Posted by: futrzak | styczeń 9, 2008

I po interview

wydawalo mi sie, ze poszlo niezle, ale. Rozmawialam juz ze znajomym, ktory bylby moim szefem i ktory mi w ogole narail ten pomysl.

Coz. Odzew ponoc pozytywny, ale nie u wszystkich. troche wiecej niz polowa stwierdzila, ze dalabym sobie rade. Argumenty przeciwko mnie byly dwa:

- nigdy przedtem nie bylam managerem. Coz, smiac mi sie nieco chce na to, boc przeciez NIKT nie rodzi sie managerem, w ktoryms momencie go awansuja i albo podola albo nie. To co robie obecnie w pracy to jest zarzadznie projektami, ludzmi i tak dalej z jednym wyjatkiem: doroczne performance review etc. robi moj qa director. No big deal i jestem pewna ze se poradzilabym, w koncu tyle lat temu w Polsce se poradzilam, to teraz nie? W warunkach gdzie kazda duza firma ma dzial HR?

- niedostatek technicznych umiejetnosci. Well. Walnelam prosto z mostu ze ostatni raz napisalam skrypt poltora roku temu i nie zamierzam wracac do programowania. Gdyby mnie to pociagalo bylabym juz dawno programista. Wole pracowac z ludzmi zreszta dobry manager wcale nie musi byc dobrym programista i na odwrot.

coz, zobaczymy. Jestem jedyna osoba z “zewnatrz” ktora startuje na owa pozycje. Moja konkurencja to 4 inne osoby z tejze firmy, ktore juz sa managerami innych dzialow.

Swoja droga to smieszne. Pracujac tu gdzie pracuje mialam juz do czynienia z projektami gdzie musialam sie uzerac z kilkunastoma testerami, w tym bolivia, indiami i toronto. W tejze firmie mialabym raptem 3 osoby raportujace do mnie. Buahaaa.

No ale chuj im w dupe. Zechca mnie to fajnie, nie to nie, z obecnej firmy nikt mnie nie wyrzuca i moze nastepna ookazja nadarzy sie wkrotce.

Poza tym coraz bardziej mnie kusi wlasna dzialanosc… tyle ze ni mam pomyslu na.

———————————————————————————————————

No i jeszcze jedno. Byc moze wylazi ze mnie irytacja, ale… znajomy zapytal sie co sadze o jednej kobiecie, ktora podlega jemu a z ktora rozmawialam. Moj boze, co moge sadzic po pol godzinie rozmowy? Mowie wiec, ze moim zdaniem ona jest bardzo niepewna siebie, sposob w jaki mowi o sobie i firmie ma raczej na celu pokazanie jej pozycji a nie odpowiedz na pytanie i przekazanie konkretnej informacji. Ze jest dosc junior i chce sie w nowej roli dowartosciowac (a pracuje na stanowisku managera qa).

Kolega sie smieje i mowi ze faktycznie jest junior. Ze zaraz po studiach (bachelor z matmy) po internship w tej firmie zostala tu zatrudniona a potem niespodziewanie awansowana po tym, jak manager dzialu odszedl. Ze to jej pierwsza praca.

I mnie z lekka nerw szarpie. Kurwa niektorzy to maja szczescie. Ze tez ja przez ostatnie lata jakos nie jestem we wlasciwej chwili i wlasciwym miejscu.

Odpowiedzi

Nina, nie stresuj sie. Spojrz na to tak: Jesli dadza ci oferte, to ok; jesli nie, to ch.. im w d…. ozanaczaloby, za sa to fjuty bez wyobrazni i praca w takim srodowisku i tak szybko moglaby przerodzic sie w piekielko.

no coz, za pare dni mi przejdzie…

niech zgadnę, ta junior całkiem przypadkiem nosi krótkie spódniczki i ma wielkie niebieskie oczy? ;) bo w mojej firmie (jeszcze w Pl, ale firma nie była polska) szczęśliwe a nieoczekiwane awanse właśnie na tym polegały…

ds: tego dnia miala na sobie jeansy, ale ma faktycznie wielkie niebieskie oczy, jest dosc ladna, blondynka, mloda…

Nie rozumiem takiego podejscia, ze jak komus sie wiedzie dobrze to od razu musi sie pewnie puszczac bo inaczej jej by tak dobrze nie bylo. Albo to z powodu urody dostala prace.

angelika: nie wiem z jakiego powodu dostala ten awans, ale faktem jest ze w mojej branzy na managera nie awansuje sie ludzi takich jak ona - tj. doswiadczenie w jednej tylko pracy i nawet nie trzyletnie.

z takim experience to nie mozesz dostac roboty nawet jako senior QA a co dopiero manager????
Gdyby startowala do innej firmy jako manager to by ja po prostu wysmiali.

Zachodzi wiec naturalne pytanie jakim cudem zostala awansowana z pominieciem wszystkich oficjalnych wymagan?

angelika: ja po prostu w cuda nie wierze. Podobna historia zdarzyla sie w pprzedniej firmie w ktorej pracowalam. Byla sobie pani recepcjonistka (dosc przystojna kobieta w wieku okolo czterdziestki), zajmowala sie tez organizacja biura. No i pani dnia pewnego zostala awansowana najpierw na “administration manager” a potem zostala wciagnieta na board member calej firmy. Czyli scisly zarzad.

Awans oszalamiajacy, cos co nawet bardzo zdolnym ludziom z dyplomem MBA zajmuje lata. Jej zajelo niecaly rok.
Jak? No po prostu byla kochanka CEO firmy.

Tak też bywa, wiem. Ale nie jest to regułą.

No kurcze wlasnie mam to samo odczucie - ze niby mam dobra prace i firma fajna, ale jakos nigdy nie jestem we wlasciwym czasie we wlasciwym miejscu…

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie