jest po prostu na maxa bezczelny.
“Benedykt XVI nie krył się z tym, że wczorajszy Anioł Pański miał być demonstracją w obronie wolności słowa. - Zachęcam was, drodzy profesorowie, byście zawsze szanowali cudze opinie i poszukiwali prawdy i dobra w duchu otwartości i odpowiedzialności - mówił papież, przypominając, że sam był profesorem.”
Zapomnial biedaczek ze on SAM odwolal swoje przemowienie. Ludzie na La Sapienza protestowali i to jest wlasnie WOLNOSC SLOWA. No chyba ze papiez uwaza wolnosc slowa za relacje jednostronna.
Domaga sie dopuszczenia do glosu, wygloszenia przemowienia inauguracyjnego na uczelni SWIECKIEJ, przypominam. Wladze tejze powinny sie zgodzic o ile papiez wypelni ultimatum: zaprosi na jedno ze swoich kazan ktoras z wloskich feministek i pozwoli jej wyglosic mowe o zasadnosci stosowania srodkow antykoncepcyjnych. Albo o przerywaniu ciazy.
Ale nie, to oczywiscie nie wchodzi w gre. Wolnosc Kalego: nam absolutnie musi byc mozna mowic wszystko (wlacznie z bzdetami podwazajacymi nauke) i wszedzie. Natomiast tym, co maja od nas zdanie odmienne nalezy wpychac knebel w usta, oburzac sie swiecie na brak wolnosci i ogolnie obrzucac blotem. Kosciol stosuje ta taktyke od wiekow, bardzo sie wyszkolili i niezli sa.
Pozostaje miec nadzieje, ze profesorowie La Sapienzy i przedstawiciele rzadu nie ugna sie pod presja ciemnego tlumu wodzonego za nos przez papieza.