Posted by: futrzak | styczeń 25, 2008

Pogoda dzis

zupelnie ale to zupelnie nie-kalifornijska. Deszcz leje jak z cebra (doslownie) nieprzerwanie, juz od 10 godzin. Wiaterek tez zdrowy, nie ma co. W nocy budzilam sie pare razy nasluchujac czy juz mi cos zdmuchnelo z balkonu czy jeszcze nie. Mam kilkanascie kwiatkow i krzeslka i stoliczek….

Przypomina mi sie A, ktora przy ostatniej nawalnicy (u niej znacznie bardziej pizdzi bo blizej zatoki a i teren nie tak osloniety jak w Mntv) ganiala sie z parasolem po patio - zapomniala go zamknac i przywiazac do plotu :)

Odchudzanie chwilowo zawieszone na kolku - tj. jem dietetycznie i malo ale cwiczenia poszly sie walic z powodu pogody…

Skonczyly mi sie pomysly na to, co robic w takie dnie po pracy. Wychodzic nigdzie sie nie chce, a z prognozy pogodowej wynika, ze jeszcze z pare dni sobie popada…. MATKO.

Odpowiedzi

jeszcze chcialam spytac czy zdecydowalas sie na to vichy, jesli tak to prosze o relacje, pozdrawiam

Alex: zdecydowalam sie, wczoraj paczka przyszla, jeszcze sie nie smarowalam, bo to po myciu sie wciera w leb. Pierwszych efektow mozna sie spodziewac po 6 tygodniach, wiec troche potrwa.

…i bardzo dobrze że pada. Dyżur nocny mam w weekend. Przy dobrej pogodzie bym się frustrował że mi ucieka okazja do zwiedzania :P

W taka pogode mozna czytac - u mnie leje duuuuzo wiecej w ciagu zimowych miesiecy, wlasnie koncze “eat, pray, love” elizabeth gilbert.
polecam

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie