Kolega, ktory siedzi w kubiku obok, wlasnie wrocil z Birmy (z pochodzenia jest chinczykiem, jego rodzina zwiala do Birmy po objeciu wladzy przez komunistow w Chinach).
Zapytalam sie go, jak sytuacja w kraju wyglada.
- teraz juz normalnie. Wojsko wyszlo na ulice i albo zabili albo zamkneli tych, ktorzy protestowali. Nikt nie wie ile osob zginelo i pewnie sie nie dowie.
Smutne. Birma jest i bedzie pozostawiona sama sobie, bo wojskowa hunte wspieraja Chiny a z tymi nikt nie ma zamiaru zadzierac. Olimpiady w Pekinie tez nikt nie bedzie bojkotowac, w koncu co kogos jakis maly kraik w Azji obchodzi.