Posted by: futrzak | październik 15, 2007

Come back from hell

Kolega, ktory siedzi w kubiku obok, wlasnie wrocil z Birmy (z pochodzenia jest chinczykiem, jego rodzina zwiala do Birmy po objeciu wladzy przez komunistow w Chinach).

Zapytalam sie go, jak sytuacja w kraju wyglada.

- teraz juz normalnie. Wojsko wyszlo na ulice i albo zabili albo zamkneli tych, ktorzy protestowali. Nikt nie wie ile osob zginelo i pewnie sie nie dowie.

Smutne. Birma jest i bedzie pozostawiona sama sobie, bo wojskowa hunte wspieraja Chiny a z tymi nikt nie ma zamiaru zadzierac. Olimpiady w Pekinie tez nikt nie bedzie bojkotowac, w koncu co kogos jakis maly kraik w Azji obchodzi.

Odpowiedzi

Pewnie niektorych obchodzi… moze nawet wiecej osob, niz by sie wydawalo. Niestety - nasze wspolczucie czy nawet zlosc niczego nie zmienia. A Chiny to juz mnie w ogole przerazaja…

AlicjaS: Chiny sa ze tak powiem godnym przedstawicielem cywlizacji wschodu. Jednostki sie tam nie bardzo licza, wazna jest grupa do ktorej przynalezysz, klan, rodzina. No i prawo jest dyktowane przez tych, co w danej chwili sa u wladzy.

Mam okazję chwilowo pracować z Singapurczykami chińskiego pochodzenia, których dziadkowie zbiegli z tego samego powodu.
Nawiązując do państwa chińskiego i Birmy-Tybetem też nikt się nie zajmuje i nikogo nie obchodzą ofiary w ludziach i niszczenie kultury tybetańskiej, tym mniej dziwi fakt,że wszyscy ważniacy tego świata mają gdzieś malutką Birmę, w której rządzą wojskowi. A poza tym, przecież Chiny stają się ekonomiczną potęgą, czyli kolesiem USA… kogo obchodzą biedni tego świata?:/

Madzialena: no jak to nikogo nie obchodzi. MOWI SIE. I to by bylo na tyle, bo nikt z Chinami zadzierac nie chce.
Bzdety o demokracjji sa wciskane publice tylko tam, gdzie oplaca sie interweniowac z punktu widzenia interesu badz politycznego badz ekonomicznego. a co mozna ugrac w takim Tybecie albo Birmie?
Nic.

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie