedzial dochodow na osobe/rodzine dla klasy:
-bieda
-lepsza bieda
-srednia
-wyzsza srednia
pewnie w duzej mierze zalezy to od miejsca zamieszkania ale pewnie jakis tam przedzial da sie okreslic. W Polsce nie slyszy sie o takich podzialach pewnie ze wzgledu na to, ze 97% podatnikow nie wchodzi w 2 prog czyli ok 40kzl. I nie mozna ich uwazac za klase srednia, a raczej za srednio biednych.

yamato: nie wiem, musialabym poszukac.
Tu jest troche:http://en.wikipedia.org/wiki/Poverty_in_the_United_States
Metody mierzenia sa ze tak powiem dosc interesujace.

Najciekawiej jednak wyglada zestawienie human poverty index mierzone ta sama metoda w roznych rozwinietych krajach. USA wypada tutaj najgorzej, tj. najwiekszy procent ludnosci ma dochod ponizej polowy mediany (liczonej w skali kraju).

ale pieprzenie. Nie każdy musi byc bogaty. W stanach jak ktoś uczciwie i ciężko pracuje to satc go na wszystko. To że iles tam ludzi nie ma ubezpieczenia to ich wybór. Moga sie ubezpieczyć i stać ich na to. Każdy kto tam ciężko pracuje ma co jesć za co ubrac dzieci i gdzie spać. Aże kogos kole w oczy że on jeździ ,,tylko” starym linkolnem a jego sąsiad porszakiem to jest to zwykłą zawiść…

Anonim: nie wiesz o czym mowisz. Jesli startujesz z biednej rodziny i pracujesz za $7-8/h (bez wyksztalcenia podskoczysz moze do $10/h jak masz fuksa) - i jest to placone na reke, zero czegokolwiek, od przepracowanej godziny - to nie stac cie na ubezpieczenie, ktore w wersji podstawowej najtanszej wynosi $250 miesiecznie od OSOBY. Oczywiscie jesli pracujesz w duzej korporacji firma negocjuje lepsze stawki z firma ubezpieczeniowa i czesciowo placi za ciebie premium (wliczajac sobie to w koszta biznesu). Tylko, zeby dostac sie do duzej korporacji z benefitami to trzeba szkole skonczyc. A z pensji $8/h sobie szkoly nie oplacisz.. kolko sie zamyka. Utrzymaj siebie i dziecko za miesieczna pensje $1300 brutto, kiedy $500 ma pojsc na ubezpieczenie, kolejne $500-800 (co najmniej, tu gdzie mieszkam nie wwynajmiesz nawet studio ponizej tysiaca dolcow) na wynajem, musisz tez miec samochod zeby do pracy dojechac, oplacic za niego rejestracje, ubezpieczenie..a gdzie pieniazki na zarcie i cala reszte? Gdzie czas na konczenie szkol, jak musisz zasuwac na dwa etaty zeby jakos koniec z koncem zwiazac?
Albo masz rodzine, ktora ci pomoze, albo jestes geniusz i dostaniesz stypendium albo po prostu bedziesz sobie zyl w nedzy bez perspektyw na wygrzebanie sie z dola.

Jedyne, co w USA jest lepsze w porownaniu z krajami trzeciego swiata to to, ze z glodu tutaj nikt nie umiera. Prawda.

I jeszcze jedno. Wielu Polakow ma skrzywiona perspektywe na USA, bo przyjezdzali na krzywy ryj, pracowali na czarno nielegalnie, mieszkali po kilku na kupie w jakiejs zasyfionej klicie i odkladali pracowicie kazdego dularka, zeby po przyjezdzie do kraju pczuc sie panem.

Te czasy juz sie skonczyly, dolar jest w szambie… zostal tylko mit, ze tutaj od pucybuta do milionera. a ilu z tych Polakow naprawde sie czegos dorobilo zyjac i pracujac tutaj, zaczynajac od zera, bez wyksztalcenia i bez pomocy rodziny? Ilu z nich wrocilo do kraju z niczym, ilu z nich wydalo ciezko zarobione pieniadze na oplacenie szpitala bo mieli jakis wypadek albo nie daj boze zachorowali?

O tym sie z reguly nie pamieta i nie chwali, bo wiadomo, porazki bola i sie je na ogol zamiata pod dywan.

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie